Umieszczony przez 11:34 Medalik św. Benedykta

Noszenie medalika św. Benedykta jako zewnętrzna praktyka pobożności

Traktowanie medalika św. Benedykta czy innych medalików lub przedmiotów kultu jako talizmanów jest chyba najczęstszym i najbardziej poważnym błędem w tej praktyce…

Wiarę można wyznawać w różny sposób, we wspólnocie, jak i samotnie, poprzez kult publiczny, jak i prywatny. W historii Kościoła powstało bardzo wiele różnych form wyznawania wiary. Ukształtowały się określone szkoły duchowości w ramach duchowości chrześcijańskiej. Niektóre narody mają swoje własne formy pobożności. Jednym ze sposobów wyrażania wiary może być noszenie różnego rodzaju medalików, w tym medalika św. Benedykta. To zewnętrzna praktyka pobożności. Ten prosty akt ma w sobie głębokie podstawy teologiczne, które warto znać. Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie kontekstu teologicznego noszenia medalika św. Benedykta jako zewnętrznej praktyki pobożności.

Spojrzenie na pobożność

Pobożność można określić jako akt pełnej gotowości woli do poświęcenia się Bogu i oddania Mu czci. „Akt ten ma charakter dobrowolnego daru z siebie, zdecydowanego poddania się. Stanowi najgłębszy i najbardziej absolutny hołd stworzenia składany swemu Stwórcy. Pobożność staje się udziałem tego, kto jest przeświadczony, że wszystko winien jest Bogu, kto zawsze gotów jest Jemu całkowicie i we wszystkim się podporządkować”. W duchowości katolickiej pobożność to „zewnętrzny przejaw chrześcijańskiej duchowości. Właściwa postawa religijno-duchowa chrześcijanina wobec Boga Trójosobowego, a także wobec drugiego człowieka, samego siebie i świata, wynikająca z dynamiki cnót teologalnych i moralnych, a także darów Ducha Świętego”.

Pobożność zatem jest określana jako zewnętrzny przejaw duchowości. Jest więc to coś widocznego, co może każdy zobaczyć. To ukazanie tego, co jest wewnątrz człowieka. Zarazem to określona postawa, przede wszystkim wobec Boga. Musi być ona właściwa, zgodna z prawdami objawionymi. Nie może być czymś sprzecznym z podstawowymi wartościami, chociażby związanymi z Dekalogiem. Ukazuje Boga jako ostateczny punkt odniesienia i cel życia człowieka. Pobożność określa również relacje – wobec Boga, świata i człowieka. Nie jest czymś jednostkowym. Niewątpliwie jest to coś dobrego.

Gdy współcześnie jakąś osobę określa się mianem pobożnej, to zazwyczaj uważa się, że ona dużo się modli, chodzi do kościoła i spełnia określone praktyki religijne. Niekoniecznie musi być osobą głęboko wierzącą. Jednak w ten sposób również jest odbierana. Takie zdefiniowanie tej postawy jest pozytywne. Aczkolwiek współcześnie określenie „pobożny” w stosunku do osoby wierzącej niekoniecznie musi oznaczać coś dobrego. Nierzadko można spotkać się z negatywnym jego wydźwiękiem w reakcji na pewne praktyki, które nie są odbierane pozytywnie, gdyż wynikają z niewłaściwej, przesadnej religijności albo sprzecznej z przykazaniami Bożymi. Dotyczy to zwłaszcza fanatyków religijnych. Dla człowieka współczesnego pobożność to wierne wypełnianie praktyk religijnych, zredukowanych najczęściej do samych ćwiczeń pobożnościowych. Jednak takie spojrzenie nie wyczerpuje tego, czym jest pobożność. To rzeczywistość większa i głębsza. Wiele o niej mówi Pismo Święte. Warto zatem spojrzeć na rozumienie biblijne tego terminu.

Marc-Francois Lacan OSB wyjaśnia, że „w języku hebrajskim mianem pobożności (hesed) określa się w pierwszym rzędzie wzajemne stosunki rodziców (Rdz 47,29), przyjaciół (1 Sm 20,8), sprzymierzeńców (Rdz 21,23). Jest to przywiązanie jednych ludzi do drugich i łącząca się z tym wzajemna pomoc, konkretna i wierna. Wyrażenie »czynić hesed« pozwala stwierdzić, że pobożność przejawia się na zewnątrz w pewnych aktach. (…) W Septuagincie, która hebrajskie słowo hesed oddaje przez eleos (miłosierdzie), istota pobożności zdaje się sprowadzać do współczesnej dobroci”. Prorok Micheasz wiąże pobożność ze sprawiedliwością, z miłością i pokorą. „Według Ozeasza pobożność nie zasadza się na zewnętrznych obrzędach, ale na miłości, która je ożywia (Oz 6,6; Mt 9,13) i jest nierozłącznie związana ze sprawiedliwością i z wiernością Prawu (Oz 2,21n; 4,1). Zdaniem Jeremiasza Bóg daje się nam jako model miłości i sprawiedliwości (Jr 9,23). Gdzie indziej widać, jak pobożność dochodzi do głosu wobec ucisku ubogich i gwałcenia sprawiedliwości (Mi 7,2; Iz 57,1; Ps 12,2–6). W Psalmach kult składany przez ludzi pobożnych przejawia się w chwalbie uwielbiającej Boga za Jego miłość (Ps 103). Tymczasem ten kult będzie przyjęty przez Boga tylko wtedy, kiedy będzie mu towarzyszyć wiara (Ps 50)”.

Stary Testament ukazuje więc szerokie spektrum rozumienia pobożności. To nie tylko odniesienie do Boga, ale także relacje międzyludzkie. Pobożność przejawia się w zewnętrznych aktach, ale do nich się nie sprowadza. To dobroć, miłość, miłosierdzie, pokora, sprawiedliwość. Pobożność jest niemożliwa bez wiary, ale również bez miłości. „Bóg obdarza mądrością (Syr 43,33) ludzi pobożnych, którzy nie oddzielają kultu od miłości (Syr 35,1–10)”. Bez miłości bowiem pobożność może stać się tylko formalnym obrzędem czy zwyczajem, pozbawionym głębszego sensu lub przerodzić się w fanatyzm religijny. Interesujące jest to, że prorok Baruch stwierdza, że imię Jerozolimy u Boga na wieki będzie nazwane: Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności.

W Nowym Testamencie pobożność również jest szeroko przedstawiona. Kilka postaci ukazanych jest jako pobożne: Symeon (Łk 2,25: pobożność związana z prawością), ludzie, którzy przybyli do Jerozolimy na Zielone Święta (Dz 2,5), setnik Korneliusz (Dz 10,2.4.22.34n: pobożność związana z bogobojnością i sprawiedliwością), chrześcijanie, którzy przybyli, aby pogrzebać Szczepana (Dz 8,2).

Święty Paweł mocno zachęca do pobożności: Sam zaś ćwicz się w pobożności! Bo ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda; pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego, mając zapewnienie życia obecnego i tego, które ma nadejść. Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania. Właśnie o to trudzimy się i walczymy, ponieważ złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących. To nakazuj i tego nauczaj (1 Tm 4,7b–11). Warto zauważyć: pobożność przydatna jest do wszystkiego. Należy jednak o nią się trudzić i walczyć, gdyż nie ogranicza się tylko do pewnych form czy zwyczajów. Związana jest z wysiłkiem, ćwiczeniem, pracą nad sobą. Widać tutaj rozumienie pobożności jako ćwiczenia ascetycznego. Stąd zrodziło się pojęcie ćwiczenia pobożnego.

Święty Paweł zarazem przestrzega przed pustymi praktykami pobożności, które nie wypływają z serca i wiary, ale mają inny cel niż chwałę Boga – to kult własnego pomysłu i niewłaściwy stosunek do siebie samego. To są wypaczenia pobożności, o których jeszcze będzie mowa. Różne praktyki nie mogą służyć tylko własnemu interesowi, ale mają mieć przede wszystkim odniesienie do Boga i oddanie Jemu chwały. Mają być czyste w intencji.

Zdaniem św. Piotra ludzie pobożni zostaną wyrwani z doświadczenia (czyli z czegoś trudnego) i ocaleni. Jednocześnie stwierdza, że pobożność jest jednym z elementów życia chrześcijańskiego i ostatecznie prowadzi do samego Boga: Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznawaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Komu bowiem ich brak, jest ślepym – krótkowidzem i zapomniał o oczyszczeniu z dawnych swoich grzechów. Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc, nie upadniecie nigdy. W ten sposób szeroko będzie wam otworzone wejście do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawcy, Jezusa Chrystusa (2 P 1,5–11). Pobożność więc nie jest czymś samym w sobie, niezwiązanym z niczym. Jest ściśle połączona z innymi postawami i cnotami chrześcijańskimi, jakimi są powściągliwość, cierpliwość czy miłość. Nie może być mylona z własną mocą czy zdolnością czynienia cudów.

W przypadku braku pobożności rodzą się niewłaściwe postawy, sprzeczne z wiarą chrześcijańską: Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy – ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku. Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni (1 Tm 6,3–8). Święty Paweł naucza, że pobożność związana jest ze skromnością i pokorą. To wielki zysk, gdy człowiek tak postępuje. Natomiast ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku, Apostoł Narodów nazywa osobami o wypaczonym umyśle. Wypaczony umysł skutkuje wypaczonym myśleniem i działaniem.

Gdy św. Paweł opisuje przymioty, jakie powinien mieć prawdziwy pasterz, to wskazuje na pobożność. W tym wypadku podkreśla dwie cechy charakterystyczne tej pobożności. Po pierwsze, jest ona absolutnie wolna od przywiązania do pieniądza (w przeciwieństwie do pobożności fałszywej, żądnej zysków), poprzestaje na tym, co konieczne, a za najwyższą korzyść uważa wolność od żądzy posiadania. Po drugie, jest źródłem sił, potrzebnych do znoszenia prześladowań, będących cząstką cierpień, których przykładem znoszenia jest miłość Chrystusa (zob. 2 Tm 3,10nn).

Pobożność nie tylko związana jest z postawą człowieka względem Boga lub innych ludzi, ale to sam Bóg jest „pobożny” wobec Izraela i każdego człowieka i dzięki temu Izrael i każdy człowiek może być „pobożny” względem Boga i bliźniego. Gdyż to Bóg pierwszy okazuje swoją dobroć, miłość, miłosierdzie, prawość, pokorę czy sprawiedliwość. Człowiek więc widząc Boga to czyniącego, jest w stanie następnie sam postępować w ten sposób. Doskonały przykład pokazał Chrystus, który dał najwyższy dowód miłości, oddając swoje życie i ukazując prawdziwy obraz Boga. Dlatego św. Paweł nie zawaha się nazwać całego misterium Chrystusa wielką tajemnicą pobożności. Tylko dzięki Synowi Bożemu człowiek jest w stanie osiągnąć prawdziwą pobożność.

Relacja między liturgią a pobożnością

Jak zostało ukazane wyżej, pobożność jest rzeczywistością pozytywną, a zarazem złożoną. Jest postawą chrześcijańską. U jej podstaw stoi wiara. Warto spojrzeć na jej relację z liturgią. Liturgia to również sposób wyrażania wiary. Za pomocą liturgii nie tylko jest sprawowany publiczny kult Boga, ale także umacnia się osobista wiara każdego, kto w nim uczestniczy.

Istnieje interesujący dokument, który porusza kwestię relacji pomiędzy liturgią a pobożnością. Został wydany przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów 17 grudnia 2001 r. Nosi nazwę Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady i wskazania (dalej jako Dyrektorium).

Czytamy w nim, że zewnętrznymi praktykami pobożności są np. teksty modlitw i pieśni, stosowanie się do okresów liturgicznych, nawiedzanie szczególnie znanych miejsc świętych, noszenie medalików, wyróżniające stroje i przestrzeganie lokalnych zwyczajów. Wywodzą się one z wewnętrznej postawy wiary i są wyrazem szczególnej łączności wiernych z Osobami Boskimi, z Maryją Dziewicą w Jej przywilejach i nadawanych Jej tytułach oraz ze Świętymi z racji ich upodobnienia się do Chrystusa i ich roli w życiu Kościoła. Zgodnie z tą definicją noszenie medalika jest zewnętrzną praktyką pobożności. Jest to także wyraz pobożności ludowej. Zaliczamy do niej zwyczaj całowania lub dotykania świętych obrazów, świętych miejsc, relikwii lub świętych przedmiotów, urządzania pielgrzymek i procesji, przebywania pewnej drogi „w sposób szczególny”, a mianowicie boso lub na kolanach, składania ofiar, świec i wotów, noszenia wyróżniających strojów, klękania i leżenia twarzą do ziemi, noszenia medalików i znaków wiary.

Medalików, które chrześcijanie różnych narodów noszą, jest bardzo wiele. Medalik św. Benedykta jest jednym z nich. Nie jest on jednak najbardziej popularny. Dyrektorium zaznacza, że najbardziej znanym jest tzw. cudowny medalik. „Pochodzi on z objawień Maryi w roku 1830 pokornej nowicjuszce Córek Miłości, późniejszej św. Katarzynie Labouré. Medalik, odlany według wskazań udzielonych Świętej przez Maryję, ze względu na swoją bogatą symbolikę nazywany jest »mikrokosmosem Maryjnym«, przypomina bowiem tajemnicę Odkupienia, miłość Serca Jezusowego i bolesnego Serca Maryi, Jej pośrednictwo, tajemnicę Kościoła, łączność nieba z ziemią, życia wiecznego i życia doczesnego”.

O znaczeniu noszenia medalików czy innych form pobożności ludowej oraz ich związku z liturgią mówi również Katechizm Kościoła Katolickiego. „Te formy pobożności są kontynuacją życia liturgicznego Kościoła, ale go nie zastępują: »Należy (je) tak uporządkować, aby zgadzały się z liturgią, z niej poniekąd wypływały i do niej wiernych prowadziły, ponieważ ona ze swej natury znacznie je przewyższa«”. Mamy więc tu wyraźne stwierdzenie, że formy pobożności ludowej nie zastępują życia liturgicznego Kościoła, ale są jego kontynuacją. To przedłużenie kultu Boga w określony sposób. Aby zachować właściwą miarę tej pobożności, „konieczne jest rozeznanie duszpasterskie, by podtrzymywać i wspierać religijność ludową, a w razie potrzeby oczyszczać i pogłębiać zmysł religijny, z którego wyrastają te formy pobożności, oraz kierować je do głębszego poznawania misterium Chrystusa. Praktykowanie tych form pobożności podlega trosce i osądowi biskupów oraz ogólnym normom Kościoła”.

To właśnie Kościół, a zwłaszcza osoby, które mają kompetentną władzę, powinny stać na straży zdrowych form pobożności wśród wiernych. Z jednej strony ma to wynikać z troski o ich rozwój duchowy, a z drugiej strony z dbania o właściwe rozumienie prawd wiary, aby nie doszło do błędnego ich odczytania, wypaczenia czy nawet przerodzenia się w herezję. Pobożność ludowa jest „wyrazem wiary, która skupia w sobie elementy kultury określonego środowiska i uzewnętrznia oraz w sposób żywy i skuteczny pobudza wrażliwość uczestników”. Jeśli objawia się w najbardziej autentycznych postaciach to nie kwestionuje centralnej roli liturgii świętej, ale sprzyja rozwojowi wiary ludu, będąc jej naturalnym wyrazem, a także usposabia do celebracji świętych misteriów.

Pierwszeństwo w kulcie Boga należy się liturgii. Sobór Watykański II przypomniał, że „każda celebracja liturgiczna jako działanie Chrystusa-Kapłana i Jego Ciała, czyli Kościoła, jest czynnością w najwyższym stopniu świętą, której skuteczności z tego samego tytułu i w tym samym stopniu nie posiada żadna inna czynność Kościoła”. Dlatego też Dyrektorium stwierdza, że „liturgia nie może być ludowa. Soborowa odnowa miała bowiem na celu przywrócenie ludowi Bożemu udziału w celebracji liturgii bez pomniejszania takich wartości jak śpiewy, czynne uczestnictwo i posługi świeckich, w przeszłości będące powodem tworzenia innych, alternatywnych modlitw lub zastępowania czynności liturgicznych”. Nie może więc dziwić to, że „pierwszeństwo liturgii nad wszelkimi innymi możliwymi i prawnie uznanymi formami modlitwy chrześcijańskiej musi wejść w świadomość wiernych. Podczas gdy czynności sakramentalne są niezbędne, by żyć w Chrystusie, to różne formy pobożności ludowej stanowią sferę fakultatywną. Najwymowniejszym tego świadectwem jest nakaz uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej, podczas gdy podobny nakaz udziału w nabożeństwach nigdy nie obowiązywał wiernych, chociaż były one polecane i szeroko rozpowszechnione”. Tym bardziej dotyczy to takich praktyk, jak noszenie medalika św. Benedykta. Konsekwencją relacji pomiędzy liturgią a pobożnością ludową jest to, że „istniejąca obiektywna różnica między liturgią i nabożeństwami oraz praktykami pobożności ludowej powinna być widoczna w formach kultycznych”.

Spojrzenie na relację pomiędzy liturgią a pobożnością ludową ukazuje prymat tej pierwszej. Co więcej, czynności liturgiczne są w najwyższym stopniu święte. Nic ich nie może przewyższyć czy zastąpić. Ma to swoje odniesienie do życia duchowego wiernych. Na pierwszym miejscu należy więc zadbać o życie sakramentalne, a w późniejszej kolejności można podejmować inne formy pobożności i praktyk religijnych. Noszenie medalika św. Benedykta jest czymś pozytywnym, ale musi zachować swoje właściwe miejsce w kulcie Bożym. Pomieszanie tych rzeczywistości czy niewłaściwe rozumienie wiary będzie skutkowało wypaczeniem pobożności.

Wypaczenia pobożności

Zagadnienie to nie jest łatwe, ale wymaga podjęcia. Aniela Dylus zauważa, że pobożność, mimo wewnętrznego nastawienia człowieka, z natury rzeczy dąży do zewnętrznego przejawiania się. „Człowiek nie jest czystym duchem i swoją wewnętrzną wolę poddania się Bogu manifestuje za pomocą słów i gestów, w czasie i przestrzeni w określonej społeczności. Zewnętrznym przejawom kultu musi jednak zawsze odpowiadać wewnętrzne usposobienie człowieka. Warunkiem autentycznej pobożności jest organiczny związek kultu wewnętrznego z uzewnętrznionym. Brak równowagi między tymi elementami jest przyczyną różnych wypaczeń pobożności”.

Różne formy wyrażania wiary wynikają z pewnych przekonań, objawień prywatnych czy tradycji. Nie wszystkie mogą być całkowicie zgodne z nauczaniem Kościoła. Dyrektorium ukazuje różne negatywne aspekty pewnych nabożeństw czy postaw. W przypadku noszenia medalika św. Benedykta istnieją także niebezpieczeństwa niewłaściwego traktowania tej praktyki.

Dyrektorium stwierdza, że wszystkie medaliki Maryjne i różne przedmioty kultu nie są talizmanami ani nie mogą powodować próżnej łatwowierności. Obietnica Maryi, że ludzie noszący „cudowny medalik” otrzymają obfite łaski, wymaga od wiernych pokornego i trwałego przyjęcia posłannictwa chrześcijańskiego, głębokiej i ufnej modlitwy oraz prowadzenia życia według zasad wiary. Wydaje się, że najważniejsze z tego jest prowadzenie życia według zasad wiary. Samo noszenie medalika nie wystarczy.

Owo traktowanie medalika św. Benedykta czy innych medalików lub przedmiotów kultu jako talizmanów jest chyba najczęstszym i najbardziej poważnym błędem w tej praktyce. Wynika ono być może z jakiegoś ludowego wierzenia, tradycji czy po prostu braku wiedzy religijnej. Dyrektorium wyraźnie zaznacza, że pobożność ludowa nie może przyjmować obrzędów związanych z magią, zabobonem, spirytyzmem, dążeniem do zemsty. Wiara w zabobony czy magiczne traktowanie przedmiotów religijnych jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Zgodnie z definicją Katechizmu Kościoła Katolickiego „zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon – oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają”.

Wiara, że samo noszenie medalika św. Benedykta może uchronić od zła albo od wszystkiego, co niedobre, może sugerować popadnięcie w zabobon. To właśnie jest wiązanie skuteczności modlitwy ze znakiem, jakim jest medalik, czyli z rzeczą materialną. To może być podświadome pragnienie, by poprzez samo noszenie medalika zyskać sobie przychylność Boga, jakby był On jakimś bóstwem, o które należy zabiegać. Tym bardziej takie myślenie może być obecne, jeśli uznaje się medalik za rzecz świętą, ponieważ został poświęcony.

W tym wypadku również należy powiedzieć o kilku elementach. Poświęcenia są jednym z sakramentaliów. Zgodnie z prawem kanonicznym przy sprawowaniu, czyli udzielaniu sakramentaliów, należy zachować obrzędy i formuły zatwierdzone przez władzę kościelną. Szafarzem sakramentaliów jest duchowny wyposażony w odpowiednią władzę. To ostatnie stwierdzenie jest bardzo ważne. Ponieważ w przypadku praktyki noszenia medalika św. Benedykta wśród niektórych wiernych pojawiło się przekonanie, że poświęcenia powinien dokonać tylko benedyktyn. Jest to całkowicie fałszywe twierdzenie. Po pierwsze dlatego, że nie każdy benedyktyn jest duchownym. Po drugie, to przekonanie może wynika z myślenia, że skoro medalik jest św. Benedykta, to poświęcić może go tylko benedyktyn, ponieważ tylko on ma właściwą „moc”, aby to uczynić. Taka postawa trąci niestety zabobonem. Należy jej się absolutnie przeciwstawiać i właściwie reagować, gdy zaistnieje. Jej pojawienie się jest wypaczeniem zdrowej pobożności.

Takie myślenie może wynikać jeszcze z innej przyczyny. Istniało prawo, które regulowało obrzęd święcenia medalika św. Benedykta. Na mocy specjalnego przywileju udzielonego przez Stolicę Apostolską z 1741 r. mogli to uczynić jedynie benedyktyni z Czech, Moraw i Śląska. Później rozciągnięto je na inne kongregacje benedyktyńskie. Było to związane z uzyskaniem odpustu dla tych, którzy nosili ten medalik. Jego wzór miał być ściśle określony. Jeżeli więc medalik nie miał tego wzoru i nie był poświęcony przez wspomniane osoby, to skutkiem była nieważność obrzędu poświęcenia i odpustów. Obecnie już nie ma odpustów związanych z medalikiem św. Benedykta i nie ma ściśle określonego jego wzoru, który można poświęcić. Zatem dawne przepisy Stolicy Apostolskiej są już nieaktualne.

Gdy medalik św. Benedykta zostaje poświęcony, to staje się rzeczą świętą. Dotyczy to oczywiście każdej rzeczy poświęconej. Poprzez poświęcenie dana rzecz staje się święta, co oznacza, że zostaje przeznaczona wyłącznie do służby Bożej. Przedmioty poświęcone stają się rzeczami świętymi (res sacrae) w tym celu, by osoby, które ich będą używały, mogły doznać oczyszczenia z grzechów i uświęcenia. Prawo kanoniczne stanowi, że rzeczy święte przeznaczone aktem poświęcenia lub błogosławieństwa do kultu Bożego, należy otaczać czcią i nie wolno nimi posługiwać się do użytku świeckiego lub niewłaściwego, chociaż są własnością osób świeckich.

W tym miejscu warto powiedzieć o różnicy pomiędzy rzeczywistością sacrum a profanum, ponieważ z tym może być związane kolejne wypaczenie. To, co światowe, jest określone mianem profanum. Z natury swej nie jest ono święte, nie ma bowiem w sobie życia duchowego. Natomiast trzeba pamiętać, że jest ono dobre, ponieważ zostało przez Boga stworzone. Każda rzecz zachowuje swoją przynależność do świata stworzonego.

Stanisław Witek wskazuje, że profanum jest bytem samym w sobie, w swoich właściwościach naturalnych. Może być potencjalnie uświęcone. Gdy dany przedmiot jest sakralizowany, to nie odbiera mu się jego własnego przeznaczenia. Sakralnym jest to, co ma bezpośredni związek z Bogiem. Przez sakralizowanie tego, co było potencjalnie możliwe do uświęcenia, dochodzi to do świata Boskiego i z nim jakby się styka. W ten sposób jakiś przedmiot zostaje wyjęty z używania zwykłego, aby zostać poświęcony Bogu, a więc w specjalny sposób z Nim połączony. Nie zmienia się jednak w coś Boskiego. Zachowuje swoje właściwości naturalne. Poświęcenie nadaje danej rzeczy całkowicie nową relację i wyjęcie jej z przynależnej funkcji przyrodzonej. Przez to osiąga ona specjalne związki z Bogiem, jako ostatecznym celem życia ludzkiego. Poświęcenie oddaje taką rzecz w służbę wartościom religijnym, czyniąc ją zarazem wyrazicielem czy symbolem tych wartości o charakterze transcendentnym. Gdy ta wyjątkowa relacja religijna zostaje nadana rzeczom przez poświęcenie, to musi być ona respektowana tak długo, jak długo istnieje. Przez niewłaściwe, niegodne stosowanie jakiejś rzeczy, następuje jej zbezczeszczenie i zdesakralizowanie. Nie ma natomiast tego charakteru fizyczne zniszczenie jakiejś rzeczy, gdy już nie może ona odgrywać swojej dawnej roli.

Wypaczenie w noszeniu medalika św. Benedykta czy innych medalików lub przedmiotów kultu polega na tym, że miesza się sferę sacrum z divinum, czyli świętość z Boskością. „Sakralne mogą być przedmioty, czasy i miejsca, święte osobowo mogą być różne jednostki ludzkie”. Divinum przewyższa nieskończenie to, co jest światowe i sakralne. To, co święte, pozostaje dalej stworzeniem. Wartości sakralnej nie należy zatem absolutyzować. Jest ona i pozostaje zawsze w zakresie bytów stworzonych.

Z tego niewłaściwego podejścia do medalika św. Benedykta, jako do rzeczy świętej, może wynikać przekonanie, że ma on chronić człowieka przez złem lub różnymi niebezpieczeństwami, jakoby był rzeczą Boską. Trzeba się tego bezwzględnie wystrzegać i korygować niewłaściwe rozumienie znaczenia rzeczy poświęconej. Witek podkreśla, że Boskość przewyższa nieskończenie to, co jest sakralne. To, co jest Boskie, przeciwstawia się nie tylko temu, co światowe, choć może być poświęcone dla czci Bożej, ale także temu, co odbija w sobie Boskość, ale w istocie pozostaje dalej stworzeniem. Wartości sakralnej nie należy absolutyzować. Ona jest i pozostanie na zawsze w zakresie bytów stworzonych, a pomieszanie jej z wartością divinum jest nieakceptowalne i może prowadzić do alienacji religijnej na skutek poczucia zawodu i pojawiającej się stąd rezygnacji. Zawód może pojawić się wtedy, gdy oczekuje się od noszenia medalika św. Benedykta czy od samego medalika czegoś podobnego, jakby to była rzeczywistość divinum. To jest w oczywisty sposób pomieszanie rzeczywistości.

Witek przypomina, że cechę divinum posiada tylko Bóg i wszelka próba ubóstwiania tego, co nie jest divinum, jest rodzajem bluźnierstwa. Skoro Boskość jest źródłem i celem wszystkiego istnienia, musi istotowo wznosić się ponad wszystko, co istnieje. Nie da się jej ogarnąć czy przeniknąć. Dlatego jest wielką tajemnicą i mieszka w niedostępnej światłości (por. 1 Tm 6,16).

Medalik św. Benedykta ma wiele form, stąd jest wiele jego przedstawień. Zdarza się, że umieszcza się go także w krzyżu w miejscu przecięcia się belek. Znajduje się wtedy w centrum krzyża. Takie krzyże z medalikiem św. Benedykta (nazywa się je też krzyżami św. Benedykta) można spotkać w księgarniach katolickich. Czy jest to coś złego? Nie jest. Ktoś jednak stwierdził, że medalik dodaje przez to mocy krzyżowi. Takie myślenie jest całkowicie niewłaściwe. Medalik niczego nie może dodać krzyżowi. Owo przekonanie graniczy z zabobonem czy magią. Należy się jego całkowicie wystrzegać. Ani medalik, ani sam krzyż nie może być traktowany jako źródło jakiejś mocy. Przez dodanie medalika do krzyża nie można wierzyć, że dodaje się moc do mocy. Zarówno krzyż, jak i medalik św. Benedykta nie może być traktowany magicznie czy zabobonnie.

Istnieje ponadto przekonanie, że medalik św. Benedykta stanowi obronę przed złem. Na jednym z portali katolickich pojawił się tekst, w którym wymienia się przykłady wiary w moc krzyża św. Benedykta: tworzy niedostępną dla szatana tarczę, dzięki której możemy czuć się całkowicie bezpieczni, oddala czarowników, broni człowieka przed czartem, niweczy zabobony i uzdrawia zwierzęta, które tknięte zostały zarazą, zapewnia szczęśliwy poród kobietom, które go noszą, chroni przed nieczystymi pokusami, piorunami i silnymi nawałnicami. W tekście pojawia się nawet swoista instrukcja, w jaki sposób to się może stać: „Medalik należy zawsze nosić przy sobie (najlepiej na szyi). W razie pojawienia się epidemii albo mniej lub bardziej niebezpiecznych chorób zaraźliwych, medalik św. Benedykta należy zawiesić na ścianach albo na drzwiach domu. Bardzo często przy budowaniu nowego domu i kościoła medal św. Benedykta wmurowuje się bezpośrednio w fundamenty. Rolnicy, aby pozbyć się plag i robactwa na polach i sadach, mogą medal z krzyżem św. Benedykta zakopać w ziemi. Poświęcony medalik umieszcza się także w studni. Pita woda daje zdrowie ludziom i zwierzętom, a co najważniejsze, pomaga przy bardzo wielu chorobach takich jak np. niedomaganie trawienia, brak apetytu, czy problemach z wątrobą i żołądkiem”. Trudno się odnieść do tych wierzeń, ponieważ nie zostały podane żadne przykłady je potwierdzające. Można odnieść wrażenie, że wystarczy go tylko założyć na siebie (konkretnie na szyi) i podane w tekście wydarzenia się spełnią. To bardzo powierzchowne podejście do tej praktyki. Brakuje wskazania roli, jaką w życiu duchowym odgrywa wiara, życie sakramentalne, przestrzeganie przykazań Bożych, modlitwa i jak do tego wszystkiego odnosi się noszenie medalika św. Benedykta.

Inny rodzaj wypaczenia pobożności występuje wówczas, gdy zbyt wielką wagę nadaje się samym praktykom religijnym. Pobożność wiązana jest ze spełnianiem określonych praktyk religijnych. Noszenie medalika św. Benedykta jest określone jako zewnętrzna praktyka pobożności. Wypaczenie występuje wówczas, gdy ktoś, kto nosi medalik św. Benedykta, uważa się za lepszego od tego, kto jego nie nosi, albo uważa, że wszyscy powinni tak czynić. To postawa, w której obyczaj religijny staje się wyróżnikiem „swoich” i „obcych”. Wiąże się z nietolerancją dla tych, którzy postępują inaczej i ich sądzeniem jedynie na podstawie zewnętrznego postępowania. Wiary nie można sprowadzać tylko do określonych praktyk religijnych. Dużo ważniejsze jest życie sakramentalne i zgodne z przykazaniami Bożymi, a zwłaszcza z przykazaniem miłości. W pierwszej kolejności więc należy zadbać o wypełnianie woli Bożej, która jest wyrażona poprzez Dekalog, a w dalszej kolejności można spełniać określone praktyki, które mają w tym pomóc.

Z powyższym może się wiązać inna postawa, która polega na tym, że osoba nosząca medalik św. Benedykta uważa się za pobożną, ponieważ wykonuje określoną praktykę, ale jej życie sakramentalne pozostaje zaniedbane, gdyż nie uważa go za istotne. Nie czuje się przez to lepsza od innych, ale uważa się za osobę wierzącą i praktykującą. Brakuje jednak zrozumienia wartości życia sakramentalnego, właściwej hierarchii tego, co wpływa na wiarę i życie duchowe. Noszenie medalika św. Benedykta daje poczucie bycia w porządku względem wymogów wiary, chociaż obiektywnie brakuje tego, co stanowi istotę życia duchowego.

Inna postawa, także niewłaściwa, polega na widzeniu w noszeniu medalika św. Benedykta określonych korzyści. To postawa interesowna. Oznacza ona, że ktoś nosi medalik, ponieważ widzi w tym jakiś zysk. Może on być natury duchowej albo jakiejkolwiek innej i dotyczyć bardzo wielu dziedzin życia. Może również wiązać się z mocą, jaką przypisuje się medalikowi.

Podane wyżej wypaczenia w noszeniu medalika św. Benedykta nie wyczerpują tego zagadnienia. Intencją nie było przedstawienie ich pełnego katalogu. Chodziło o ukazanie problemu, jaki pojawia się w niewłaściwym sposobie noszenia medalika św. Benedykta. Ma to służyć autentycznej wierze, a zarazem pobożności.

Niniejszy artykuł pokazuje złożoność zagadnienia. Z jednej strony może się wydawać, że noszenie medalika św. Benedykta jest czymś bardzo prostym i nieskomplikowanym. Z drugiej strony każda praktyka pobożności ma swoje aspekty teologiczne i dogmatyczne, których nie można pomijać. Formy wyrażania wiary nie mogą być oderwane od prawd wiary. Właściwa pobożność, bez wypaczeń, może być pięknym świadectwem wiary. Ono zaś może pociągnąć innych do samego Boga.


Fragment czasopisma Cenobium, które powstało w ramach Instytutu Monastycznego działającego przy Opactwie Benedyktynów w Tyńcu


Brunon Koniecko OSB – urodził się w 1983 r. w Białymstoku. Jest absolwentem administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Od 2012 profes opactwa tynieckiego. W latach 2011-2016 pracował w Wydawnictwie Benedyktynów Tyniec. Od 2015 r. jest sekretarzem kapituły klasztoru tynieckiego. Prowadzi rekolekcje „Oddychać Imieniem. Modlitwa Jezusowa” w Tyńcu. Autor książek: Medytować to…Nie żartujcie sobie z Bóstwa!Modlitwa Jezusowa. Przewodnik po rekolekcjach Oddychać Imieniem

(Visited 1 223 times, 1 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij