Umieszczony przez 18:16 Medytacja chrześcijańska

Medytować to… radować się / część 2 /

Radość, którą chrześcijanin czerpie z medytacji nie jest czymś stałym, coś co osiąga się raz na zawsze. To ciągły wysiłek, aby nie utracić w sobie łaski danej przez Boga.

Radość, którą chrześcijanin czerpie z medytacji nie jest czymś stałym, coś co osiąga się raz na zawsze. To ciągły wysiłek, aby nie utracić w sobie łaski danej przez Boga. Radość nie jest przecież zasługą czy nagrodą, którą człowiek otrzymuje od Boga, za wypełniony obowiązek modlitwy. To dar i jednocześnie owoc Ducha Świętego. Należy go w sobie chronić i o niego dbać, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo jego zmarnowania. Papież Franciszek, kreśląc współczesny obraz świata, podaje przyczyny, dla których radość chrześcijanina może zanikać. W adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium pisze w sposób następujący: „Wielkim niebezpieczeństwem współczesnego świata, z jego wieloraką i przygniatającą ofertą konsumpcji, jest smutek rodzący się w przyzwyczajonym do wygody i chciwym sercu, towarzyszący chorobliwemu poszukiwaniu powierzchownych przyjemności oraz wyizolowanemu sumieniu. Kiedy życie wewnętrzne zamyka się we własnych interesach, nie ma już miejsca dla innych, nie liczą się ubodzy, nie słucha się już więcej głosu Bożego, nie doświadcza się słodkiej radości z Jego miłości, zanika entuzjazm czynienia dobra. To niebezpieczeństwo nieuchronnie i stale zagraża również wierzącym. Ulega mu wielu ludzi i stają się osobami urażonymi, zniechęconymi, bez chęci do życia. Nie jest to wybór życia godnego i pełnego; nie jest to pragnienie, jakie Bóg żywi względem nas; nie jest to życie w Duchu rodzące się z serca zmartwychwstałego Chrystusa” (EG 2).

Papież trafnie wskazuje, że zbytnie skoncentrowanie na sobie, które przejawia się w  przyzwyczajeniu do wygody, chciwym sercu, zamykaniu się we własnych interesach, powoduje powstanie smutku w duszy człowieka. Ta nadmierna troska o siebie samego nie może przynieść ukojenia i radości życia. Przy takiej postawie rzeczywiście brak już miejsca dla innych, a więc również dla  Boga… Nie można zatem doświadczyć radości życia, bo cały wysiłek jest skierowany tylko na własne zadowolenie. Stąd łatwo do pielęgnowania uraz, poddawania się zniechęceniom. Dlatego Papież zaleca szukanie Boga nieustannie każdego dnia (EG 3). Mamy więc zachęcenie do modlitwy nieustannej, do ciągłego wołania Pana, do nieprzerwanej medytacji.

Medytując nie możemy być skierowani tylko na siebie. Przede wszystkim musimy być wpatrzeni i wsłuchani w Boga. To On ma być wyłącznym i jedynym celem medytacji.

Abba Beniamin przed śmiercią powiedział swoim synom: „To wypełnijcie, a będziecie mogli się zbawić: radujcie się zawsze, módlcie się bezustannie i za wszystko składajcie dzięki (1 Tes 5,17)”. Zatem ta radość winna nam towarzyszyć każdego dnia, tak jak medytacja… Jest to konieczne, jeśli chrześcijanin ma być autentycznym głosicielem Dobrej Nowiny. Jest to tym potrzebniejsze, że istnieją chrześcijanie, którzy zdają się żyć Wielkim Postem bez Wielkanocy (EG 6). To jest jednak postawa przeciwna chrześcijaństwu.

Problem z brakiem radości może mieć wiele przyczyn. Jednym z nich są trudności, których człowiek doświadcza w swoim życiu. Nikt nie jest i nie będzie od nich wolny. Zło istnieje i człowiek musi być gotowy stawić mu czoła. W drodze ku Bogu nie należy ustawać. Ewagriusz radzi, że jeśli człowiek będzie wytrwały, to zawsze będzie się modlił z radością. Spotkanie z Bogiem będzie umocnieniem na drodze życia. Papież Franciszek pisząc, że człowiek może być skłonny do smutku z powodu doświadczania poważnych trudności, zachęca pomimo tego, aby pozwolić, żeby zaczęła się budzić radość wiary jako tajemnicza, ale mocna ufność, nawet pośród najgorszej udręki. Przytacza zachętę z Księgi Lamentacji:

Pozbawiłeś mą duszę spokoju, zapomniałem o szczęściu. […] Bio­rę to sobie do serca, dlatego też ufam: Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano; ogromna jest Twa wier­ność. […] Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana (Lm 3, 17. 21-23. 26).

Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano… Jakże budujące i dające nadzieję są te słowa! Bóg sam zapewnia o swojej wierności względem człowieka. On go nie zostawi, nie porzuci, ale przyjdzie z pomocą. Przyjdzie w czasie jaki uzna za właściwy oraz w sposób, jaki uzna za właściwy. Człowiek natomiast często pragnie rozwiązania po swojemu i w czasie przez siebie wskazanym. Stawia warunki, bez których nie będzie możliwe osiągnięcie zamierzonego celu. Co więcej, człowiek może w zewnętrznych okolicznościach szukać przyczyn swojego stanu smutku. „Pokusa często pojawia się w formie usprawiedliwień i skarg, tak jakby musiało się spełnić wiele warunków, aby mogła zaistnieć radość. Dzieje się tak, ponieważ «społeczeństwo technologiczne zdołało pomnożyć okazje do przyjemności, lecz nie przychodzi mu łatwo doprowadzić do radości»” (EG 7). Właśnie skargi na to, co spotyka człowieka, na bliźniego, na środowisko… mogą skutecznie odwrócić jego uwagę od tego, co kryje jego serce i czy przypadkiem tam nie należy szukać rozwiązania problemu braku radości. Społeczeństwo technologiczne, o którym mówi Papież, daje radość tylko przelotną, na chwilę. Nie prowadzi jednak do pełni szczęścia.

Przyczyną smutku może być również sama medytacja… Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek będzie pragnął widzieć szybkie owoce modlitwy, którą zanosi do Boga. Będzie niecierpliwy w tej wewnętrznej drodze ku Bogu. To może skutkować zaprzestaniem jej na pewien czas, a w niektórych przypadkach nawet jej porzuceniem. Ewagriusz uważa, że jeśli stając do modlitwy, doznajemy radości większej niż wszystko inne, to wówczas prawdziwie znaleźliśmy modlitwę. Prawdziwe spotkanie z Bogiem nie może przecież pozostać bez wpływu na człowieka, bez doświadczenia Jego miłości i pokoju. Z tego zaś rodzi się radość; radość, która jest oznaką doznanej dobroci i przekonania, że Bóg jest przy mnie i mnie wspiera. Dlatego słusznie Papież Franciszek zauważa, że „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy ja­kiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Oso­bą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”(EG 7). To spotkanie ma charakter przemieniający. W nim Bóg dotyka człowieka i ten nie pozostaje już taki sam, gdyż ma nową motywację do działania i wychodzenia naprzeciw pojawiającym się przeciwnościom.


Brunon Koniecko OSB – urodził się w 1983 r. w Białymstoku. Jest absolwentem administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Od 2012 profes opactwa tynieckiego. W latach 2011-2016 pracował w Wydawnictwie Benedyktynów Tyniec. Od 2015 r. jest sekretarzem kapituły klasztoru tynieckiego. Prowadzi rekolekcje „Oddychać Imieniem. Modlitwa Jezusowa” w Tyńcu. Autor książek: Medytować to…Nie żartujcie sobie z Bóstwa!Modlitwa Jezusowa. Przewodnik po rekolekcjach Oddychać Imieniem

(Visited 35 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij