Umieszczony przez 11:08 Duchowość monastyczna

O drabinie posłuszeństwa (2)

Ta drabina symbolizuje więc ogółem i każdą z osobna­ – wszystkie cnoty i wszystkie doskonałości i, ponieważ jej szczyt sięga nieba, pokazuje, że ma oparcie właśnie w niebie.

Pomiędzy czterema narożnikami [podstawy] są oczywiście cztery przestrzenie, określane zwykle jako strony, powierzchnie albo boki – wszystkie pola, które powstają pomiędzy jednym narożnikiem a drugim. Gdy więc wyliczyliśmy już cztery narożniki podstawy czy też fundamentu naszej drabiny, widzimy, że pomiędzy nimi oczywiście powstają cztery pola czy też powierzchnie, czy przestrzenie, o których należy krótko opowiedzieć, żeby dobrze pojąć fundament posłuszeństwa; tylko w ten sposób można iść szczebel po szczeblu do najwyższej doskonałości w tej cnocie.

Cztery boczne przestrzenie tej podstawy można określić następującymi słowami: prawy, dobrowolny, pełny i zgodny. Pierwsze słowo oznacza, że pierwsza przestrzeń boczna tej podstawy jest „prawa”, a mianowicie posłuszeństwo powinno być posłuszeństwem w rzeczach prawych, ponieważ ilekroć nakazywano by rzeczy przeciwne Bogu, wypełnianie ich nie byłoby posłuszeństwem, ale raczej nadużyciem. Bez wątpienia nadużycia dopuścił się Amalekita, który zabił króla Saula, za który to czyn słusznie zasłużył sobie, by król Dawid rozkazał go zabić; nadużycie popełnił również Joab, który wypełniając rozkaz przekazany w liście Dawida, sprawił, że zginął Uriasz Hetyta, za co słusznie zginął z rozkazu Salomona i z ręki Banajasza w świątyni, przy rogach ołtarza.

Drugie słowo, którym określa się następną boczną przestrzeń tej czworobocznej podstawy drabiny, oznacza, że posłuszeństwo winno być „ochocze”, w przeciwnym razie nie jest posłuszeństwem ani cnotą, ponieważ, gdy okazywane jest z przymusu, a nie dobrowolnie, nie przynosi żadnej nagrody. Można powiedzieć, że to właśnie przydarzyło się faraonowi i ludowi Egiptu, którzy – wobec nakazu Bożego – po śmierci pierworodnych nie tylko pozwolili odejść ludowi Izraela, ale – jak zostało napisane – I nalegali Egipcjanie na lud, aby jak najprędzej wyszli z kraju (Wj 12,33). To posłuszeństwo nie było dobrowolne, ale narzucone i wymuszone przez nieszczęścia i liczne plagi, dlatego nie tylko nie znalazło łaski u Boga, ale przyniosło również zniszczenie całego wojska Egipcjan w Morzu Czerwonym.

Trzecie słowo – którym określa się trzecią boczną przestrzeń – oznacza, że posłuszeństwo, jeśli nie jest „pełne”, czyli nie wypełnia we wszystkich częściach nakazu przełożonych, zamiast posłuszeństwem powinno nazywać się nieposłuszeństwem i nadużyciem. I tak właśnie można ocenić posłuszeństwo Saula, któremu Bóg nakazał przez usta Samuela, by zniszczył królestwo Amaleka i nikogo nie oszczędził. Natomiast Saul, który oszczędził tylko króla Agaga i trzody, żeby złożyć je w ofierze, zasłużył, by usłyszeć później liczne słowa nagany od tego samego proroka: Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana, odrzucił cię On jako króla (1 Sm 15,23). Sam Pan powiedział: Żałuję tego, że Saula ustanowiłem królem, gdyż ode mnie odstąpił i nie wypełniał moich przykazań (1 Sm 15,11). I bez wątpienia jest prawdą, że rozporządzenia i rozkazy przełożonych nie są wykonywane, nie jest się im posłusznym, jeśli nie wszystko jest wypełniane. Nie można też znaleźć na to żadnego usprawiedliwienia, jak Saulowi nie pomogło to, że oszczędził trzody, żeby złożyć ją jako ofiarę Bogu; usłyszał natomiast słowa krytyki od Samuela, że Bóg nie chce ofiar ani darów, ale posłuszeństwa względem swoich nakazów, ponieważ zostało napisane: Posłuszeństwo jest lepsze od ofiary; nie wypełniać poleceń przełożonych to grzech wróżbiarstwa i bałwochwalstwa (Por. 1 Sm 15,22–23).

Czwarty i ostatni termin, którym określa się ostatnią ściankę czy też bok podstawy naszej drabiny, ma nas nauczyć, że posłuszeństwo, żeby mogło mieć miejsce i żeby mogło być cnotą, musi być zgodne z poleceniem nie tylko w swoim skutku, ale również w sposobie, w czasie i pod wszystkimi innymi względami [które powinny mu towarzyszyć]. Bowiem ten, kto chce uważać siebie za prawdziwie posłusznego, nie tylko powinien pilnie wypełnić, co mu polecono i doprowadzić to do skutecznej realizacji, ale również zwracać uwagę na sposób wykonania, szanując każde najmniejsze słowo przełożonego, który wydaje polecenie. Kto się zachowuje inaczej, niech nie myśli, że posiadł zasługi posłuszeństwa. Tutaj, odkładając na bok przykłady ze Starego Testamentu, opowiemy dla urozmaicenia, jak w związku z tym pomylił się pewien galijski mnich, któremu jego mistrz, Kolumban, polecił iść i łowić ryby w rzece Ligone [Loara]. Tenże mnich, sądząc, że to nieistotne, czy będzie łowić w tej czy tamtej rzece pod warunkiem, że zrealizuje otrzymane polecenie, poszedł łowić do rzeki Brusca. Ale nie mogąc złowić żadnej ryby w tej rzece, pomimo ogromnych starań, poznał, że działo się tak, ponieważ nie zastosował się w pełni do otrzymanego rozkazu; wrócił więc do rzeki Ligone i od razu złapał wiele ryb, zrozumiał wtedy – i ten przykład jest dla nas nauką – że posłuszeństwo powinno być w pełni zgodne z wszystkimi aspektami polecenia.

Gdzie opiera się górna część drabiny

Teraz, skoro wznieśliśmy boczne żerdzie drabiny i postawiliśmy je na czworobocznym fundamencie, i gdy opisaliśmy cztery narożniki i cztery powstałe dzięki nim boki, pozostaje określić, gdzie wznoszą się wzmiankowane żerdzie w górnej części i gdzie powinny się oprzeć. Jest bowiem prawdą, że chociażby podstawa położona u stóp drabiny była bardzo solidna, to jeśli górna część drabiny nie oprze się w podobny sposób na czymś solidnym i stabilnym, czymś, na czym się zakotwiczy i dobrze umocuje, wówczas ten, kto chce wchodzić do góry, zamiast tego bardzo szybko spadnie w dół, na ziemię, ponieważ drabina nie ma mocnego wsparcia u góry.

Ale kto zechce sięgnąć po słowa naszego nauczyciela, św. Benedykta, dowie się, że ta drabina – która ma wsparcie na ziemi, czyli w duszy i w naszym ciele, dopóki jesteśmy na tym świecie – sięga swą najwyższą częścią nieba i życia wiecznego. Gdyby tak nie było, nasz dobry doktor nie powiedziałby na początku Prologu Reguły, że „poprzez trud posłuszeństwa wznosi się do ojczyzny niebiańskiej”. Podobnie stwierdza również w rozdziale o pokorze, gdzie mówi, że „drabina to nasze życie na świecie […]. Dwoma bocznymi żerdziami tej drabiny są […] nasze ciało i dusza”. Nie napisałby, że ta „ustawiona drabina to nasze życie na świecie, które Pan podnosi ku niebu”, gdyby nie zamierzał powiedzieć, że szczyt tej drabiny sięga nieba i zatrzymuje się tam, czyli w życiu wiecznym. Ponieważ po tej drabinie dochodzi się do nieba i do życia wiecznego, jest więc oczywiste, że jej górna część zatrzymuje się w niebie i życiu wiecznym, gdzie nie ma jakiejkolwiek niestabilności lub jakiejkolwiek zmiany; dlatego słusznie możemy uważać, że część górna jest bardziej wytrzymała i pewna od dolnej.

Ale żeby lepiej poznać tę rzeczywistość, dobrze jest przyjrzeć się drabinie, jaka została pokazana świętemu patriarsze Jakubowi w Betel, a którą łatwo można przystosować do wspinania się po każdą cnotę i do osiągania związanej z nią doskonałości. Pismo Święte mówi o tej drabinie: [Jakub] we śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. A oto Pan stał na jej szczycie (Rdz 28,12–13).

Ta drabina symbolizuje więc ogółem i każdą z osobna­ – wszystkie cnoty i wszystkie doskonałości i, ponieważ jej szczyt sięga nieba, pokazuje, że ma oparcie właśnie w niebie. Dlatego słusznie się mówi, że drabina posłuszeństwa, która wśród wszystkich cnót jest najszlachetniejsza i najbardziej wyjątkowa, ma swoją górną część wzniesioną do nieba i opartą w niebie. Ale co oznacza to, o czym mówi Pismo Święte, a mianowicie, że „Pan stał na jej szczycie”? Czy należy uważać, być może, że On, nie mogąc utrzymać się na nogach z powodu słabości lub zmęczenia, opierał się o drabinę, żeby znaleźć wsparcie? Skądże! Nie możemy w żadnym razie myśleć w ten sposób, ponieważ wiemy dobrze, że wszechmogący Pan nie potrzebuje żadnego wsparcia: On bowiem sam wspiera, tak jak czynił to dotychczas, wszystkie rzeczy stworzone, które same w sobie są na tyle stabilne, na ile mocno wspierają się na swoim Stworzycielu i trzymają się Go.

Podążając za świętymi uczonymi mężami w komentarzu do tego fragmentu Pisma Świętego, w którym mówi się, że Bóg, po stworzeniu świata i wszystkich jego ozdób, i po stworzeniu człowieka, odpoczął, powiemy, że pozwolił na odpoczynek ludziom i wszystkim istotom stworzonym. W ten sposób także powinniśmy tutaj rozumieć fakt, że Bóg opiera się o drabinę: to On jest istotą, na której opiera się drabina i dzięki której ona stoi w miejscu. To nie Pan opiera się na nas, żeby znaleźć wsparcie dla samego siebie: on jest stabilny na wieczność. On bowiem oddaje się nam i opiera się o nas, żeby dać nam wsparcie. Dzięki temu, gdy nasza małość wznosi się do niego, a nasza słabość i nasza natura, niestała zarówno pod względem duszy, jak i ciała, znajduje w Nim wsparcie, wówczas może dotrzeć do Niego, wspinając się przy pomocy świętych cnót, i może znaleźć w Nim stabilność, trwając dzięki Jego silnemu wsparciu w rozpoczętych wcześniej dobrych dziełach.

Tak więc Pan opiera się o górną część naszej drabiny dla jej większego bezpieczeństwa: nie w tym celu, żeby wesprzeć siebie samego, ale po to, aby podtrzymać drabinę, aby się nie wywróciła. I oczywiście Bóg, wiecznie stały i niezmienny Sprawca wszystkiego, zagwarantuje więc stabilność naszej drabiny posłuszeństwa; na Nim się wesprą i o Niego się zaczepią boczne żerdzie owej drabiny, kiedy nasza dusza za pośrednictwem słusznej intencji i nasze ciało z pokornym poddaniem się cnocie posłuszeństwa osiągną stałość uczucia i trwałość skutku, nigdy się nie męcząc.

W ten sposób nasza dusza i nasze ciało – które określiliśmy jako żerdzie tej drabiny – dolną częścią opierają się na ziemi o czworoboczną podstawę, o której już powiedzieliśmy, a górną częścią – poprzez prawą i szlachetną intencję oraz pokorne trwanie w dobrych dziełach – nie tylko wynoszone są do nieba i nie tylko zakotwiczają się w życiu wiecznym, ale wspierają się o samego Boga, Źródło i Przyczynę wszelkiej stabilności i trwałości. I od Niego dusza i ciało otrzymują tak wielki wigor i tak wielką siłę, że możliwym stanie się przebycie tej drabiny, od niskości naszych wad i naszej niedoskonałości, aż po wyżyny doskonałości tej świętej cnoty i do wzniosłości doskonałego naśladownictwa błogosławionego Odkupiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który nie przyszedł czynić wolę swoją, ale Ojca wiekuistego, i dla naszego przykładu był do tego stopnia posłuszny w całym swoim życiu, że słusznie można było powiedzieć, jak, w istocie rzeczy, On sam mówił: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło (J 4,34) i który u kresu [swego życia], jak mówi Apostoł, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (Flp 2,8). Zostawił nam w ten sposób przykład, byśmy – starając się podążać i zmierzać do cnoty świętego posłuszeństwa – szli po jego świętych śladach, żeby móc się znaleźć na końcu biegu śmiertelnego życia u Jego stóp – błogosławionego Jezusa Chrystusa.


Fragment publikacji Pisma, tom 1. Pochwała życia eremickiego


Bł. Paweł Giustiniani (1476–1528). Humanista, wykształcony na Uniwersytecie w Padwie, głęboko przepojony doktryną stoików, wyrzekł się przyjemności cielesnych, aby zwracać się coraz bardziej ku Bogu. W roku 1510 wstąpił do eremu Camaldoli. Świeżo po złożeniu ślubów, przyszło mu reformować cały zakon kamedulski. W 1520 r. opuścił Camaldoli, podjąć życie jeszcze bardziej samotnicze. Wnet dołączyli do niego uczniowie, z którymi założył Towarzystwo Eremitów św. Romualda, które do dziś istnieje pod nazwą Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej.


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: fragment polichromii z kaplicy Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Autor polichromii: Michał Szwarc.

(Visited 184 times, 1 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij