Umieszczony przez 13:13 Liturgia

Bunt przewrotnego serca człowieka stanowi źródło rozłamu i nienawiści

Ten, który jest prawdziwym pokojem, stał się jednocześnie kamieniem obrazy, żywym oskarżeniem przez swoje słowa i czyny przewrotnych serc ludzkich.

XX Niedziela Zwykła
Jr 38,4–6.8–10; Hbr 12,1–4; Łk 12,49–53

Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, i jakże pragnę, ażeby już zapłonął (…) Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam (Łk 12,9).

Te słowa jakoś przedziwnie brzmią w ustach Pana Jezusa – Baranka na rzeź prowadzonego, Tego, który powiedział na innym miejscu: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam (J 14,27). Więc jak to jest: przynosi On pokój czy rozłam?

Otóż trzeba powiedzieć, że przynosi nam pojednanie, pojednanie z Bogiem, które prowadzi do pojednania pomiędzy ludźmi. Takie jest Jego orędzie i Jego misja: przynieść nam odkupienie. Skąd zatem rozłam, wrogość w rodzinach?!

Ten, który jest prawdziwym pokojem, stał się jednocześnie kamieniem obrazy, żywym oskarżeniem przez swoje słowa i czyny przewrotnych serc ludzkich. Właśnie bunt przewrotnego serca człowieka stanowi źródło rozłamu i nienawiści. Pan Jezus wyraźnie mówi o tym w Ewangelii według św. Jana:

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu (J 3,19–21).

Pan Jezus pojawił się na ziemi, odsłaniając ostateczną prawdę, i każdy człowiek musi się opowiedzieć za nią lub przeciw niej. Ci, którzy się buntują przeciw prawdzie, bo nie chcą przyznać się do zła, jakie mieszka w ich sercu, walczą z nią i starają się jednocześnie zniszczyć tych, którzy za prawdą idą i o niej świadczą. I tutaj właśnie pojawia się ów rozłam, o którym mówi Pan Jezus. Rozłam idący bardzo głęboko, odnoszący się nawet do rodziny. Myślę, że sami potrafimy to dostrzec dzisiaj także w naszych rodzinach. Ludzie, którzy poważnie traktują wiarę, są wyśmiewani i to nawet we własnej rodzinie, przez swoich najbliższych. Nie dziwmy się temu, Pan Jezus to zapowiedział. Ale trzeba powiedzieć jeszcze więcej, rozłam przechodzi przez serce każdego z nas. Istnieje wewnątrz nas jakaś walka, która przejawia się na zewnątrz. Bywa tak, że raz jesteśmy po stronie Chrystusa, innym razem zaś po stronie kłamstwa.

Pierwsze czytanie z Księgi Jeremiasza daje nam ilustrację walki przewrotnych ludzi, którzy chcieliby przeforsować własne interesy, z człowiekiem sprawiedliwym, który mówi im trudną prawdę. Jeżeli bliżej przyjrzymy się sytuacji proroka Jeremiasza, jego orędziu i sytuacji, jaka wówczas była w Jerozolimie, to trzeba powiedzieć, że zło ludzkich myśli i czynów bierze się stąd, że człowiek chciałby nawet wbrew prawdzie przeforsować to, co dla niego wygodne, co sam uważa za dobre. Mówi się, że każdy ma dobrą wolę. I rzeczywiście jest coś w tym powiedzeniu. Ale skąd czerpie owa „dobra wola” – czy z własnych pragnień, czy też z prawdy, z otwartości na Boga?

Autor Listu do Hebrajczyków mówi wyraźnie: zrzuciwszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi (Hbr 12,1). Otóż nasze nieoczyszczone serce, tolerujące w sobie grzech, zwodzi nas, przedstawiając zło jako dobro. O tym mówił wcześniej przytoczony fragment Ewangelii według św. Jana. Aby prawdziwie pójść za dobrem, trzeba oczyścić się z grzechów, trzeba wyznać swoje słabości, oddać je Chrystusowi, aby oczyścił nasze serca i uzdolnił je do wybierania prawdziwego dobra. Jeżeli zdecydowanie nie odrzucimy grzechu, to podobnie jak trucizna będzie niszczył nasze serce i zamiast pójść za dobrem, będziemy wybierali zło.

Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, i jakże pragnę, ażeby już zapłonął (Łk 12,9) – woła Pan Jezus. Czym jest ten ogień? W Starym Testamencie był on symbolem sądu. I tutaj także o sąd chodzi. Ale na czym polega sąd, jakiego Pan Jezus pragnie? Otóż ten sąd dokona się przez chrzest, o którym mówi dalej: Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie (Łk 12,50). Czym jest ten chrzest? To Jego męka i śmierć na krzyżu, która jest ostatecznym objawieniem się Bożej miłości do końca, jest gestem odkupienia i pojednania Boga z człowiekiem. Sąd dotyczy zła. Ogień niszczy zło, ale nie chce zniszczyć człowieka. Działa on podobnie jak przy wytapianiu złota: ma spowodować wypalenie wszystkiego, co nie jest złotem, po to, by zostało tylko to, co szlachetne. O taki ogień modli się Pan Jezus, takiego pragnie i oczekuje. Nasz lęk przed śmiercią i sądem bierze się stąd, że niszczącą moc ognia odnosimy do siebie samych. Jakoś nie umiemy odróżnić siebie od zła, jakie w nas jest. Stąd tak rozpaczliwie czasami walczymy o pozorne dobra, staramy się udowodnić wątpliwe, jeżeli wręcz nie fałszywe racje, stając się w ten sposób wrogami dobra. To jest wielka tragedia, jaka dokonuje się w naszych sercach. A bierze się ona stąd, że utożsamiamy się z wszystkim, co jest w naszym sercu, nie odróżniając dobra od zła i nie odcinając się od grzechu, który nas zwodzi. Jest to wielka, być może, największa pokusa szatana, która pozwala mu nami manipulować.

Dlatego niezmiernie ważna dla nas jest rada autora Listu do Hebrajczyków: zdecydowane opowiedzenie się za Chrystusem, odcięcie się od zła, które w nas się pojawia i walka z grzechem nawet aż do przelania krwi. Ta walka aż do przelania krwi jest wyrazem ostatecznego zdeterminowania. Tylko ono pozwoli nam wytrwać do końca przy Chrystusie wobec istniejącego rozdwojenia na świecie i z Nim odnaleźć miejsce w domu Ojca.

Nasz udział w Eucharystii stanowi wyraz opowiedzenia się za Chrystusem. Musimy tę deklarację poważnie potraktować i starać się wprowadzać w nasze codzienne życie.


Fragment książki Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 4: Okres zwykły 12-23 tydzień


Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r.


Fot. Kazimierz Urbańczyk

(Visited 673 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij