Umieszczony przez 12:14 Filokalia

Medytacja w „Filokalii”

Na początek warto nadmienić, że w tradycji chrześcijańskiej medytacja jest określana zwykle jako częste powtarzanie w myślach lub po cichu fragmentów Pisma Świętego w celu wychwycenia ich duchowego sensu.

Jednym z zagadnień występujących w Filokalii jest medytacja. Temat obecnie na topie. Wiele osób szuka różnych sposobów medytacji. Co o niej mówi Filokalia?

Na początek warto nadmienić, że w tradycji chrześcijańskiej medytacja jest określana zwykle jako częste powtarzanie w myślach lub po cichu fragmentów Pisma Świętego w celu wychwycenia ich duchowego sensu. Polskie słowo medytacja jest tłumaczeniem greckiego wyrażenia μελέτη (melétē). Jak należy rozumieć to słowo?

Według Słownika grecko-polskiego pod red. Zofii Abramowiczówny (Warszawa 1958) rzeczownik μελέτη (melétē) znaczy:

  1. Dbałość, staranie, pilność, troskliwość, długotrwałe ćwiczenie.
  2. Leczenie, pielęgnacja.
  3. Ćwiczenie, przygotowywanie się do czegoś; wojsk. – musztra, manewry; ćwiczenie oratorskie, deklamacja; próba aktorska.
  4. Materiał, temat do opracowania; przedmiot studiów; przedmiot rozważań.
  5. Wykład.
  6. Zajecie, zawód.
  7. Praktyka, zwyczaj; częste powtarzanie.

Natomiast pokrewny temu słowu czasownik μελετάω (meletáō) oznacza:

  1. Starać się, troszczyć się, pilnie zajmować się czymś; o lekarzu – leczyć, pielęgnować.
  2. Chcieć, dokładać starań.
  3. Zajmować się czymś, uprawiać coś; oddawać się czemuś; zrobić, wykonać coś; ćwiczyć się w czymś; przyzwyczajać się do myśli o śmierci.
  4. Odbywać ćwiczenie, ćwiczyć się; ćwiczyć się w wygłaszaniu mowy, deklamować; wygłaszać mowę na poczekaniu; wygłaszać, układać.
  5. Ćwiczyć, uczyć kogoś.
  6. Mieć zwyczaj.

Nie trudno zauważyć, że oba wyrazy mają bogate znaczenie. Medytacja więc może być różnie rozumiana. Wiąże się ściśle z ćwiczeniem, wysiłkiem, zajmowaniem się czymś. Wskazuje na coś niełatwego oraz długofalowego. Jeśli medytację odniesiemy do modlitwy, to w tym rozumieniu oznacza: mieć praktykę czy praktykować, często powtarzać, wręcz nieustannie, jakąś modlitwę. Medytacja jest jedną z praktyk, którą podejmowali mnisi. Jej celem jest coraz bliższa i zażyła relacja z Bogiem.

W Filokalii bardzo niewiele jest fragmentów, w których występuje rzeczownik μελέτη (melétē). Za każdym razem w polskim przekładzie tomu I wydanego przez Wydawnictwo Benedyktynów w Tyńcu, oddany jest za pomocą słowa medytacja. Dla mnichów jest to temat jednak ważny. Spójrzmy na fragmenty, w których pojawia się to słowo.

„Nie sposób stać się mężem dobrym i mądrym w krótkim czasie, ale osiąga się to mozolną medytacją, odpowiednim sposobem życia, doświadczeniem, nakładem czasu, ćwiczeniem i pragnieniem dobrych czynów. Człowiek dobry i miły Bogu, który prawdziwie Go poznaje, nie ustępuje w obfitym czynieniu tego, co Mu się podoba. Rzadko jednak znajdują się tacy ludzie” (Pseudo-Antoni Wielki).

W tych słowach Pseudo-Antoni Wielki mówi o tym, że medytacja jest jednym z elementów, które mają niebagatelny wpływ na stanie się człowiekiem dobrym i mądrym. Sprzyja ona temu, aby to osiągnąć. Jednak ona sama nie wystarczy. Potrzeba podjąć jeszcze inne działania, które w połączeniu z medytacją dadzą oczekiwany rezultat. Medytacji więc nie można absolutyzować.

„Wdzięczność wobec Boga oraz właściwy sposób postępowania to owoc człowieka, który podoba się Bogu. Jednakże owoce ziemi nie dojrzewają w jednej godzinie, lecz za sprawą czasu, deszczu i dbałości. W ten sam sposób owoce ludzi dzięki ascezie, medytacji, czasowi, wytrwałości, panowaniu nad sobą oraz wytrzymałości stają się doskonałe. I gdybyś wydał się kiedyś komuś pobożny z powodu tych cnót, nie dowierzaj sobie, póki jesteś w ciele, ani też nie sądź, że cokolwiek w tobie podoba się Bogu. Wiedz bowiem, że niełatwo jest człowiekowi wystrzegać się grzechu po sam kres życia” (Pseudo-Antoni Wielki).

W tym fragmencie Pseudo-Antoni Wielki wskazuje, że aby osiągnąć właściwy sposób postępowania potrzeba długiego czasu. Jedną z pomocy w tej pracy jest medytacja. Autor kontynuuje zatem myśl, że sama praktyka nie jest skuteczna, ale owocuje dopiero w połączeniu z innymi elementami. Istotną kwestią jest również to, że medytacja działa w perspektywie długofalowej. Pseudo-Antoni Wielki mówi, że jedna godzina nie wystarczy, aby coś dobrego osiągnąć. Potrzeba wytrwałości i dbałości. Uczy zatem, że jedna medytacja nie przyniesie od razu cudów. Nie wystarczy więc jedna modlitwa, jedno działanie czy cokolwiek jednorazowego, aby dokonać autentycznej zmiany w życiu. Możemy doświadczać pokusy, aby szybko coś zmienić (siebie, innych, świat). Może brakować nam cierpliwości w modlitwie. Pseudo-Antoni Wielki zaleca, aby postarać się ją okazać, nie zniechęcać się i podejmować trud codziennej pracy, żeby osiągnąć postawione cele.

„W czasie modlitwy należy przez pobożny odpór wypędzać z serca napad myśli, żebyśmy nigdy nie odkryli, że zwracamy się do Boga jedynie ustami, ale w sercu myślimy o czymś wstrętnym. Albowiem Bóg nie przyjmuje od hezychasty mętnej i wzgardliwej modlitwy. Pismo w każdym miejscu zaklina przecież, aby strzec narządów zmysłu duszy. Jeśli więc wola mnicha zostanie podporządkowana prawu Bożemu, umysł będzie sterował zgodnie z Jego prawem tym, co mu podlega: wszystkimi poruszeniami duszy, zwłaszcza zaś gwałtownością i pożądaniem – te są bowiem poddane rozumowi. Praktykowaliśmy cnotę i dopełniliśmy sprawiedliwości, zwróciliśmy pożądanie ku Bogu i Jego woli, a gwałtowność przeciw diabłu i grzechowi. Czego więc jeszcze szukamy? Wewnętrznej medytacji” (św. Izajasz Anachoreta).

U św. Izajasza pojawia się bardzo ważne wyrażenie filokaliczne – wewnętrzna medytacja (krypté melétē). Sam zwrot możemy też tłumaczyć jako „ukryta medytacja”, „ukryte zajęcie”, czy „medytacja uwewnętrzniona”. Przymiotnik κρυπτός (kryptos) może bowiem oznaczać także ukryty, tajemny czy sekretny. To ważne pojęcie w duchowości monastycznej. Oznacza wewnętrzne działanie, w tym modlitwę. Jest ono wewnętrzne, czyli dokonuje się w sercu, w biblijnym rozumieniu tego słowa. To miejsce niewidoczne dla innych i niedostępne. Według Biblii jest niezgłębione (por. Ps 64). Mnisi w swojej praktyce podejmowali śpiew czy recytacje psalmów, które miały charakter zewnętrzny. Były zatem widoczne dla innych. Prowadzili jednak także wewnętrzną walkę. Dotyczyła zmagania się z myślami czy wyobrażeniami, które nie pozwalały trwać przy Bogu. Dążono więc do zachowania stałej pamięci o Nim, a tym samym do modlitwy nieustannej, zgodnie z zaleceniem Nowego Testamentu (por. 1 Tes 5,17). Służyć temu miała wewnętrzna medytacja. Święty Izajasz wskazuje, że to, z czym mnich walczy to napad myśli, które należy wypędzić z serca. Ma pragnienie uchronienia zmysłów duszy, aby były podporządkowane prawu Bożemu. Praktyka medytacji ma w tym pomóc. To środek, aby uniknąć rozproszenia i utrzymać stałą pamięć o Bogu. Ma sprzyjać połączeniu działalności (np. pracy) i modlitwy. Sposobem dla mnichów było ustawiczne recytowanie czy rozważanie wybranych słów z Pisma Świętego. Można to było czynić szeptem lub jedynie w myśli. Zdarzało się, że powtarzano sentencje Ojców. Tym „słowem” mnich miał się zajmować cały czas i powtarzać je w różnych okolicznościach. Widać zatem, że medytacja tak rozumiana jest wymagająca i niełatwa, ale przynosząca dobre owoce w perspektywie długoterminowej. To odpowiada pierwotnemu rozumieniu słowa medytacja, które jest związane z długotrwałym ćwiczeniem i częstym powtarzaniem.

Święty Jan Kasjan wskazuje, że „sam tylko cielesny post nie może sprawić, że powstanie doskonała powściągliwość i prawdziwa czystość, jeśli nie będzie skruchy serca, gorliwej modlitwy do Boga, nieprzerwanej medytacji nad Pismem, trudu i pracy rąk – te właśnie rzeczy potrafią odpierać zmienne porywy duszy i odwieść ją od haniebnych przedstawień. Przed wszystkimi jednak służy temu pokora duszy, bez niej nikt nie będzie mógł zatryumfować ani nad rozpustą, ani nad innymi duchami”. Kasjan, podobnie jak Pseudo-Antoni Wielki, naucza, że medytacja ma być podejmowana równolegle z innymi działaniami człowieka, aby osiągnąć „doskonałą powściągliwość i prawdziwą czystość”. Poprzedzać ją ma pokora, będąca niejako fundamentem, na którym osadzona ma być praktyka. Bez niej jakiekolwiek działania, jakakolwiek medytacja będą tylko fałszem i czynem dokonywanym na pokaz, bez wartości.

U Kasjana medytacja jest pamięciowym opanowaniem tekstów świętych, a następnie recytacją wersetów biblijnych z pamięci (Filokalia, tom 1, Kraków 2023, s. 140, przypis 13). Dla niego nie jest ona doskonałością, ale narzędziem doskonałości. „W istocie bowiem doskonałość nie znajduje się w nich, ale powstaje przez nie. Na próżno więc chełpimy się postem, bezsennym czuwaniem, ubóstwem i lekturą Pism, gdy nie osiągamy miłości do Boga i bliźniego”. Można się chełpić medytacją. Można się chełpić modlitwą. Można się chełpić czymkolwiek. Jednak, jak uczy Kasjan, bez miłości Boga i bliźniego te wszystkie rzeczy są krótkotrwałe i nie dające tego, czego się od nich oczekuje. Medytacja bowiem sprawdza się w życiu, w relacjach z innymi, w tym, czy potrafimy innych miłować.

Jan Kasjan zauważa ponadto, że jeśli mamy ściśle określony cel życia (w życiu mnicha, ale też i każdego chrześcijanina jest to życie wieczne), to wtedy posty i różne inne praktyki duchowe, w tym medytacja, przychodzą „z ochotą, a trud pracy, posłuszeństwo, ogołocenie się ze wszystkich ziemskich rzeczy oraz przebywanie na tej pustyni są realizowane z rozkoszą”. Może nas to trochę dziwić, że tak łatwo przychodzi człowiekowi podejmowanie takich praktyk. Jednak doświadczenie Kasjana wskazuje, że jeśli posiadamy cel, widzimy sens tego, co robimy, to wtedy łatwiej nam to podjąć. Określony cel motywuje, daje energię, zapala. Kiedy wiemy czego chcemy, mamy większe szanse na to, że uda nam się w taki sposób podejmować różne działania, aby to osiągnąć. Zorientowanie na cel zawsze pomaga utrzymać zachowanie na właściwych torach. Jeśli widzimy sens i wartość w medytacji, to nie powinno nam sprawić problemu podjęcie tej praktyki, a następnie trwanie w niej.

„A zatem, dziecko umiłowane, mając z łaski Chrystusa naturalną wiedzę, nieokryty zgubnym zapomnieniem, strzeż zawsze w sobie tego świergotu oraz dobrej medytacji” (św. Marek Asceta). U św. Marka pojawia się bardzo krótkie wyrażenie – dobra medytacja. Poleca, aby ją strzec. Uważa ją za coś dobrego. Dla niego to nieustanne praktykowanie modlitwy, polegające na recytowaniu, niczym śpiewający ptak, kolejnych opanowanych pamięciowo fragmentów Pisma Świętego (Filokalia, tom 1, Kraków 2023, s. 244, przypis 11). Poleca też, aby medytować nad dobrodziejstwami, które doświadczyło się w ciągu całego swojego życia, nie zapominać o nich, ale o nich pamiętać. Dlaczego? Skupianie się na tym, co dobre, spowoduje przypływ przyjemnych uczuć, złagodzi napięcie, które się pojawia, sprawi, że będziemy wdzięczni Bogu za to, co w naszym życiu dobrego się dokonało. To też okazja do tego, aby zobaczyć działanie Boga w swoim życiu. Dzięki temu serce człowieka będzie poruszone ku miłości. Ona zaś jest tym, co najbardziej człowiek pragnie. Dobro prowadzi do wdzięczności. Ona zaś uwalnia od egoizmu, uczy docenienia darów Bożych i drugiego człowieka, pozwala dostrzec, że nie wszystko zawdzięczam sobie, ale głównie innym. Zatem warto postarać się „trwać w nieprzerwanej pamięci o wszelkim dobru, którego doświadczyłeś dzięki Bogu”.

„Zjednocz w swoim oddechu nozdrza z trzeźwością oraz imieniem Jezusa lub nieustanną medytację nad śmiercią oraz pokorę, jedno i drugie jest bowiem bardzo pomocne” (św. Hezychiusz z Synaju). Święty Hezychiusz często mówi o praktyce wzywania imienia Jezus. Ma ono być częste, wręcz stałe. W tym fragmencie wspomina o nieustannej medytacji nad śmiercią. Święty Benedykt w Regule również mówił o tym, aby „śmierć nadchodzącą mieć codziennie przed oczyma” (RB 4,47). Taka praktyka sprawi, że ukierunkowujemy się na sprawy ostateczne. Widzimy to, co jest nieuniknione, nie uciekamy przed tym, ale mamy to na uwadze. Medytacja nie może odwracać się od tego, co nieuniknione, ma prowadzić do życia. Nie może być bujaniem w obłokach, ale osadzeniem w rzeczywistości. Towarzyszyć temu, podobnie jak u Kasjana, ma pokora. Jest to lekarstwo na pychę.

„Modlitwa i wielkie wyciszenie przynoszą, w zupełnym braku niepokoju, poznanie, a wolna od próżności medytacja nad naukami Ducha Świętego i przede wszystkim łaska obdarowującego Boga przynoszą mądrość” (św. Diadoch z Fotyki). Diadoch mówi o medytacji nad naukami Ducha Świętego. Pismo Święte zostało napisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Zawiera Jego nauki. Medytacja ma służyć takiemu obcowaniu z tekstem świętym, aby przyniosło to mądrość. Diadoch wskazuje jednak, że kluczowa jest łaska Boża. To ona sprawi, że będziemy rozumieli Pisma. Pan Jezus powiedział do swoich uczniów, że Ojciec pośle w Jego imieniu do nich Ducha Świętego, który wszystkiego ich nauczy i przypomni słowa, które On im powiedział (zob. J 14,26). To Duch zatem prowadzi człowieka do mądrości. Medytacja nad Jego naukami jest środkiem do tego celu.

„Dlatego pożądanie nie ma gdzie wyryć swojej pieczęci, aby umysł mógł nieść niedający się zapomnieć obraz medytacji, ponieważ pamięć rozumu staje się sucha wskutek dzikiej namiętności. Jeśliby jednak był poza nimi – nawet jeśli to, co upragnione, zostało na krótko wykradzione – to umysł wnet z powrotem, skorzystawszy ze swoich zdolności, gorąco chwyta się tej upragnionej i zbawczej zdobyczy. Ma bowiem wtedy samą łaskę, która wraz z duszą ćwiczy i głośno woła: Panie Jezu Chryste!, jak matka naucza i ćwiczy wciąż od nowa ze swoim dzieckiem słowo ojciec, aż dojdzie ono do stanu, że zamiast dowolnej innej, właściwej dziecku, mowy, wyraźnie woła to słowo, nawet przez sen” (św. Diadoch z Fotyki).

W tym fragmencie Diadoch mówi o praktyce, która ma polegać na nieustannym ćwiczeniu, jakim jest powtarzanie imienia Jezusa. Tę praktykę możemy określić mianem medytacji. Diadoch mówi, aby wołać głośno, wręcz krzyczeć. Tak rozumiana praktyka rzeczywiście stanie się obrazem niedającym się zapomnieć. Dla Diadocha bardzo ważne jest ciągłe „trzymanie się” imienia Jezusa, pamiętanie o nim i wzywanie go. W innym miejscu bowiem mówi: „Kto zatem chce oczyścić swoje serce, niech spala je stale pamięcią o Panu Jezusie, to jedno mając nieustannie za troskę i dzieło” (Filokalia, tom 1, Kraków 2023, s. 484).

Ostatnim z autorów filokalicznych, który wspomina o medytacji jest św. Teodor z Edessy. Mówi on o boskiej medytacji. Medytacja jest boska, gdyż opiera się na słowach, które są wzięte ze świętego tekstu, jakim jest Pismo Święte. Jego zdaniem należy jej użyć do pokonania złych myśli, które niepokoją ludzkie serce. Mówi, aby sądzić myśli w trybunale serca – czy naprawdę są nasze czy wroga. Pomagać ma w tym boska medytacja. Przypomina to naukę Ewagriusza z Pontu, który w Liście 11 pisał: „Bądź odźwiernym (zob. Mk 13,34) swego serca i nie wpuszczaj żadnej myśli bez pytania. Pytaj każdą jedną myśl i mów do niej: Jesteś jedną z naszych czy od naszego wroga (zob. Joz 5,13)?”.

Ponadto św. Teodor zaleca medytację jako jedną z praktyk, którą mnich ma nieustannie dokonywać. Nie przypisuje jej wyłączności, ale łączy ją z innymi ćwiczeniami i praktykami duchowymi. Tym samym widać zbieżność z nauczaniem Pseudo-Antoniego Wielkiego, który również polecał medytację jako jedną z odpowiednich praktyk dla rozwoju duchowego.

Tak zatem przedstawia się nauka Ojców filokalicznych na temat medytacji. Od każdego z nich możemy się czegoś nauczyć. Każdy odsłania trochę z innej strony zagadnienie medytacji. Wszyscy jednak podkreślają jej użyteczność i wartość w kontekście prowadzenia życia duchowego. Jest ona czymś naturalnym i podstawowym dla rozwoju duchowego. Warto ją praktykować, ucząc się od Ojców tej sztuki.


Cytaty z Ojców filokalicznych pochodzą z dzieła Filokalia, tom 1. Więcej o projekcie wydania Filokalii znajdziesz na stronie filokalia.pl


Brunon Koniecko OSB – benedyktyn tyniecki. Do opactwa wstąpił w 2010 roku. Święcenia kapłańskie przyjął w 2018 r. Jest absolwentem administracji oraz teologii. W opactwie tynieckim był m.in. przeorem, podprzeorem i wychowawcą. Autor książek: Medytować to…Nie żartujcie sobie z Bóstwa!Modlitwa Jezusowa. Przewodnik po rekolekcjach Oddychać Imieniem, Droga Filokalii. 50-dniowe ćwiczenie duchowe


Opracowanie graficzne: Mikołaj Jastrzębski OSB

(Visited 1 188 times, 1 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij