Umieszczony przez 10:46 Liturgia

„Dziwne” zachowanie się Pana Jezusa zmartwychwstałego

Najbliżsi nie potrafili Go od razu rozpoznać! Dlaczego?! Widać musiał inaczej wyglądać niż poprzednio. A jednak Go rozpoznawano! A kiedy Go rozpoznano, to Jego obecność była oczywista. Można jednak było wątpić i nie rozpoznać Go!

III Niedziela Wielkanocna
Dz 5,27b–32.40b–41; Ap 5,11–14; J 21,1–19

Przedziwne są spotkania Pana Jezusa Zmartwychwstałego z uczniami. W dzisiejszej Ewangelii znajdujemy zaskakujące stwierdzenie: Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan (J 21,12). Jeżeli było oczywiste, że to Pan, to dlaczego w ogóle Ewangelista stawia taki problem? Widocznie jakiś problem istniał. Ujawniał się przy prawie wszystkich spotkaniach z Nim po zmartwychwstaniu. Najbliżsi nie potrafili Go od razu rozpoznać! Dlaczego?! Widać musiał inaczej wyglądać niż poprzednio. A jednak Go rozpoznawano! A kiedy Go rozpoznano, to Jego obecność była oczywista. Można jednak było wątpić i nie rozpoznać Go! Ta prawda koresponduje z faktem, że żaden nieprzyjaciel ani człowiek obojętny nie spotkał Go po zmartwychwstaniu. Ukazał się On jedynie tym, którzy za Nim tęsknili i Go szukali. Jedynym wyjątkiem był św. Paweł, ale w nim istniało nieodparte pragnienie służenia Bogu prawdziwemu i to wewnętrzne zdecydowanie było nieświadomym szukaniem Pana Jezusa, który objawił pełną prawdę o Bogu. Kiedy się mu Pan Jezus ukazał, nie miał już żadnej wątpliwości, że jego życie miało sens o tyle, o ile było życiem w Nim.

To „dziwne” zachowanie się Pana Jezusa zmartwychwstałego ma bardzo konkretny cel, który zwięźle wyraża Jego wezwanie skierowane do św. Piotra: Pójdź za Mną! (J 21,19). Pan Jezus nie pragnie umocnienia swoich uczniów w obecnym życiu, ale pragnie, aby oni byli tam, gdzie On jest (zob. J 17,24), czyli aby weszli do Jego chwały życia w zmartwychwstaniu. To życie, jak widać po Jego spotkaniach z bliskimi po zmartwychwstaniu, jest zupełnie inne. Jest życiem pozbawionym ograniczeń naszego życia, przede wszystkim jest życiem wolnym od perspektywy śmierci.

To jednak, co najważniejsze w tym życiu, wyraża się w pytaniach, jakie Pan Jezus zadaje św. Piotrowi: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? (J 21,16). Kluczem do tego nowego życia jest miłość. „Dziwne” dla nas ukazywanie się Zmartwychwstałego jedynie swoim przyjaciołom wynika właśnie z tej zasady: to nowe życie można rozpoznać jedynie w miłości. Jeżeli ktoś nie ma w sobie miłości, nie może poznać tego życia. Zauważmy, że pierwsi, którzy Go poznają, to ci, którzy Go najbardziej kochali. W dzisiejszej scenie rozpoznaje Go św. Jan, umiłowany uczeń, jak o nim pisze Ewangelia.

Potrójne pytanie o miłość oznacza przede wszystkim, że jest to najważniejsza sprawa. Żydzi podkreślali wagę sprawy przez powtarzanie. Kiedy np. Pan Jezus mówi: Zaprawdę, zaprawdę… oznacza to, że mówi coś bardzo ważnego. Trzykrotne powtórzenie oznacza, że mówi o czymś najważniejszym. W sprawie królestwa Bożego rozstrzygająca jest miłość. Wynika to z całej Ewangelii. Kiedy Pan Jezus mówił o sądzie, to w zasadzie jedynym kryterium wejścia do Jego królestwa była właśnie miłość. Ona jedynie daje przystęp do nowego życia. Jeżeli ktoś nie miłuje, nie może mieć udziału w życiu Boga, który jest miłością. Dlatego w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus trzykrotnie pyta św. Piotra o miłość.

Po zapewnieniu przez św. Piotra, że kocha, otrzymuje on zadanie troski o owczarnię Pana: Paś owce moje (J 21,16). Prawdziwie prowadzić do Jezusa mogą tylko ci, którzy Go kochają. Głoszenie Ewangelii nie ogranicza się do przekazywania nauki, zasad moralnych, ale przede wszystkim jest świadectwem. Ewangelia jest dobrą nowiną o życiu. Nie da się jej przekazać „teoretycznie” przez samą doktrynę. Dobrą nowinę o życiu można komuś przekazać jedynie świadectwem własnego życia. I tak było w życiu apostołów. Po trzykrotnym pytaniu o miłość Piotr słyszy proroctwo:

Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz (J 21,18).

Ewangelista jedynie dodaje:

To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga (J 21,19).

Słowa: Wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz wskazują na krzyż, który św. Piotr będzie musiał przyjąć, podobnie jak to zrobił jego Pan. Słowa Pana Jezusa: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13), wypełniły się także w życiu św. Piotra. Dał on świadectwo miłości do końca. Jego słowa z dzisiejszej Ewangelii nie były czczą deklaracją.

Jezus, pragnąc, by Jego uczniowie byli z Nim tam, gdzie On jest, pragnie jednocześnie, aby dawali oni świadectwo o nowym życiu, jakie nam objawił przez swoje zmartwychwstanie. Nie mogą jednak tego zrobić sami z siebie i własną mocą. Pamiętamy, jak św. Piotr podczas Ostatniej Wieczerzy zapewniał, że nie opuści Pana Jezusa, choćby nawet miał oddać życie za Niego. Zanim jednak kogut zapiał, trzykrotnie się Go wyparł. Nasze własne siły są bardzo ograniczone. Nasze świadectwo może być prawdziwe do końca jedynie mocą Ducha Świętego. Święty Piotr był tego świadomy. Na trzecie pytanie: „Czy kochasz Mnie”, odpowiada: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21,17). Dopiero kiedy całkowicie oddajemy się w Jego ręce, nasze świadectwo może być autentyczne. Przed arcykapłanami i starszymi Piotr stwierdza: Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty (Dz 5,32).

Te prawdy, jakie rozpoznajemy w dzisiejszych czytaniach, są ważne także w naszym życiu. Chrystus jest obecny wśród nas, ale nie w postaci ziemskiej, tak jak kiedyś chodził ze swoimi uczniami, lecz jako Zmartwychwstały jest obecny inaczej. Trudności z Jego rozpoznaniem, jakie mieli Jego najbliżsi, paradoksalnie budzą naszą ufność, że i my możemy Go rozpoznać jako obecnego. Kiedyś obiecał: gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20). On jest obecny tutaj między nami. Potrzeba nam Go rozpoznać. Najlepiej możemy to uczynić po znakach sakramentalnych. Pamiętamy, że uczniowie idący do Emaus nie potrafili Go rozpoznać, gdy szedł z nimi i wyjaśniał im Pisma, choć kilka dni wcześniej podobnie chodził z nimi i nauczał, wyjaśniając Pisma. Rozpoznali Go dopiero przy łamaniu chleba.

Trzeba jednak pamiętać, że można Go rozpoznać jedynie przez miłość. Jeżeli nie mamy w sobie Jego miłości, jeżeli w naszym sercu nie ma wielkiego pragnienia spotkania z Nim, nie będziemy potrafili Go zobaczyć. Dzisiejsze potrójne pytanie Pana Jezusa: Czy Mnie miłujesz?, skierowane jest do nas. Jest ono najważniejsze i rozstrzygające w odniesieniu do naszej więzi z Nim. Tylko prawdziwie pozytywna odpowiedź na nie pozwala nam śpiewać ową pieśń, jaką w Apokalipsie śpiewają chóry w niebiańskiej liturgii:

Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo (Ap 5,12).


Fragment książki Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 2b: Okres Wielkanocny


Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r.


Fot. Stanisław Matusik

(Visited 650 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.
Zamknij