Umieszczony przez 12:07 Duchowość monastyczna, Pismo Święte

Kazania o Piśmie Świętym (90) O błogosławionym Józefie

Doprawdy, bracia, co daje zazdrość nieszczęsnemu zazdrośnikowi, którego sumienie rozdziera owa zawiść jakimiś tajemniczymi szponami i sprawia ból, który nie da się pogodzić z uczuciem szczęścia, a szczęście drugiego sprawia mu cierpienie?

O błogosławionym Józefie, bracia najdrożsi, zostało napisane, że bracia jego tak go nienawidzili, że nie mogli rozmawiać z nim przyjaźnie (Rdz 37,4). To jest prawda, najukochańsi, ponieważ choroba zawiści jest tak zgubna, że nie oszczędza nawet krewnych, nie mówiąc o obcych. Przecież już na początku świata sprawiedliwy Abel przez zawiść niesprawiedliwego brata Kaina został zabity. Józef więc, święty i wierny sługa Pana, w utrapieniach okazał się jeszcze bardziej sprawiedliwy, on, który najpierw z zawiści został przez braci sprzedany w niewolę Izmaelitom; sprzedany był przez tych, których widział [we śnie], jak mu oddawali cześć. Następnie sprzedano go egipskiemu panu, jednak zawsze w tym wszystkim zachował godność uczciwej duszy. I uczył swoim przykładem tak niewolników, jak i wolnych, że popełnianie grzechów zależy nie od kondycji społecznej [człowieka], lecz od jego woli.

Józef, wzór czystości

Młodzieniec pożądany przez swoją panią nie poddaje się pożądliwości; jest przywołany i ucieka; ta teraz w tej rzeczy przymila się i błaga, ona, która w innych sprawach rozkazywała. Kochała jego czy raczej siebie? Uważam, że ani jego, ani siebie. Jeśli go kochała, to dlaczego chciała go zgubić? Jeżeli siebie kochała, to dlaczego szukała własnej zguby? Oto dowód, że nie kochała – płonęła od trucizny pożądania, [a] nie świeciła płomieniem miłości. Jednak on potrafił dostrzec to, czego ona nie była w stanie widzieć.

Józef był piękniejszy wewnątrz niż na zewnątrz, piękniejszy raczej światłem serca niż cielesną twarzą: tam, gdzie oko tej kobiety nie przenikało, tam on sam cieszył się swoim pięknem. Dostrzegając więc światłem swojego sumienia ukryte piękno czystości, jakże mógłby pozwolić na jej zbrukanie, jakże mógłby pozwolić, by została ona znieważona przez pokusę tej kobiety? Co zatem on widział i ty możesz zobaczyć, jeśli zechcesz, jeżeli tylko masz jakiekolwiek oko, by ją widzieć, możesz zobaczyć duchowe i wewnętrzne piękno skromności. Niech przekona cię taki przykład. Sam kochasz [skromność] w twojej żonie, nie chciej więc nienawidzić w innej [kobiecie] tego, co kochasz w twojej. Cóż bowiem kochasz w twojej żonie? Bez wątpienia jej czystość. Natomiast nienawidzisz czystości w tej [kobiecie], z którą przez współżycie chcesz stracić czystość. Co kochasz w twojej żonie, to chcesz zabić w innej, jak zatem będziesz mógł się pobożnie modlić, zabójco czystości? Zachowaj więc w cudzej żonie to, co pragniesz ustrzec w swojej, bo także i w twojej żonie bardziej kochasz czystość niż ciało.

Bezwstydna miłość nie jest miłością

Lecz może uważasz się za wielbiciela ciała swej żony, a nie jej czystości. Doprawdy haniebna to myśl, nędzna i lubieżna żądza, ale nie zostawię cię bez dowodu, dam ci najpewniejszy dowód. Ty sądzisz, że kochasz ciało swej żony, a ja natomiast mówię, że to czystość kochasz najbardziej w małżonce. I by ci udowodnić w sposób niezaprzeczalny, że bardziej kochasz cnotę czystości niż ciało, zwróć uwagę na to, co bardziej kochasz w swej córce. Czy jest taki człowiek, który nie chciałby, by jego córki ustrzegły czystości? Czy jest taki człowiek, który nie cieszyłby się z czystości swych córek? Czy i tam kochasz ciało? Czy pożądasz pięknego ciała, tam gdzie wzdryga cię kazirodztwo? Tak oto wykazałem ci – kochasz cnotę czystości bardziej niż ciało.

Kochać czystość

W końcu, gdybyś miał piękną żonę, która nie byłaby ani czysta, ani trzeźwa, czy kochać będziesz jej piękne ciało, czy raczej byś nią wzgardził? Z pewnością zwracamy uwagę na piękno zewnętrzne ciała, ale wewnątrz poszukujemy piękna czystości. Gdyby jej nie było, natychmiast ostygłaby wszelka miłość ciała; jakkolwiek cenione jest piękno, to jednak wewnątrz raczej szuka się więzi miłości. Jeśli zatem cię przekonałem, że kochasz czystość, co tobie przeszkadza, by kochać ją w sobie? To, co kochasz w twej córce, kochaj w cudzej żonie, bo twoja córka także będzie czyjąś żoną. Kochaj więc czystość także w sobie, bo jeśli kochasz cudzą żonę, nie posiądziesz jej natychmiast, jeśli natomiast pokochasz czystość, to z pomocą Pana posiądziesz ją natychmiast. Tak powinieneś kochać piękną służebnicę albo urodziwą cudzą żonę, jakbyś poszukiwał jej poza tobą i na zewnątrz; jeśli kochasz czystość, w sobie posiadasz to, co kochasz. Święta czystość ujmuje cię wewnętrznie w izbie twego serca; słodki jest jej uścisk, obcowanie z nią nie sprawia goryczy (Mdr 8,16), nie kłóci się z tobą, nie rujnuje cię i w niczym ci się nie przeciwstawia w mieszkaniu twego sumienia. Kochaj więc tak w sobie, jak i w innych czystość, abyś posiadł wieczne szczęście.

Jeśli więc także w sobie pokochałeś to cudowne piękno, które nazywamy czystością, będziesz naśladował błogosławionego Józefa, który nie chciał dać przyzwolenia rozpustnej kobiecie na niegodne współżycie; odrzucił cudzą pożądliwość, a przywiązał się do własnej czystości. Jednak stało się to, czym owa kobieta groziła – skłamała mężowi i [on] jej uwierzył: Bóg był jeszcze cierpliwy. Wtrącono świętego Józefa do więzienia, pilnowano jako winowajcę, który przecież nie obraził Boga; lecz także wtedy Bóg go nie opuścił, bo [więzień] nie był winien. Pan wspomógł świętego Józefa, który kochał świętość i nie dał się zwyciężyć miłości kobiety. Czystej duszy nie poruszył ani młody wiek, ani autorytet, jaki miała pani, która go kochała; nie [zepsuły] go też odwiedziny wzgardzonej pani domu. Własnym głosem usiłuje usidlić młodzieńca, w tajemnicy i bez świadków bezwstydnie ujmuje go za rękę; w bezczelnych słowach zachęca do zbrodni. Jednak nawet wówczas nie został zwyciężony, ale słowami na słowa odpowiada, także czynem na czyny, bo ten, który wiele razy był namawiany i odmawiał, gdy został pochwycony, uciekł.

Wybaczenie Józefa dane jako przykład

Zadziwieni jesteście czystością Józefa, zauważcie teraz jego łagodność. On za nienawiść odpłaca miłością, a gdy zobaczył swych braci, a raczej wrogów, jakimi stali się bracia, i chcąc, by go rozpoznali, bolesnym współczuciem dał dowód miłości. Ucałował każdego z osobna i płakał nad każdym z nich; zraszając rzęsistymi łzami szyje wylęknionych braci, zmywał łzami miłości ich wrogość. Tak za życia ojca, jak też po jego śmierci kochał ich zawsze braterską miłością. Nie pamiętał im tego, że wrzucili go do cysterny, aby tam zginął. Nie zastanawiał się nad ceną, za którą mieliby odzyskać braterstwo, ale odpłacając dobrem za zło, wypełnia już wtedy nieogłoszone jeszcze przykazania dane apostołom. Tak więc błogosławiony Józef, rozważając słodycz prawdziwej miłości, z pomocą Bożą starał się wyrzucić ze swego serca jad nienawiści, o którym wiedział, że zatruł jego braci.

Cierpienia przez zazdrość

Doprawdy, bracia, co daje zazdrość nieszczęsnemu zazdrośnikowi, którego sumienie rozdziera owa zawiść jakimiś tajemniczymi szponami i sprawia ból, który nie da się pogodzić z [uczuciem] szczęścia, a szczęście drugiego sprawia mu cierpienie? Jaką nagrodę, pytam, otrzyma on za swoją nienawiść, jak nie przerażające ciemności duszy i budzące grozę pomieszanie umysłu? Taki [człowiek] chodzi ciągle z posępną twarzą i duszą, a dręczy się chęcią szkodzenia innym, gnębią go najsroższe udręki i pozbawiają pogody i jasności umysłu. Dlatego też, bracia, uważajmy na ataki tej wady, byśmy nie stali się przypadkiem uczestnikami dzieł diabła i skazani z nim tym samym wyrokiem, jak jest napisane: Przez zawiść diabła śmierć przyszła na świat, a ci, którzy go naśladują, pochodzą z jego części (Mdr 2,24–25). To zło rani także tych, przeciw którym jest skierowane, ale uderza jeszcze mocniej i niebezpiecznie w tych, od których pochodzi. Jak bowiem rdza zżera żelazo, tak zawiść niszczy i zżera duszę, do której się dostanie. A jak mówią, że żmije przy urodzeniu rozrywają i niszczą łono matki, w którym były poczęte, tak samo zawiść zżera i niszczy duszę, w która się poczęła.

Jak mocno rdza zżera [tego], który się rani wewnętrznymi torturami, zazdroszcząc drugiemu człowiekowi daru Bożego, [i] zamienia cudze dobra na własne nieszczęście z powodu chwały innych. I czyż taki człowiek nie jest podobny do tego, kto sam wprowadza jakichś oprawców do swojego serca, by rozrywali wewnętrznie myśli i zmysły narzędziami tortur. Takiemu nawet jedzenie i picie nie sprawia przyjemności. Wciąż wzdycha, jęczy i cierpi, dniami i nocami przytłoczone serce jest ciągle rozrywane, bo zazdrość nie ma końca, pozostając ciągle złem i grzechem. A im większe sukcesy osiąga ten, któremu zazdrości, tym bardziej zazdrośnik sam spala się w płomieniach pożaru, jaki wywołuje zazdrość. Stąd pochodzi bladość twarzy, drżenie warg, zgrzytanie zębów, wściekłe słowa i rzucanie obelg. Ten, którego zawistnik prześladuje swą zawiścią, może przed nim uciec lub go unikać, ale zazdrośnik nie jest w stanie uciec przed samym sobą; gdziekolwiek się znajduje, jego wróg jest z nim, wróg ciągle zamknięty w jego sercu. Zresztą Pan odpowiedział w Ewangelii, kiedy Jego uczniowie pytali, kto z nich jest największy: Ktokolwiek będzie najmniejszy między wami wszystkimi, ten będzie wielki (Łk 9,48). Tym słowem niech ostatecznie zostanie odrzucony i odcięty jakikolwiek powód i materia dla zawiści.

Chrześcijanin musi uciekać od zazdrości

Nie wypada zatem ludowi chrześcijańskiemu żywić zawiści ani zazdrości; to przez pokorę wznosi się na szczyty. Posłuchaj błogosławionego apostoła Jana, który mówi w swym liście: Kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą (1 J 3,15), i jeszcze: Kto mówi, że jest w świetle, a nienawidzi swego brata, jest w ciemnościach i nie wie, dokąd idzie, bo ciemności zaślepiły jego oczy (1 J 2,9.11). Kto nienawidzi swego brata, kroczy w ciemnościach i nie wie, dokąd zmierza, bowiem nieświadomy zstępuje ku gehennie i zaślepiony podąża [by ponieść] karę, oddalając się od światła Chrystusa, który napominając, mówi: Ja jestem światłem świata, a kto wierzy we Mnie, nie będzie chodził w ciemnościach, ale będzie miał światło życia (J 8,12). W jaki zaś sposób zachowa pokój albo miłość Pana ten, kto na skutek wady zawiści nie może być ani łagodny, ani spokojny?

Ale my, bracia, z Bożą pomocą uciekajmy przed trucizną zazdrości i zawiści, zachowajmy słodycz miłości nie tylko wobec dobrych, lecz także wobec złych, by Chrystus nas nie odrzucił z powodu zła zawiści, ale raczej pochwalił i zaprosił do przyjęcia nagrody, mówiąc: Przyjdźcie błogosławieni, weźcie królestwo (Mt 25,34). Niech Boży tekst będzie w rękach, myśl Pana w zmysłach; niech ciągła modlitwa nie ustaje; niech działanie zbawcze trwa; niech zawsze nieprzyjaciel, gdy zbliży się do nas, zastanie nas zajętych dobrymi dziełami. I niech każdy z nas wniknie we własne sumienie, a jeśli zobaczy, że został zarażony trucizną zawiści z powodu pomyślności swego bliźniego, niech wyrwie ze swego serca ciernie i chwasty, by ziarno Pana wzrosło w nim niczym na żyznej roli, jak dobry siew na żyznym polu, aby Boży i duchowy zasiew wydały żyzne i obfite żniwa.

Ktokolwiek jest zazdrosny, niech wypluje [z siebie] truciznę żółci i odsunie jad niezgody; niech z pomocą Bożą oczyści umysł od zatrucia diabelską zawiścią. Niech cała gorycz zawiści będzie złagodzona słodyczą Chrystusa. Niech kocha tych, których wcześniej nienawidził. Niech kocha tych, wobec których [żywił] niesprawiedliwą zazdrość; niech naśladuje dobrych i cieszy się zawsze z postępu lepszych. Niech nie ubliża kapłanom i zatrutymi zębami niech nie rani swych przełożonych – niech dzieli z nimi miłość, która łączy. Będzie mu odpuszczone, kiedy i on odpuści; jego ofiary zostaną przyjęte, kiedy sam przystąpi do Boga napełniony pokojem.

Niech każdy myśli o słodyczach raju, niech pragnie Królestwa Niebieskiego, do którego Chrystus przyjmie tylko tych, [którzy żyli] w zgodzie i jedności. Pomyślmy, bracia, że synami Bożymi mogą być nazwani tylko ci, którzy przynoszą pokój, zgodnie z tym, co zostało napisane: Po tym wszyscy poznają, że jesteście Moimi uczniami, jeśli będziecie mieć wzajemną miłość (J 13,35) i jeszcze: To jest Moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali (J 15,12). Niech dobry Pan doprowadzi was do tej miłości przez dobre czyny, pod Jego opieką, któremu cześć i chwała z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.


Fragment publikacji Kazania o Piśmie Świętym. Część 1 (81-105)


Święty Cezary z Arles (ok. 470 – ok. 543) należał do wielkich reformatorów Kościoła galijskiego okresu wędrówki ludów. Formację monastyczną łączył z gorliwością duszpasterską. Był założycielem klasztorów męskich i żeńskich oraz inicjatorem licznych synodów w Galii.


Fot. Marcin Marecik

(Visited 19 times, 19 visits today)


Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, mamy dla Ciebie propozycję! Możesz otrzymywać raz w tygodniu, w sobotę o 19:00, e-mail z najnowszymi artykułami z portalu cspb.pl. Wystarczy, że zapiszesz się do naszych powiadomień poniżej...

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!

Zamknij