Umieszczony przez 10:57 Święty Benedykt i jego Reguła

Rozważania nad „Regułą” św. Benedykta / część 13 /

Jest to rozdział otwierający tzw. cykl doktrynalny, w którym mamy opis, w jaki sposób powinni mnisi funkcjonować w klasztorze i jakie mają do tego narzędzia. W rozdziałach tych położony jest nacisk na indywidualną drogę każdego człowieka do Pana Boga, aby coraz lepiej Mu służyć.

Ostatnio rozważaliśmy trzeci rozdział Reguły „O zwoływaniu braci na radę”. Kolejny rozdział czwarty to – „Jakie są „narzędzia” dobrych uczynków”.

Jest to rozdział otwierający tzw. cykl doktrynalny, w którym mamy opis, w jaki sposób powinni mnisi funkcjonować w klasztorze i jakie mają do tego narzędzia. W rozdziałach tych położony jest nacisk na indywidualną drogę każdego człowieka do Pana Boga, aby coraz lepiej Mu służyć.

Czytając rozdziały 4–7: o dobrych uczynkach, o posłuszeństwie, o cnocie milczenia i o pokorze może pojawić się w nas pokusa, żeby użyć zawartych tam wskazań przeciwko innym ludziom. Możemy pomyśleć: ten czy tamten nie postępuje tak jak mówi Reguła, więcej powinniśmy go napiętnować i wygarnąć, że źle czyni, wskazując stosowny cytat. To nie jest dobre korzystanie z Reguły. Reguła została napisana dla naszego pożytku, więc jedynymi ludźmi, których możemy pouczać zdaniami z Reguły jesteśmy my sami. Reguła nie jest do tego, żeby naprawiać innych, ale by naprawiać samych siebie.

Warto rozważyć wykonanie ćwiczenia, polegającego na napisaniu własnych komentarzy do tych czterech doktrynalnych rozdziałów. Niech takie indywidualne komentarze powstaną w formie medytacyjnej, dla własnego użytku i będą opisem jak rozumiemy wskazówki i zalecenia św. Benedykta. Niech to będzie dla nas taka wyjątkowa praca z tekstem. Inaczej jest bowiem gdy go czytamy, a inaczej, gdy nad nim się zastanawiamy, ale jeszcze trudniej jest, gdy nasze przemyślenia czy rozważania mamy zwerbalizować. Tu nie chodzi o silenie się na oryginalne rozważania, które pisze się, by były cytowane, ale o osobiste wnioski jak przeżywam na co dzień dany fragment Reguły, czym on dla mnie jest.

Bardzo często, jak pokazuje doświadczenie, nasze rozumienie własnych przemyśleń pogłębia się, gdy próbujemy je zapisać. Bardzo bym do tego namawiał.

Jednym z ćwiczeń, które matka Magdalena Mortęska, reformatorka Benedyktynek z XVII wieku, wybitna postać polskiego świata benedyktyńskiego, zalecała swoim siostrom było pisanie medytacji nad tekstem Pisma Świętego. Powstało dużo takich tekstów i dzisiaj możemy wiele się z nich dowiedzieć o codziennym życiu duchowym mniszek. (U mnichów takiej praktyki nie było i dlatego mniej wiemy o ich życiu wewnętrznym).

Rozdział czwarty jest zapisem pewnego rodzaju metafory. Św. Benedykt przedstawia w niej klasztor jako warsztat pracy mnicha, w którym jego codzienne życie; rozmowy, kontakt z drugim człowiekiem i gesty są jego pracą. Św. Benedykt widzi życie mnicha jako rodzaj pracy rzemieślniczej. Ciekawe w tym jest to, że życie jest tu zrównane z pracą.

W tamtym czasie było to rewolucyjne spojrzenie, bo starożytność pogardzała pracą fizyczną. Do tego byli przecież niewolnicy. Im ktoś był bardziej szanowany tym mniej podejmował się zajęć fizycznych. Św. Benedykt nobilituje pracę, także fizyczną.

Stwierdzenia św. Benedykta odnoszące się do klasztoru możemy równie dobrze odnieść do domu rodzinnego czy środowiska pracy. Wszystkie te miejsca są naszymi klasztorami, w których postawił nas Bóg. To nasze pracownie, a narzędziami jakimi mamy się w nich posługiwać są dobre uczynki.

W dzisiejszych czasach zrównanie życia z pracą jest prowokujące i często odrzucane. Tyle osób pracuje w korporacjach, w których czują się pracą przytłoczeni, czują, że praca ich niszczy. Wydaje się, że antytezą tych stwierdzeń św. Benedykta jest życie bohatera filmu „Dzień świra”. Tytułowy „świr” nie potrafi znaleźć równowagi między pracą a odpoczynkiem. Stale tęskni za odpoczynkiem, ale nie potrafi, nie wie, jak odpoczywać.

Kiedy czytamy uważnie zbiór rad o dobrych uczynkach – a jest ich w rozdziale czwartym 71, zauważymy, że nie ma tam rad, skierowanych tylko do mnicha.  Ten zestaw norm odnosi się  zarówno do osoby  duchownej  jak  i świeckiej. Jest to kodeks postępowania chrześcijańskiego.

Niektórzy komentatorzy uważają, że w ten sposób św. Benedykt podkreśla, że zasady życia benedyktyńskiego mogą być stosowane przez wszystkich chrześcijan podejmujących obowiązki swojego stanu. Mówi on nam: chcesz stać się mnichem to najpierw stań się człowiekiem, zacznij żyć pełnią swojego człowieczeństwa, chcesz być oblatem dostrzeż najpierw swoje obowiązki wynikające z tego, że jesteś człowiekiem. To co nie jest ludzkie nie jest chrześcijańskie. Z tego mocno trzeba zdać sobie sprawę: być chrześcijaninem to najpierw być człowiekiem.

I ostatnia uwaga wstępna: patrząc na strukturę czwartego rozdziału zauważamy podobieństwo do struktury Księgi Przysłów. Św. Benedykt inspiruje się tu charakterem tej księgi, której tekst jest dla niego normatywny.

Rozdział rozpoczyna się ogólnym stwierdzeniem mającym  nas  umocnić  i pokazać główny kierunek w życiu, a są to przykazania miłości.

Przede wszystkim kochać Boga z całego serca, z całej duszy i z całej mocy, następnie bliźniego, jak siebie samego.

Dalsza treść tego rozdziału to zbiór rad będących aktualizacjami tej jednej, podstawowej zasady.

Wskazanie na zasadę miłości może wydać się banalne, jest jednak fundamentalne dla każdej wspólnoty. Czy będzie to wspólnota małżeńska, czy szerzej rodzinna, czy to będzie wspólnota Kościoła, klasztor, wspólnota oblatów, czy jakakolwiek inna, wszystkie one nie przetrwają, jeśli nie będą ufundowane na miłości Boga i człowieka.

Św. Benedykt nawiązuje tutaj do św. Jana Kasjana, który w swoich rozmowach z ojcami, zastanawia się, w szesnastej rozmowie „O przyjaźni”, jaki jest warunek zaistnienia wspólnoty monastycznej. I mówi, że warunkiem powstania wspólnoty w klasztorze jest przyjaźń pomiędzy jej członkami. A przez przyjaźń Kasjan rozumie (za Arystotelesem) wspólnotę celów. Wspólnota powstanie więc między ludźmi tylko tam, gdzie mają oni wspólny cel. Dla św. Benedykta tym celem jest wspólne miłowanie Pana Boga, różnymi indywidualnymi sposobami, jakie nam Pan Bóg podpowiada oraz miłowanie się nawzajem.

Dlaczego jesteśmy oblatami, dlaczego chcemy być członkami tej wspólnoty? Ponieważ w ten sposób chcemy miłować Boga, ale oprócz tego chcemy okazywać sobie miłość nawzajem. Nie można być zwolnionym ani z jednego ani z drugiego warunku.

Św. Jan Apostoł w pierwszym liście stwierdza: kto nie miłuje bliźniego, którego widzi nie może miłować Boga, którego nie widzi.

Zastanówmy się więc na ile świadomie przeżywamy te miłości i na ile świadomie je praktykujemy. Jak codziennie praktykować miłość do Boga i ludzi św. Benedykt podpowiada podając nam zasady postępowania i są to zasady wyjęte z Dekalogu. „Nie zabijać, nie cudzołożyć, nie kraść, nie pożądać, nie świadczyć fałszywie, szanować wszystkich ludzi”, itd.

Może to wydać się dość dziwne – umieszczenie w regule zakonnej, ale także w regule, do której odwołujemy się jako oblaci norm aż nad wyraz oczywistych. Przecież to oczywiste, że nie należy zabijać, kraść, cudzołożyć, pożądać. Rodzi się więc pytanie czy św. Benedykt włożył te normy do swojej reguły dlatego, że w jego czasach mnisi mieli z nimi problem, czy też wskazuje na nie zupełnie z innego powodu?

Na to pytanie można odpowiedzieć w sposób następujący: aby zrozumieć ten zapis powinniśmy czytać jakby dwa teksty, z jednej strony fragment z Reguły, a z drugiej fragmenty z kazania na Górze, w którym Jezus bardzo wyraźnie odnosi się do tych nakazów.

Słyszeliście, że powiedziano nie zabijaj a kto by się dopuścił zabójstwa podlega sądowi a ja wam powiadam, że kto gniewa się na swego brata podlega sądowi, słyszeliście, że powiedziano nie cudzołóż a ja wam powiadam kto spojrzy pożądliwie na kobietę już się dopuścił cudzołóstwa.

Dla św. Benedykta tutaj tekstem normatywnym jest Ewangelia i wydaje się, że tak należy na ten rozdział Reguły patrzeć.

Św. Benedyktowi nie chodzi tylko o to, by przestrzegać nakazów, chodzi mu bardziej o to, by porządkować, lepiej rozumieć i właściwie ukierunkowywać całe swoje życie wewnętrzne. Żeby to, że nie żywię do nikogo nienawiści czy niechęci, nie jestem pożądliwy, nie obgaduję, nie mówię rzeczy niezgodnych z prawdą nie było skutkiem przestrzegania nakazów, ale wolnym wyborem, pragnieniem i skutkiem porządkującej dyscypliny.

Ten sposób Benedykta na dobre życie to być może echo tego, co znajdujemy u Ewagriusza w piśmie „O ośmiu duchach zła” albo u Kasjana „O ośmiu wadach głównych”. Oni bardzo mocno podkreślają, że złe czyny, grzechy, biorą się przede wszystkim z nieuporządkowanych pragnień, nie tyle czynów co pragnień. Jak uporządkujemy pragnienia, to wtedy nastąpi zmiana w sferze uczynkowej. Także Benedykt na to kładzie nacisk. Jeśli chcecie, żeby to przykazanie podwójnej miłości było zachowane musicie pilnować tego w jaki sposób kształtujecie swoją sferę pragnień, marzeń i potrzeb.

W tym gremium mówiłem już wielokrotnie, ale powtórzę kolejny raz: w jaki sposób chrześcijanin rozumie przykazania Dekalogu? Czy widząc, że są sformułowane w postaci nakazów dostrzega również, że są wezwaniem do działania? Przecież

nie zabijaj to także chroń życie, żyj tak aby ludzie wkoło ciebie także mogli żyć, bądź dla nich wsparciem, pocieszaj ich kiedy są smutni, bądź ucieczką dla nich gdy mają trudności, bądź dobrym człowiekiem dla drugiego człowieka, ratuj życie w każdej sytuacji,

nie pożądaj to także panuj nad tym czego pragniesz, a skoro pożądanie w sensie religijnym to pragnienie bezcelowe, prowadzące do śmierci, przeżywaj swoje pragnienia w sposób świadomy, wiedz skąd się biorą i do czego prowadzą. Przeżywaj świadomie całe swoje życie.

Ostatnią sprawą, którą chciałbym jeszcze omówić to takie kolejne rewolucyjne spojrzenie św. Benedykta na ludzi (obok podejścia do ludzkiej pracy): powinniśmy szanować wszystkich ludzi i nie czynić nikomu co nam niemiłe.

W czasach św. Benedykta istniało niewolnictwo i było to społecznie akceptowalne. Mimo to Benedykt w swojej Regule podkreślał, że w klasztorze nie może być różnicy między braćmi spowodowanej pochodzeniem czy statusem społecznym. Wszyscy mnisi są braćmi i należy ich traktować tak samo. To jeden z powodów, dla których św. Paweł VI uczynił św. Benedykta patronem Europy – szacunek do wszystkich ludzi.

W naszych czasach, kiedy bardzo często mówi się o tolerancji czy nie warto przypominać o szacunku do ludzi? Tolerancja to relacja zdefiniowana przez obojętność. W szacunku jest miłość i zaangażowanie w życie drugiego człowieka, przyjęcie go takim jakim jest. W szacunku jest budowanie wspólnotowych więzi.

Naszym zadaniem jest, kierując się wskazaniami św. Benedykta, promowanie i budowanie wokół siebie takiej cywilizacji szacunku, w której ludzie są szanowani i kochani.

Tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Benedictus”, który prowadzony jest przez oblatów benedyktyńskich.


Szymon Hiżycki OSB (ur. w 1980 r.) studiował teologię oraz filologię klasyczną; odbył specjalistyczne studia z zakresu starożytnego monastycyzmu w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jest miłośnikiem literatury klasycznej i Ojców Kościoła. W klasztorze pełnił funkcję opiekuna ministrantów, duszpasterza akademickiego, bibliotekarza i rektora studiów. Do momentu wyboru na urząd opacki był także mistrzem nowicjatu tynieckiego. Wykłada w Kolegium Teologiczno-Filozoficznym oo. Dominikanów. Autor książki na temat ośmiu duchów zła Pomiędzy grzechem a myślą oraz o praktyce modlitwy nieustannej Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie.


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: przedstawienie św. Benedykta w jednej z kaplic bocznych z kościoła świętych Piotra i Pawła w Tyńcu. Poznaj znaczenie i symbolikę.

(Visited 190 times, 3 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij