Umieszczony przez 12:34 Blog Ojca Leona

Jesteśmy jednak dobrej myśli…

Oczywiście nie zamykamy oczu na fakt, że jest bardzo wiele osób i bardzo wiele środowisk, które z pijaństwem nie mają nic wspólnego – wspólnoty religijne, całe harcerstwo i ci, którym zależy, aby Polska tak na co dzień, jak i od święta miała trzeźwą twarz.

Przed drugą wojną światową w sierpniu w Polsce obchodzono jedną tylko rocznicę, rocznicę Cudu nad Wisłą. Zdarzył się ów „Cud” akurat w dzień Wniebowzięcia Matki Bożej, 15 sierpnia 1920 roku, kiedy to zwycięska bitwa pod Warszawą na prawie 20 lat powstrzymała pochód agresywnego komunizmu na Europę. Po roku 1945 nie wypadało uroczyście obchodzić pamiątki tamtego dnia, w którym nasi „wyzwoliciele” ponieśli tak wielką militarną i prestiżową klęskę…

Czas mijał. Przyszły lata, kiedy zaczęto wspominać dzień 1 sierpnia – datę wybuchu Powstania Warszawskiego, a także zawarte w 1980 roku porozumienia sierpniowe, które zapoczątkowały decydujące przemiany polityczne i społeczne nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Mniej uroczyście, ale zdecydowanie przypomina się również 6 sierpnia 1914, datę wymarszu z Krakowa Pierwszej Kompanii Kadrowej, która stała się zalążkiem Polskich Legionów. Nie tak dawno przywrócono też ustanowione i obchodzone przed wojną 15 sierpnia jako święto państwowe – święto Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej (w czasach Polski Ludowej obchodzone 12 października na pamiątkę udziału Polaków w bitwie pod Lenino).

Dla katolików sierpień to tradycyjnie miesiąc pielgrzymek na Jasną Górę i do innych sanktuariów maryjnych z punktami kulminacyjnymi – 15 sierpnia i 26 sierpnia – Matki Boskiej Częstochowskiej.

Dla przykładu podaję tylko jeden miesiąc – sierpień, w którym ten tekst powstaje. A przecież miesięcy jest jeszcze jedenaście. I w każdym z nich mamy jakieś rocznice – państwowe, kościelne, lokalne, rodzinne czy zupełnie prywatne, osobiste. Obchodzi się je w zależności od zasięgu i ważności w rozmaity sposób. Czasem są to akademie, pochody, procesje, zawody sportowe czy okolicznościowe wydawnictwa. Ale jedno jest zwykle wspólne – okolicznościowe jedzenie, znacznie obfitsze niż na co dzień… No i do tego przeważnie spore ilości alkoholu. Naszemu sąsiadowi ze wschodu przypisuje się powiedzenie „Radością Rosji jest picie”. Wielu naszych rodaków z całym przekonaniem podpisuje się pod takim stwierdzeniem.

Ludzie myślący – tak świeccy, jak i duchowni – od wielu lat próbują nie dopuścić, by ten sam stereotyp utrwalił się także, gdy mowa o Polsce. Efekty nie są zbyt zadawalające. Zaborcy, okupanci i inni wrogowie Polski zawsze dbali, by i u nas nigdy nie brakło alkoholu ani okazji do picia. Organizacje antyalkoholowe, niestety, zbyt mało przejmowały się swymi zadaniami statutowymi, a taki na przykład ksiądz Blachnicki, inicjator Krucjaty Wstrzemięźliwości, który mądrze i skutecznie walczył z alkoholizmem opierając się na wartościach religijnych, był prześladowany, a nawet wtrącony do więzienia za działalność wrogą względem państwa ludowego. Można przy okazji przypomnieć, że przebywał w tej samej celi, w której za okupacji niemieckiej oczekiwał na śmierć, skazany przez Niemców i dziwnym sposobem uwolniony.

Prymas Tysiąclecia podczas przygotowań Kościoła w Polsce do Millennium Chrztu, widząc wyraźnie zagrożenie dla całego narodu, miał kiedyś powiedzieć bez ogródek, że Polska nie może witać drugiego tysiąclecia z zapijaczoną – nie pamiętam dokładnie – gębą, mordą czy coś w tym rodzaju. Część społeczeństwa paradoksalnie uważała picie za swój patriotyczny obowiązek.

– Panie kochany, dlaczego pan tak pije – spytałem kiedyś jednego ze swych parafian.
– A bo ja tych komunistów to nie znoszę…
– A oni właśnie najbardziej pana lubią pijanego…
– Eee tam…

W pewnych kręgach wypadało pić, bo niepijący, to na pewno kapuś, który pilnie obserwuje, co się dzieje, i potem donosi tam, gdzie trzeba.

Świątobliwy biskup Ignacy Świrski zaraz po wojnie wydał list pasterski zachęcający do urządzania wesel bez wódki. Sprawę tę poruszał też na wizytacjach duszpasterskich I nawet znalazł wiele zrozumienia. Od pewnego czasu, niezmordowany góral ksiądz Władysław Zązel prowadzi akcję wesel bezalkoholowych. Wiele rodzin podejmuje jego apele ku swemu i gości weselnych zadowoleniu. Księża biskupi również zachęcają, by przynajmniej sierpień był miesiącem bez alkoholu, ale akcja ta przez bardzo wielu przyjmowana jest z pobłażliwym uśmieszkiem i przymrużeniem oka: „Jak to, nie wychylić za zdrowie kielicha z okazji imienin, wesela, chrztu czy choćby odpustu – ma się rozumieć w jakimś dyskretnym miejscu? Nie przesadzajmy…”

Oczywiście nie zamykamy oczu na fakt, że jest bardzo wiele osób i bardzo wiele środowisk, które z pijaństwem nie mają nic wspólnego – wspólnoty religijne, całe harcerstwo i ci, którym zależy, aby Polska tak na co dzień, jak i od święta miała trzeźwą twarz. Regularne spotkania formacyjne wielu grup z zasady odbywają się bez posiłku, a jeśli następuje jakiegoś rodzaju agapa, to zawsze bezalkoholowa. I tymi zwyczajami trzeba powoli „nasączać” całe nasze społeczeństwo, a także obchody wszelkich rocznic i uroczystości.

Wspomniane wyżej wspólnoty powoli tworzą coś, czego w minionym okresie brakowało – społeczeństwo obywatelskie. Nie jest to łatwa sprawa, niełatwo bowiem przekształcić społeczeństwo zastraszone czy manipulowane w społeczeństwo ludzi wolnych, którzy mogą żyć prawdą i według niej postępować. Dzisiejsza sytuacja w Polsce zdaje się zaprzeczać możliwości ukształtowania Narodu, który potrafi się pięknie różnić, cierpliwie rozmawiać, starać się zrobić wszystko dla dobra Ojczyzny, o której ksiądz kardynał Wyszyński pisał: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce”.

Jesteśmy jednak dobrej myśli. Ufamy, że zmowa przewrotnych nie zwycięży. Że nasze spotkania, uroczystości i rocznice będą obchodzone radośnie i godnie. Ofiarujemy w tej intencji nasze modlitwy. Prosimy o nie także ludzi, których cierpienia, przyjęte z poddaniem się woli Bożej, są jedynym i nieocenionym sposobem pomocy Kościołowi i społeczeństwu.


Fragment książki I przemija, i trwa


Leon Knabit OSB – ur. 26 grudnia 1929 roku w Bielsku Podlaskim, benedyktyn, w latach 2001-2002 przeor opactwa w Tyńcu, publicysta i autor książek. Jego blog został nagrodzony statuetką Blog Roku 2011 w kategorii „Profesjonalne”. W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.


Fot. Jacek Sędkiewicz

(Visited 315 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij