Umieszczony przez 09:25 Modlitwa Jezusowa

Kasjan o rozpoznawaniu myśli

Dlaczego Kasjan kładzie tak duży nacisk na rozpoznawanie myśli? Czemu to ma służyć? Rozpoznawanie myśli ma nam pomóc w poznaniu siebie.

Kasjan w rozmowie 1 z abba Mojżeszem mówi o 4 sposobach rozpoznawania myśli:

  • należy zbadać materię myśli – czy jest prawdziwa czy fałszywa
  • należy odrzucić te myśli, które okłamują nas uczynkami fałszywej pobożności. To są jak podrobione monety.
  • należy odrzucić te myśli, które pochodzą z błędnego tłumaczenia Pisma Świętego.
  • należy zbadać czy próżność do tego stopnia nie nadpsuła ciężaru i wartości myśli, że nie osiągają ustawowej wagi, tj. świadectwa starszych. Należy unikać błędu z Mt 6,19: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną”.

Kasjan stawia sprawę jasno – to wszystko, co człowiek czyni ze względu na ludzką chwałę, jest skarbem zakopanym w ziemi. Więc albo wykradną go złe duchy, albo zniszczy rdza próżności, albo pożrą mole pychy. Żadnej więc korzyści nie osiągnie ten, kto go ukrył. Te uczynki pójdą na marne, nie przyniosą owocu duchowego. Człowiek nie stanie się dzięki nim lepszy. Co więcej, takie postępowanie będzie raczej powodować osłabienie woli i podatność na uleganie pokusom i złym myślom. Dlatego autor Rozmów z Ojcami zaleca przeszukać wszystkie zakamarki swojego serca i dokładnie zbadać ślady tych, którzy do niego wchodzą. „Każdej zatem godziny i każdej chwili niech glebę naszego serca orze ciągła pamięć o Chrystusowym krzyżu”.

Dlaczego Kasjan kładzie tak duży nacisk na rozpoznawanie myśli? Czemu to ma służyć? Rozpoznawanie myśli ma nam pomóc w poznaniu siebie.

Najtrudniej zaś jest poznać samego siebie. Chrystus mówił: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Tylko człowiek całkowicie nieświadomy może tkwić w przekonaniu, że dobrze siebie zna. Często niechęć do poznania siebie wynika z lęku przed sobą, przed tym, co jest w człowieku nieznane, budzi uczucie zagrożenia. Jesteśmy kuszeni do tego, by zamykać oczy i unikać spojrzenia na siebie. To może boleć i to nieraz bardzo. Konsekwencją takiego postępowania jest tworzenie sobie świata iluzji, przyjęcie postawy myślenia życzeniowego. Jeżeli pragniemy zmienić swoje życie, jeżeli pragniemy prowadzić życie duchowe, to powinniśmy dążyć do poznania siebie, swojej sytuacji, swoich myśli, swoich emocji, swoich reakcji, swoich predyspozycji, swoich dobrych i słabych stron. Przede wszystkim zaś powinniśmy dążyć do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Wtedy będzie można mówić o prawdziwym nawróceniu.

Ojcowie pustyni mówili: „Poznaj samego siebie, abyś mógł poznać Boga”. By poznać prawdę, trzeba skonfrontować własną sytuację z nauczaniem Kościoła, ze Słowem Bożym. Pomocą jest codzienne spojrzenie do własnego wnętrza i rozmowa z Bogiem. Punktem wyjścia jest przekonanie o miłości Boga. On mnie kocha, On mnie pierwszy umiłował. Moja wiara jest tylko odpowiedzią na Jego miłość, na Jego dar życia, który otrzymałem. Przyglądanie się własnemu życiu razem z miłującym Panem rodzi nadzieję, daje szansę przemiany

W tym celu należy codziennie stawać w obecności Bożej. Należy to czynić za każdym razem, gdy rozpoczynam modlitwę. Staję wobec Boga osobowego, który mnie miłuje, przemienia, porusza. On jest moim przyjacielem i pragnie mojego dobra, szczęścia i zbawienia. Obecność Pana jest kluczowa, ponieważ nie chodzi o spotkanie z moimi myślami, choć może to wydać się czasami przyjemne. Nasze myśli jednak nas nie zbawią, nie dadzą nam trwałego szczęścia. Drugą postawą jest szczerość, uczciwość wobec samego siebie, przyznanie się do uczuć, które się we mnie rodzą. Nie powinniśmy ukrywać przed Bogiem i przed sobą tego, co jest w nas. Uczucia nie są grzechem. Grzechem natomiast może być to, co pod ich wpływem czynimy. Praktyka modlitwy Jezusowej w sposób bezwzględny ukaże nam uczucia, które są blokowane, one wcześniej czy później wypłyną na powierzchnię. Nieakceptacja własnych uczuć, zaprzeczanie im, wypływa często z nieakceptacji siebie samego. Wyraża się to w tym, że stawiam się ponad Bogiem udając, że wiem lepiej, co jest dla mnie lepsze i jaki powinienem być. Dlatego bardzo ważne jest pragnienie prawdy i chęć poznania stanu swojej duszy. To odkrywanie, jakim mnie widzi Bóg, jakim chce mnie mieć, jakie jest moje powołanie, jest krokiem do rozwoju życia duchowego i ludzkiego. To skierowanie się w stronę dokonywania wyborów zgodnych z wolą Bożą. Ta droga może oczywiście wydawać się trudna, ale ważna jest pamięć o tym, przed Kim staję. Bóg ma moc sprawić, że zacznę się przemieniać, że zacznę przezwyciężać w sobie egoizm, złe nawyki i sytuacje, które do tej pory wydawały się nie do przezwyciężenia, a z łaską Boża jestem w stanie je pokonać. To tego potrzeba ufności w dobroć Boga. Tutaj nieodzowna jest systematyczność. Bóg codziennie jest dla nas dostępny i pragnie naszego dobra.

Dlatego należy codziennie od nowa stawać przed Nim i przeżywać z  Nim doświadczenia każdego dnia. Każdy nowy dzień to niepowtarzalna okazja do czynienia wzrostu na drodze życia duchowego.

Dzięki praktyce modlitwy Jezusowej odkrywamy, że najważniejsza jest przyjaźń z Jezusem, a nie pokonanie tej czy innej naszej słabości. Nie uda nam się przeżyć życia w całkowitej bezgrzeszności, jesteśmy zbyt słabi, zranieni grzechem pierworodnym. Bóg i tak nas zna lepiej niż my samych siebie, zna nasze słabości i grzechy i to nie przeszkadza Mu nas miłować i wyświadczać dobro każdego dnia. Przyjaźń z Nim ma trwać zawsze, również w stanie naszej słabości i niemocy. Gwarancję wiecznego szczęścia i tak daje nam Osoba Jezusa Chrystusa, którą przyzywamy w naszej praktyce modlitwy, a nie bycie bezgrzesznym. Ostatecznie i tak umrzemy jako grzesznicy. Praktyka modlitwy Jezusowej ma nas ukierunkować na obecność Pana i naszą relację z Nim. Jeżeli nasza relacja z Panem będzie żywa, stała, to na pewno zaowocuje rozwojem, licznymi łaskami i wewnętrzną przemianą. Przybliżanie się do ideału, upodabnianie się do Jezusa, dokonuje się w różnym tempie, raz szybciej, raz wolniej. Nie ma jednak drogi na skróty. Tak jak nie przyspieszymy rozwoju fizycznego, umysłowego, tak nie przyspieszymy rozwoju duchowego. Istotne jest stałe podążanie naprzód w kierunku Jezusa.


Brunon Koniecko OSB – urodził się w 1983 r. w Białymstoku. Jest absolwentem administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Od 2012 profes opactwa tynieckiego. W latach 2011-2016 pracował w Wydawnictwie Benedyktynów Tyniec. Od 2015 r. jest sekretarzem kapituły klasztoru tynieckiego. Prowadzi rekolekcje „Oddychać Imieniem. Modlitwa Jezusowa” w Tyńcu. Autor książek: Medytować to…Nie żartujcie sobie z Bóstwa!Modlitwa Jezusowa. Przewodnik po rekolekcjach Oddychać Imieniem


Fot. Robert Krawczyk

(Visited 636 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij