Umieszczony przez 10:27 Pismo Święte

Wzorowa postawa obywatelska wyznawców Chrystusa

Wolą Bożą jest, aby chrześcijanie byli bez zarzutu pod każdym względem, a więc także obywatelskim. Brak szacunku dla władzy państwowej, lekceważenie obowiązującego w państwie porządku prawnego świadczy o braku integralnej chrześcijańskiej postawy.

Bądźcie poddani każdej ludzkiej władzy ze względu na Pana: czy to królowi, jako mającemu władzę, czy to wodzom, jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców, udzielania zaś pochwały tym, którzy dobrze czynią. Taka bowiem jest wola Boża, abyście czynili dobrze i tym zmusili do milczenia ową niewiedzę ludzi głupich. Jak wolni [postępujcie], nie jak ci, którzy wolność mają za zasłonę złego, ale jak niewolnicy Boga. Wszystkich szanujcie, braterstwo miłujcie, Boga się bójcie, króla czcijcie (1 P 2,13–17).

Poszanowanie i posłuszeństwo względem władzy świeckiej obowiązuje chrześcijan, ale – mówi Apostoł – należy się poddać władzy, przez wzgląd na Chrystusa. On sam poddał się władzy świeckiej, nawet okupacyjnej, a w każdym razie obcej własnemu narodowi i niesprawiedliwej. Stojąc przed Piłatem, który miał Go skazać na śmierć, Chrystus mówił: Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci nie została dana z góry (J 19,11). Tymi słowy stwierdza, że władza Piłata ma swe oparcie w autorytecie samego Boga i dlatego Jezus go w stosunku do siebie uznaje. Ze względu więc na przykład Pana Jego uczeń winien uznać autorytet władzy świeckiej, ale także ze względu na autorytet Chrystusa, który tę władzę też w jakiś sposób i w swoim zakresie reprezentuje. On bowiem powiedział: Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi (Mt 28,18).

Chrześcijaństwo nie burzy społecznego ani politycznego porządku. Ład społeczny, którego elementem jest władza polityczna i należne jej posłuszeństwo, wypływa z prawa naturalnego, a więc też pochodzi od Stwórcy. To pochodzenie nadaje prawdziwe dostojeństwo władzy świeckiej, a nie siła, która, niestety, tak często chce się stawać źródłem autorytetu wśród ludzi. Zasada: gratia non destruit naturam („łaska nie niszczy natury”) ma zastosowanie uniwersalne i stosuje się również do porządku społecznego. Łaska obecna w chrześcijaństwie i w tej dziedzinie jest dawczynią pokoju. Umacnia ład od wewnątrz przez urabianie człowieka poddanego Bogu.

Jeżeli takie jest dostojeństwo władzy świeckiej i jeżeli takie jest źródło autorytetu, to – rzecz oczywista – musi się to odbić i na sprawowaniu władzy. Ta, która od Boga pochodzi, winna się z Nim liczyć, winna się podporządkować prawu Bożemu i woli Bożej. W tej perspektywie absurdem jest wszelka arbitralność w sprawowaniu władzy. Apostoł to zaznacza – podobnie zresztą jak i św. Paweł w Liście do Rzymian w trzynastym rozdziale – gdy mówi, że autorytet władzy ma wkraczać dla karania złoczyńców, udzielania zaś pochwały tym, którzy dobrze czynią. Władza jest więc siłą, która ma powściągać zło, a wspierać aktywnie dobro. Święty Paweł nawet mówi: Chcesz się nie lękać władzy, czyń dobrze, a będziesz miał od niej uznanie (Rz 13,3). Ta obietnica Pawłowa, niestety, nie zawsze się sprawdza.

Wolą Bożą jest, abyście czynili dobrze i tym sposobem zmusili do milczenia ową niewiedzę ludzi głupich. Wolą Bożą jest, aby chrześcijanie byli bez zarzutu pod każdym względem, a więc także obywatelskim. Brak szacunku dla władzy państwowej, lekceważenie obowiązującego w państwie porządku prawnego świadczy o braku integralnej chrześcijańskiej postawy. Tego rodzaju mentalność nie daje dobrego świadectwa chrześcijańskiej wierze i dlatego jest szkodliwa dla sprawy głoszenia Ewangelii. Trzeba więc, aby wzorowa postawa obywatelska wyznawców Chrystusa zatkała usta tym, którzy rzucają na nas oszczerstwa, jakobyśmy tylko władzę kościelną uznawali, zaś władzę świecką lekceważyli.

Jednakowoż mamy w naszym posłuszeństwie władzy świeckiej zachowywać się zawsze all’hos theou douloi (jak słudzy Boży), to znaczy z poczuciem wolności i godności dzieci Bożych. Siła państwa, która stoi za władzą świecką, nie powinna nas przejmować bojaźnią i rzutować na jakość naszego posłuszeństwa wobec tej władzy. Niegodnym chrześcijanina byłoby, aby jego stosunek do władzy miał w sobie cechy służalczości i uniżoności: subiecti znaczy „bądźcie poddani” – ze względu na Pana, jak wolni.

Zdaje sobie sprawę Apostoł, że problem wolności jest bardzo delikatnym. Był on w I w., gdy Kościół był jeszcze silnie związany z judaizmem, jednym z najtrudniejszych i najbardziej zaognionych problemów. Wolność chrześcijańska była w zestawieniu z judaizmem zupełną nowością. Ponieważ wielu chrześcijan miało jeszcze mentalność silnie tkwiącą w tym drugim, trzeba było wiele o tej wolności mówić, trzeba było o nią walczyć.

Niektórzy, oczarowani ideałem wolności dzieci Bożych, a nie bardzo rozumiejąc, na czym ona polega, skłaniali się ku tendencjom anarchistycznym i wyuzdaniu. Trzeba więc było koniecznie sprecyzować, na czym ta wolność chrześcijańska polega, a na czym nie. Dziś jeszcze ta sprawa dla wielu nie jest jasna. Człowiekowi skażonemu bardzo trudno jest odróżnić w sobie czystą i z łaski zrodzoną postawę godności i wolności dziecka Bożego od innej, bardzo podobnej, która jest subtelnie zamaskowaną samoobroną naszej pychy. Ażeby mieć w tej materii jasne i pewne rozeznanie, trzeba wielkiego wyrobienia duchowego, a w szczególności trzeba mieć wewnętrzną wizję Chrystusowej pokory i umiłowanie Jego drogi. Inaczej niepodobna jasno rozeznać te rzeczy ani uniknąć wmieszania się elementów pychy do tego, co nam się wydaje być tylko czystą afirmacją naszej wolności i godności.

Dlatego Apostołowie w trosce o prawdziwą i nieskażoną wolność chrześcijańską, wskazali nam niezawodną drogę, która do niej prowadzi, a zarazem niezawodne kryterium do jej rozpoznania. Święty Piotr mówi, że mamy być wolni (liberi) jako niewolnicy Boga. Podobną naukę wypowiada św. Paweł, a także sam Chrystus w Ewangelii. Z Jego nauki wypływa myśl, że człowiek nie może być nigdy w tym sensie wolny, że byłby sam swoim wyłącznym panem – jest na to za słaby. Z chwilą, gdyby wyszedł spod wpływu łaski Bożej, natychmiast dostałby się pod inny przemożny wpływ, któremu nie mógłby się sprzeciwić, i stałby się niewolnikiem grzechu, a przez grzech – szatana. Nie może więc człowiek zrzucić z siebie słodkiego jarzma posłuszeństwa Chrystusowi i być wolnym. Jedyną drogą wyjścia z niewoli grzechu – mówi św. Paweł – nie jest całkowita niezależność, ale „niewola sprawiedliwości”. Jedynie dzięki tej ostatniej, to znaczy przez oddanie się Chrystusowi i całkowite poddanie się Jego woli, możemy uniknąć niewoli grzechu i tyranii, które inaczej byłyby nie do uniknięcia: Liberati autem a peccato, servi facti estis iustitiae. (…) Sicut enim exhibuistis membra vestra servire immunditiae et iniquitati ad iniquitatem, ita nunc exhibete membra vestra servire, iustitiae in sanctificationem (…) Nunc autem liberati a peccato, servi autem facti Deo (Rz 6,18–19.22 [Wlg]: Uwolnieni od grzechu oddaliście się w niewolę sprawiedliwości. (…) Jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia. (…) Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu.

Z tą nauką trzeba się liczyć, gdy się mówi o wolności chrześcijańskiej. Prawdziwie wolny nie jest ten, który czyni to, co mu się podoba, bo taki rychło wpadnie w niewolę grzechu i szatana, ale ten kto jest sługą i niewolnikiem Chrystusa z miłości. W tej perspektywie zrozumiała się staje doktryna wielkich założycieli zakonów, która budzi tyle obiekcji dlatego, że brak wspomnianej perspektywy w naszym myśleniu. Napomina więc nas Apostoł: jak wolni postępujcie, nie jak ci, co wolność mają za zasłonę złego, ale jak niewolnicy Boga.

Święty Piotr kończy ten urywek krótkim poleceniem podtrzymywania dobrych stosunków, jakie chrześcijanie mają mieć ze wszystkimi. Ludziom mają okazywać cześć, a w szczególności królowi, jednak największą miłością mają miłować swoich braci. Proste polecenia i zdawałoby się oczywiste, a jednak w praktyce takie nie są. Trzeba więc świadomie i programowo zdążać do formowania ducha chrześcijan według tych zasad. Więcej pracować nad świadomością naszego rzeczywistego braterstwa w Chrystusie i nad tym, byśmy tak właśnie jedni na drugich patrzyli. Świadomość chrześcijańskiego braterstwa jest wśród nas słaba, nie wyczuwamy żywo tej więzi, jaką stanowi wspólnota wiary i wspólna przynależność do Chrystusa. Apostoł żąda, aby to zaznaczyć w kontekście naszych ogólnych stosunków z ludźmi. Co do tych ostatnich, żąda szacunku dla wszystkich, a zwłaszcza dla władzy państwowej. Musimy więc mieć postawę szacunku, zachować ją nawet w stosunku do tych, którzy nas nie szanują albo nawet prześladują. Nikt nie może nam w tym zarzucić pochlebstwa, bo to jest nasz chrześcijański styl zachowania wobec wszystkich ludzi i nasze świadectwo. Ponad tym wszystkim jest polecenie: Boga się bójcie, czyli liczcie się we wszystkim z Jego Najświętszą wolą i wiernie ją wypełniajcie.


Fragment książki Komentarz do 1 Listu św. Piotra


Piotr Rostworowski OSB / EC – benedyktyn, pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu. Więzień za czasów PRL-u. Kameduła – przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii. W ostatnim okresie życia rekluz oddany całkowitej samotności przed Bogiem. Zmarł w 1999 roku i został pochowany w eremie kamedulskim we Frascati koło Rzymu. “Był zawsze bliski mojemu sercu” – napisał po Jego śmierci Ojciec Święty Jan Paweł II. Autor licznych publikacji z dziedziny duchowości i życia wewnętrznego.


Fot. Archiwum Opactwa Benedyktynów w Tyńcu

(Visited 414 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.
Zamknij