Umieszczony przez 11:16 Liturgia

Nie samo ubóstwo prowadzi do szczęścia

W błogosławieństwie, jakie wypowiada Pan Jezus, staje się ono szczęściem, gdy jest ubóstwem ucznia Chrystusa, czyli ubóstwem, które wyrasta z zawierzenia Panu Jezusowi i wyboru życia z Nim.

VI Niedziela Zwykła
Jr 17,5–8; 1 Kor 15,12.16–20; Łk 6,17.20–26

Jaka jest nasza nadzieja? W czym prawdziwie widzimy swoje szczęście?

W Ewangelii Pan Jezus zwraca się do swoich uczniów, chociaż obecny jest cały tłum (!), słowami:

Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże… (Łk 6,20).

Nie samo ubóstwo prowadzi do szczęścia. Ono samo w sobie nie jest czymś, czego należałoby pragnąć. W błogosławieństwie, jakie wypowiada Pan Jezus, staje się ono szczęściem, gdy jest ubóstwem ucznia Chrystusa, czyli ubóstwem, które wyrasta z zawierzenia Panu Jezusowi i wyboru życia z Nim. Tak było z apostołami, którzy opuścili wszystko, aby pójść za Chrystusem. Podobnie: Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni (Łk 6,21), którzy płaczecie i których znienawidzili ludzie ze względu na to, że jesteście uczniami Chrystusa. Jednym słowem błogosławieni ci, którzy złożyli swoją nadzieję w Chrystusie i dla tej nadziei potrafią znosić rozmaite ziemskie utrapienia.

Przy czym to zawierzenie Chrystusowi utożsamia się z prawdziwym zawierzeniem Bogu. W pierwszym czytaniu Jeremiasz mówi o błogosławieństwie zawierzenia Panu i przeciwstawia je przekleństwu człowieka, który zawierzył człowiekowi i w ciele pokłada nadzieję. Słowa: błogosławieństwa i biada, jakie wypowiada Pan Jezus, odpowiadają temu przeciwieństwu:

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem ojcowie ich czynili fałszywym prorokom (Łk 6,26).

Bogactwo, sytość, uznanie ludzkie, radości nie są same w sobie czymś złym. Przecież musimy powiedzieć, że my także nie cierpimy szczególnego niedostatku, głodu, prześladowania. Czy w związku z tym biada nam? Tak, jeśli te wartości są dla nas najważniejsze, gdy w nich pokładamy nadzieję i głównie ich szukamy. Czy tak jest naprawdę, trudno stwierdzić na podstawie samych deklaracji i subiektywnego przekonania. Możemy w istocie sami siebie oszukiwać, a potrafimy to robić w sposób doskonały (!). O prawdziwości naszego zawierzenia możemy się przekonać w sytuacjach niespodziewanego braku. Jak na to reagujemy? Czy się oburzamy, mamy pretensje, że nam nie dano tego, co nam się należało?… Najlepiej sprawdzi nasze ubóstwo złodziej. Po naszej reakcji poznamy, na ile jesteśmy wolni od tego, co posiadamy. Oczywiście nie polecam, aby dawać okazję do kradzieży w domach czy klasztorach. Pomijając całe zło tej sytuacji, wtedy strata byłaby przez nas przewidywalna i nie byłaby dla nas prawdziwą próbą.

Podobnie w odniesieniu do innych wartości. Na ile są one dla nas ważne? Bardziej konkretnie trzeba zapytać: na ile są one dla nas ważne jako coś z tego świata, co w istocie oznacza: na ile są ważne przed ludźmi. Groźba ich utraty rodzi w nas smutek, a przecież mamy się radować. Święty Paweł nas do tego zachęca i wzywa. Jednak nasza radość ma być „w Panu”. „Biada” odnosi się do radości czerpanej z dóbr tego świata i niejako zamkniętej w tym świecie, radości, która zapomina o perspektywie wiecznej.

Kropkę nad „i” odnośnie do naszej właściwej nadziei stawia św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu. Jest to fragment najstarszego świadectwa o zmartwychwstaniu Chrystusa, jakie mamy:

Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania (1 Kor 15,19).

Nie wystarcza pokładać nadziei nawet w Chrystusie (!), św. Paweł nie mówi o złej nadziei, nadziei wyrosłej z grzesznych pożądań, ale o nadziei w Chrystusie, lecz tylko zamkniętej w tym życiu! Nic ona nie daje, jest godna politowania, należy do owego „biada” wypowiedzianego przez Pana Jezusa. Zobaczmy, jak rozstrzygająca jest zasadnicza postawa otwarcia na zmartwychwstanie, na nowe życie.

Oczywiście każdy z nas powie, że przecież wierzy w zmartwychwstanie, że oczekuje tego zmartwychwstania i do niego dąży. Ale zastanówmy się realnie, na ile jest to prawdziwa nasza nadzieja, którą żyjemy. Czy, podobnie jak było z owym ubóstwem, nie oszukujemy samych siebie? I znowu prawdę może odsłonić jedynie doświadczenie, doświadczenie utraty czegoś w tym życiu niezbędnego. W skrajnym przypadku będzie to otarcie się o śmierć. Jak wówczas reagujemy? Czy rzeczywiście zmartwychwstanie jest naszą autentyczną nadzieją, czy przeciwnie – nasza nadzieja, co prawda związana jest z Chrystusem, dotyczy jednak tego życia?

Nie chodzi w tym momencie o publiczny rachunek sumienia. Warto jednak sobie samemu zadać te pytania na modlitwie przed Bogiem. Jaka jest prawdziwa moja nadzieja dzisiaj? Na ile zawierzam Chrystusowi, i to zmartwychwstałemu i dającemu nam zmartwychwstanie?


Fragment książki Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 3: Okres zwykły 1-11 tydzień


Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r.


Fot. Kazimierz Urbańczyk

(Visited 676 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij