Umieszczony przez 10:31 Medytacja chrześcijańska

Słowo Boże w medytacji

Medytacja nad tekstem Pisma Świętego przez stałe powtarzanie wybranej sentencji lub słowa jest właściwie wsłuchiwaniem się w to słowo pochodzące od Boga, aby usłyszeć głos samego Boga skierowany do nas.

W naszej chrześcijańskiej tradycji zasadniczym nośnikiem wiary jest słowo, które jest głoszone i przekazywane w tradycji. Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10,17). Chrześcijaństwo jest religią słowa wcielonego, co oznacza z jednej strony, że Syn Boży, odwieczny Logos wcielił się w postać Człowieka. Z drugiej natomiast oznacza to, że słowo wiary, które przyjmujemy, musi się urzeczywistnić w naszym życiu. Fakt wcielenia się Słowa Bożego, Drugiej Osoby Boskiej, ma ogromne znaczenie od strony praktycznej. Przez to nasze spotkanie z Bogiem dokonuje się przez Chrystusa. List do biskupów Kościoła katolickiego o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej „Orationis formas” z dnia 15 października 1989 r. zdecydowanie podkreśla, że:

Medytacja chrześcijańska prowadzi modlącego się do tego, by w zbawczych dziełach Boga dokonanych w Chrystusie, Słowie Wcielonym, i w darze Jego Ducha, pojąć objawiającą się w nich zawsze – przez wymiar ludzki i ziemski – głębię Boga (Orationis formas 11).

Mamy zatem wchodzić w tajemnicę wcielonego Słowa przez rozpoznanie jego sensu, który jednak nie sprowadza się jedynie do treści intelektualnej, ale prowadzi do poznania żywego Boga. Wydaje się, że znakomicie oddaje tę tajemnicę Prolog do 1 Listu św. Jana, w którym daje on świadectwo „o usłyszeniu, ujrzeniu i dotykaniu Słowa”, które ostatecznie daje współuczestnictwo (dosłownie koinonian, czyli komunię):

[To wam oznajmiamy], co było od początku (en arche),
cośmy usłyszeli o Słowie życia,
co ujrzeliśmy własnymi oczami,
na co patrzyliśmy
i czego dotykały nasze ręce –
bo życie objawiło się:
myśmy je widzieli,
o nim zaświadczamy
i oznajmiamy wam życie wieczne,
które było w Ojcu,
a nam zostało objawione –
cośmy ujrzeli i usłyszeli, oznajmiamy także wam,
abyście i wy mieli komunię (koinonian) z nami.
A mieć z nami komunię (koinonian), znaczy:
mieć ją z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem.
Piszemy to w tym celu,
aby nasza radość była pełna
(1 J 1,1–4).

Przekazu tego, co apostołowie usłyszeli, nie można sprowadzić zatem do treści intelektualnej, ale jest to wprowadzenie w żywą więź osobową (komunię). I taki jest cel medytacji chrześcijańskiej. Romano Guardini widzi początek medytacji chrześcijańskiej w zmianie skoncentrowania samej treści na Osobie Jezusa.

Medytacja chrześcijańska zrodziła się w momencie, gdy wierzący w Chrystusa zaczęli się koncentrować na Jego Osobie, aby Go spotkać, głębiej Go zrozumieć, otrzymać odpowiedź na pytania i wskazówki do działania.

Nie można zatem słowa traktować tylko jako treści przekazu uchwytnej jedynie rozumowo. Wydaje się, że uczniowie Pana wiedzieli i wierzyli w to, że Jezus jest Mesjaszem, ale wydawało im się, że wiedzą to, kim powinien być Mesjasz. I z perspektywy swojej wiedzy patrzyli na Niego w nadziei na spełnienie ich oczekiwań. Doświadczenie paschalne i spotkanie Zmartwychwstałego doprowadziło do przełamania tych wyobrażeń, jakie mieli. Stąd słowa Jana:

co ujrzeliśmy własnymi oczami,
na co patrzyliśmy
i czego dotykały nasze ręce
(1 J 1,1).

Jednocześnie to doświadczenie odnosi się do tego, „co było od początku” – en arche. Arche w języku greckim oznacza nie tylko „początek”, ale także „zasadę”, „władzę”. Pierwsi filozofowie greccy, nazwani później presokratykami, jak wiemy z historii filozofii, szukali arche, czyli zasady istnienia, czyli tego co istnieje w sposób najbardziej podstawowy, a przez co jest metafizyczną zasadą całego istnienia i życia. Ono rządzi całym światem. I właśnie o tym arche mówi św. Jan w przytoczonym Prologu swojego listu. Myśmy je widzieli. Ono się objawiło w Słowie życia.

Nie można zatem słowa Bożego postrzegać jedynie w wymiarze samej treści intelektualnej. Wydaje się, że na tym polega nieporozumienie ze sprowadzeniem medytacji chrześcijańskiej do rozmyślania. Do dzisiaj takie podejście pokutuje i nie możemy się z niego otrząsnąć. Rozmyślanie może jedynie przygotować właściwą medytację, ale nią nie jest. Medytacja nad tekstem Pisma Świętego przez stałe powtarzanie wybranej sentencji lub słowa jest właściwie wsłuchiwaniem się w to słowo pochodzące od Boga, aby usłyszeć głos samego Boga skierowany do nas. W medytacji nad słowem nie chodzi o jakieś zagłębienie się w „ukryte tajemnice” w sensie gnostycznym, czy szczególne przeżycia, lecz odkrycie Obecnego w naszym życiu „tu i teraz”, mimo jego szarości, którą czasem widzimy jako „nieudane życie”. Słowo musi autentycznie dotykać naszego serca i stanowić dla nas apel, wezwanie przychodzące do nas od Osoby Jezusa, wezwanie do życia, które jest żywą więzią osobową, jest miłością. W medytacji chodzi nie tyle o zrozumienie, ale przede wszystkim o przemianę serca, o takie spotkanie z rzeczywistością, które prowadzi do doświadczenia prawdziwego życia. Nie chodzi zatem o intelektualizowanie treści, ale o słuchanie sercem. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej mówi się o „modlitwie serca”, w którym jedynie można spotkać Boga.

Kiedy więc się wyciszamy, koncentrujemy i otwieramy, i przyjmujemy Boże słowo, wtedy przejmuje je owa „ciemna” wola chrześcijańskiego życia i przechowuje je aż do tej godziny, w której będzie potrzebne. (…) Medytacja w takiej postaci, jak ją opisaliśmy, obejmuje nie tylko poznanie, ale także wolę. Nie tylko jednak tę jasną wolę, ale także, a nawet przede wszystkim, tę ciemną, działającą w ukryciu.

Medytacja musi sięgnąć tego, co nazywamy nieświadomością czy podświadomością, abyśmy w sytuacjach skrajnych, kiedy dochodzi do głosu ten poziom, umieli właściwie w tych okolicznościach zareagować. Tak rozumiana medytacja jest niezmiernie istotnym składnikiem życia chrześcijanina w służbie świadomości „dziecięctwa Bożego”. Ona nas wprowadza w tę świadomość dziecka.

Oto musimy stanąć przed Bogiem naprawdę gotowi i za sprawą Bożą musi zakiełkować w nas coś Świętego.


Fragment książki Droga duchowa


Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: „Przebaczenie”, „Otworzyć serce”, „Dar sumienia”, „Milczeć, aby usłyszeć”, „Droga człowieka”, „Osiem duchów zła”, „Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Obecnie pełni funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta.


Fot. Robert Krawczyk

(Visited 750 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij