Umieszczony przez 15:00 Duchowość monastyczna

O Matce Najświętszej

Matka Boża tym góruje nad wszystkimi świętymi, że jest uniwersalna – dla wszystkich, wszystkim odpowiada, wszystkim ma coś do dania. Wśród świętych możemy dokonywać wyboru, Maryja przemawia do każdej duszy.

Bóg przygotowuje przyjście swoje przez proroków i różne znaki, ale ostatecznym przygotowaniem jest Maryja. Jedynie ona stała się punktem spotkania ludzkości z Bogiem.

Pierwszymi promieniami wschodzącego słońca sprawiedliwości było Niepokalane Poczęcie Maryi. Jest jakaś duma w ludzkości, że wyszliśmy na spotkanie Boga przez Maryję – ona jest naszą radością i chlubą.

Łaska Niepokalanego Poczęcia podnosi nas na duchu w świecie pogrążonym w grzechu, odsłania ducha w świecie pogrążonym w grzechu, odsłania nam nasze możliwości. W Niepokalanym Poczęciu Maryi jest zwycięstwo nas wszystkich, dlatego jest ona Gwiazdą Zaranną w dążeniu do czystości życia.

Dziewictwo Jej streszcza się w tych słowach Ewangelii: Józefie, Synu Dawida, nie bój się przyjąć Maryi za małżonkę swoją, bo co się w Niej poczęło, z Ducha Świętego jest (Mt 1,20). To jest jakby definicja dziewictwa, że nie ma ono nic skądinąd, tylko z Ducha Świętego. Ma więc tę płodność jakby nieskończoną, ale tylko stąd. Jest w dziewictwie odseparowanie od świata – by nic nie wziąć z niego, ale tylko z góry, żeby wszystkie natchnienia i światła z góry były, z Ducha Świętego. Nie znaczy to, że natchnienia, zrozumienia i światła, które na tym świecie powstają, nie mogą być Boże, ale że są konsekrowane przez Ducha Świętego. Z Boga pochodzą te zrozumienia, te światła, które kierują dobrymi decyzjami i wolą.

Matka Boża tym góruje nad wszystkimi świętymi, że jest uniwersalna – dla wszystkich, wszystkim odpowiada, wszystkim ma coś do dania. Wśród świętych możemy dokonywać wyboru, Maryja przemawia do każdej duszy.

Historia człowieka nie polega tylko na tym, gdzie żył, w jakim mieście, jaki miał zawód, ale na relacji duszy z Bogiem. Podobnie też na naszej relacji z Maryją. Poznanie Jej, zbliżenie się do Niej ma wpływ dyskretny, macierzyński, wychowawczy na dusze.

Uniwersalność Maryi wynika z tego, że Jej jakby nie ma – jest tak całkowicie zatopiona w Bogu, ogarnięta działaniem Ducha Świętego. Można by Ją nazwać formą uniwersalną współpracy duszy z łaską, konkretyzacją tej współpracy duszy nieopierającej się działaniu Ducha Świętego, najwyraźniejszym znakiem, czym ta współpraca jest.

Nasze dusze są gruboskórne, opierają się, trzeba czasu, by wydelikatniały. Podobnie jak lekki wiatr nie poruszy liścia łopianu, tak trzeba czasu, by dusza mogła delikatne tchnienie Ducha Świętego rozpoznać, przyjąć i pójść za Nim.

Matka Boża – to puch najdelikatniejszy, który swoim biegiem zaznacza najlżejsze powiewy Ducha Świętego. Jest Oblubienicą Ducha Świętego, najwyższym wzorem i natchnieniem dla nas. Ona jest Virgo Fidelis, tak wsłuchana w łaskę, że wszystkie jej poruszenia są z Boga. U nas chodzi o tę współpracę z łaską, o pozwolenie Duchowi Świętemu, by działał, o współdziałanie z łaską.

Jest bardzo ważna doktryna o darach Ducha Świętego, mało znana, za mało. Podział na siedem darów, oparty na tekście Izajasza (por. Iz 11,2), jest mniej istotny. Ale niezmiernie istotna jest sama zasada, że człowiek musi ster życia duchowego oddać Duchowi Świętemu. I nie można dojść do świętości, jeśli się zachowa ster we własnym ręku.

Na początku życia duchowego wyraźniejsze jest działanie naszych cnót. Czynniejsze są: rozum, wola, cnoty naturalne, świadome działania cnót, przełamywanie się. Gdybyśmy od początku czekali na tchnienie Ducha Świętego, to byłby to niebezpieczny kwietyzm, czasem spotykany u dusz, które chcą być przedwcześnie mistyczne.

W miarę upływu czasu ster przejmuje coraz bardziej Duch Święty, dusza staje się coraz bardziej przejrzysta, coraz bardziej zdolna usłyszeć głos Ducha Świętego. Wtedy dzieje się to, co jest powiedziane u św. Jana: Duch tchnie, kędy chce (J 3,8). W tekście jest wiatr, ale jest on symbolem Ducha Świętego. Tak jest z każdym, który narodził się dla Ducha Świętego. Duch tchnie, kędy chce – jest niespodzianką dla duszy, bo ma inną, wyższą normę postępowania. Dusze nie mogą być poruszane wiosłami, ale muszą być poruszane żaglami, mogącymi uchwycić tchnienie Ducha Świętego.

Delikatne uzdolnienie dusz do rozpoznawania natchnień Bożych – to dary Ducha Świętego. Człowiek, który naturalnym poznaniem odróżnia, co słuszne, od tego, co niesłuszne, zaczyna odróżniać jeszcze to, co jest Boże, od tego, co nie jest Boże. Delikatne działanie darów Ducha Świętego zaalarmuje: „to może jest słuszne, ale nie całkiem Boże”. Zmysł Boży – to odróżnienie tego, co Boże od tego, co nie jest Boże, choć słuszne; ten zmysł to dary Ducha Świętego.

Zdolność ta sprawia, że dusza jest bardziej bierna, kierowana. To nie znaczy, że jest mniej dynamiczna, przeciwnie – więcej dynamiczna, ale i więcej zależna od Ducha Świętego; kieruje się poznaniem miłości, którą Duch Święty rozwinął.

Doktryna o darach Ducha Świętego, o niemożności dojścia do Boga bez przemiany wewnętrznej, bez tej zależności od Boga, jest bardzo ważna. Właśnie tutaj jest bardzo ważna rola Matki Bożej jako Tej, która jest wychowawczynią, która zna najgłębsze intuicje działania Ducha Świętego i sposób tworzenia w sercach naszych obrazu Syna Bożego.

Ona nie stoi przed nami jak przedmiot, ale podobnie jak Duch Święty – jest przy nas i nas formuje. Jest bardzo delikatną wychowawczynią, która szanuje wszystkie dary w człowieku i pomaga je rozwijać. Dusza musi stać się jakby Maryją, żeby je przyjąć.

Bóg w Maryi obrał ten sposób spotkania z ludzkością. W harmonii dzieł Bożych ona ma rolę centralną. Tutaj jest sens Jej wszechpośrednictwa – jest szeroka jak Kościół. Kościół tak jak ona jest Dziewicą – Matką.

W Kościele grzesznicy stają się niepokalanymi, bo Kościół jest niepokalany. Wszystko, co jest w Kościele, jest maryjne, wszystko jest pełne Jej. Podobnie jak w dobrym domu rodzinnym wszyscy są przedłużeniem osobowości matki. Cechą charakterystyczną Kościoła katolickiego w stosunku do różnych sekt jest obecność Matki Bożej, atmosfera wypełniona jej dyskretną obecnością.

Różne są formy czci, nie należy jednak przeciwstawiać jednych drugim. Mówi się na przykład: per Mariam ad Jesum – to jest prawda w tym sensie, o jakim mówiliśmy. Ale z drugiej strony nie jest tak, jak mówił jeden rekolekcjonista, że byłoby pychą mówić do Pana Jezusa albo do Ojca bezpośrednio, a nie przez Nią. Tak nie jest, bo Maryja jest z naszej strony, a nie jako przedmiot pośredni. Ona jest tak doskonałym zwierciadłem, że pozostaje często niezauważona. Jeżeli masz natchnienie, żeby iść do Jezusa tylko przez Maryję, to dobrze, to idź za tym, ale to nie jest główny nurt.

Podobnie jakby ktoś chciał nakazywać, żeby mówić do Boga tylko poprzez zwrot do Ducha Świętego – to nie będzie nigdy główny nurt pobożności chrześcijańskiej. Nurt główny jest ten: przez Chrystusa do Ojca w Duchu Świętym. Patrzymy na Chrystusa, na Boga oczami Ducha Świętego. Dlatego znajdujemy w Apokalipsie zdanie: Duch i Oblubienica wołają: „Przyjdź” (Ap 22,17). A u św. Pawła: Duch modli się w nas wzdychaniem niewymownym (Rz 8,26). To jest ten główny nurt. Duch Święty jakby „wcielił się” w nas, rodzi w nas miłość, modlitwę, poznanie Chrystusa, Ojca.

Maryja również jest z nami. Ona jest przy nas, przy każdej czynności, ma wpływ wychowawczy, macierzyński, jest z nami we wszystkim. Ona daje nam natchnienia, gdy czytamy Pismo Święte, ona daje nam zrozumienie.

Nie forsujmy jakiejś jednej formy pobożności; np. pobożność Grigniona de Montfort jest dobra, jeżeli masz do tego natchnienie, ale nie musi tak być.

Maryja jest tak bardzo Dziewicą, że aż Matką. Święty Leon Wielki mówi: „najpierw poczęła duchem, potem ciałem”. Tak bardzo należy do Boga, że aż jest Matką. Można to też odwrócić – tak bardzo jest Matką Bożą, że Dziewicą nieskończenie czystą, Niepokalaną.

Musi w nas być ogromne pragnienie czystości duszy. Kontemplacja jest zastrzeżona dla czystych dusz. „Białość” Maryi jest nam potrzebna w dążeniu do czystości duszy, w tym Ona nam dopomoże.

Patrzenie na Jej białość, cieszenie się całkowitym Jej zwycięstwem nad złem oczyszcza nas. Musimy pragnąć oczyszczenia duszy. Na prośbę trędowatego o oczyszczenie Chrystus odpowiedział: Chcę, bądź oczyszczony (Mk 1,41b) – Ja chcę oczyścić – Ja działam i Ojciec mój aż dotąd działa (J 5,17). Więc możemy być oczyszczeni przez Chrystusa, a postać Maryi jest gwarancją, nadzieją, pokazuje, co łaska może uczynić duszy.

Czystość to nie jest biała, zimna, niezabrudzona ściana – to nie jest pasywna cnota. Czystość jest intensywna, ma w sobie żar. Czystość nie przyjmuje skażenia przez miłość do Boga, brzydzi się skażeniem, ma wstręt do niego. Można ją nawet ochlapać brudem, a ona tego nie przyjmie.

Ślub czystości dąży do tego, żeby w nas czystość wychować. Ślub czystości nie pozbawia nas tylko rzeczy złych, jest rezygnacją z rzeczy, które są dobre, dla rzeczy wyższych. Każdy człowiek ma prawo zrezygnować i ma prawo nie zrezygnować.

Ale każdy jest stworzony do miłości i tylko przez miłość może się wychować, podnieść swoją naturę. Bo człowiek powstał z miłości Boga i miłości ludzi. Miłość jest jego żywiołem, musi kochać. Życie rodzinne wyrabia wysoką cnotę, cnoty matek często nas zdumiewają.

Rezygnacja jest rzeczą trudną i ryzykowną w tym sensie, że jeśli człowiek nie uchwyci tej wyższej miłości, to zostanie bez żadnej miłości w ogóle, w kręceniu się wkoło siebie, w dziwactwach. Jeżeli tak się stanie, to dlatego, że zabrakło odwagi, modlitwy. Trzeba pochwycić miłość Boga i apostolską miłość dusz, by nie wylądować w miłości własnej. Zatem decyzja ucięcia miłości naturalnej jest ryzykowna. Bóg daje łaskę, ale trzeba współpracować.

Problem czystości i miłości mocno się ze sobą wiąże. Ślub czystości może być realizowany tylko przez całkowitą miłość do Boga. Inaczej być nie może.

Maryja jest sumieniem naszym, przynosi światło Ducha Świętego, zrozumienie tego, co jest Boże, co z Ducha Świętego. Jest jakieś specjalne światło Maryi, które daje poznać, co jest Boże, co z Ducha Świętego.

To, co dzisiaj się dzieje w całym świecie, to jest coś bardzo znamiennego, na co musimy też zwrócić uwagę. Wpływ Matki Bożej staje się większy, konkretniejszy. Czy to będą objawienia w Lourdes (1858), w Fatimie (1917), czy postęp teologii maryjnej w dogmatyce, powstanie ruchów o natchnieniu maryjnym czy rozpowszechnienie różańca w rodzinach – to jest zjawisko ogólne, światowe, które nazwać można mobilizacją dokoła Matki Bożej. Do tej mobilizacji należy wielka nowenna i ślubowanie na Jasnej Górze (1956 r.). Maryja to sztandar jasny, czysty, biały, który gromadzi ludzi do generalnej rozprawy z szatanem. Jednocześnie pogłębia się pobożność maryjna.

Dużo spotyka się dusz wiernych łasce, które idą per Jesum ad Mariam i Maryja zaczyna odgrywać w ich życiu wielką rolę. Mając miłość do Jezusa, dochodzą do zrozumienia Matki Bożej, kim ona jest. Jest to proces przeciwny do biologicznego rozwoju dziecka, które najpierw rozwija się w matce, potem odchodzi, już jej mniej potrzebuje. Te dusze, z początku bardzo niezależne, stopniowo stają się jako dziatki, uzależniają się od Maryi, zbliżają się do niej, są pod jej wpływem.

W świecie jest zwrotne sprzężenie między działaniem szatana i przeciwnym mu działaniem Maryi. Protoewangelia zaznacza ten bój, spina dzieje świata podwójną klamrą, nadając tym dziejom sens. W Apokalipsie znajdujemy powtórzenie tego. Signum magnum – „znak wielki” ukazał się na niebie (Ap 12,1).

Są momenty historii, kiedy ta wizja jest wyrazista, bardzo żywa, obecna – i to cechuje nasze czasy. Czasy, jakie przeżywamy, są w szczególny sposób szatańskie. Wszędzie kłamstwo, propaganda kłamstwa dla zwalczania prawdy Chrystusowej. Kłamstwo jest znakiem szatana.

Czy nienawiść była kiedykolwiek tak wielka jak teraz, kiedy całe społeczeństwa walczą z Bogiem i tępią wszelką religię? Chce się wykorzenić uczucia religijne, żeby nie można było zaszczepić wiary. Bo laicyzm sam definiuje swój program: wyeliminowanie wszystkiego, co jest sakralne – trzeba to widzieć.

Jednocześnie pojawia się w duszach ludzkich zamglenie sumień, nie ma zrozumienia grzechu, wszędzie determinizm woli, dziedziczność itd., mówi się, że grzechu nie ma. To już nie działanie ludzkie, ale siły wyższej.

W tym wszystkim Kościół stawia przed nami Matkę Bożą, która dla każdego człowieka jest natchnieniem, wzorem, matką i przewodniczką.

Idźmy za natchnieniem Ducha Świętego w życiu wewnętrznym, ale starajmy się jednak wiedzieć o Maryi, zbliżyć ją sobie. Chrystus na krzyżu oddał nam ją i nas jej. Dzieje się to i przy ołtarzu – tam również Maryja stoi pod krzyżem i Chrystus oddaje ją nam i nas jej.


Fragment książki Wypatrując Jezusa


Piotr Rostworowski OSB / EC – benedyktyn, pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu. Więzień za czasów PRL-u. Kameduła – przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii. W ostatnim okresie życia rekluz oddany całkowitej samotności przed Bogiem. Zmarł w 1999 roku i został pochowany w eremie kamedulskim we Frascati koło Rzymu. Był zawsze bliski mojemu sercu – napisał po Jego śmierci Ojciec Święty Jan Paweł II. Autor licznych publikacji z dziedziny duchowości i życia wewnętrznego.


Fot. Archiwum Opactwa Benedyktynów w Tyńcu

(Visited 647 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij