Umieszczony przez 12:42 Liturgia

Okazuje się, że to my sami najwięcej korzystamy z tego, że okazujemy się bliźnim dla drugiego

Przypowieść o miłosiernym Samarytanie pokazuje, że aby zgrzeszyć, nie trzeba zrobić czegoś złego. Wystarczy zaniedbać dobro…

XV Niedziela Zwykła
Pwt 30,10–14; Kol 1,15–20; Łk 10,25–37

Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? (Łk 10,25).

Jest to niewątpliwie pytanie, które każdy z nas bardziej lub mniej świadomie zadaje. Pan Jezus, jak to bywa w Jego zwyczaju, odpowiada pytaniem na pytanie: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? (Łk 10,26). Okazuje się, że uczony w Prawie doskonale zna odpowiedź. Podobnie jest z nami. Najczęściej doskonale znamy odpowiedź na to pytanie. Wiemy, co mamy robić. Bóg od wieków objawia ludziom prawdę o życiu przez słowo przekazywane z pokolenia na pokolenie, a niezależnie od tego każdemu z nas przez sumienie. Mojżesz w dzisiejszym pierwszym czytaniu pisze o tej prawdzie:

Polecenie to, które Ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: „Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je”. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: „Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je”. Gdyż słowo to jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić» (Pwt 30,11–14).

Wiemy, a jednak często zachowujemy się tak, jak byśmy nie wiedzieli. Wątpliwości, jakie ma uczony w Prawie, świadczą o tym, że czuł doskonale, że nie wypełniał tego przykazania tak, jak należało. Samo pytanie było formą usprawiedliwienia siebie: „Właściwie tak należy czynić, ale …”. Pytający szuka dla siebie alibi przez próbę określenia granicy obowiązywania samego przykazania. Bliźni, po hebrajsku reâ, oznacza wpierw pasterza pasącego ze mną, dalej członka klanu, szczepu, Izraelitę. Tak rozumiane pojęcie bliźniego przeciwstawiało się pojęciu obcego i poganina. W czasach Pana Jezusa dla Izraelity nie był bliźnim ani Samarytanin, ani celnik jako zdrajca narodu. Odpowiedź Pana Jezusa całkowicie obala taki schemat myślenia. Pan Jezus odwraca całe myślenie. Nie stara się sprecyzować zakresu znaczeniowego pojęcia bliźniego przez wyznaczenie tym samym granic obowiązywania przykazania miłości bliźniego, ale opowiada historię poszkodowanego bez żadnych wyjaśnień, omówień. Fakty mówią same za siebie. Jezus nie podaje żadnych powodów, dla których kapłan i lewita ominęli pobitego człowieka. Na podstawie własnego doświadczenia możemy się jedynie domyślać, jak sobie tłumaczyli brak zainteresowania pobitym człowiekiem. Pewnie pojawił się u nich lęk o to, że przez dotknięcie się trupa staną się nieczyści i nie będą mogli sprawować funkcji kapłańskich, do jakich właśnie spieszyli.

O Samarytaninie czytamy natomiast, że wzruszył się głęboko (Łk 10,33) niedolą drugiego człowieka. Zobaczmy, że ta motywacja nie odnosi się bezpośrednio do Boga ani do przykazań, ale jest po prostu ludzką reakcją. Wzruszenie, nieobojętność jest pierwszą reakcją, na której budują się inne – aż po religijne. Bez tego elementarnego „wzruszenia” nasza pobożność nie będzie autentyczna. Pomoc biednemu człowiekowi wymaga od Samarytanina dosyć dużo wysiłku. Zabiera mu czas, tak cenny dla człowieka będącego w podróży w swoich interesach. Dalej: nie było mu łatwo go podnieść, zawieźć do gospody, pielęgnować i wyłożyć dosyć znaczną sumę pieniędzy. Wszystko to dotyczyło człowieka zupełnie mu nieznanego. Nie wiedział o nim, czy był dobry, czy zły, czy to przyjaciel, czy wróg. Nie było to istotne dla jego posługi. Na koniec Pan Jezus postawił pytanie odwrotne do pytania uczonego w Piśmie:

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? (Łk 10,36).

Bycie bliźnim nie tyle wyznacza nam określony krąg ludzi, wobec których obowiązuje nas przykazanie miłości, ale jest dla nas szansą dojścia do pełni człowieczeństwa, do bycia prawdziwie sobą przez to, że stajemy się bliźnim dla drugiego człowieka. Dokonuje się to przez gest miłości. Granicą bliskości nie jest żadna przynależność narodowa, przekonania polityczne, społeczne, religia… ale więź miłości. Nie czyniąc dobra, sami siebie krzywdzimy, bo tracimy możliwość bycia dobrymi, a przez to uczestnikami Bożego zamysłu miłości. Nasze pytanie odnośnie do bliźniego powinno brzmieć zupełnie inaczej: „Jak mogę się stać człowiekiem dla ciebie? W czym ci mogę pomóc? Jak mogę stać się twoim bratem?”. Okazuje się, że to my sami najwięcej korzystamy z tego, że okazujemy się bliźnim dla drugiego. Pan Jezus wyjaśnia to w innym miejscu w Ewangelii według św. Mateusza, gdy mówi o sądzie ostatecznym:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40).

Przez gest miłości wchodzimy w szczególne spotkanie z Jezusem, we wspólnotę z Nim, uzyskujemy udział w Jego nowym życiu. Miłość jest wartością, która nadaje sens naszemu życiu. Nie potrzebuje ona innego uzasadnienia, jakiejś wyższej racji. Może nią być jedynie jeszcze większa miłość. W niej jest życie. Ona także staje się legitymacją do królestwa Bożego, które jest królestwem miłości.

Przypowieść o miłosiernym Samarytanie pokazuje, że aby zgrzeszyć, nie trzeba zrobić czegoś złego. Wystarczy zaniedbać dobro, które się nadarza. Przy czym grzech nie tyle polega na uzyskaniu złej oceny u Boga, ale na szkodzie we własnym życiu.


Fragment książki Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 4: Okres zwykły 12-23 tydzień


Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r.


Fot. Kazimierz Urbańczyk

(Visited 753 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz być na bieżąco z materiałami, które publikujemy i udostępniamy, proponujemy zapisanie się na codzienny newsletter.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij