Umieszczony przez 08:31 Duchowość monastyczna

„O naśladowaniu Chrystusa”. Upomnienia wiodące do życia modlitwy

Kiedy człowiek gnuśnieje, to boi się nawet małego trudu i szuka zewnętrznych pociech. Ale kiedy zaczyna siebie naprawdę zwyciężać i mężnie iść drogą Bożą, wtedy uważa za drobiazg to wszystko, co mu się przedtem wydawało trudne.

1. Gdybyś raz wszedł doskonale w serce Jezusa i poznał choć odrobinę Jego żarliwej miłości, zupełnie byś już nie dbał o swój własny zysk czy szkodę; nawet raczej byś się cieszył z doznanej obelgi, bo miłość Jezusa sprawia, że człowiek lekceważy siebie samego. Człowiek prawdziwie wewnętrzny, miłujący Jezusa i wolny od nieuporządkowanych uczuć, może swobodnie zwracać się do Boga, wznosić się w duchu ponad samego siebie i zaznać skutecznego pokoju.

2. Gdybyś był prawy i dobrze oczyszczony, wszystko by ci się obracało na dobro i na korzyść. To dlatego wiele rzeczy sprawia ci przykrość i często cię niepokoi, że jeszcze sam sobie doskonale nie umarłeś i nie odłączyłeś się od wszelkich spraw ziemskich. Nic tak nie plami i nie wiąże ludzkiego serca, jak niewłaściwa miłość do stworzeń. Jeśli odrzucisz zewnętrzne pociechy, będziesz mógł oglądać niebiańskie i często cieszyć się w sercu.

3. Kiedy człowiek gnuśnieje, to boi się nawet małego trudu i szuka zewnętrznych pociech. Ale kiedy zaczyna siebie naprawdę zwyciężać i mężnie iść drogą Bożą, wtedy uważa za drobiazg to wszystko, co mu się przedtem wydawało trudne.

4. Oszukasz się prędko, jeżeli będziesz zważał tylko na zewnętrzne pozory u ludzi; i jeśli szukasz w nich własnego szczęścia albo zysku, często odniesiesz szkodę. Jeśli we wszystkim szukasz Jezusa, to oczywiście Jezusa znajdziesz; ale jeśli szukasz siebie, to owszem, znajdziesz siebie, ale na własną zgubę. Bo człowiek, który nie szuka Jezusa, bardziej sam sobie szkodzi, niż by mu mógł zaszkodzić cały świat i wszyscy wrogowie.

5. Nic w tym wielkiego, wzgardzić ludzką pociechą, kiedy się ma Bożą; ale wielka to rzecz, bardzo wielka, trwać tak bez ludzkiej, jak i bez boskiej pociechy i chętnie znosić to wygnanie serca dla miłości Boga; nie szukając w niczym siebie samego ani nie troszcząc się o swoją zasługę. Cóż to takiego, jeśli jesteś wesoły i pobożny, gdy cię łaska nawiedza? Upragniona to dla wszystkich godzina! Wygodnie jedzie ten, kogo niesie łaska Boża. I cóż dziwnego, że ten nie czuje ciężaru, kogo Wszechmocny niesie, kogo Wódz najwyższy prowadzi?

6. Trzeba człowiekowi dużo i długo walczyć ze sobą w duszy, zanim się nauczy samego siebie w pełni przezwyciężać i całą swoją miłość w pełni kierować ku Bogu. Kto na sobie polega, łatwo wpada w szukanie ludzkich pociech. Ale kto prawdziwie kocha Chrystusa i pilnie dąży do cnoty, nie wpada w te pociechy, ani nie szuka takich odczuwalnych słodyczy; ale raczej ciężkich prób i wysiłków, i znoszenia wielkich trudów dla Chrystusa.

7. O, ileż może miłość do Jezusa czysta, niezmieszana z żadną własną korzyścią ani miłością! Czyż ci wszyscy, którzy wiecznie szukają pociechy, nie zasługują na nazwę najemników? Czyż się nie okazuje, że kochają siebie bardziej niż Jezusa ci, którzy wiecznie myślą o swoim pożytku lub zysku? Gdzież znaleźć kogoś, kto by chciał Bogu służyć za darmo?

8. Jeśli krzyż niesiesz chętnie, on cię poniesie i doprowadzi do upragnionego celu, bo tam, gdzie już jest koniec cierpienia. Jeśli go niesiesz z musu, sam sobie dodajesz ciężaru i sam sobie jeszcze bardziej szkodzisz, a i tak go znosić musisz. Jeśli odrzucisz jeden krzyż, bez wątpienia znajdziesz inny, i to może cięższy.

9. Całe życie Chrystusa było krzyżem i męczeństwem, a ty szukasz dla siebie odpoczynku i radości? Błądzisz, błądzisz, jeśli szukasz czegokolwiek oprócz znoszenia utrapień, bo całe to śmiertelne życie pełne jest nieszczęść i poznaczone krzyżami. Im też ktoś wyżej wznosi się duchem, tym cięższe krzyże nieraz spotyka, bo miłość zwiększa u niego ból wygnania.

10. Obyś był godny znieść cokolwiek dla imienia Jezusa! Jakże wielka czekałaby cię chwała, jaka byłaby stąd radość wszystkich świętych Bożych, jakie zbudowanie bliźniego! Bo cierpliwość wszyscy zachwalają, choć tak niewielu chce cierpieć. I słuszne to, żebyś nieco zniósł dla Chrystusa, skoro wielu ludzi o tyle cięższe rzeczy znosi dla świata!


Fragmenty dzieła O naśladowaniu Chrystusa w przekładzie s. Małgorzaty Borkowskiej OSB


Opat Jan Gersen – jest pewne, że był opatem klasztoru św. Stefana w latach 1224-1240, ale na ocalałych z tych lat dokumentach podpisany jest bez imienia, tylko jako „Abbas Sancti Stephani”. Możliwe, że był związany z uniwersytetem, na którym jednak miał ponoć wykładać nie teologię, ale prawo. Niektórzy podają datę jego śmierci jako rok 1245, ale nie wiadomo, czy również rządził tak długo.


Grafika na zdjęciu: Mikołaj Jastrzębski OSB

(Visited 967 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz być na bieżąco z materiałami, które publikujemy i udostępniamy, proponujemy zapisanie się na codzienny newsletter.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij