Umieszczony przez 12:43 Osiem duchów zła

Jakie są przejawy acedii? / część 1

Pierwszym i najbardziej widocznym znakiem opanowania przez acedię jest wewnętrzny niepokój.

Klasycznym tekstem opisującym działanie demona acedii jest fragment dzieła O praktyce ascetycznej Ewagriusza z Pontu, mówiący o doświadczeniu mnicha opanowanego przez tego demona:

Demon acedii, nazywany także demonem południa (Ps 91{90},6), jest najuciążliwszy spośród wszystkich demonów. Nachodzi mnicha koło godziny czwartej i osacza jego duszę aż do godziny ósmej. Najpierw sprawia, że słońce zdaje się poruszać zbyt wolno lub wręcz nie poruszać wcale, a dzień tak się dłuży, jakby miał pięćdziesiąt godzin. Następnie przymusza mnicha, aby ciągle wyglądał przez okno i wybiegał z celi, by wpatrywać się w słońce, jak daleko jeszcze do godziny dziewiątej; albo by rozglądać się tu i ówdzie, czy któryś z braci nie [nadchodzi]. Wzbiera w nim wreszcie nienawiść do miejsca [w którym mieszka], do takiego życia i do ręcznej pracy. I [podsuwa myśl], że zanikła miłość wśród braci, a nie ma nikogo, kto by go pocieszył. A jeśli jest ktoś, kto w owych dniach zasmucił mnicha, to tym także posługuje się demon, by zwiększyć jego nienawiść. Sprawia, że opanowuje go tęsknota za innymi miejscami, w których łatwiej znaleźć to, co konieczne [do życia], i rzemiosło, które wymaga mniej wysiłku, a przynosi więcej korzyści. I dodaje, że podobanie się Panu nie jest zależne od miejsca. Wszędzie bowiem – mówi – można wielbić Boga (por. J 4,21–24). Do tego wszystkiego dołącza wspomnienie bliskich i dawnego życia, i ukazuje, jak długi jeszcze żywot go czeka, stawiając jednocześnie przed oczy trudy ascezy. I jak się to mówi, próbuje różnych sztuczek, aby mnich pozostawiwszy celę uciekł z placu [walki]. Żaden inny demon nie podąża za demonem acedii. Tak więc po wygranej walce ogarnia duszę uspokojenie i niewysłowiona radość (Pr. 12).

Bardziej wymowny dla naszego współczesnego życia będzie może inny przykład. Kiedyś jeden ze współbraci opowiadał o swoim spotkaniu z przyjacielem z lat szkolnych, którego odwiedził, będąc w domu na odpoczynku. Przyjaciel przyjął go serdecznie, posadził przy stole, zaproponował herbatę i coś do niej, jednak cały czas podczas ich rozmowy włączony był telewizor, co drażniło naszego współbrata. Zaproponował zatem, aby go wyłączyć, bo przeszkadza w rozmowie. Na co usłyszał: „Tak, ale może pokażą coś ciekawego?”. „To sprawdź w programie, co będzie”. „No tak, ale oni czasem zmieniają program!”. Oczywiście telewizor był dalej włączony przez cały czas spotkania.

Konkluzja owego przyjaciela z lat szkolnych jest znamienna i bardzo dobrze oddaje stan świadomości wielu ludzi. Telewizja stała się stałym elementem normalnego życia domowego, a nawet jego centrum. Do jeszcze większego uzależnienia dochodzi w przypadku Internetu. Przy czym podstawą tego uzależnienia jest oczekiwanie na coś ciekawego, nowego, na coś, co nas zajmie i da jakieś zaspokojenie. Kiedy się jednak trzeźwo zastanowić, to nic takiego nie może w istocie nastąpić. Kolejne informacje, kolejne obrazy, oglądane sceny, gry itd. nie są w stanie dać nam pełnej satysfakcji. Jednak nadal siedzimy i szukamy nowych informacji, obrazów, scen, gier… Taką tendencję nosimy w sobie już od wieków. Zniszczyła ona już niejednego gracza. Gdyby go zapytać: „Dlaczego grasz?” Z pewnością odpowiedziałby: „Żeby wygrać”. Jednak kiedy wygra, okazuje się, że nie jest w stanie przestać grać, spodziewając się jeszcze czegoś większego. I tak aż do granic wytrzymałości.

Gracz jest dobrą metaforą naszego zwykłego życia, zatroskanego i zabieganego o to, co możemy tutaj na ziemi osiągnąć. Jeżeli jednak zrealizujemy nasze marzenia, to okazuje się, że to nie wystarcza, i dalej marzymy i dążymy do czegoś nowego. I tak można bez końca. Okazuje się, że nie potrafimy żyć tym, co mamy, używając tego w takim zakresie, w jakim jest to nam potrzebne, wiedząc, że w naszym życiu chodzi o coś o wiele większego, czego nic z tego, co tutaj osiągalne, nie może zastąpić.

Owa gra przejawia się w naszym życiu na różne sposoby. Niekoniecznie dotyczy to jedynie rozrywki, czy to w formie gry, czy też zabawy w jej rozmaitych przejawach. Grą taką są wszelkiego rodzaju aktywności, w które uciekamy, nie wytrzymując zwykłego istnienia w prostocie.

Pierwszym i najbardziej widocznym znakiem opanowania przez acedię jest wewnętrzny niepokój. Ten objaw pozwala odróżnić człowieka pozytywnie zaangażowanego od opanowanego przez acedię. Częstą jej formą jest neurotyczny aktywizm zawodowy nazywany pracoholizmem. Zresztą wszelkie formy uzależnień, czy to od używek, czy od jakichś czynności, czy związków z innymi ludźmi są przejawami takiej ucieczki i braku zdolności przyjęcia rzeczywistości takiej, jaka jest. Mogą to być nawet bardzo szlachetne działania duszpasterskie czy charytatywne, a nawet aktywna pobożność. Te ostatnie są o tyle bardziej niebezpieczne, że łatwo sobie wmawiamy, że robimy coś dobrego i w związku z tym jesteśmy naprawdę blisko Boga. Jednak taka sytuacja przypomina spotykanych przez Pana Jezusa w Ewangelii faryzeuszy, którzy byli niezmiernie pobożni i uważali się za stróżów wiary. Jednak o nich powiedział Pan Jezus: groby pobielane, obłudnicy… Niestety także pobożność może być rodzajem ucieczki od spotkania z żywym Bogiem, a tym samym pogonią za czymś pozornym i przez to przejawem acedii!

Jeszcze trudniej rozpoznać takie ucieczki w naszych utartych schematach reagowania i szablonach myślenia. Każdy ma, i nawet musi mieć, jakieś swoje schematy, bo nie jest w stanie o wszystkim myśleć i zastanawiać się nad wszystkim na nowo. Jeżeli jednak te schematy dotyczą tego, co fundamentalne w życiu, nad czym trzeba się zastanowić głębiej, co przekracza nasze zwykłe pojmowanie i domaga się od nas nowych rozwiązań, to taki schemat jest rodzajem obrony przed tymi nowymi pytaniami i problemami.


Fragment książki Acedia dziś


Włodzimierz Zatorski OSB (ur. 1953) benedyktyn, fizyk, teolog, filozof. Ukończył studia z fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim (1980 r.) Od 1980 w Opactwie Benedyktynów w Tyńcu, (śluby wieczyste złożył w 1984 r.). Założycieli wieloletni dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów „Tyniec”. Od 2005 do 2009 przeor w Tyńcu, 2010-2013 mistrz nowicjatu. Od 2015 szafarz (ekonom) klasztoru. Od 2002 roku prefekt (opiekun) oblatów świeckich przy Opactwie w Tyńcu. Autor ponad 40 tytułów książkowych w tym 3 tytuły z zakresu duchowości lidera: Podstawy duchowości lidera (2011), Duchowość lidera. Wybrane zagadnienia (2014), Duchowe dylematy lidera (2017).


Fot. Kazimierz Urbańczyk

(Visited 778 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij