Umieszczony przez 10:32 Duchowość monastyczna

Rozmyślanie o bojaźni Bożej

Gdy bowiem zwracam się do siły sumienia i zaczynam przyglądać się sobie samemu, widzę, że moje grzechy są o wiele poważniejsze oraz bardziej niegodne i straszliwe, niżbym mógł to wyrazić jakimikolwiek słowami albo choćby pobieżnie je musnąć.

1. Służcie Panu w bojaźni i wysławiajcie Go z drżeniem (Ps 2,11). Niegdyś wszystkie moje myśli dotyczyły miłości Bożej. Biada mnie, nędznemu, biada mnie, nieszczęsnemu, ponieważ teraz dostrzegam, jak jałowo, w jakże błędnej kolejności, z jak zuchwałą śmiałością starałem się przez miłość dojść do mego Boga Stwórcy, ponieważ ja, grzesznik najnędzniejszy i najbardziej nieprawy spośród wszystkich, nie wstąpiłem na jakże konieczną drogę bojaźni!

2. Niech kocha sprawiedliwy, niech kocha niewinny, niech kocha święty; natomiast bezbożnik i grzesznik niech się boi, ten, kto jest pełen niegodziwości i występków, niech przez wszystkie dni swego życia stara się z bojaźnią i drżeniem służyć Bogu. Ten, kto popełnił jakieś małe grzechy, kto nie dopuścił się wielkich i niegodnych występków, stosownie do małej wielkości swych wykroczeń, niech zacznie odczuwać bojaźń i z drżeniem służyć Panu; gdy zaś odpokutuje swe lżejsze występki, przez pokutę bojaźni niech nawróci się na ścieżkę miłości.

3. Ja jednak, bezbożny grzesznik, którego występki były wielkie, a nawet największe, którego niegodziwości są liczne i niemal nieskończone, którego zbrodnie są haniebne, a grzechy straszne i wstrętne, ja, który wśród swych grzechów obracałem się nie przez jeden czy dwa miesiące, czy rok, ale przez cały okres swego życia żyłem w ohydzie, nieczystości i najcięższych grzechach, codziennie dodając coś nowego i większego do swych dawnych i największych bezbożności, ja, który w dzieciństwie popełniłem poważne grzechy, ja, który w pierwszej młodości popełniłem grzechy najcięższe i najniegodniejsze, ja, który jako młodzieniec popełniłem grzechy gorsze i poważniejsze, ja, którego występki wieku dojrzalszego powiększyły cały stos bezbożności,

4. bez przerwy z jednego zła popadając w gorsze, z własnej woli pędziłem od tego, co gorsze, do tego, co najgorsze, i nigdy nie poprawiłem się pod żadnym względem – z tym tylko wyjątkiem, że ciągle gromadziłem winy i grzechy, a najnowsze były zawsze gorsze od tych wcześniejszych; ja, powiadam, najnędzniejszy, chociaż próbuję przedstawić w tych słowach swą nędzę, to jednak czuję, że w istocie nie mówię niczego o swej nędzy.

5. Gdy bowiem zwracam się do siły sumienia i zaczynam przyglądać się sobie samemu, widzę, że moje grzechy są o wiele poważniejsze oraz bardziej niegodne i straszliwe, niżbym mógł to wyrazić jakimikolwiek słowami albo choćby pobieżnie je musnąć.

6. A pośród innych rzeczy tego oto nie mogę przeoczyć, że znacznie i niemal nieskończenie większe i ohydniejsze były moje grzechy, niż ja sam mógłbym to pojąć. Tego bowiem, jak bardzo mogą być ohydne przed obliczem Boga Najwyższego, mogą stąd się domyślać, że mnie, który do tej pory leżę w błocie wszystkich ohydności, tak bardzo cuchną moje dawne występki, tak bardzo wydają mi się straszne i wstrętne, że ja sam (jakkolwiek miłość własna jest czymś wrodzonym u wszystkich ludzi) nie jestem w stanie siebie znieść i, jeśli tylko mógłbym tego jakoś dokonać, chciałbym uciec i odejść od siebie. Tak bardzo moją duszę dręczy fetor i wstręt moich dawnych oraz teraźniejszych bezbożności i niegodziwości!

7. Ja – żeby wszystko ująć skrótowo – tutaj, na ile tylko byłem w stanie, zniszczywszy obraz Boga, na jaki zostałem ukształtowany, przyjąłem postać wszystkich możliwych dzikich bestii, a nawet samego Szatana, aż do trzydziestego czwartego roku życia uparcie pozostając wśród swych bezbożności i występków, zaś zacząłem grzeszyć zanim mogłem pojąć, czym jest grzech, i zawsze chciałem wcześniej i szybciej grzeszyć, niż mogłem tego dokonać – a jeśli brakowało siły do grzechu, to nie brakowało chęci i pragnienia –

8. w jaki zatem sposób ja, powiadam, ja, taki i tak wielki grzesznik, mógłbym albo odważyłbym się przystąpić do wielkości i słodyczy Bożej miłości? Byłem nic nie wart, nieszczęsny, zostałem zwiedziony, najnieszczęśliwszy, bo porzuciwszy ścieżkę bojaźni szukałem drogi miłości. O ja nieszczęsny, o ja nieszczęsny! Oby Boże miłosierdzie pozwoliło mi wstąpić na ścieżkę bojaźni!

9. Bez wątpienia jestem niegodny, aby Pan pozwolił mi, żebym po tylu występkach i straszliwych niegodziwościach na tyle powrócił do zmysłów, żebym wreszcie zaczął choćby odrobinę bać się Boga. Będzie to dla mnie wielką nagrodą, jeśli będzie mi dane nawrócić się do bojaźni najwyższego Boga po tak wielkiej zatwardziałości serca. Wielkie miłosierdzie okaże mi Pan, jeśli dzięki miłosierdziu Jego samego będę w stanie dotrzeć do dobra bojaźni.

10. Czyż z powodu moich bezbożności najbardziej niegodnych i zatwardziałych nie zasługuję na to, żeby moje serce zostało przez Pana jeszcze bardziej zatwardzonym niż serce faraona, a mianowicie aby Pan pozwolił, żeby z powodu moich występków zatwardziło się serce (…).


Fragment publikacji Pisma, tom 7


Bł. Paweł Giustiniani (1476–1528). Humanista, wykształcony na Uniwersytecie w Padwie, głęboko przepojony doktryną stoików, wyrzekł się przyjemności cielesnych, aby zwracać się coraz bardziej ku Bogu. W roku 1510 wstąpił do eremu Camaldoli. Świeżo po złożeniu ślubów, przyszło mu reformować cały zakon kamedulski. W 1520 r. opuścił Camaldoli, podjąć życie jeszcze bardziej samotnicze. Wnet dołączyli do niego uczniowie, z którymi założył Towarzystwo Eremitów św. Romualda, które do dziś istnieje pod nazwą Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej.


Fot. Marcin Marecik

(Visited 395 times, 2 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij