Umieszczony przez 14:33 Nowości i recenzje

Monografie – dla kogo?

Wracając do tytułowego pytania, dla kogo są monografie, moja pierwsza odpowiedź brzmi: dla każdego, kto chce poznać Drogę, którą jest Jezus Chrystus…

Sięgając do popularnego, a niestety często jedynego, źródła wiedzy, jakim jest Wikipedia, możemy się dowiedzieć, że „monografia to praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący. Zebranie i omówienie wszystkich dostępnych informacji dotyczących bezpośrednio danego zagadnienia”. Z tego opisu można wywnioskować, że monografia to dzieło wysoce specjalistyczne, napisane językiem hermetycznym, bogatym w terminologię zrozumiałą dla wąskiego grona ekspertów. Po przeczytaniu trzech książek, które z pewnością są monografiami, muszę się z tym zgodzić. Wspomniane książki to (w kolejności czytania): Drugi Dar Nilu, czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie prof. Ewy Wipszyckiej, A pustynia stała się miastem… Derwasa J. Chitty’ego oraz Chrześcijaństwo Starożytnego Egiptu, także autorstwa prof. Ewy Wipszyckiej. Kolejność czytania była podyktowana wyborem oraz tym, że ostatnia z wymienionych książek ukazała się w Wydawnictwie Tyniec całkiem niedawno.

Nie zamierzam opisywać ani oceniać zawartości tych obszernych dzieł, ponieważ nie jestem ekspertem w tym temacie. Jestem zwykłym czytelnikiem zainteresowanym tematyką rozwoju chrześcijaństwa i jego doktryny w pierwszych wiekach. Ujmując to inaczej: ciekaw jestem, jak kształtowała się nasza wiara, która jest tworem żywym, rozwijającym się na przestrzeni czasu. Zrozumienie tej kwestii i wiedza na ten temat to jeden z obowiązków chrześcijanina. Trywializując: Bóg obdarował nas rozumem nie tylko po to, byśmy robili biznes. Spłycenie podejścia do spraw wiary obserwuję także u ludzi mocno zaangażowanych w osobisty i wspólnotowy rozwój duchowy. Objawia się to między innymi w tym, że silne doświadczenie obecności Boga staje się jedyną podstawą dalszego rozwoju. Nawiązanie osobistej relacji z Bogiem to kluczowy element zdrowej wiary i pobożności, jednak jednorazowe doświadczenie, czy też to samo doświadczenie powtórzone wielokrotnie, nie daje gwarancji rozwoju.

Wracając do tytułowego pytania, dla kogo są monografie, moja pierwsza odpowiedź brzmi: dla każdego, kto chce poznać Drogę, którą jest Jezus Chrystus i po której szedł przez dzieje, nauczając lud Boży.

Nie możemy tego wszystkiego odrzucić, zapomnieć, polegając jedynie na osobistym doświadczeniu. Przed nami było mnóstwo gigantów duchowych, jak na przykład Ojcowie Pustyni, których odkrycia na ich duchowych drogach do Boga mogą nam się dzisiaj przydać. Problemem jednak są uwarunkowania kulturowe, specyficzny język, który po przetłumaczeniu na polski nadal wydaje się niezrozumiały, oraz grupa docelowa odbiorców ich pism. To wszystko, bez solidnego omówienia, jest niestrawne intelektualnie i duchowo dla współczesnego „zwykłego” czytelnika. Dlatego czytając pisma Ojców Pustyni, należy sięgać po książki przybliżające nam epokę, w której działali i pisali, popularne w tamtych czasach style literackie oraz mentalność, zaskakującą dla współczesnego człowieka.

Zakładając, że w tych kilku zdaniach udało mi się uzasadnić sensowność sięgania po monografie przez „zwykłych” czytelników, chciałbym przejść do sprawy związanej z tym, jak je czytać. Są one, z racji swojego charakteru, przeładowane faktami, odniesieniami do źródeł, porównaniami różnych recenzji cytowanych tekstów… Zniechęcające? Nie, jeżeli czytamy monografie z jasno określonym celem. Moim celem było, i jest, zapoznanie się z epoką, uzyskanie „dużego obrazka” (ang. big picture), na tle którego Pisma ascetyczne Ewagriusza z Pontu czy Rozmowy z Ojcami Jana Kasjana stają się zrozumiałe, wręcz przyjazne. Przestają dziwić czy to porównania używane przez tych autorów, czy to „wyprawy do Egiptu” anachoretów, które mogłyby się wydawać długimi i niebezpiecznymi wyprawami, a były po prostu przejściem z części pustynnej do żyznej, „czarnej” części Egiptu, co oznaczało pokonanie kilku, kilkunastu kilometrów. Sama pustynia, zamiast bezkresnym obszarem piachu i wydm, okazuje się mało interesującą, szarą krainą pyłu i kamieni. Tam żyli i modlili się, a także pracowali pustelnicy. Także pustelnik/anachoreta okazuje się nie być totalnym odludkiem: żyje najczęściej w luźnych skupiskach sobie podobnych, miewa uczniów, odwiedzają go, i to dość często, inni bracia, by porozmawiać o sprawach duchowych.

Święty Antoni Pustelnik, najbardziej znany anachoreta, którego Żywot spisał św. Atanazy Aleksandryjski, niech będzie przykładem na to, dlaczego wybrałem te, a nie inne książki, a także na sposób podejścia do czytania monografii oraz dzieł ascetycznych. Pierwsze wydanie książki Derwasa J. Chitty’ego ukazało się w roku 1966, czyli ponad pół wieku temu. Książka prof. Ewy Wipszyckiej Drugi Dar Nilu ukazała się w 2014 roku. Taki przedział czasu, szczególnie w dyscyplinach związanych z tzw. wysokimi technologiami, to przepaść. Cóż takiego mogło się znacząco zmienić w dziedzinie, jaką jest papirologia? To przecież badanie starych tekstów, które są i nie zmieniają się. Nic bardziej mylnego. Starożytne teksty nadal są odkrywane, i to nie tylko na terenach, gdzie powstawały, ale także w zbiorach muzealnych i bibliotecznych, których nikt do tej pory gruntownie nie przejrzał i nie przebadał. Dzięki rozwojowi technologii informatycznych powstają narzędzia, do których badacze nie mieli dostępu pięćdziesiąt lat temu. Chociażby komputerowe rozpoznawanie obrazu i tekstu, możliwość porównywania skrawków, często rozproszonych po całym świecie, odtwarzanie z setek, tysięcy fragmentów dokumentów, których wiele części bezpowrotnie zaginęło. To tylko niektóre możliwości związane z nowymi technologiami. Nowe odkrycia umożliwiają stawianie nowych tez i wyciąganie bardziej precyzyjnych wniosków, a często nawet rewizję i zmianę poprzednich. Tak się dzieje np. z Żywotem Św. Antoniego Pustelnika. Tekst dobrze znany, ale to, co pięćdziesiąt lat temu było w nim traktowane jako fakt z życiorysu, dzisiaj okazuje się jedynie toposem, wykorzystanym, by pokazać, jak święty zachowałby się w danej sytuacji.

Podsumowując, mój „wielki obrazek” Egiptu bardzo zmienił się pod wpływem lektury wymienionych monografii. Anachoreci przemówili bardziej zrozumiałym językiem, ich zachowania przestały szokować bądź śmieszyć, otoczenie, w którym żyli i działali nie przypomina tego z filmu Lawrence z Arabii, czy książki W Pustyni i w Puszczy. Upraszczam, jednak pewne stereotypy, takie współczesne toposy, są w nas mocno zakorzenione i mocno zakłócają przekaz z dawnych czasów. W namalowaniu takiego wielkiego i w miarę realistycznego obrazka pomaga czytanie monografii.


Henryk Metz – kierownik projektów i programów w branży IT oraz ekspert/trener metod ciągłego doskonalenia. Ikonopisarz, członek Senatu Śląskiej Szkoły Ikonograficznej, reprezentuje Wydział Światło i Zbawienie ŚSI. Wraz z żoną Zofią pomaga zainteresowanym poznawać i doskonalić się w sztuce pisania ikon we wspólnocie Ikonopisarzy Wszystkich Świętych przy parafii pw. Wszystkich Świętych w Gliwicach.


Fot. Stanisław Matusik

(Visited 16 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij