Umieszczony przez 14:48 Blog Ojca Leona

Walka z życiem to właściwie samobójstwo grupowe

Walka z życiem, obojętne w jaki sposób prowadzona, to jest właściwie samobójstwo grupowe. To unicestwienie siebie, noworodka, jakiejś grupy społecznej, unicestwienie religii.

Kiedyś jeden z naszych zacnych parafian tynieckich popatrzył na mnie bardzo przenikliwie i powiedział: „Proszę Ojca, jaka jest polska racja stanu?”. „Na polską rację stanu można patrzeć pod rozmaitym kątem” – mówię – „Wiele można elementów podkreślić, które będą się na nią składały”. A on popatrzył na mnie bystro i powiedział: „Ale jeden aspekt jest najważniejszy”. „ Jaki?”. „Życie”. No i ma świętą rację.

Patrzymy na rozmaite przemiany, jakie zachodzą w społeczeństwach: polityczne, socjologiczne, gospodarcze, i widzimy, że największy nacisk mogą wywrzeć te grupy, których członków jest po prostu dużo. Wiemy, na przykład, że w Kosowie na początku była przewaga ludności niemuzułmańskiej, ale nie kwapiła się ona do rodzenia dużej liczby potomstwa. Natomiast mahometanie spokojniutko, idąc za swoim umiłowaniem życia, powiększali swoją populację. Po jakichś pięćdziesięciu latach okazało się, że jest ich więcej niż prawosławnych. Potem zaczęły się nieporozumienia. Mówili: „Nas jest więcej”. Zaczęli się domagać większego wpływu na prawodawstwo i stąd wojna.

I kiedy patrzymy na mahometan w innych krajach, widzimy, że szerzą się w Europie w podobny sposób – po prostu płodzą dzieci. Jest ich coraz więcej, setki tysięcy, miliony, podczas gdy rdzenne europejskie społeczeństwa kurczą się, bo co za „głupia” rodzina, jeśli się decyduje na pięcioro czy ośmioro dzieci. A do tego muzułmanie miewają po trzy żony. U nas też tak bywa, z tym, że w Europie żony raczej się zmienia a nie kolekcjonuje. Jednak wysoka dzietność muzułmańskich rodzin i wielożeństwo może doprowadzić do tego, że za parędziesiąt lat będzie zmiana w strukturze demograficznej. Dlatego Kościół, ale nie tylko on, właściwie wszyscy szczerze wierzący w Pana Boga z takich i innych motywów tak naciska na to, że życie jest racją istnienia czy nieistnienia takiej czy innej grupy społecznej czy narodowej. I ma najświętszą rację.

Walka z życiem, obojętne w jaki sposób prowadzona, to jest właściwie samobójstwo grupowe. To unicestwienie siebie, noworodka, jakiejś grupy społecznej, unicestwienie religii. Dlatego dążenie, aby we wszystkich zapisach prawnych było zawarte poszanowanie dla życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, jest czymś naturalnym.

Chociaż niektórzy stają na głowie, żeby to przedstawić inaczej, według obiektywnych naukowców już zarodek jest człowiekiem. Ten materiał biologiczny, jest już ciałem ludzkim, tylko jeszcze w zalążku. Nowa istota ludzka zaczyna się w momencie połączenia dwóch gamet: męskiej i żeńskiej. To już jest odrębny organizm, który się rozwija, i zniszczenie go jest zabiciem człowieka. Wiemy, że kiedy nauki przyrodnicze nie były jeszcze tak bardzo rozwinięte, to i św. Tomasz z Akwinu miał wątpliwości kiedy Pan Bóg daje duszę płodowi. Ale właśnie medycyna i biologia, które badają, jak to jest z rozwojem człowieka, stwierdzają dzisiaj, że istota ludzka zaczyna się w chwili poczęcia. Koniec. Jak ktoś nie chce tego przyjąć, to zrozumiałe, że będzie mówił jak niektórzy lekarze trudniący się aborcją zawodowo, że to „tkanka ciążowa”. Dla niego nie było żadnej różnicy między usunięciem nowotworu, ucięciem palca objętego gangreną, wyrzuceniem jakiejś cząstki organizmu, która w jakiś sposób chorowała czy została zraniona, a usunięciem „tkanki ciążowej”. To jest jakaś tajemnica ludzkiego zagubienia, zagmatwania czy rozmaitych meandrów naszej psychiki.

Kościół mówi jasno, że nie ma pozwolenia dla przerywania ciąży. I znów, podobnie jak w sprawie antykoncepcji, że jeśli prawdziwie kocham Pana Boga, jeśli mi na Nim zależy, staram się być w stanie łaski uświęcającej, prawo Boże jest dla mnie ponad wszystko, wtedy przyjmuje Jego wyroki. Jeśli nie mam dzieci, mogę się leczyć z bezpłodności, ale nie szarpię i nie chcę mieć dzieci za wszelka cenę. Skoro Pan Bóg nam nie daje potomstwa, to „sobie zrobimy” z probówki, metodą in vitro. Katolik powinien powiedzieć: „Trudno, jeśli Pan Bóg nie daje nam dzieci, to będziemy bezdzietni albo jeszcze poczekamy”. Nie tak dawno dowiedziałem się, że po siedemnastu latach małżeństwa pewnej parze zaczęły się wreszcie rodzić dzieci.

Natomiast jeśli nie jestem przekonany o nieśmiertelności duszy, że człowiek zaczyna się w chwili poczęcia, wtedy jest zrozumiałe, że jeśli ciąża w jakiś sposób przeszkadza, to usuwamy… Ale to nie zmienia faktu, że to jest zabicie człowieka. Oczywiście z odrzuceniem człowieczeństwa płodu wiąże się cała masa niekonsekwencji.

Jak zabicie urodzonego już dziecka czy dorosłego jest karalne, tak samo zabicie człowieka w fazie płodowej powinno być pociągać za sobą taką karę, jakby się zabiło dorosłego człowieka. A kiedy była wielka dyskusja o karalności przerywania ciąży, to znowu była awantura ze strony wielu ludzi: „Jak to?! Tak nie można. To trochę inaczej”. I zaczęło się gmatwanie, plątanie… Jeśli tylko przyjmie się w prawie chociaż jeden przypadek dopuszczalności przerywania ciąży, to problemów narasta bardzo, bardzo wiele. Jeśli się uzna, że nie – szanujemy każde życie, to sprawa jest jasna. Są matki i ojcowie, którzy decydują się na zrodzenie dziecka upośledzonego. I kiedyś było tak, że się takie dziecko rodziło, ochrzcili warunkowo, zwykle szybko umarło i pochowali. Ale matka nie chciała usunąć i ojciec też powiedział, że nie będzie aborcji. I pani doktor się znalazła taka, która poprowadziła ten poród. Wiadomo, rodzice woleliby mieć dziecko zdrowe, jak mają setki tysięcy ludzi w Polsce i miliony na całym świecie. W zamian otrzymali zadanie wobec, którego trzeba im było stanąć. Ci, którzy nie wierzą, mogą mówić: „Pan Bóg jest okrutny!”. Człowiek prawdziwie wierzący patrzy na krzyż. To nie jest tak, że okrutny Ojciec wysłał swojego Syna na takie męki! To Jezus dobrowolnie poszedł jako człowiek. Więc podobnie i tutaj – trudności związane z obroną życia i z bardzo restrykcyjną postawą Kościoła są całkowicie zrozumiałe w duchu prawdziwej, głębokiej wiary i miłości. Bez względu na to, jak chcielibyśmy to zmienić, zniekształcić, zarzucać Kościołowi manipulację, aborcja jest złem. Czy ciąża powstała w wyniku gwałtu czy nie. Jest teraz wiele świadectw chłopców i dziewczyn, którzy są zadowoleni z życia, mimo że poczęli się w wyniku gwałtu. Dziękuję mamusi, że mnie nie usunęła, że jestem, mimo głupoty ojca, który był nieopanowany. Moje życie dla mnie jest wartością. Dlatego wiadomo, że każde życie ma wartość i Pan Bóg kocha każdego człowieka, nikogo nie deprecjonuje. Były takie czasy, że dziecko ze nieprawego związku było traktowane inaczej. Na szczęście, w miarę rozwoju życia społecznego, te sprawy uległy daleko idącym modyfikacjom. Dzisiaj każdemu gwarantuje się wolność, miłość, szacunek równe prawa startu i tak dalej. Byle był zdolny do tego. Kościół stawia sprawę jasno: katolik jest zawsze za życiem, zawsze przeciwko aborcji. Także dlatego, że to wynika z danych naukowych, mówiących, że człowiek zaczyna się w chwili połączenia dwóch gamet: męskiej i żeńskiej. Kto nie wierzy – siłą nie zmuszamy a odpowiedzialność za aborcję zostawiamy jego sumieniu.


Fragment książki Ojca Leona słów kilka


Leon Knabit OSB – ur. 26 grudnia 1929 roku w Bielsku Podlaskim, benedyktyn, w latach 2001-2002 przeor opactwa w Tyńcu, publicysta i autor książek. Jego blog został nagrodzony statuetką Blog Roku 2011 w kategorii „Profesjonalne”. W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.


Fot. Robert Krawczyk

(Visited 2 635 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij