Umieszczony przez 15:56 Ojcowie pustyni

Trzy rady abba Antoniego

Rady św. Antoniego Wielkiego z kolei mają jeden wspólny mianownik: każą mnichowi szukać zewnętrznego punktu odniesienia i nie ufać przesadnie swym pragnieniom…

Spytał ktoś abba Antoniego: „Czego mam przestrzegać, by podobać się Bogu?”. Starzec odpowiadając rzekł: „Przestrzegaj tego, co ci polecam. Gdziekolwiek się udasz, pamiętaj zawsze o Bogu; przykładaj świadectwo Pisma Świętego do tego, co czynisz; jeśli w jakimś miejscu zatrzymasz się, nie opuszczaj go szybko. Przestrzegaj tych trzech poleceń, a będziesz zbawiony” (Apoftegmaty Ojców Pustyni, t. II, 1[3]).

To sytuacja typowa dla apoftegmatu: przychodzi uczeń do mistrza i pyta go o właściwy sposób życia. Ojcowie Pustyni często wyrażali się tak, że łatwo można było zapamiętać ich słowa: zamiast obszernego kazania, św. Antoni Wielki daje nam trzy proste wskazówki. Inni formułowali swe zalecenia w oparciu o klasyczny podział duszy na części gniewliwą, pożądliwą i rozumną (te dwie pierwsze stanowią razem część nierozumną duszy). Tak więc abba Teodor z Ferme przestrzegał tych trzech swoich zasad: „nic nie posiadać, umartwiać się i unikać ludzi” (zob. Apoftegmaty, t. II, 7[272]). Ćwiczenie się w ubóstwie łagodzi bowiem gniew wywołany brakiem upragnionych dóbr, umartwienie to oręż w walce z pożądliwościami, zaś stronienie od ludzi chroni przed pychą i żądzą próżnej chwały, które to najbardziej zagrażają rozumnej części ludzkiej duszy. Korzystanie z tego klucza pozwala odkryć kolejną warstwę znaczeniową nauk Ojców Pustyni.

Rady św. Antoniego Wielkiego z kolei mają jeden wspólny mianownik: każą mnichowi szukać zewnętrznego punktu odniesienia i nie ufać przesadnie swym pragnieniom; kierują go ku pamięci o Bogu, ku Słowu i sugerują, by nie opuszczał on miejsca swego zamieszkania na pustyni przy pierwszym porywie zniechęcenia. Według tej logiki człowiek nie jest wzorcem sam dla siebie, mimo że wiele osób dziś intuicyjnie kieruje się takim właśnie przekonaniem. Czy jednak płynie z tego wniosek, że w człowieku nie ma niczego, co byłoby dobre, a wszystkie jego chęci naznaczone są błędem?

Gdy zadajemy sobie pytania o to, kim jesteśmy i czego chcemy, docieramy do punktu, w którym staje się jasne, że nosimy w sobie rozmaite pragnienia, często ze sobą sprzeczne, niektóre z nich uwarunkowane przejściowymi okolicznościami, na przykład zrodzone przez gwałtowne emocje. Zwłaszcza w tej ostatniej sytuacji stajemy wobec dziwnego paradoksu: człowiek, świadomie dążący do wewnętrznej autonomii, staje wobec zewnętrznej autonomii swych namiętności, które zdają się nad nim dominować. Pociąg, który odczuwamy w stosunku do danego dobra, nie powinien być traktowany jako bezbłędny drogowskaz: czy każdy z nas nie zna przynajmniej jednej osoby, która mimo upływu lat wciąż „nie wie, czego chce”? Odnosząc się do poruszeń naszej woli bezkrytycznie umieszczamy się w sytuacji, gdzie nasze pragnienia w istocie dokonują wyboru za nas.

Antoni udzielający rady młodemu mnichowi wie, że jego uczeń teraz pragnie trwać w celi, ale przyjdzie moment, gdy będzie chciał uciec od niej jak najdalej. Zostawia go ze swym słowem: „nie opuszczaj szybko swego miejsca”, jak gdyby chciał powiedzieć, że po pewnym czasie chęć ucieczki — pokusa? — minie, a dawne dobre pragnienia wrócą.

Św. Benedykt ostro krytykuje mnichów wędrownych, którzy „przez całe życie wędrują po różnych okolicach, goszcząc po trzy lub cztery dni w rozmaitych klasztorach. Zawsze się włóczą, pozbawieni wszelkiej stałości, a służą tylko własnym zachciankom” (zob. RB I, 10–11). Mnich trwa w jednym klasztorze, by przekonać się, czy jego dążenia są autentyczne, czy przetrwają próbę czasu i pokus, by odejść. Doświadczamy bowiem takich pragnień, które przemijają, i takich, które są trwałe, choć nieraz schodzą na dalszy plan.

Dzisiejszy człowiek często odrzuca zewnętrzne autorytety i szuka sposobu na „wyrażenie siebie”.

Pewna krytyczność, jako cecha dojrzałego umysłu, jest oczywiście cenna, a szczere poszukiwanie rzeczywistych wartości zawsze jest zgodne z wolą Boga, sprawcy i chcenia, i działania (zob. Flp 2,13). Chrześcijanin, który kieruje myśl ku Bogu i poznaje go w Piśmie, trwając w jednym miejscu, odnajduje jednak swą tożsamość w udzieleniu odpowiedzi na miłość Boga: wyraża siebie — i nareszcie siebie odkrywa — poprzez skierowanie się ku Drugiemu. Ten, którego z początku szuka się na zewnątrz, nagle objawia się nam w głębi naszego serca, które nie dąży już, by hołubić swoje „ja”, lecz by poznawać Boga, bliższego nam niż my samym sobie.

Późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa! Późno Cię ukochałem! We mnie byłeś, ja zaś byłem na zewnątrz i na zewnątrz Cię poszukiwałem… (św. Augustyn z Hippony, Wyznania, X, 27, 38).


Fragment darmowego e-booka Wyjaśnij mi, abba… Spojrzenia na apoftegmaty Ojców Pustyni


Grzegorz Hawryłeczko OSB – ur. 1990 r., mnich tyniecki od 2012 r., interesuje się teologią ascetyczną i mistyczną. W klasztorze pełni obowiązki ekonoma i pierwszego kantora. W 2019 r. wyświęcony na diakona, obecnie przygotowuje pracę magisterską poświęconą Augustynowi Bakerowi OSB i jego teologii modlitwy.


Fot. Ewa Natkaniec

(Visited 326 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.
Zamknij