Św. Hildegarda z Bingen. Księga II, wizja VII: wizja Szatana

Scivias to pierwsze dzieło Hildegardy z Bingen, spisane przez nią z objawienia Pańskiego. Tytuł Scivias jest formą skróconą od sci vias Domini – „poznaj drogi Pana” – zdania o charakterze sentencjonalnym, ujętym w jeden wyraz. Tytuł zbioru odnosi się do zawartych w trzech księgach dwudziestu sześciu wizji, które są bardzo odmienne pod względem długości i opisu. Księgi Scivias, podobnie jak wizje, różnią się. Pierwsza – zawierająca sześć wizji – jest stosunkowo krótka, druga – z siedmioma wizjami – prawie dwa razy większa, wreszcie trzecia (trzynaście wizji) dwa razy tak obszerna jak pierwsza i druga razem wzięte. Według tradycji spisanej przez Teodoryka w Vita Hildegardis tytuł utworu został Hildegardzie objawiony, natomiast viae, opisane w tytule dzieła, są alegorycznie związane z Regułą św. Benedykta i tak je należy tłumaczyć.

Scivias spisywano przez dziesięć lat – od 1141 do 1151 roku – i zbiór ten pozostał najbardziej znanym spośród dzieł mistyczki. Kolejne wizje, których literacki zapis sporządził pierwszy sekretarz Hildegardy, Volmar, zostały uznane i zatwierdzone przez papieża Eugeniusza III i synod w Trewirze. Uznanie najwyższych władz kościelnych zapewniło Scivias duże zainteresowanie i popularność, także wśród ludzi świeckich.

Konstrukcja zbioru jest prosta: księgi, jak wspomniano, zawierają odpowiednio sześć, siedem i trzynaście wizji. Podział na trzy księgi odwołuje się do symboliki cyfry trzy – liczby Osób Trójcy Świętej. Pierwsza i druga księga zawierają razem wizji trzynaście, tyle samo co księga trzecia. Części dotyczą odpowiednio: porządku stworzenia, odkupienia i uświęcenia świata. Sposób zapisania wizji pozostaje jednorodny, choć skomplikowany. Visio otwiera opis wizji – obrazu, za którym następuje szereg różnej długości capitula – rozdzialików komentujących oglądane na załączonej iluminacji elementy widzenia, niekiedy także odnoszących się do ustępów Pisma Świętego, innych autorów czy pojęć i zwyczajów.

Każdy opis właściwej wizji kończy wspólna dla danej księgi formuła, po której następuje rozwinięcie obrazu. Interpretacji tekstu Hildegarda dokonywała bardzo starannie, słowo po słowie, zdanie po zdaniu, zupełnie tak samo, jak pisarze monastyczni interpretowali tekst Pisma Świętego. Pierwsze eksplikacje dotyczą zawsze rzeczy oglądanych w widzeniu, które są przez autorkę alegorycznie tłumaczone, następne rozdziały wyjaśniają doktrynę i prawidła świata ziemskiego, symbolicznie ukazane we wcześniejszym obrazie. Hildegarda, jako osoba wychowana w kulturze monastycznej, odnajdywała swoje miejsce w tradycji Starego Testamentu i Ojców Kościoła. Słowa otwierające kolejne księgi, a przede wszystkim Incipit, wskazują, że słowa mistyczki odniosą się nie tylko do samego obrazu widzenia, ale także do spraw ziemskich. Zawsze zgodnie z wolą Bożą, której przedmiotem i wyrazicielem jest człowiek. Wszystkie fragmenty o charakterze pouczeniowym i alegorycznym zostały wytłumaczone w kolejnych capitulis, a treść wyjaśniającą wprowadzają pytania Quid est hoc? lub Quomodo?, w trzeciej księdze dodatkowo pojawia się zdanie Hoc tale est. Ponadto każdą z wizji wieńczy wspólna dla danej księgi formuła. Są to odpowiednio: „Unde quicumque scientiam in Spiritu sancto et pennas in fide habet, iste admonitionem meam non transcendat, sed eam in gustu animae suae amplectendo percipiat” – dla księgi pierwszej, „Sed qui vigilantibus oculis videt et sonantibus auribus audit, hic mysticis verbis meis osculum amplexionis praebeat, quae de me vivente emanat” – w księdze drugiej i „Qui autem acutas aures interioris intellectus habet, hic in ardente amore speculi mei ad verba haec anhelet et ea in conscientia animi sui conscribat” – w księdze trzeciej.


Przed rozpoczęciem lektury warto także zapoznać się z przyjętymi zasadami edytorskimi. Każdą wizję otwiera opis obrazu mistycznego, w tym tekście wyróżniony pogrubioną kursywą; za nim następuje szereg różnej długości capitula – rozdzialików komentujących elementy widzenia, niekiedy także odnoszących się do ustępów Pisma Świętego, innych autorów czy pojęć i zwyczajów. Każdy opis wizji właściwej kończy wspólna dla danej księgi formuła, po której następuje rozwinięcie obrazu.

Wprowadzenie. Księga II, wizja VII

Jest to wizja Szatana, którą Hildegarda umieściła na końcu drugiej księgi, by nadać jej znaczenie osiowe. Opis szatańskich knowań i kuszenia kończy księgę, podobnie jak obietnica anielskiego świata wieńczyła księgę pierwszą. Wizja końca Szatana poprzedza zwycięski dramat zamykający księgę trzecią.

(II,7) Na tym placu widać było targowisko różnych rzeczy / Miniatura pochodzi z publikacji Scivias, tom 1

Obrzydliwa, różnokolorowa poczwara – robak czy też smok – symbolizuje wiele rodzajów wad, grzechów i knowań, którymi samo zło zwodzi ludzi. Podobnie jak w poprzedniej wizji Kościoła, Hildegarda dzieli chrześcijan wedle stopnia ich wiary i sprawiedliwości. Szatan zwodzi ludzi duchownych (mnichów i księży) w jeden sposób, a ludzi świeckich – w inny, natomiast heretycy zostali przez niego zupełnie ogarnięci. Niektóre z grzechów, które mistyczka przytacza dalej, odnoszą się do herezji katarów, jak na przykład to, że lżą sakramenty święte i księży oraz że bezwstydnie podają się za chrześcijan. Inne oskarżenia – o oddawanie czci Diabłu, o obsceniczne ofiary z nasienia ludzkiego – są starymi potwarzami rzucanymi na gnostyków, jak również chrześcijan w czasach bezpośrednio poapostolskich. Siła Szatana wydaje się zupełnie zadziwiająca, nawet kiedy jest już związany mocnym łańcuchem, a święci go tratują.

Interesujący fragment ilustracji stanowi dolna część drugiej miniatury, która przedstawia jarmark próżności, inspirowany być może Ap 13,17 i 18,11–17. W scenie tej namalowano ponurych i złowieszczych kupców w kapeluszach, jakie nosili średniowieczni Żydzi.


Św. Hildegarda z Bingen. Początek księgi Scivias spisanej przez prostego człowieka

Objawienie prawdziwych wizji płynących od Boga

I tak oto w czterdziestym trzecim roku mego doczesnego biegu, gdy z wielkim strachem i drżąc z napięcia doświadczyłam niebiańskiej wizji, ujrzałam bardzo wielką jasność, w której dał się słyszeć głos z niebios, mówiący do mnie te słowa (por. Ez 7,1):

„O człowiecze mizerny, pyle z pyłu, zgnilizno zepsucia (por. Rdz 3,19), mów i spisz wszystko, co widzisz i słyszysz. Lecz ponieważ jesteś zbyt bojaźliwa do powiedzenia i zbyt prosta do przedstawienia i niewyuczona do spisania tego wszystkiego, mów i spisuj wizje te i to wszystko nie na miarę ust ludzkich ani wedle pojmowania myśli człowieczej i według woli ludzkiego zamysłu (por. Ga 1,12), lecz zgodnie z tym, co widzisz i słyszysz z góry, z niebios, z niezwykłości Boga (por. Ap 1,11) i – tak te rzeczy z wyjaśnieniem przedstawiaj, jak pilny uczeń słuchając słów swego mistrza, przyjmuje je zgodnie z tokiem jego wypowiedzi, według jego woli, wskazówki i zalecenia. Tak zatem i ty, człowiecze, mów to, co widzisz i czego słuchasz, i spisuj nie wedle ciebie samej, ani żadnego innego człowieka, lecz zgodnie z wolą poznania, widzenia i przedstawienia wszystkiego w najgłębszych swoich tajemnicach”.

I drugi raz słyszałam głos z nieba tak do mnie mówiący (por. Ap 14,13):

„Opowiadaj cuda te i spisuj – tak oto pouczona – i mów”.

I stało się w roku 1141 od Wcielenia Jezusa Chrystusa Syna Bożego (por. Ez 8,1–2), że gdy miałam czterdzieści dwa lata i siedem miesięcy, rozwarły się niebiosa i ogniste światło o niezwykłym blasku na cały mój mózg się rozlało, i całe moje serce, i całą pierś moją niby ogień, ale nie parzący, lecz ogrzewający tak rozpaliło, jak słońce rozpala każdą rzecz, na którą kładzie swoje promienie (por. Dz 2,2). I nagle pojęłam znaczenie wykładu ksiąg, to znaczy Psałterza, Ewangelii i innych pism katolickich, tak Starego, jak i Nowego Testamentu. Nie umiałam jednak objaśnić słów w tekście, ani dzielić na sylaby, nie rozróżniałam także przypadków i czasów. Jak zaś od dzieciństwa – to znaczy od piątego roku życia aż do dzisiaj (por. Lb 30,4) – tak też i dotąd w niezwykły sposób odczuwałam w sobie moc i poznanie tajemnych i godnych podziwu widzeń. Nie wyjawiłam tego jednak nikomu z ludzi – poza nielicznymi zakonnikami, pośród których żyłam – lecz przez cały ten czas, aż do teraz – gdy sam Bóg w swojej łasce zechciał, aby zostało objawione (por. Ps 39[38],3) – wszystko tłumiłam w spokojnym milczeniu. Objawień zaś nie doświadczałam w urojeniu, ani we śnie, ani w gorączce, ani przez cielesne oczy i uszy ludzkie, ani nie otrzymałam ich w ukryciu, lecz jako rozważna i o zdrowym rozsądku – przez wewnętrzne oczy i uszy, w otwartych miejscach – zgodnie z wolą Boską. A jak się to działo, trudno pojąć cielesnemu człowiekowi (por. 1 Kor 2,14).

Lecz skoro tylko minęłam kres dzieciństwa, i osiągnęłam wiek – o którym już wspomniałam – usłyszałam głos z nieba, tak mówiący:

„Jestem światłem żywym i rozjaśniam ciemności. Człowieka, którego wybrałem i którego przedziwnie (por. J 1,9) – zgodnie z moją wolą – przez wielkie rzeczy podziw budzące wyniosłem, postawiłem poza granicą poznania dawnych ludzi, którzy widzieli we Mnie wiele tajemnic. Lecz pozostawiłem go na ziemi, aby się nie wynosił w tym wywyższeniu jego umysłu (por. Hi 11,12). Także i świat nie znalazł w nim ani uciechy, ani rozwiązłości, ani wyćwiczenia w rzeczach, które do świata należą, bo powstrzymałem go od uporczywego zuchwalstwa, pełnego bojaźni i trwożliwego wobec trudów. On sam bowiem poznał ból aż do rdzenia i krwi swego ciała, mając ścieśnioną duszę i czucie, i znosząc wielkie cierpienie ciała – tak, że nie pozostało w nim żadne zabezpieczenie – lecz we wszystkich sprawach swoich uznał siebie za winnego. Bo otoczyłem szańcami jego serce, by umysł jego nie unosił się pychą i pochwałą, lecz by tym bardziej we wszystkich tych sprawach miał bojaźń i ból zamiast uciechy i zuchwałości. Dlatego też z miłości do Mnie starał się poznać w swym sercu, gdzie znaleźć tego, który pobiegnie drogą zbawienia. I znalazł kogoś takiego i pokochał go, poznając, że jest to człowiek wierny i podobny do niego w tym jego dążeniu, które do Mnie zmierza. I, trzymając go blisko siebie i poszukując z nim we wszystkim spraw tyczących niebios, dążył do tego, aby zostały odsłonięte dotąd zakryte moje cuda (por. Dn 2,22). I człowiek nie wynosił się ponad tego, którego znalazł, lecz wstępując na drogę pokuty i dobrej woli, z tęsknotą zwrócił się ku niemu. Ty zaś, człowieku, który nie w zwodniczym niepokoju, lecz w czystej prostocie otrzymujesz wskazówki dla objawienia rzeczy ukrytych, pisz, co widzisz i słyszysz”.

Lecz ja, choć to słyszałam i widziałam, jednak z powodu powątpiewania i nieufności do siebie samej i z powodu rozmaitych wrogich słów, odmawiałam pisania nie przez zatwardziałość, lecz przez zobowiązanie do pokory, tak długo, że upadłam – karą Bożą zmożona – na łoże boleści. Tak, że wreszcie przygnieciona wieloma słabościami, nagięłam dłoń ku pisaniu, wspierana obecnością pewnej szlachetnej i obyczajnej dziewczyny i tego człowieka – o którym już wcześniej wspomniałam – że skrycie go szukałam i odnalazłam. Kiedy zaś pisałam, czując wielką głębię wykładu ksiąg (por. Koh 7,24) – jak powiedziałam wcześniej – odzyskawszy siły i podnosząc się z choroby, z trudem w ciągu dziesięciu lat dzieło to doprowadziłam do końca.

Słowa te i wizje miały miejsce za dni urzędu Henryka arcybiskupa Moguncji i Konrada, króla rzymskiego i Kunona, opata na górze błogosławionego Dyzyboda, podczas pontyfikatu Eugeniusza.

A wypowiedziałam i spisałam te słowa nie na miarę pomysłu serca mego ani żadnego człowieka, lecz jak to w niebie widziałam, słyszałam i pojęłam przez wielkie i podziw budzące tajemnice Pana.

I drugi raz usłyszałam głos z nieba do mnie mówiący (por. Iz 40,6): „Tak zatem głoś i pisz (por. Ha 2,2)”.

Siódma wizja z drugiej księgi

Następnie ujrzałam także płonące światło tak wielkie, jak jakaś wielka i wysoka góra. Na szczycie było podzielone jakby na wiele języków. A przed tym światłem stało bardzo wielu ludzi zupełnie białych. Przed nimi jakby jakiś welon, przejrzysty niczym kryształ, zakrywał ich od piersi aż do stóp. Jednak również przed tymi wieloma postaciami, jakby na jakiejś drodze, znajdował się jakiś leżący na plecach potwór o dziwnej wielkości i długości. Ów wydawał się tak straszny i wściekły, że człowiek nie jest w stanie tego wypowiedzieć. Po jego lewej stronie znajdowało się miejsce, jakby plac. Na tym placu widać było bogactwo ludzkie, przyjemności życia świeckiego, a także targowisko różnych rzeczy. Dostrzec można było również pewnych ludzi, którzy biegali z wielką szybkością, nie prowadzili jednak żadnego handlu. Byli także inni, bardziej opieszali. Ci brali udział w kupowaniu i sprzedawaniu. Potwór zaś ów był cały czarny, kolczasty oraz pełen wrzodów i rozognionych ran. Cała jego postać, od głowy, przez środek aż do stóp, była podzielona jakby na pięć oddzielnych stref. Pierwsza z nich była zielona, druga – biała, trzecia – czerwona, czwarta – żółta, a piąta – czarna. Wszystkie wypełnione śmiercionośną trucizną. Głowa zaś potwora była do tego stopnia zepsuta, że lewa szczęka wydawała się zupełnie zniszczona. Oczy natomiast z zewnętrznej strony były pełne krwi, a od wewnątrz – ognia. Uszy były okrągłe i włochate, nozdrza, a także usta – podobne do nozdrzy i szczęk żmii, zaś ręce – do rąk człowieka, znowu stopy – do stóp żmii, a ogon wydawał się krótki i okropny. Szyję potwora otaczał łańcuch, który wiązał również jego ręce i stopy. Łańcuch, niezwykle trwały, zatrzymywał ręce i stopy przykute do kamienia piekielnego tak mocno, że potwór nie był w stanie się poruszyć zgodnie ze swoją wolą ani w jedną, ani w drugą stronę. Z jego ust wychodziło wiele płomieni, które rozdzielały się na cztery części. Jedna wyciągała się aż do chmur, druga – w stronę ludzi świeckich, trzecia – między ludźmi duchownymi, wreszcie czwarta dochodziła aż do piekła. Jednak płomień, który dochodził do chmur, walczył przeciwko ludziom, którzy chcieli iść do nieba. Widziałam, że są trzy zastępy tych ludzi.

Pierwszy zastęp rozciągał się w chmurach, drugi – w środku pomiędzy chmurami i ziemią, a trzeci rozciągał się na ziemi. Wszystkie zastępy krzyczały, powtarzając słowa „podążamy do nieba”. Jednak płomień ów odrzucał ich to w jedną, to w drugą stronę. Jedni ludzie nie upadali, inni z trudem utrzymywali się na nogach, jeszcze inni upadali na ziemię, lecz zaraz powstawali, wszyscy zmierzali do nieba. Płomień zaś, który się rozciągał między ludźmi świeckimi, jednych z nich podpalał i spalał aż do postaci bardzo czarnej, innych zaś tak dotykał swoim czubkiem, że kierował nimi zgodnie ze swoją wolą. Niektórzy ludzie wyrywali się i kierowali się w stronę tych, którzy byli w niebie. Krzyczeli do nich, powtarzając wielokrotnie „pełni wiary, przyjdźcie nam z pomocą”. Inni natomiast pozostawali tak zatrzymani. Ów zaś płomień, który rozciągał się między ludźmi duchownymi, zakrywał ich swoją mgłą. Dostrzegłam natomiast sześć rodzajów ludzi duchownych.

Pierwszych z nich płomień okrutnie zapalał i kaleczył. Tych zaś, których nie był w stanie spalić, gorąco nasączał trucizną: zieloną, białą, czerwoną, żółtą lub czarną, która rozciągała się od głowy aż do stóp tego potwora. Natomiast płomień, który dochodził do piekieł, zawierał w sobie różne kary dla tych, którzy nie zostali obmyci w źródle i nie znając światła prawdy i wiary, zamiast Boga czczą Szatana.

Ujrzałam także wychodzące z paszczy potwora bardzo ostre i grzmiące strzały, a z jego piersi unosił się czarny dym, natomiast z lędźwi tryskała gorąca ciecz, z pępka wydobywał się wrzący kłąb, zaś z najniższej części brzucha kipiała nieczystość złożona jakby z żab, które wszystkie wzbudzały w ludziach wielkie poruszenie. Wychodziła z niego również obrzydliwa chmura wraz z najgorszym smrodem, która zaatakowała ludzi swoją przewrotnością. I oto przyszło wielu ludzi, jaśniejących ogromnym światłem, którzy z mocą pokonali tego potwora, otoczywszy go zewsząd w ten sposób, że nie mogły ich dotknąć i zranić ani płomienie, ani trucizna potwora. I znowu usłyszałam głos z nieba mówiący do mnie:

1. O tym, że Bóg, który wszystko właściwie ustanowił i w sprawiedliwości ukazał różne dary Ducha Świętego, wierzących ludzi umacnia w dobrych uczynkach, aby nie zostali pokonani przez Diabła.

Bóg, który wszystko ustanowił właściwie i sprawiedliwie, wzywa wierzących ludzi do chwały najwyższego dziedzictwa. Jednak Dawny Zwodziciel, który zasadził się na nich, usiłuje im przeszkodzić i ćwiczy na nich swoje niegodziwe sztuki. Pokonany jednak przez ludzi, przyjmuje porażkę swej zawziętości, a oni otrzymują niebieską ojczyznę, ów natomiast zatrzymuje okropności piekła.

Dlatego także dostrzegasz płonące światło tak wielkie, jak jakaś wielka i wysoka góra, które na szczycie jest podzielone jakby na wiele języków. Ono jest sprawiedliwością Boga, która płonie wiarą wierzących. Swoją mocą i potęgą ukazuje ogrom świętości i wielkość chwały. W tej zaś chwale w cudowny sposób oznajmia różnorodne dary Ducha Świętego.

2. O różnorodności wierzących oraz o prawie Boskim, które zostało dla nich ułożone.

A przed tym światłem stoi bardzo wielu ludzi zupełnie białych. To zastęp jaśniejących w wierze, w sprawiedliwości Bożej. Ludzie ci, dzięki swoim dobrym czynom, zostali dobrze i ze czcią ustawieni. Przed nimi jakby jakiś welon, przejrzysty niczym kryształ, zakrywa ich od piersi aż do stóp, gdyż oni zawsze mają przed oczyma Boskie prawo, które jest przekonywujące i sławne. Dzieje się tak od chwili, kiedy powzięli zamiar dobrych uczynków, aż do chwili, kiedy je wypełnią. W nich otrzymują wielkie wsparcie i nie można ich pokonać przez podstęp oraz zwodniczym nakłanianiem do złego.

3. O tym, że zasadzki Diabła czyhają na ludzi idących drogami świata.

Jednak również przed tymi wieloma postaciami, jakby na jakiejś drodze, znajduje się jakiś leżący na plecach potwór o dziwnej wielkości i długości. Dzieje się tak z tego powodu, iż przez wiedzę ludzką został jasno poznany Dawny Wąż. Leżał on na drodze tego świata, którą mają kroczyć zarówno ludzie dobrzy, jak i źli. Dawny wąż nie ma jednak swojej postaci, lecz ukazano go przez tajemniczy znak, to znaczy wydaje się wielki w nikczemności oraz bardzo rozległy w zasadzkach, spogląda w górę, aby tych, którzy zmierzają do nieba, zniszczyć swym kłamstwem, jednak mimo tego leży na ziemi. Oto bowiem Syn Boży odebrał mu siły i z tego powodu nie jest w stanie samodzielnie wstać. Mimo tego wydaje się tak przerażający i pełen wściekłości, że człowiek nie może tego wypowiedzieć, gdyż człowiek śmiertelny nie umie swym umysłem wyjaśnić trującego gniewu i niegodziwych zamiarów tak różnorodnych i licznych.

4. O tym, że Diabeł jawnie i nieuczciwie proponuje ludziom bogactwa i przyjemności, i w ten sposób pozyskuje tego, kto ich pożąda.

Po jego lewej stronie znajduje się miejsce, jakby plac. Na tym placu widać bogactwo ludzkie, przyjemności życia świeckiego, a także targowisko różnych rzeczy. Oto bowiem w śmierci, która, jak się ocenia, znajduje się po lewej stronie potwora, widać plac handlowy, a na nim najbardziej niegodziwe czyny tejże śmierci. Wśród bogactw, które zwodzą, można dostrzec pychę i próżną chwałę, wśród bogactw rzeczy przemijających: rozwiązłość i pożądanie; w handlu, czyli sprzedaży i nabywaniu, gotują się bardzo liczne i rozmaite ziemskie żądze. Jeśli ktoś w widoczny sposób lękał się wzbudzającego przerażenie Szatana, niepostrzeżenie dał się zwieść tym wszystkim rzeczom, tak jak kupiec ukazuje ludziom różne przedmioty handlu, aby dzięki temu, zapaleni i skuszeni, tym bardziej zakupili to, co zostało im pokazane przed oczami. Diabeł bowiem swoje sztuki podaje człowiekowi w sposób zwodniczy. Ci, którzy ich zapragnęli, kupują je. W jaki sposób? Jak ludzie sprzedający: porzucają świadomość dobrego, a zamiast tego, niczym kupujący, do swoich dusz biorą śmiercionośne rany.

5. Niektórzy ludzie mężnie przeciwstawiają się Diabłu i odrzucają diabelską namowę, a inni żyją opieszale i sprzyjają mu.

Dostrzec można również pewnych ludzi, którzy biegają z wielką szybkością, nie prowadzą jednak żadnego handlu. Ci bowiem poznali Boga i niosą skarb dobrej woli oraz wonne olejki cnót. Przyjmują je do siebie bardzo głęboko. W ten sposób szybko mijają doczesne chęci i diabelskie nikczemności oraz w nakazach Bożych gardzą słodyczą swego ciała. Są także inni, bardziej opieszali. Ci biorą udział w kupowaniu i sprzedawaniu. Tacy ludzie są opieszali w dobrych uczynkach, z powodu letniości swego serca pragnienie nieba niszczą w sobie, jakby mieli je oddać za pieniądze, natomiast żądzę swego ciała hodują w sobie, jakby mieli zamiar ją nabyć.

Z tego też powodu tamci otrzymają zapłatę za dobre działanie, natomiast drudzy wezmą kary za niegodziwość, jak to ukazał Ezechiel, kiedy powiedział:

6. Słowa Ezechiela odnoszące się do tego.

Sprawiedliwość prawego będzie ponad nim, bezbożność nieprawego będzie nad nim. Cóż to oznacza? Wybitne czyny czystego człowieka wypełniają go świętością – jakby tysiąc oczu spogląda ku górze, ale również w dół, wszędzie go otaczają. Prowadzą go do wielkiej czci i umartwienia swoich żądz, jak mu to nakaże Duch Święty – tak samo skrzydła wynoszą ptaka wysoko w powietrze, tam gdzie on zechce. Jednak żmijowa trucizna najokrutniejszej i niegodziwej żmii, która zakrywa pianą niebo, otacza perłę w błocie oraz zagraża wszystkiemu, co jest cenne i drogie, odrzuca od szlachetnego działania i palca Bożego, a także od wszelkiej czci i błogosławieństwa niebiańskich wizji. Czyni tak temu, który dopuścił się niewierności. Pędzi go na wygnanie, odcina od pełnego życia owocu oraz od korzenia drzewa sprawiedliwości.

7. O tym, że pełen wszelkiej niegodziwości Diabeł stara się zwieść pięć zmysłów człowieka przy pomocy trucizny pochodzącej z jego różnorodnych umiejętności.

Dostrzegasz także, że potwór ów jest cały czarny, kolczasty oraz pełen wrzodów i rozognionych ran. To ukazuje, że ten sam Dawny Wąż jest wypełniony czernią i ciemnością niewiary, ma bardzo wiele czyraków skrytości i zwodzenia, wrzodów nieczystości i splamienia, a także pęcherzy i dziur gniewu. Cała jego postać, od głowy, przez środek aż do stóp, jest podzielona jakby na pięć oddzielnych stref, gdyż stara się wypełnić pięć zmysłów człowieka różnorodnymi afektami, aż do końca, czyli do chwili, w której jego szaleństwo zostanie zaspokojone, dotąd nie zaprzestanie swych starań. Będzie zamiast tego zwodniczo udawał sprawiedliwość, a ludzi będzie ciągnął do stoków swych nieczystych sztuk. Pierwsza ze stref jest zielona, druga – biała, trzecia – czerwona, czwarta – żółta, a piąta – czarna. Wszystkie wypełnione śmiercionośną trucizną. Oto ukazują po kolei: w zieleni – rozpacz doczesną, w białości – niedorzeczny brak szacunku, w czerwieni – zwodniczą chwałę, w żółci – kąśliwe uwłaczanie, natomiast w czerni – plugawe udawanie, jak również wiele innych grzechów. One przynoszą człowiekowi, który im ulega śmierć.

8. O tym, że wyniosłość Diabła została pokonana we wcieleniu Syna Bożego.

Głowa zaś potwora jest do tego stopnia zepsuta, że lewa szczęka wydaje się zupełnie zniszczona. Dzieje się tak z tego powodu, że pycha Szatana została pokonana przez wcielenie Syna Bożego, do tego stopnia, że Szatan nie jest w stanie nękać śmiercią, swą gorzką siłą, gdyż ta utraciła moc.

9. O oczach, uszach i nozdrzach węża i o tym, co one oznaczają.

Oczy natomiast z zewnętrznej strony są pełne krwi, a od wewnątrz – ognia. Oto bowiem jego niedobry zamiar, niczym niegodziwość, od wewnętrznej strony próbuje wstrząsnąć ciałem ludzkim, natomiast od zewnętrznej strony ogniste płomienie wrzuca do ich dusz. Uszy są okrągłe i włochate, ponieważ niegodziwy zamiar otacza człowieka swymi sztukami jakby okręgiem z dziur, aby jak najszybciej go strącić, skoro tylko spostrzeże, że go chwycił. Nozdrza, a także usta są podobne do nozdrzy i szczęki żmii, ponieważ wąż ukazuje ludziom odmienne i śmierdzące obyczaje. Na skutek tych obyczajów okrutnie przebija ludzi wieloma grzechami i ich zabija.

10. O jego rękach, nogach i ogonie oraz o tym, co one oznaczają.

Natomiast ręce potwora wydają się podobne do rąk człowieka, gdyż [Szatan] w działaniach ludzi dręczy ich swymi podstępami. Znowu stopy ma podobne do stóp żmii, gdyż na ludzkich drogach bez przerwy w swoich zasadzkach ustawia diabelskie sidła. Zaś ogon wydaje się krótki i okropny. To potęga Syna Zatracenia, która trwa krótko, lecz jest bardzo niebezpieczna. Ów w swym szaleństwie pragnie osiągnąć więcej, niż jest w stanie dokonać.

11. O tym, że potęga wszechmogącego Boga tak zniszczyła męstwo Diabła, że nie jest on w stanie czynić rzeczy niegodziwych tak, jak tego pragnie.

Szyję potwora otacza łańcuch, który wiąże również jego ręce i stopy. Tak się stało, ponieważ diabelska moc została tak złamana i zniszczona przez potęgę Wszechmocnego Boga, że także jego najgorsze czyny i najokropniejsze drogi, na których zwodził człowieka, zostały zatarte w tym zniszczeniu. Łańcuch, niezwykle trwały, zatrzymuje ręce i stopy przykute do kamienia piekielnego tak mocno, że potwór nie jest w stanie się poruszyć zgodnie ze swoją wolą ani w jedną, ani w drugą stronę. Potęga Boga trwa bez uszczerbku w niezmiennej wieczności. Ona, dając duszom zbawienie, zgładziła Diabła tak wielką siłą, że ów nie odważa się i nie będzie w stanie ani przy pomocy zewnętrznych, ani wewnętrznych narzędzi swej bezbożności odebrać duszom wierzących radości zbawienia. Dojdą do miejsca radości, którego Szatan sam siebie pozbawił z zaciekłością.

(II,7) Potwór o dziwnej wielkości i długości oraz trzy zastępy ludzi / Miniatura pochodzi z publikacji Scivias, tom 1

12. O tym, że na cztery strony świata Diabeł wysyła iskrę zapalną niesprawiedliwej namowy do wszelkiego rodzaju ludzi.

Z ust potwora wychodzi wiele płomieni, które rozdzielają się na cztery części. Stało się tak dlatego, że Diabeł wysyła ze swej żarłocznej porywczości zło, w bardzo okrutnej i różnorodnej formie. To zło bezdusznego zapału i niegodziwej niewiary. Rozsyła je w różne miejsca, na cztery strony świata, między ludzi, aby szli za nim.

Jedna część płomieni wyciąga się aż do chmur, ponieważ to diabelski oddech odciąga tych, którzy całym pragnieniem swego umysłu starają się dotrzeć do nieba. Druga wyciąga się w stronę ludzi świeckich, bo ta w rozmaity sposób zwodzi ludzi zajętych sprawami ziemskimi. Trzecia – między ludźmi duchownymi, gdyż swoimi pozorami mąci tych, którzy trudzą się sprawami duchowymi. Wreszcie czwarta dochodzi aż do piekła, ponieważ ona właśnie wysyła na piekielne męki tych niewierzących, którzy jej ulegną. Ludzie ci kroczą drogą fałszu i ułudy, nie trzymają się prawdziwej drogi ani nie okazują Bogu należnego Mu szacunku. Tymi słowami zaświadczył o tym Dawid:

13. Słowa Dawida odnoszące się do tego.

Zwątpienie i nieszczęście na drogach tych, którzy nie poznali drogi prawdy; nie mają przed oczyma bojaźni Bożej. Cóż to jest?

Pełne niewinności i mocy działania Boga, które walczą w żywym i najczystszym źródle, tak niszczą tych, którzy swymi niegodziwymi i godnymi potępienia czynami wypędzają Boga ze swych serc, jak wielki deszcz zmywa jakiś przedmiot, że więcej go nie widać. Dlatego także nie błyskają przed Bogiem, ponieważ nieszczęście oraz nieszczęśliwy zwyczaj znajduje się na ich drogach, dokądkolwiek się udadzą z pożywieniem śmierci. W jaki sposób? Mianowicie smakując i spożywając to, co jest złe. Z tego też powodu w swych czynach nie znają drogi, która wznosi się w cieple słońca, ponieważ nie zasmakowali słodyczy Boga ani w Jego czci, ani w miłości. Odrzucają bojaźń Bożą niczym strach przed innym, gdyż nie chcą Go ani spostrzec, ani oglądać.

14. O tym, w jaki sposób Diabeł w ognistych namowach, przy pomocy różnorodnych pokus, dociera do ludzi rozmaitego rodzaju, zarówno duchownych, jak i świeckich.

Dlatego dostrzegasz, że płomień, który dochodzi do chmur, walczy przeciwko tym ludziom, którzy chcą iść do nieba. Skoro tylko poczuł, że umysły ludzi pragną skierować się w górę, niegodziwy zapał zaczął okrutnie szaleć przeciw nim swymi sztukami, aby nie dotarli do niebios, które pragnęli osiągnąć w swych wielkich tchnieniach.

15. O trzech zastępach utworzonych przez tych ludzi.

Widzisz, że są trzy zastępy tych ludzi. Nieustannie czczą prawdziwą i niewysłowioną Trójcę, mimo iż są wyczerpani swymi zmaganiami. Pierwszy zastęp w chmurach to zastęp najmocniej walczący przeciw Diabłu. Ci ludzie tak daleko podnoszą swój umysł do niebios od spraw ziemskich, jak wysoko chmury płyną ponad ziemią. Drugi zastęp – w środku pomiędzy chmurami i ziemią. To ci, którzy z pewnym umiarem powstrzymują się, pełnego umysłu nie oddają ani niebiosom, ani pragnieniu rzeczy ziemskich. Powstrzymują się pewnym umiarem, mimo iż poszukują spraw wewnętrznych, jednak nie odtrącają zewnętrznych. Trzeci zastęp rozciąga się na ziemi. Ludzie ci niezupełnie porzucili rzeczy upadłe, które wciąż do nich przylegają tak mocno, że doznają wielu niedogodności, doświadczają w nich licznych cierpień, jednak dzięki pomocy z wysoka zwyciężają w walce. Wszystkie zastępy krzyczą, powtarzając słowa „podążamy do nieba”. Zarówno pierwsi, jak i drudzy w wielu tchnieniach swych pragnień sami siebie zachęcają, by dążyli do tego, co znajduje się w najwyższych tajniach, chociaż w swych zamiarach bardzo często są nękani sztukami Dawnego Węża. Jednak płomień ów odrzuca ich to w jedną, to w drugą stronę, gdyż z powodu diabelskiego poduszczenia zmieniają swe obyczaje. Jedni ludzie nie upadali, ponieważ są to bardzo dzielni wojownicy, którzy mężnie opierają się oszustwu. Inni z trudem utrzymują się na nogach, gdyż tacy ludzie stawiają swe kroki na drodze prawdy, jednak zmęczeni wieloma zmaganiami, z trudem pokonują diabelskie sztuczki i ledwie są w stanie wytrwać w nakazach Bożych. Jeszcze inni upadają na ziemię, lecz zaraz wyruszają do nieba – ponieważ najpierw upadli pod ciężarem różnorodnych grzechów, lecz potem powstali, dzięki pokucie, a nadzieję swoją i dobre uczynki kładą w Bogu.

16. O pokusach ludzi świeckich.

Płomień zaś, który się rozciąga między ludźmi świeckimi, jednych z nich podpala i spala aż do postaci bardzo czarnej. Dzieje się tak z tego powodu, iż ten właśnie zapał niegodziwej ułudy skłania się ku ludziom zajętym sprawami ziemskimi. Niektórych z nich podporządkowuje swojej przewrotności i niszczy najgorszymi wadami ciemnej niesprawiedliwości. W ten sposób gardzą jasnością prawdziwej wiary, sami siebie niszczą goryczą śmierci, upadają na ziemię i w swych działaniach dokonują najbardziej niegodziwych czynów. Innych zaś tak dotyka swoim czubkiem, że kieruje nimi zgodnie ze swoją wolą. Tych do tego stopnia okiełznał swoją niegodziwością, iż skłania ich ku wszelkim grzechom swojej przewrotności. Oto podsunął im w uścisku płonącej żądzy słodycz życia doczesnego i dlatego przejęli odmienne obyczaje i rozmaite praktyki dotyczące słów, włosów, odzieży, sposobu poruszania się i tym podobnych. Na skutek tego wyginają się, lekceważą sprawiedliwość Bożą, sprzeniewierzają się Prawu, nie dokonują obrzezania swego umysłu, gdyż w swej pożądliwości szukają zbytku, nie strzegą żadnego prawa, który ustanowił dla nich Bóg, a zamiast tego poruszeniem Dawnego Smoka wpadają w różne grzechy, tak jak wiatr porusza niespokojne morze. Niektórzy ludzie wyrywają się i kierują się w stronę tych, którzy znajdują się w niebie. Krzyczą do nich, powtarzając wielokrotnie: „pełni wiary, przyjdźcie nam z pomocą”. Chcąc porzucić obrzydliwy i szkodliwy obyczaj i naśladując tych, którzy swoje umysły poświęcili rzeczom niebieskim, z całego serca pragną tego, aby niebiosa przyszły im z pomocą. Niektórzy zaś pozostają tak zatrzymani, gdyż pochwyceni przez swoje grzechy, uparcie trzymają się zła.

17. O sześciu rodzajach pokus ludzi duchownych.

Ów zaś płomień, który rozciąga się między ludźmi duchownymi, zakrywa ich swoją mgłą. Tak się stało, ponieważ tchnienie diabelskiej namowy wysyła swój zapał w stronę tych, którzy ze wszystkich sił winni służyć Duchowi Świętemu. Zamroczyła ich przewrotność grzechów, na skutek której goręcej pragną ciała niż Ducha Świętego.

Dostrzegasz sześć rodzajów takich ludzi, ponieważ Dawny Wróg stara się odmienić pięć zewnętrznych zmysłów ludzi, a także zewnętrzną pobożność, która jest jakby szóstym zmysłem. Pierwszych z nich płomień zapala, gdyż Diabeł, wysyłając swoje sztuczki w ich stronę, zagraża im cielesnymi pragnieniami i pożądaniem, w ten sposób zapala ich żądzą i brudem wielkiej nieczystości. Tych zaś, których nie jest w stanie spalić, gorąco nasącza trucizną: zieloną, białą, czerwoną, żółtą lub czarną, która rozciągała się od głowy aż do stóp tego potwora. W jaki sposób? Ponieważ jeśli odmawiają chęci nieczystości, napełnia ich różnorodnymi truciznami. Napełnia ich rozpaczą życia doczesnego, jakby zielenią świeżych liści, która tak ich zatruwa, że nie mają siły ani do działań duchowych, ani do działań doczesnych, albo napełnia ich lekceważeniem grzechów, jakby bielą głupoty, na skutek której nie są w stanie ukryć swej bezecności ani przed Bogiem, ani wobec ludzi. Wylewa na nich zapamiętałość chwały ziemskiej, jakby świecącą czerwień. Dzięki niej otrzymują gorycz i wzburzenie serca. Podaje im także opuszczenie najbliższych, jakby ciepłą żółć – stają się wtedy zdradliwymi donosicielami. Wreszcie wskazuje im udawanie sprawiedliwości, jakby okropną czerń. To ona zupełnie zaciemnia ich serca.

Są to śmiercionośne trucizny, które trwają przy tym potworze od zwodniczego początku aż do jego końca, kiedy na świecie skończy się jego szaleństwo. To na skutek tych trucizn podsuwa ludziom szkodliwą namiętność grzechów.

18. O nieochrzczonych.

Natomiast płomień, który dochodzi do piekieł, zawiera w sobie różne kary dla tych, którzy nie zostali obmyci w źródle i nie znając światła prawdy i wiary, zamiast Boga czczą Szatana. Zapał zatraty nakłada na dusze, które nie zostały obmyte w źródle zbawienia, brudne i pełne goryczy kary, bliskie zatraceniu. Dusze te nie dostrzegają jasności dziedzictwa niebieskiego oraz wiary w ustanowienie Kościoła. Nieustannie czczą tego, który ustawił zasadzki i stara się ludzkie dusze podporządkować śmierci, zamiast Tego, który ludziom ofiarował życie i zbawienie.

19. O strzałach z  ust Diabła, o dymie z serca oraz o cieczy z okolic lędźwi i o tym, co one oznaczają.

Widzisz także wychodzące z paszczy potwora bardzo ostre i grzmiące strzały. Są to najokropniejsze i bezbożne pociski pochodzące od diabelskiego szaleństwa i gorejące w wielu niesprawiedliwościach. Z jego piersi unosi się czarny dym, który oznacza tuman bardzo odrażającego gniewu i zawiści, pochodzący z niegodziwych zapędów. Natomiast z lędźwi tryska gorąca ciecz. To powódź rozżarzonego pożądania, którą zalewa przełożonych tego świata i która pochodzi od jego nieczystości.

20. O kręgach wokół pępka oraz o nieczystości żab w jego żołądku i o tym, co one oznaczają.

Natomiast z pępka wydobywa się wrzący kłąb – to paląca duszność nierządu ludzi, którzy są mu poddani. Pochodzi ona od żarłoczności Szatana. Zaś z najniższej części brzucha kipi nieczystość złożona jakby z żab, jest ona śmierdzącym wypróżnieniem z nienaturalnego obżarstwa, zatwardziałym w zwątpieniu, które powstało wtedy, gdy Dawny Zwodziciel doprowadził sprzyjających mu do wypełnienia swej woli. Wszystkie te rzeczy wzbudzają w ludziach wielkie poruszenie, ponieważ tego rodzaju przewrotności nakładają ogromne nieszczęścia i niegodziwe pułapki na tych, którzy swoją nadzieję pokładają w rzeczach ziemskich, a nie niebieskich.

21. O tym, że Diabeł pobudza głupich ludzi przez niesprawiedliwą niewiarę. A ci sądzą, że prawdziwe jest to, co zwodniczo im pokazuje.

Wychodzi z niego również obrzydliwa chmura wraz z najgorszym smrodem, która atakuje ludzi swoją przewrotnością. Tak się stało, ponieważ od tego samego Diabła pochodzi najczarniejszy błąd cuchnącego sumienia, który pobudza ludzi z powodu ich niesprawiedliwej niewiary. W jaki sposób?

Najgorszy błąd powstał w chwili, gdy ścięto głowę Jana Chrzciciela. On wskazywał, że Syn Boży jest odkupicielem grzesznych ran. Największy błąd powstał, gdy Szatan uwiódł ludzi pod postacią rozmaitych wyobrażeń. Przy pomocy tego błędu Diabeł uwiódł wielu ludzi – uważali za prawdziwe to, co fałszywie podsuwał ich wyobraźni. W ten sposób udało mu się oszukać wielu, ponieważ ich wiara ciągle jest słaba i chwieje się.

Wy jednak, synowie Moi, jeśli pragniecie żyć w sposób sprawiedliwy i pobożny, unikajcie tego niegodziwego błędu, aby gorycz śmierci nie ogarnęła was z powodu niedowiarstwa.

22. O tym, że należy wystrzegać się herezji i odrzucać ją z Kościoła, ponieważ heretycy zamiast Boga czczą Diabła, są wnętrznościami Diabła oraz ziarnem zwiastującym synów zatracenia.

Unikajcie również tych, którzy chowają się w swoich jaskiniach i stali się zamkniętymi oddziałami Diabła. Biada im, biada tym, którzy zatwardziali w takiej postawie, ponieważ są wnętrznościami Diabła oraz ziarnem zwiastującym synów zatracenia.

Dlatego też wy, umiłowani synowie Moi, unikajcie ich ze wszystkich sił i z całej siły duszy i ciała waszego, ponieważ Dawny Wąż żywi ich i hoduje swoją sztuką. Jego bowiem czczą zamiast Boga i jemu wierzą z powodu fałszu i oszustwa. Ci są najgorszymi zabójcami ludzi, ponieważ zabijają tych, którzy łatwowiernie do nich przylgnęli, zanim pozwolą im odstąpić od swojego błędu. Wobec samych siebie są najobrzydliwszymi cudzołożnikami. W zabijaniu ludzi sprowadzają śmierć na swoje nasienie i składają je w ofierze Diabłu. Atakują Mój Kościół swoim odstępstwem w herezje oraz ogromem grzechów, ponieważ w swych obrzydliwych podstępach niegodziwie wyśmiewają chrzest i sakrament Ciała i Krwi Syna Mojego, a także pozostałą naukę, której przestrzega tenże Kościół. Jednak z powodu strachu przed ludźmi nie walczą z tą nauką otwarcie, lecz zupełnie ją ignorują w swych sercach i czynach. Dzięki diabelskim pozorom uważają, że osiągnęli już świętość. W tym zaś Diabeł ich oszukuje, bowiem gdyby sam w swojej postaci jawnie im się pokazał, poznaliby, że należy go unikać. On zaś udaje i ukazuje niektóre rzeczy za dobre i święte. W ten sposób ich zwodzi. Biada tym, którzy uparcie obstają przy tej śmierci!

Diabeł jednak poznał, że dla wykonania swego szaleństwa ma ograniczoną ilość czasu, dlatego teraz spieszy się, by w swych członkach pobudzić niewiarę. Wy zaś jesteście tymi członkami, wy, którzy staracie się zniszczyć wiarę katolicką. Wy, którzy jesteście zbyt niestali i słabi, by uniknąć zatrutych strzał ludzkiego skażenia, któremu hołdujecie zgodnie z waszą wolą, wbrew Prawu. Skoro zaś zaspokajacie waszą pożądliwość, wylewając trujące nasienie nierządu, wówczas fałszywie modlicie się i stawiacie sobie przed oczy nieprawdziwy obraz świętości, który w Mych oczach jest mniej godny niż kupa śmierdzącego błota.

Z pewnością odstępstwo, które powstało na górze Horeb, kiedy żydowski lud uczynił sobie rzeźbioną podobiznę i zaczął igrać z diabelskim śmiechem, co zresztą do dzisiaj niektórzy mają zwyczaj zuchwale robić, jak również herezja, która czciła Baala i wielu doprowadziła do zguby, a także herezja cudzołożników, w której z Madianitami dokonały się czyny okropne, i pozostałe tym podobne dotkną was. W tych bowiem wszystkich czynach niegodziwych macie swój udział, ponieważ jesteście gorsi od wcześniejszego ludu, gdyż dostrzegając prawdziwe Prawo Boga, uporczywie je odrzucacie.

Wy jednak, którzy pragniecie waszego ocalenia, w związku z tym przyjmujecie chrzest i jesteście namaszczoną górą Boga, stawcie opór Szatanowi i nie schodźcie z góry waszego zbawienia.

23. O tym, że ludzie lekceważący łaskę Bożą nie otrzymają Bożej pomocy, natomiast Bóg miłosiernie wspomoże szukających Go.

Człowiek zaś, który jest tak zatwardziały, że gardzi Boską pomocą w walce z Diabłem, sam na siebie nieustannie zastawia zasadzki, ponieważ Diabeł poznał, że w człowieku powstaje czerń niegodziwości, która wnosi do ludzkiego ciała tak wielką gorycz, iż ciało jego usycha z powodu osłabienia. Dlatego też, w chwili, gdy człowiek zacznie rozważać zło i samego siebie niszczyć utratą nadziei, to jakby nie był w stanie unikać zła i czynić dobra. Diabeł, dostrzegając to, mówi: „Oto człowiek, który jest podobny do mnie, ignoruje Boga i przychyla się do mnie, idzie za mną. Pospieszmy zatem wszyscy i biegnijmy ku niemu szybko, tak przeciw niemu wysilając nasze sztuki, aby nie był w stanie nam uciec. Oto bowiem zechciał porzucić swego Boga i podążyć za nami”.

Człowiek, którego z powodu diabelskiego poduszczenia atakuje ta niegodziwość, to znaczy plami się zabójstwem, nierządem, obżarstwem, pijaństwem i nadmiarem wszystkich grzechów, gdyby pozostał zatwardziały w złu, ulegnie śmierci. Ten zaś, kto przeciwstawia się Diabłu i czyniąc pokutę, wyzwoli się od tych grzechów, powstanie do życia. Kto zaś podporządkuje się żądzy swego ciała i zlekceważy dobre pragnienia swego ducha, takiemu powie Stwórca świata: „Ów wzgardził Mną i umiłował swoje ciało oraz grzech, nie chciał bowiem wiedzieć, w jaki sposób powinien się nawrócić od zguby. Dlatego też należy go odrzucić”. Jeśli zaś ktoś umiłuje dobry płomień swej duszy i odrzuci żądze swego ciała, o takim powie ten sam Stwórca świata: „Ten spojrzał na Mnie i nie żywił swego ciała brudem. Pragnął wiedzieć, że powinien się podnieść ze śmierci. Dlatego też należy mu pomóc”.

W jaki sposób? Tak jak powiedział o tym z Mojej woli Salomon:

24. Słowa Salomona odnoszące się do tego.

„Zło podąży za grzesznikami, a dobrzy otrzymają swoje dobra na powrót”. Cóż to znaczy? Upadających w grzechu i popadających w zatracenie zewsząd otoczą śmiercionośne choroby. Z tego powodu nie będą w stanie mądrze dostrzec, co jest prawdą, lecz lekkomyślnie odrzucą to. Nie są godni, by patrzeć na Boga ani by mieć jakikolwiek udział w szczęściu z Bogiem lub z ludźmi, ponieważ gardzą Bogiem i wybrali Diabła, dlatego też zło, które czynią, przynosi im wszystko, co jest niepomyślne. Natomiast w dobrych prawe sumienie i sprawiedliwy osąd tak umacnia w rzeczach najwyższych, że do swego wnętrza otrzymają dziedzictwo Ojca, bowiem zmierzają ku najwyższemu światłu. Nie są złudni, nie próbują fałszywie sprzedać tego lub owego, lecz uważają za prawdziwe to, co jest w Bogu.

25. O tym, że prawdziwi czciciele Boga, którzy z całą mocą gardzą dobrami ziemskimi, z wielką siłą niszczą Dawnego Węża.

Widzisz także, że oto przychodzi wielu ludzi, jaśniejących ogromnym światłem, którzy z mocą zwalczają tego potwora, zewsząd go otoczywszy. Tak się stało, ponieważ zastęp wierzących, którzy powstali w ludzkim nieszczęściu, zostali ochrzczeni w wierze i błogosławionych cnotach, z ozdobą i zaszczytem zmierza ku najwyższym pragnieniom. W ten sposób w swych działaniach otaczają i niszczą w najmocniejszym ucisku Dawnego Zwodziciela, uciskają go okropnymi mękami, a mianowicie dziewicami, męczennikami i pozostałymi wyznawcami Boga, którzy ze wszelkich sił wzgardzili sprawami ziemskimi i pragnęli rzeczy niebieskich. Jednak nie mogą tych ludzi dotknąć i zranić ani płomienie, ani trucizna potwora. Ci ludzie bowiem są umocnieni tak wielkim męstwem i stałością w Bogu, że ani w otwartych płomieniach, ani w ukrytych poduszczeniach diabelskiej niegodziwości nie można ich zetrzeć. Z wielką mocą cnót porzucają czcze wyobrażenia i lgną do świętości w swym prawym życiu.

Kto jednak dostrzega czujnymi oczyma i słyszy uważnymi uszami, ten przyjmie i ucałuje niezgłębione słowa, które wypływają ze Mnie żywego. Amen.


Fragment pochodzi z księgi drugiej Scivias / Przekład, wstęp i opracowanie: Justyna Łukaszewska-Haberkowa / Pozostałe pisma św. Hildegardy z Bingen


Św. Hildegarda z Bingen (1098-1179) była benedyktyńską mistyczką, od 2012 Doktor Kościoła. Znana jako “Sybilla Reńska” lub “teutońska prorokini”. Pozostaje jedną z najbardziej intrygujących postaci średniowiecza. Przygotowała wiele pism z zakresu teologii, medycyny i muzyki. Otrzymała dar widzeń, które starała się spisać w kolejnych zbiorach wizji. Prekursorka niemieckiej mistyki średniowiecznej, a przede wszystkim niezwykła osobowość inspirująca także dziś.


Na zdjęciu: fragment miniatury z drugiej księgi Scivias (II, 7)

(Visited 1 304 times, 4 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień

Funkcja komentowania jest wyłączona.

Zamknij