Modlitwa pozostaje modlitwą; nawet wtedy, gdy wyobraźnia modlącego podsuwa mu niezliczone obrazy, a jego myśli zaczynają go rozpraszać. Modlitwa pozostanie jednak tylko tak długo modlitwą, jak długo modlący się świadomie i dobrowolnie nie angażuje się w nasuwające się obrazy lub myśli.
W żadnym wypadku nie powinniśmy przedwcześnie wstawać od modlitwy, lecz pozostać w miejscu, w którym się zaszyliśmy i nie rezygnować z postawy wewnętrznej, w której ją rozpoczęliśmy: oddania się Temu, od którego możemy wszystkiego oczekiwać. Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi – Panie, zabierz mi mnie i uczyń w całości Twoją własnością – Maranatha lub Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.
To nie twoja wina, gdy myśli zaczynają cię rozpraszać. Podejmij jednak postanowienie powrotu do Niego w modlitwie, gdy tylko uświadomisz sobie, że wyobraźnia i myśli ciągną cię w innym kierunku. Wtedy – obojętnie, co by się nie stało – będziesz się modlić zawsze w duchu i w prawdzie. Gdy wrócisz do Niego w modlitwie, twoje rozproszone myśli – a są one niezbędne, by przetrzeć szlak – nie osłabią modlitwy ani nie uczynią jej mniej skuteczną.
Nie ingeruj w coś, co ma się dokonać samo. Nie przeszkadzaj swej duszy, jeśli w milczeniu pragnie otworzyć się na przeżywanie Boga, swej Praprzyczyny. Ona pragnie patrzeć oczyma wiary, znaleźć się w pobliżu Boga i odnaleźć w Nim ciszę.
Twoja żywa wiara, twoje postanowienie, aby się modlić i przystąpienie do modlitwy w odpowiedni sposób, dają twej duszy wsparcie i towarzyszą jej, aby mogła pójść swą własną drogą przyciągana przez Boga. Twoim przygotowaniem niech będzie ćwiczenie opanowania i oddania – a to, co ważne, złoży się samo jako dar w twoje otwarte ręce.
Ktoś udał się w podróż, mając przed oczami wyraźny cel. Zbliża się do niego, wytęsknionego, z każdym krokiem; nawet wtedy, gdy ze względu na ukształtowanie terenu trzeba iść okrężną drogą, a cel chwilami znika z pola widzenia. Jego wewnętrzne postanowienie pozostało niezmienne, nie musi więc ciągle sobie uświadamiać, co jest końcowym przystankiem jego podróży.
Jeśli zdecydowaliśmy się na to, by poprzez oddanie przygotować naszej duszy drogę do Boga, będzie ją ona przemierzać: niepowstrzymanie, coraz szybciej – dopóty, dopóki nie podejmiemy świadomie innej decyzji. Ani ten ruch, ani jego kierunek nie zmienią się same z siebie, nawet wtedy, gdy będziemy się komuś uważnie przysłuchiwać, rozmawiać, jeść, bądź będziemy zajęci sprawami zawodowymi.
Obyś czytając te słowa, a jeszcze lepiej: na podstawie swego osobistego doświadczenia, zrozumiał, jak prosta jest droga modlitwy ciszy – o ile przywykniesz do jej codziennego praktykowania w określonych porach. Oderwawszy się od wszystkiego, co cię zatrzymuje i zajmuje, twoja wiara może odrodzić się od podstaw i rosnąć.
Będziesz sobie uświadamiał twórczą i miłującą obecność Boga nie tylko w czasie modlitwy, lecz doświadczysz jej także w codziennym życiu. W ten sposób niejako automatycznie wypełni się słowo: Nieustannie się módlcie! (1 Tes 5,17).
Wszyscy ludzie doświadczeni w tej tajemnej mądrości mówią, że stali się niezależni od jakichkolwiek ziemskich sentymentów lub niedobrych ludzkich przywiązań. Na drodze oddania się uwalniamy się ostatecznie również od naszych duchowych nauczycieli i wszystkich wskazówek tak, że tylko i wyłącznie Jego Duch Święty staje się naszym mistrzem.
W przedstawionych tu wskazówkach pod pojęciem „modlitwa” rozumiemy otwarcie się duszy na Boskie impulsy Jego miłości oraz przebudzenie się naszych najskrytszych sił duchowych. W tym sensie modlitwa nie zawiera więc żadnej prośby czy podziękowań; jest ona raczej prostym byciem przed Bogiem bez uprzednich przemyśleń, przeżywaniem duszy w spokoju i w absolutnej ciszy.
Chrystus sam jest światłem i drogowskazem dla naszej duszy. On jest drogą do życia wiecznego, bramą, która otwiera nam niezmierzone morze Boskości. W tajemnicę wiary, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa włączeni są w pełni wszyscy ludzie – nawet jeśli wielu z nich o tym nie wie bądź jeszcze sobie tego nie uświadamia.
Kiedy dusza się budzi i otwiera na Boga, świadomie porzucamy wszelkie wyobrażenie o Nim, wszystkie myśli i uczucia. Ponieważ tajemnica śmierci i zmartwychwstania jest głęboko wyryta w naszej duszy, modląc się w ten sposób i ofiarowując, nie tracimy nic z tego, co najistotniejsze w naszym byciu chrześcijaninem. Tu widać wyraźnie pierwszą różnicę: modlitwy ciszy i przebudzenia duszy, zatopionej w swoim wnętrzu, nie można porównywać z rozważaniem lub kontemplacją.
Milczące wycofanie się, zatopienie duszy w swym wnętrzu, czyli modlitwa ciszy, może być jak najbardziej wynikiem i darem modlitwy kontemplacyjnej. Jeśli ludziom, którzy praktykują modlitwę ciszy, udaje się również bez pomocy kontemplacji i rozważania osiągnąć stan głębokiej ciszy, to wymaga to wiary, której treści historycznie nacechowane byłyby mistycyzmem.
Wewnętrzne wycofanie, zatopienie się w swoim wnętrzu, albo modlitwa ciszy jest to proces duchowy, który – prawidłowo rozpoczęty – rozwija się samodzielnie i nie potrzebuje żadnej ingerencji. Takie postępowanie w Chrystusie, czy też w Imię Boże, budzi zainteresowanie przede wszystkim tych, którzy mają doświadczenie w ćwiczeniach ciszy i w milczeniu. Zebrawszy swe rozproszone siły wewnętrzne, zaczynają żyć w większym uporządkowaniu i nie stoją już sami sobie na drodze.
Nie oznacza to jednak, że każdy człowiek tu i teraz, natychmiast mógłby rozpocząć modlitwę ciszy. Potrzeba do tego wewnętrznego aktu wiary, który może zostać pobudzony prostym impulsem myśli i który ukierunkuje nas na Stwórcę. To krótkie wezwanie, wielokrotnie powtarzane, sprawia, że odwracamy się od wielości i zwracamy się ku Jedynemu, Temu, który wskazuje nam drogę do Ojca; w stan błogosławieństwa, który nie zna końca ani granic.
Wskazówki te mają wielkie znaczenie i bez zbędnych słów pomagają nam zatopić się w naszym wnętrzu. Jeśli podczas modlitwy ciszy będziemy mieli uczucie, że rozprasza nas świat zewnętrzny, przypomnijmy sobie, że jesteśmy w trakcie modlitwy i powróćmy do słów wezwania. Poprzez łagodne powtarzanie modlitewnych wersów zanurzamy się ponownie w spokój, który jako jedyny pozwala na coraz pełniejsze kształtowanie naszej duszy według obrazu Boga.
Wyciszenie się – pierwszy krok – rozpoczyna się, gdy umilkną słowa. Wraz z wzrostem doświadczenia w modlitwie uspokajają się stopniowo niespełnione życzenia i tęsknoty. Na kolejnym etapie uczymy się, jak prawidłowo obchodzić się z myślami i pozwolić im umilknąć.
Milczenie, uspokojenie uczuć i wstrzymanie procesów myślowych wspiera naszą duszę w drodze do wycofania się w siebie. Kiedy nic nie mówimy, niczego nie pożądamy i o niczym nie myślimy, stwarzamy najlepsze warunki dla modlitwy ciszy, która prowadzi nas do tajemnego lub duchowego milczenia, w którym Bóg przemawia do naszej duszy, dotyka jej w najgłębszej jej istocie, i objawiając się nam w ten sposób, uczy nas najwyższej i najdoskonalszej mądrości.
W modlitwie ciszy wystarczy zaledwie kilka słów, aby wprowadzić modlącego się w coraz głębszy spokój. Ćwicz się więc, praktykując tę modlitwę, w sztuce rezygnacji z nadmiaru słów, myśli, uczuć i uzależnień. Nie podążaj za nimi także wtedy, gdy wydają ci się przyjemne i twórcze. Istotą tej modlitwy nie są bowiem żadne czyny lub osiągnięcia, lecz przyjmowanie wspomagającej siły życiowej, która płynie ku tobie z ukrytej przestrzeni Bożej miłości.
W tym wewnętrznym milczeniu wiara, nadzieja i miłość rosną w naturalny i odpowiedni dla nas sposób. Ponieważ Stworzyciel, przed którym nic nie jest ukryte, sam określa miarę poświęconej nam uwagi; bynajmniej nie potrzebne mu nasze zapewnienia, że Go kochamy, pokładamy w Nim nadzieję i wierzymy w Niego.
Usiądź do modlitwy ciszy w przyjemnym dla siebie miejscu i zamknij oczy. Daj sobie przynajmniej dwadzieścia minut czasu i nie pozwól, aby przeszkadzały ci jakiekolwiek zewnętrzne okoliczności. Rozpocznij dopiero po kilku chwilach ciszy, podejmując w myślach słowa modlitwy i powtarzaj je bez wysiłku i oczekiwania.
Modlitwy, którą sobie wybrałeś lub otrzymałeś od swego duchowego nauczyciela, nie powinieneś modyfikować ani zamieniać na inną. Będzie ci towarzyszyć przez całe życie, by cię wciąż na nowo ćwiczyć w opanowaniu i wytyczać ci uzdrawiającą drogę w Boże milczenie. Jeśli już tam dotarłeś – choćby tylko na chwilę – twoja modlitwa wypełniła się i nie będziesz już jej więcej powtarzać. Jeśli jednak twe myśli wyrwą cię z tej przestrzeni głębokiego spokoju, powróć do swej modlitwy i powtarzaj ją w sercu. Z twojej strony będzie to bardzo cichy impuls, który można nazwać najlżejszym aktem wiary. Nie łącz absolutnie niczego po swojej stronie – nawet swego oddechu – z modlitwą.
Fragment publikacji Bóg przemawia do duszy. Duchowe wskazówki
Miguel de Molinos, hiszpański mistyk, urodził się w 1628 r. w Muniesa w Hiszpanii. W 1652 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już zanim objął posadę teologa na portugalskim uniwersytecie w Coimbrze, zdobył sobie renomę jako spowiednik i młody kaznodzieja. Miał wielki dar wskazywania ludziom ich błędów i sprowadzania ich na dobrą drogę, która poprowadzi ich dalej.
Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: fragment mozaiki ceramicznej przedstawiający „Maiestas Domini” z kaplicy w opactwie tynieckim. Wykonanie: Borys Kotowski OSB.
Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, mamy dla Ciebie propozycję! Możesz otrzymywać raz w tygodniu, w sobotę o 19:00, e-mail z najnowszymi artykułami z portalu cspb.pl. Wystarczy, że zapiszesz się do naszych powiadomień poniżej...
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.
Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.
To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!






