Umieszczony przez 09:58 Duchowość monastyczna

Rozważanie nad zmartwychwstaniem Chrystusa

Prawdziwa i rzeczywista radość bowiem to radowanie się ze zmartwychwstania Pana, to chwała człowieczeństwa przyjętego dla nas przez powracającego spośród zmarłych.

1. Przyjdźcie tutaj, wszyscy słudzy Chrystusa i rozmiłowani w Nim, którzy codziennie albo często we łzach czcicie gorzką mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa wiszącego na krzyżu, a dziś z radością rozważajcie wraz ze mną Jego chwałę, gdy powstaje z martwych.

2. Otóż chociaż Pan nasz Jezus Chrystus, jak uczą nas o tym wszystkie Ewangelie, w jednej osobie jest zarówno prawdziwym Bogiem, jak i prawdziwym człowiekiem, to w tej substancji, w jakiej jest Bogiem, jak nie mógł ani cierpieć, ani ponieść śmierci – bowiem Boska natura w żaden sposób nie dopuszcza śmierci i cierpienia – tak również w zmartwychwstaniu nie mógł zyskać albo nabyć jakiejkolwiek chwały. Otóż chwała Boskiej natury jest zawsze do tego stopnia pełna, że nic do niej nie można dodać ani niczego nie można jej ująć. Jeśli bowiem chwała Boskości mogłaby się zwiększyć albo zmniejszyć, to pod żadnym względem nie byłaby to chwała Boża.

3. Dlatego jest rzeczą konieczną, aby w tej substancji, w jakiej Pan jest prawdziwym człowiekiem, rozpatrywać zarówno hańbę męki, jak i chwałę zmartwychwstania. Jak bowiem w cierpieniu krzyża zniósł jako człowiek hańbę męki i śmierci, tak wychodząc z grobu w tej substancji, w jakiej jest człowiekiem, zasłużył na to, by zyskać niezrównaną chwałę zmartwychwstania.

4. Wy codziennie w pobożnym poczuciu cierpienia myślicie o Panu naszym Jezusie Chrystusie, umierającym w najokrutniejszy sposób w cierpieniach krzyża, w niesławie udręki, i nie przestajecie wylewać pobożnych łez. Dzisiaj jednak, proszę, zarzućcie łzy i razem ze mną rozważajcie i kontemplujcie tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z grobu po męce i śmierci chwalebnie spośród martwych powstaje jako człowiek, i jak tamci słudzy z Ewangelii próbujcie razem ze mną – jeśli będzie to nam przez Niego dane – wejść do radości Pana naszego.

5. Tak wielka bowiem to radość rozważać chwałę Pana powstającego z martwych, że ona w żaden sposób nie może w nas wniknąć, gdyż skromne ludzkie serca, nasze ciasne piersi nie są w stanie przyjąć tak wielkiej radości i tak wielkiego szczęścia. Dlatego tak wielka radość nie może do nas wejść, lecz jest konieczne, abyśmy to my wszyscy weszli w tę, która jest wielka i ogromna, byśmy w niej zostali przyjęci, w nią wchłonięci, abyśmy pochłonięci tak wielką radością wszystkie ludzkie radości, wszystkie ludzkie pociechy uważali za cierpienia i smutki.

6. Prawdziwa i rzeczywista radość bowiem to radowanie się ze zmartwychwstania Pana, to chwała człowieczeństwa przyjętego dla nas przez powracającego spośród zmarłych. Wszelka zaś ludzka radość jest jałowa i ma w sobie coś z zewnętrznej wesołości, zaś wewnątrz niej nie ma niczego solidnego, lecz pod fałszywą postacią radości znajduje się prawdziwe cierpienie.

7. Jeśli uważniej się zastanowić, to nie ma takiej radości wśród ludzkich spraw, której w istocie rzeczy nie można by raczej nazwać smutkiem niż radością. Lecz ta, która bierze się ze zmartwychwstania Pańskiego, jest prawdziwą radością, i uważam, że dla ludzkiego umysłu nie ma żadnej innej solidnej radości, żadnej innej prawdziwej wesołości.

8. I zaprawdę tak obszerna, tak wielka, tak długa, szeroka i wysoka oraz głęboka jest ta radość, że ludzkie serca nie są zdolne jej przyjąć ani też nie może ona w nas wejść, ale konieczne jest, żebyśmy to my sami, na ile Pan każdemu pozwoli, weszli w nią, jeśli chcemy się nią cieszyć.

9. Przyjdźcie więc, wszyscy, co do jednego, słudzy Chrystusa i modląc się najpierw nabożnie, starajmy się, jeśli nam się uda i jeśli taka będzie wola samego Pana, wejść do radości naszego Pana, do jedynej prawdziwej radości, która przekracza wszelkie pojmowanie. Przyjdźcie i wejdźmy, na ile możemy, do tej radości, z otwartymi oczami umysłu, z żarliwymi uczuciami serc.

10. Bez wątpienia byłoby rzeczą słuszną, żeby z całego serca radować się z chwały Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który za nas zechciał przyjąć hańbę krzyża i poddać się śmierci, nawet jeśli [ta chwała] w żaden sposób nas nie dotyczy, i w najwyższy sposób radować się w chwale Tego, który wycierpiał za nas tak wiele zniewag. Skoro jednak chwała powstającego z martwych Pana jest jednocześnie naszą, to jeśli z powodu zatwardziałości naszych serc nie potrafimy cieszyć się Jego chwałą, to bez wątpienia powinniśmy cieszyć się i radować przynajmniej naszą.

11. Lecz ufnie i żwawo zacznijmy mądrze cieszyć się z powodu tej naszej chwały, którą przyniosło nam zmartwychwstanie Pańskie, a dzięki temu będziemy mogli nauczyć się, jak radować się i cieszyć z chwały samego Pana powstającego z martwych.

12. Weźcie, proszę, pod uwagę to, co powiedzieliśmy, [mianowicie] że chwała zmartwychwstałego Pana w taki sposób jest Jego chwałą, iż jednocześnie jest w pełni również naszą. Chociaż nie dostępujemy chwały Pana, radujmy się naszą własną. Jeśli chcemy natomiast zrozumieć, jak wielką chwałę przyniosło nam zmartwychwstanie Pana, przypomnijmy sobie o początkach naszego stanu, o słusznych karach za nasze wykroczenia.

13. Człowiek został stworzony z tak wielką i wyjątkową godnością, że od doskonałego poznania wszystkich istot, jakie posiadał, dostąpił jasnego i jakby „porannego” poznania swego Boga Stwórcy i z tak wielką wolnością woli, że jeśli sam wolałby raczej okazać posłuszeństwo Bogu, niż się Mu sprzeciwić, żadne inne pragnienie nie mogłoby nad nim zapanować, żadna pokusa nie mogłaby odwrócić Go od miłości Boga.

14. Nie będę już wspominał o tym, że wszystko zostało poddane pod jego stopy, owce i woły, ptaki niebieskie i ryby morskie (Ps 8,8–9 (Wlg; 8,7–9 [LXX])), że także sama ziemia oraz wszystkie inne żywioły zostały przekazane pod jego zwierzchność; że niebu i słońcu, i księżycowi, i gwiazdom nakazano, by służyły jego potrzebom. Lecz te ostatnie w taki czy inny sposób także już po dokonaniu wykroczenia zostały mu udzielone; a tamte [o których powiedzieliśmy wcześniej] całkowicie utracił.

15. Otóż gdy człowiek został stworzony jako istota z duszą i ciałem, to jego Stwórca w samych początkach swej Bożej hojności inne cenne dary przydzielił ciału, a inne duszy; ciału mianowicie dał możliwość, aby czerpało konieczne pożywienie do ziemskiego życia oraz doświadczało niezliczonych przyjemności, duszy zaś – aby poprzez dość jasne poznanie swego Boga Stwórcy i niemałą miłość do Niego żywiła się i radowała dzięki Boskości swego Stwórcy i w tejże Boskości.

16. Lecz idąc za swym występkiem, człowiek zarówno zamienił na gorsze to, co zostało dane ciału, jak również zasłużył i na to, aby całkowicie i żałośnie utracić owe cenniejsze dary duszy. Dlatego popadłszy w mroczną ślepotę umysłu oraz w gwałtowną pożądliwość ciała, bardzo oddalił się od poznania i miłości swego Boga Stwórcy, i te w pewnym sensie skrzydła ludzkiego umysłu, mianowicie poznanie i umiłowanie Boga, które mogły wynieść stworzenie do ludzkiej chwały nieśmiertelności, oto z powodu jego winy zostały mu zabrane;

17. dlatego otoczony mrokiem niewiedzy i pobudzany ościeniami pożądliwości stracił nadzieję na nieśmiertelność, do korzystania z której został niegdyś stworzony, i leżałby w żałosnej niesławie swojej śmiertelności i nie mógłby z niej w żaden sposób powstać,

18. gdyby sam Pan Jezus Chrystus, po hańbie męki, którą poniósł niezasłużenie i bez żadnej winy, powstając z martwych, nie wyniósł miłosiernie do tej nieśmiertelności, którą człowiek słusznie stracił, nie tylko tę ludzką substancję, którą On przyjął, ale całe ludzkie stworzenie i gdyby nie otworzył bramy do radowania się tą Boskością, którą utraciliśmy.

19. Zastanówcie się, proszę, nad wyjątkową godnością człowieka stworzonego i pomyślcie, jak ogromnie żałosna kara go spotkała z powodu przewiny nieposłuszeństwa, a jasno zobaczycie, jak bardzo powinna się radować istota ludzka, jeśli przez mękę i zmartwychwstanie Pana przywrócona jej została ta godność, w której pierwotnie została stworzona.

20. Bez wątpienia to wielka radość, powrócić z tak wielkiej nędzy do takiej wspaniałości swego stanu czy też swej natury. To jednak jeszcze mało. Pan bowiem, zmartwychwstając, nie tylko przywrócił [nas] i wyniósł do tej godności, w jakiej zostaliśmy stworzeni, ale doprowadził nas do godności znacznie większej i wspanialszej; można powiedzieć, że pociągnął nas za sobą do doskonałości niebiańskiej.

21. Powstał ze śmierci do życia, to, co było w Nim śmiertelne, przyoblekł w nieśmiertelność, co było w pogardzie u Żydów, przybrane w niewysłowioną chwałę wyniósł do nieba i postawił po prawicy Boga Ojca, tak byśmy mieli nadzieję, że to, co – jak wierzymy – stało się z Nim, który jest naszą głową, tak samo stanie się kiedyś wobec nas, którzy jesteśmy Jego członkami, [mianowicie] że kiedy popadniemy w śmierć ciała, z niej powstaniemy do życia, – a to, co w nas śmiertelne, zniszczalne, haniebne i nędzne, przyoblecze się w nieśmiertelność, niezniszczalność, blask i chwałę – i ulatując w sfery niebieskie, na zawsze połączymy się z naszym Bogiem Ojcem i Stwórcą.

22. Jeśli nie cieszymy się z tej chwały, przekazanej nam w zmartwychwstaniu Pańskim, to nie wiem, z czego moglibyśmy się cieszyć, jeśli nie chcemy być zupełnie głupi i pozbawieni rozumu. Jeśli z tejże naszej chwały zaczynamy się cieszyć prawdziwie i stosownie, to jakże słusznie i stosownie powinniśmy się cieszyć sławą Tego, który aby tę chwałę nam przynieść, aby nas do tej godności wynieść, z własnej woli sam wydał się na tak wielką niesławę krzyża i śmierci – jak wielką, to wy, którzy stale ją rozważacie, wiecie lepiej niż ja – i który przez niesławę i cierpienia zyskał dla nas tę wspaniałą chwałę i to wspaniałe szczęście.

23. Jesteśmy całkowicie niewdzięczni i bezbożni, jeśli nie chcemy się cieszyć chwałą Tego, który przyniósł nam chwałę, jaką słusznie możemy się cieszyć. Próżno, jak mi się wydaje, bolejemy nad srogością Jego haniebnej śmierci i nad niesławą podjętej dla nas męki, jeśli pod żadnym względem nie chcemy cieszyć się chwałą Jego chwalebnego powstania ze zmarłych i błogosławionej nieśmiertelności oraz Jego blasku.

24. Dlatego niech ustąpią łzy, niech ustąpi gorycz męki i krzyża i radujmy się „w dniu owym”, kiedy nasz Pan Chrystus postanowił powstać ze śmierci do życia, i cieszmy się Jego chwalebnym zmartwychwstaniem. Pomyślmy, jak wielką chwałę przyniósł nam, zmartwychwstając, jak wielką chwałę On sam zyskał, gdy powstając z martwych, również naszą naturę, która została stworzona na ziemi, wyniósł do niebios i postawił po prawicy Ojca, żebyśmy tam, gdzie On, nasza Głowa, nas poprzedził, poszli za Nim jako Jego członki i żebyśmy tak cieszyli się z chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa, jak cieszymy się z naszej własnej chwały, i byśmy tak chlubili się z naszego szczęścia, jak wszystkimi uczuciami ducha cieszymy się szczęściem Tego, który przyniósł nam chwałę.

25. Zaprawdę, ponieważ chwała naszego Pana Jezusa, naszego Odkupiciela, jest naszą chwałą, naszą radością i naszą jedyną radością, chociaż będziemy się cieszyć Jego chwałą, to będziemy bez wątpienia radować się [także] naszą chwałą. On bowiem jest naszą chwałą, On jest naszym życiem, On jest naszym zmartwychwstaniem, On, który powstając z martwych, przywrócił nam chwałę nieśmiertelności.

26. Niech to będzie zatem dzień wesołości, a nie smutku; radości, a nie łez, kiedy Chrystus, powstając z martwych, chwalebnie zatryumfował nad śmiercią. Przywyknijcie wreszcie, proszę, zapominając po trosze o wspomnieniu męki i śmierci Chrystusa, które codziennie odnawiacie, by rozmyślać nad Jego chwalebnym zmartwychwstaniem, a dzięki temu łatwiej będziecie mogli dotrzeć do tajemnic Boskości, do oglądania blasku Bożego majestatu.

27. Jeśli bowiem hańba krzyża w jakiś sposób może was prowadzić do chwały Bożej wielkości, to o wiele bardziej doprowadzi was do tego chwała zmartwychwstania. Jeśli bowiem to, czego Chrystus dokonał jako człowiek, przyciąga nas do umiłowania Boskości, to o ileż bardziej ta chwała, którą osiągnął jako człowiek, może prowadzić do doskonałego umiłowania Pana Stwórcy?

28. Uważam bowiem, że jest rzeczą niezwykle konieczną dla tego, kto chce przylgnąć do Jezusa Chrystusa – co jest najwyższym ludzkim dobrem – aby rozważać i przybierać na siebie nie tylko Jego człowieczeństwo, lecz również i Jego Boskość. Skoro On, jak powiedzieliśmy wcześniej, jest tak samo prawdziwym człowiekiem, jak i prawdziwym Bogiem, to Chrystusa nie posiada ten, kto obejmuje tylko Jego człowieczeństwo, a nie spogląda na Boskość, ani też nie może w pełni posiadać Chrystusa ten, kto pomijając człowieczeństwo, podziwia tylko Boskość – On jest drogą dzięki człowieczeństwu, życiem i prawdą dzięki Boskości.

29. Cóż to zatem za korzyść, by podążać drogą, jeśli nie docieramy do jej kresu – czyli do życia i prawdy? Albo w jaki sposób będzie mógł ktoś dotrzeć do prawdziwego życia, które jest kresem drogi, jeśli nie będzie tam szedł właściwą drogą?

30. Dlatego jest rzeczą konieczną, aby tak kochać człowieczeństwo Pana, byśmy z całego serca miłowali Jego Bóstwo, tak podziwiać Boskość, byśmy lgnęli do człowieczeństwa; w przeciwnym razie nie będziemy w całości posiadać Chrystusa. Lecz i w samym Jego człowieczeństwie, chociaż w nim z własnej woli poddał się karze haniebnej śmierci i chwalebnie powstał z martwych, nie powinniśmy stale w taki sposób opłakiwać niesławy krzyża i hańby śmierci, żeby nie cieszyć się na koniec z chwały zmartwychwstania.

31. Nie posiada bowiem w pełni człowieczeństwa Chrystusa ten, kto ciągle rozważa hańbę śmierci i ją opłakuje, i nigdy nie podziwia chwały zmartwychwstania, i nie ogląda jej z radością.

32. Radujmy się zatem w zmartwychwstaniu Pana, radujmy się, powtarzam, i cieszmy, żebyśmy od tej radości, którą w całych swych duszach przyjmujemy ze względu na chwałę zmartwychwstającego Pana, przeszli do tych niebiańskich i wiekuistych radości, gdzie będziemy oglądać nie tylko chwałę powstającego z martwych, lecz także panującego na wieki, gdzie w pełni zobaczymy w Chrystusie nie tylko ludzką naturę, która dzisiaj, zmartwychwstając, została wyniesiona do chwały, lecz również naturę Bożą, która zawsze jest chwalebna; nie mamy najmniejszej wątpliwości, że w łasce tej wizji spoczywa pełne i doskonałe szczęście i wieczne życie, i nasze błogosławieństwo.

33. Niech do niej prowadzi nas Ten, który dzisiaj chwalebnie zmartwychwstał podług ciała, a który podług Boskości był otoczony chwałą nieskończonego majestatu zanim jeszcze powstał świat, nasz Pan, Jezus Chrystus, który z Bogiem Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

34. W Rzymie, w roku 1524, w dzień Zmartwychwstania Pańskiego, brat Paweł nazywany eremitą pisał to w domu pana biskupa Chieti.


Fragment publikacji Pisma, tom 6


Bł. Paweł Giustiniani (1476–1528). Humanista, wykształcony na Uniwersytecie w Padwie, głęboko przepojony doktryną stoików, wyrzekł się przyjemności cielesnych, aby zwracać się coraz bardziej ku Bogu. W roku 1510 wstąpił do eremu Camaldoli. Świeżo po złożeniu ślubów, przyszło mu reformować cały zakon kamedulski. W 1520 r. opuścił Camaldoli, podjąć życie jeszcze bardziej samotnicze. Wnet dołączyli do niego uczniowie, z którymi założył Towarzystwo Eremitów św. Romualda, które do dziś istnieje pod nazwą Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej.


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: Krzyż z opactwa tynieckiego, wykonany przez prof. Jerzego Nowosielskiego.

(Visited 274 times, 1 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij