Umieszczony przez 10:45 Pismo Święte

Wielki Dzień gniewu Bożego

Dla ówczesnych ludzi duże znaczenie miało ciągłe przypominanie, że nie ma przypadkowych zdarzeń historii, że Bóg wszystkim kieruje…

Włodzimierz Zatorski OSB: Czy „Wielki Dzień Jego gniewu” (6,17), należy kojarzyć z paruzją?

Augustyn Jankowski OSB: Wielki Dzień Jego gniewu jest wyrażeniem starotestamentowym. Dlatego między innymi Roman Brandstaetter swojemu dramatowi dał właśnie ten tytuł Dzień Gniewu (hebrajski Jom Jahwe). Określenie to pojawia się poczynając od proroka Amosa, jeżeli jest on najstarszym z proroków, a u Izajasza jest wielokrotnie powtórzone. Oznacza ono wielką interwencję na korzyść Izraela, a na niekorzyść wszystkich jego prześladowców. W Apokalipsie jest ono odpowiednio transponowane na nowego Izraela, którym jest Kościół.

A zatem nadejście „Dnia Gniewu” oznacza paruzję”?

Tak jest oczywiście, tylko, jak to rozważam w mojej książce Eschatologia, w rozdziale „Od dnia Jahwe do dnia Chrystusa”, jest to wielka droga. Staram się tam pokazać linię, która tłumaczy, jak to się stało, że Jom Jahwe (Dzień Jahwe) ze Starego Testamentu nazywa się hemera Kyriju w Nowym Testamencie i że oznacza to, co my nazywamy ostateczną paruzją Chrystusa. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Apokalipsa zna kilka paruzji, które nie są ostateczne, a jedna będzie ostateczna; krótko mówimy paruzja, myśląc o tej ostatecznej. Niemniej właśnie Apokalipsa jest księgą, zwłaszcza w Listach do Siedmiu Kościołów, która wprowadza pojęcie wielu paruzji zanim nastąpi ostateczna.

Zatem „Wielki Dzień Jego gniewu” jest jednocześnie dniem zwycięstwa uczniów Baranka, czyli autentycznych chrześcijan?

Tak go należy rozumieć…

Następna wizja mówi o pieczętowaniu sług Bożych, których jest „sto czterdzieści cztery tysiące” (7,4). Co oznacza ta liczba?

Musimy pamiętać, że ma tu zastosowanie tak zwana gematria. W starożytności było rzeczą niezwykle modną przypisywanie liczbom wartości symbolicznych. Podana liczba sto czterdzieści cztery tysiące nie ma nic wspólnego z numerycznie braną ilością; jest to dwanaście pomnożone przez dwanaście, a więc podniesione do kwadratu i jeszcze pomnożone przez tysiąc. Pamiętajmy, dwanaście jest liczbą oznaczającą jakąś pełnię w wymiarze społecznym – mamy dwanaście pokoleń Izraela i dwunastu apostołów Baranka. Jest to liczba związana ściśle z dziejami zbawienia, a podniesiona do kwadratu oznacza spotęgowanie, ponadto pomnożona przez tysiąc oznacza doskonałą pełnię wielkiej społeczności zbawionych, nowego Izraela, jakim jest już tu na ziemi Kościół.

Jak Ojciec wcześniej powiedział: Apokalipsa jest przede wszystkim księgą pocieszenia dla męczenników, dla chrześcijan, którzy doznawali ucisku…

Taki jest jej kontekst życiowy, w którym była ona pisana.

…a jednocześnie mówi o „Dniu Gniewu” dla tych, którzy są przeciwnikami. O ile można dobrze zrozumieć, to te wizje, te straszne wizje dotyczące nawet śmierci jednej czwartej ziemi itd. …

To wszystko są symbole.

… groźne symbole odnoszące się do zła na ziemi. Zapowiedziana kara dotyczy zła, które się dokonuje na ziemi.

Materia nie jest zła, nie ona jest winna, tylko ludzie, którzy się nią źle posługują.

Kiedy została przełamana siódma pieczęć, otwarła się następna wizja, tym razem siedmiu trąb (8,1n).

Wspomniany już wyżej o. Allo zauważył, że mamy tutaj do czynienia z kolejnymi siódemkami połączonymi ze sobą w ten sposób, że po przedostatnim elemencie, szóstym, wszędzie występuje jakby cezura, a ostatni element stanowi jednocześnie początek następnej siódemki, tak jakby ją wprowadzał. Prawdopodobnie taki porządek pochodzi od ostatecznej redakcji. Między innymi właśnie przed siódmą pieczęcią jest taka cezura.

Którą wizję z wielu, jakie podaje nam tekst, uważa Ojciec za szczególnie ważną, którą warto by omówić. Może Czeluści (9,1n)?

Czeluść należy odróżniać od Otchłani. Na określenie świata nadzmysłowego, u dołu, że tak powiem, istnieją w Apokalipsie dwa greckie pojęcia, których nie ma gdzie indziej, a mianowicie: hades, który oznacza w ogóle cały świat zmarłych, co odpowiada hebrajskiemu szeolowi, oraz abyssos, które tłumaczymy nie przez słowo „Otchłań”, tylko „Czeluść”, która jest miejscem przebywania demonów. W Ewangeliach tylko jeden jedyny raz występuje to słowo, kiedy złe duchy proszą Pana Jezusa w Gerarze: żeby im nie kazał odejść do Czeluści (Łk 8,31). Zestawienie tych dwóch miejsc Nowego Testamentu wskazuje dosyć wyraźnie na teologiczną treść abyssos (Czeluści), mianowicie że jest ona miejscem przebywania demonów, podczas kiedy hades jest miejscem przebywania wszystkich zmarłych, podobnie jak hebrajski szeol.

Czy Ojciec mógłby coś więcej powiedzieć na temat piątej trąby i pierwszego „biada”, na początku rozdziału dziewiątego z wspomnianą wizją Czeluści, z której unosi się dym i wychodzi szarańcza posiadająca przerażające cechy.

I powiedziano jej, by nie czyniła szkody
trawie na ziemi ani żadnej zieleni, ani żadnemu drzewu,
lecz tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Boga na czołach
(9,4).

Co to oznacza?

Szarańcza to jest jeden z klasycznych biblijnych symboli wielkiej plagi. Na Wschodzie, ściślej we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, dzisiaj wprawdzie bardzo rzadko, ale plaga szarańczy jest czymś strasznym. W Apokalipsie szarańcza jest obrazem dotkliwej kary, która spotka tych, którzy uporczywie trwają w złem.

Ona wychodzi z Czeluści?

Tak. Jest ona do rozporządzenia królestwa demonów, której działanie jednak Bóg z góry przewidział, jako rodzaj swojej pedagogii. Ludzie winni się nawrócić doznając takich tragedii.

Szarańcza jednak działa selektywnie.

Działa tak dlatego, że ci, którzy mają pieczęć Boga żywego na sobie, są konsekwentni w czynieniu dobrze i dlatego do nich nie będą się odnosiły zadawane przez szarańczę dotkliwe kary.

Czy podobnie było przy wyjściu z Egiptu? Krew baranka ochraniała Izraelitów przed plagą śmierci pierworodnych ludzi i zwierząt.

Właśnie są to wszystko znane obrazy rozróżniania, owej dyskryminacji (łacińskie discriminatio oznacza rozróżnienie), która ma realną podstawę w ludzkim postępowaniu. Tak musi być, bo Bóg jest sprawiedliwy, będąc jednocześnie miłosiernym, co stanowi dla nas największą tajemnicę: jak można to ze sobą połączyć. Kilka, dwa lub trzy razy w Apokalipsie występuje tęcza, a tęcza jest symbolem miłosierdzia (por. Rdz 9,12–15).

Kim są aniołowie, którzy zostają uwolnieni, „by pozabijać trzecią część ludzi” (9,15)?

Związani aniołowie, którzy potem będą zabijać ludzi niepoprawnych, są tutaj raczej demonami. Trzeba pamiętać, że demon to upadły anioł, więc nie należy się dziwić, że czasem używa się do nich nazwy anioł, a dopiero po funkcji można rozpoznać, czy jest to anioł dobry czy zły. Jest ich czterech dla zaznaczenia światowego zasięgu niszczycielskiej działalności. Wspomniana tu rzeka Eufrat ma znaczenie symboliczne, jest to jak wiadomo granica Ziemi Obiecanej, granica wpływów Salomona, największego króla. Tutaj natomiast chodzi o Babilon. Eufrat przywołuje nazwę Babilonu, który jest symbolem odwiecznego wroga, prześladowczego imperium – miejscem karnego zesłania Izraela, słowem symbolem wszystkiego tego, co negatywne w Piśmie Świętym, piętnowane przez proroków a potem przez św. Jana.

Bezpośredni adresaci Apokalipsy od razu mogli skojarzyć tę symbolikę z Partami – ludem pochodzenia indoeuropejskiego, zamieszkałym na północno-wschodnich rubieżach Imperium Romanum – wówczas stanowiącym największe zagrożenie dla Rzymu. Eufrat i cały obraz wskazywał na trudne sytuacje, groźne dla Imperium Rzymskiego, mające równocześnie głębszy niż tylko historyczny sens. Nieuchronnie nastąpi dokładna realizacja z góry przewidzianych planów Opatrzności, na co wskazuje wyznaczona data: godzina, dzień, miesiąc i rok (9,15). Wcześniej to samo wyrażała wizja czterech aniołów stojących na czterech narożnikach ziemi, którzy powstrzymywali cztery wiatry ziemi, do czasu, gdy będą opieczętowane czoła sług Bożych (7,1–3). Plaga nastąpi wtedy, kiedy Bóg tego zechce.

Dla ówczesnych ludzi duże znaczenie miało ciągłe przypominanie, że nie ma przypadkowych zdarzeń historii, że Bóg wszystkim kieruje, a zwłaszcza tym, co dla nich było najtrudniejsze – mianowicie takimi sytuacjami, jak wojna, głód, zaraza i prześladowania w Imperium Rzymskim. Obraz konnicy przypomina jednocześnie świat podziemny, który my dzisiaj określamy jako piekło. Pancerze konnicy są czerwone, fioletowo-sine i żółte. Są to barwy trzech elementów kary Bożej. Podobnie pyski koni zioną ogniem, dymem i siarką (9,18), co z kolei dobrze znamy z opisu kary Sodomy i Gomory (zob. Rdz 19,24–28). Natomiast szarańcza ma niesamowity wygląd:

A wygląd szarańczy: podobne do koni
uszykowanych do boju,
na głowach ich jakby wieńce podobne do złotych,
oblicza ich jakby oblicza ludzi,
i miały włosy jakby włosy kobiet,
a zęby ich były jakby zęby lwów,
i miały przody tułowi jakby pancerze żelazne,
a łoskot ich skrzydeł jak łoskot wielokonnych
wozów, pędzących do boju.
I mają ogony podobne do skorpionowych
oraz żądła;
a w ich ogonach jest ich moc szkodzenia ludziom przez pięć miesięcy
(9,7–10).

W gatunku apokaliptycznym trzeba ten opis rozumieć symbolicznie, a nie interpretować dosłownie. Powinny się one nam kojarzyć z poprzednimi, znanymi już obrazami biblijnymi. Apokalipsy nie da się inaczej czytać, jak ciągle mając w pamięci Stary Testament oraz pisma apokaliptyki judaizmu, także pozakanoniczne, o których wcześniej mówiliśmy. Święty Jan zakłada, że czytelnicy są obeznani z symboliką apokaliptyczną, czego właśnie nam dzisiaj brakuje i dlatego, współczesny człowiek doznaje takich trudności przy czytaniu Apokalipsy. Jeżeli jednak odczytywane treści łączymy z apokaliptyką kanoniczną i pozakanoniczną Starego Testamentu, wszystko staje się – nie można powiedzieć zrozumiałe – ale bardziej jasne. Tego typu skojarzenia były dla starożytnych już znane a zapowiedzi przyszłości nie były dla nich rzeczą nową.


Fragment książki Rozmowa o Apokalipsie


Augustyn Jankowski OSB (1916–2005) benedyktyn z Opactwa świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tyńcu, dr hab., dr honoris causa, profesor teologii biblijnej na PAT w Krakowie, redaktor naukowy Biblii Tysiąclecia, członek Papieskiej Komisji Biblijnej Kongregacji Nauki Wiary. Autor wielu publikacji z dziedziny biblistyki.

Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: „Przebaczenie”, „Otworzyć serce”, „Dar sumienia”, „Milczeć, aby usłyszeć”, „Droga człowieka”, „Osiem duchów zła”, „Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Obecnie pełni funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta.


Fot. Archiwum Opactwa Benedyktynów w Tyńcu

(Visited 115 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij