Umieszczony przez 13:32 Duchowość monastyczna

Wielki Tydzień w eremie Camaldoli (1511 r.). Wspomnienia bł. Pawła Giustinianiego

Tej nocy, kiedy szedłem na matutinum, tak mocno świecił księżyc, że wstydziłem się, iż mam latarnię…

Erem Camaldoli, 14 kwietnia 1511 [r.], Wielki Poniedziałek

Tej nocy, kiedy szedłem na matutinum, tak mocno świecił księżyc, że wstydziłem się, iż mam latarnię. Rankiem i niemal przez cały dzień była piękna, miła, jasna i ciepła pogoda. Jednak bliżej wieczora zrobiło się dość pochmurno.

Ja – bardzo zdrowy, ale ponieważ stwierdziłem, że nie w pełni strawiłem kolację, po matutinum poszedłem z powrotem spać, aż do prymy. Dzisiejsze oficjum było krótkie, nie odmawiano ani psalmów za zmarłych, ani pokutnych, ponieważ było święto. Ja odmówiłem nie tylko siedemdziesiąt pięć, ale sto pięć psalmów. Odbyłem post o chlebie i wodzie z chlebem podwójnie wypiekanym, z dość dobrym apetytem, ze smakiem; i chociaż szkoda mi tego, niewielkiego zresztą, trudu, żeby postawić czajnik z wodą nad ogniem i ją zagotować, to jednak skorzystałem z wody gotowanej, ponieważ wydaje mi się, że im bardziej rozgrzewa się krew, tym chłodniejsze są nasze wody. I bez wątpienia są one teraz chłodniejsze, kiedy myje się ręce, niż miało to miejsce tej zimy. Może nasze ciepło sprawia, że bardziej czujemy chłód wody, niż czuliśmy go tej zimy.

Erem Camaldoli, 15 kwietnia 1511 [r.], Wielki Wtorek

Piękna pogoda, słońce i dość ciepło. Ja – tak bardzo zdrowy, że to grzech mieć się tak dobrze.

Dzisiaj po raz pierwszy ostrzygłem sobie brodę i głowę. Do tej pory robiłem to cążkami. Słyszysz, jakie wariactwo! Ja, ot tak, przez krótką chwilę, zatęskniłem za swoją brodą i pragnąłem, żeby tutaj noszono brody, ale przeminęła ta myśl niczym gwiazda, która leci po niebie.

Zamyślałem, żeby odmówić sto psalmów tak jak wczoraj, ale udało mi się odmówić tylko siedemdziesiąt pięć, które są obowiązkowe. Golibroda skradł mi prawie godzinę. Rano, po obiedzie, wyspowiadałem się i zajęło mi to dużo czasu, ponieważ postanowiłem powtórzyć wszystko, co wielokrotnie wyznawałem, od dnia, w którym przywdziałem tę szatę, aż do tej pory.

Oficjum – ze względu na to, że to był pierwszy dzień, w którym podążano za porządkiem przeznaczonym na dni ferialne w tym tygodniu, ponieważ wczoraj było święto – było dłuższe; odmówiono wszystkie trzy nokturny za zmarłych. A czas dzisiaj tak przeciekł mi przez palce, że nie mogłem wykroić dla siebie takiej części, jaką chciałem.

Zważywszy, że jestem wariatem, posłuchaj o wszystkim. Nie pominę milczeniem, że dzisiaj, nie z obowiązku, ale z własnej woli – jednakże za pozwoleniem majora – pościłem – ja – o chlebie, winie i owocach. Mogłem jeść jak w pozostałe wtorki oliwki i tysiąc innych przekąsek, ale wydało mi się rzeczą słuszną, żeby nieco bardziej ujarzmić ciało. Nie sądź jednak, że wyniosłem z tego jakąś korzyść, ponieważ później objadłem się owocami i chlebem. Proszę, przyjrzyj się ludzkiej słabości! Nie potrafiłem na tyle pohamować swojego wielkiego apetytu, na ile powinienem.

Erem Camaldoli, 16 kwietnia 1511 [r.], Wielka Środa

W nocy i w dzień byłem w odległości stu sześćdziesięciu tysięcy mil od tego, by czuć się dobrze – to było coś zupełnie przeciwnego! Jestem szalony o każdej porze, ja; cierpliwości. W nocy, zarówno gdy idę na matutinum, jak i kiedy stamtąd wracam, za latarnię służy mi księżyc.

W dzień piękna pogoda, ze słońcem i ciepłem.

Odmówiłem swoje siedemdziesiąt pięć psalmów i chociaż pragnąłem odmówić więcej, nie byłem w stanie tego zrobić. Pryma była trochę dłuższa niż kiedy indziej, ponieważ odmówiono całe oficjum za zmarłych na prymie; i o zmarłych przez kilka dni już się nie wspomina. A potem poszliśmy do kapitularza, gdzie po spowiedzi generalnej i pewnych ceremoniach nasz major udzielił nam napomnienia odnośnie do wielu rzeczy – chociaż jest nieuczony w kwestii wymowy, to jednak nie dotyczy to wiedzy. Nie prowadzi światowych wywodów, nie, ale bardzo dobrze rozprawia o sprawach Bożych, w sposób prawy i święty – chociaż jego słowa nie były tak uporządkowane.

Pościłem, jak zwykle w środy, o chlebie i wodzie i bez chleba gotowanego, ze zdrowiem, radością i apetytem. Źle wykorzystałem kilka godzin, niechętnie odpowiadając na pewien list naszego generała, musiałem jednak uczyć tego, czego sam się nigdy nie nauczyłem. Cierpliwości. Po komplecie nie było odmawiane oficjum za zmarłych, ale odmówiono – nie w kościele, lecz w kapitularzu – matutinum Matki Bożej na następny dzień. Ja, który myślałem w niedzielę, żeby w tym tygodniu odmówić oficjum do Jezusa Chrystusa, dziś odnajduję w sobie tak mało pobożności, że mój duch myśli o czymś innym, sam nie wiem o czym.


Fragment publikacji Pisma, tom 5


Bł. Paweł Giustiniani (1476–1528). Humanista, wykształcony na Uniwersytecie w Padwie, głęboko przepojony doktryną stoików, wyrzekł się przyjemności cielesnych, aby zwracać się coraz bardziej ku Bogu. W roku 1510 wstąpił do eremu Camaldoli. Świeżo po złożeniu ślubów, przyszło mu reformować cały zakon kamedulski. W 1520 r. opuścił Camaldoli, podjąć życie jeszcze bardziej samotnicze. Wnet dołączyli do niego uczniowie, z którymi założył Towarzystwo Eremitów św. Romualda, które do dziś istnieje pod nazwą Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej.


Fot. Marcin Marecik

(Visited 327 times, 1 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij