Umieszczony przez 17:43 Medytacja chrześcijańska

Recepta / część 1 /

Możemy się przyzwyczaić do życia na receptę. W życiu duchowym również możemy w ten sposób funkcjonować. Zarazem w naszym postępowaniu jest wiele oczekiwania. Żyjemy oczekiwaniami.

Możemy się przyzwyczaić do życia na receptę. W życiu duchowym również możemy w ten sposób funkcjonować. Zarazem w naszym postępowaniu jest wiele oczekiwania. Żyjemy oczekiwaniami. Codziennie czegoś oczekujemy, mamy na coś nadzieję. Mamy swoje plany, zamierzenia, marzenia. Mamy oczekiwania wobec pracodawcy, rządu, państwa, sąsiadów, domowników itd. To może nas pochłonąć całkowicie. Może przerodzić się nawet w postawę roszczeniową: mi się należy. Mam prawo mieć to czy tamto. Trudno jednak wtedy o postawę wdzięczności, podziękowania za otrzymane dobro. Coraz więcej mówi się o prawach, a coraz mniej o obowiązkach. Nie uczymy się tego, że wszystko otrzymaliśmy, poczynając od życia.

Przyzwyczajenia, które mamy pozwalają nam odnajdywać się w świecie. Jesteśmy przywiązani do pewnego sposobu myślenia czy postępowania. One pozwalają nam przeżywać kolejne dni, odnajdywać się w rzeczywistości. Jednak to, z czym się spotykamy, czego doświadczamy (dotyczy to również medytacji chrześcijańskiej) nigdy nie jest takie samo, nigdy nie jest identyczne z tym, co już przeżyliśmy. Każde spotkanie, każde doświadczenie, każde uczucie jest czymś nowym i niepowtarzalnym, czymś cennym, a zarazem w pewien sposób odkrywczym.

Każdy dzień przynosi nam coś nowego, innego, nieznanego, nieoczekiwanego. To nieoczekiwane jest najbardziej tajemnicze. Ludzka reakcja na nieprzewidywalne sytuacje jest różna. Nikt do końca nie wie, jak się ma zachować. Tu nie ma wyuczonych zachowań, standardowych postaw. Tu potrzeba okazać gotowość do odpowiedzi, do przyjęcia tego, z czym się spotkało.

Podejmując praktykę medytacji chrześcijańskiej też mamy oczekiwania, oczekiwania wobec Boga. Chcemy, aby był obecny, aby w jakiś sposób przemówił, aby dał znać, że z nami jest, że Jemu na nas zależy, że wie o naszych problemach, że je rozumie, że nie jest wobec nas obojętny. Medytacja chrześcijańska, ale też każda modlitwa, może być dla człowieka również pewną receptą, sposobem na rozwiązanie problemów, może nawet wszystkich. Recepta ma nam zapewnić poprawę, powrót do zdrowia i pełni sił. Jednak sama recepta nie zapewni pomyślności. Ona jest pomocą doraźną, chwilową. Nie możemy żyć cały czas na receptę. Jeśli zaniedbamy zdrowie, to może się okazać, że nie tylko nie wystarczy nam nawet kilka recept, ale będzie potrzebne długotrwałe i kosztowne leczenie. W życiu duchownym nie ma nigdy drogi na skróty. To proces, który może trwać bardzo długo. Czego więc potrzeba? Nieustannej modlitwy i nieustannej pracy nad sobą.

Nieustanną modlitwą może być medytacja chrześcijańska, czy raczej może do niej prowadzić. Jak to zrobić? Po pierwsze musimy podjąć decyzję, że chcemy być ludźmi modlitwy, że chcemy nasz czas poświęcić Bogu.

Chodzi o przyjęcie odpowiedniej postawy: świadomości życia przed Bogiem i z Bogiem. Świadomości, że On jest, że On jest przy mnie, że On pragnie mojego dobra, że Jemu na mnie zależy, że On interesuje się mną. To postawa osoby wierzącej, która przeżywa swoje życie z Bogiem. On jest dla niej ważny, pragnie z Nim spędzać określony czas, poznawać Jego, słuchać Go, rozmawiać z Nim, budować z Nim bliższą relację. Świadomość życia w obecności Bożej, stała pamięć o Bogu, może być lekiem na samotność. Jest ktoś, kto mnie rozumie, akceptuje, jest blisko, pragnie relacji ze mną, komu na mnie zależy. Świadomość tego może być wyzwalająca. Tego nie da się zrobić raz na zawsze. To proces, który będzie trwał. W życiu duchowym nie ma jednorazowych rozwiązań. My natomiast mamy czasami oczekiwania, aby coś zmieniło się od razu, natychmiast, aby coś załatwić raz na zawsze i do tego już nie wracać. To prosta droga do sprawienia sobie kłopotów. W modlitwie potrzeba wierności, stałości, ciągłego podnoszenia się z upadków. Podobnie w medytacji chrześcijańskiej, gdy uświadomimy sobie, że się nie modlimy, to powracamy do formuły, do obecności, do Boga.

Nie raz także przyjdzie nam zmierzyć się z kryzysem medytacji, niechęcią, apatią. Potrzeba wtedy wytrwałości, wierności podjętej decyzji, przezwyciężenia zniechęcenia. Ten kryzys możemy wywołać nieraz sami, poprzez nadmierny aktywizm życia. Brak właściwej higieny umysłu, niezdrowy tryb odżywiania się, wchodzenie w różnego rodzaju ucieczki lub rozrywki, które mają nas zrelaksować, dać spokój. Z drugiej strony może znieczulić nas rutyna, powtarzalność, brak życiowej pasji, hobby, zainteresowań. Nuda może zabić wielką gorliwość. Ile jest takich ludzi – bez angażowania się w życie społeczne, bez pasji, bez zainteresowań, ciekawych świata i drugiego człowieka?

Warto spojrzeć na moje podejście do medytacji chrześcijańskiej. Czy jest we mnie radość, że idę na spotkanie z Bogiem? Czy jest we mnie radość, że pewien czas w ciągu dnia przeznaczam tylko Chrystusowi? Jeżeli nie ma radości, to nie będzie zaangażowania. Jeżeli nie będzie zaangażowania, to nie będzie zmiany, rozwoju w moim życiu duchowym.

Codzienna praktyka medytacyjna prowadzi do sakralizacji życia. To zaś daje świadomość życia wiarą. Wtedy widzę, że moja wiara ma przełożenie na życie. Mam poczucie życia w obecności Bożej. Bóg nie jest już dla mnie odległym Panem, ale kimś bliskim, kto pragnie spotkania i budowania zażyłych więzi.

Codzienna praktyka jest wyborem, wyborem, który nieustannie dokonuję. Nie zmienimy się raz na zawsze, nie rozwiążemy problemu raz na zawsze. Codzienne wybory decydują o kształcie i wartości naszego życia. W codzienności istotna jest wierność, regularność, systematyczność. Medytacja chrześcijańska nie jest celem życia duchowego, ale Jezus. Dlatego Jego wzywamy w modlitewnej praktyce. Wierność praktyce medytacyjnej będzie oznaczała wierność w relacji do Boga, wierność trwania przy Nim. Poprzez praktykę budujemy relację z Bogiem. Bez niej niemożliwy jest rozwój tej relacji. W praktyce medytacji chrześcijańskiej muszę być sam dla siebie wymagającym, pilnować czasu modlitwy, osobistego spotkania z Bogiem. Nic ani nikt nie będzie w stanie mnie zmusić do tego czynu. Jeżeli zależy mi na relacji z Bogiem, to znajdę czas, aby z Nim się spotkać.


Brunon Koniecko OSB – urodził się w 1983 r. w Białymstoku. Jest absolwentem administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Od 2012 profes opactwa tynieckiego. W latach 2011-2016 pracował w Wydawnictwie Benedyktynów Tyniec. Od 2015 r. jest sekretarzem kapituły klasztoru tynieckiego. Prowadzi rekolekcje „Oddychać Imieniem. Modlitwa Jezusowa” w Tyńcu. Autor książek: Medytować to…Nie żartujcie sobie z Bóstwa!Modlitwa Jezusowa. Przewodnik po rekolekcjach Oddychać Imieniem

(Visited 21 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij