Umieszczony przez 11:42 Duchowość monastyczna, Pismo Święte

Homo biblicus. Jak Słowo Boże buduje nowego człowieka?

Biblia jest naszym środowiskiem naturalnym, najodpowiedniejszym dla nas światem, naszym ogrodem szczęśliwości, posadzonym ręką Boga. Trzeba w nim zamieszkać całym sobą i tam zapuścić wszystkie nasze korzenie.

Stoisz zatem otwarty, chętny do słuchania i skupiony, gotowy do działania i do „pracy”, gdyż – powtórzmy jeszcze raz – lectio divina jest działaniem i pracą. To czynność niezwykle bogata i złożona, która pod wpływem łaski mobilizuje wszystkie pokłady i wymiary, całą moc i energię osobowości ludzkiej i duchowej. „Trzeba całą swą duszą podążać ku prawdzie” – twierdził Platon. W ten sam sposób należy zmierzać w stronę Słowa, Tekstu – nie półgębkiem lub z nieuważnym spojrzeniem, ale całym sobą, gdyż jest to spotkanie osobiste.

Przyjrzyjmy się tym siłom, które uruchamia w nas lectio. Przede wszystkim inteligencji, która jest oświecana Boską cnotą wiary oraz podtrzymywana darem rozumu, umiejętności i mądrości. Nie zapominajmy o etymologii słowa inteligencja, które pochodzi od łacińskiego intus-legere, co znaczy „czytać wewnątrz tekstu”, lecz również: „czytać z wnętrza siebie” (ab intus). Ośrodek wzroku jest tu nie tyle nerwem wzrokowym, co „światłymi oczami serca” (por. Ef 1,18).

Wola: prawda, której nas naucza Objawienie, jest bardzo praktyczna. Czytając, musimy mieć „gotowe serce” (por. Ps 108,2; Ps 119,60), musimy utrzymywać w sobie postanowienie wypełniania tego, co czytamy. Używając terminologii Ojców Kościoła, „życie teoretyczne” wiąże się nierozłącznie z „życiem praktycznym”. Święty Grzegorz Wielki napisał o uczniach podążających do Emaus, że: „przy słuchaniu więc przykazań Boga nie zostali oświeceni, otrzymali światło przy ich spełnianiu, napisane jest bowiem: nie ci, którzy słuchają Zakonu, sprawiedliwi są przed Bogiem, ale ci, którzy Zakon pełnią, będą usprawiedliwieni (Rz 2,13)”. Prawdziwa egzegeza Pisma musi dążyć do świętości. To kryterium jej autentyczności.

Przyglądając się siłom związanym z lectio divina, często jednak zatrzymujemy się – przynajmniej w praktyce – na siłach „wyższych”, a więc na inteligencji i woli. To niesłuszne uproszczenie jest oznaką tego, że zapominamy, iż „wyborny olejek” musi spłynąć na „brzeg szaty”, a „rosa Hermonu” opaść aż na równinę (por. Ps 133,2–3). Niepowodzenie lectio divina może brać się z tego, że postrzegamy ją w sposób zbyt racjonalny, intelektualizujący, podczas gdy Biblia musi obejmować wszystkie wymiary i poziomy naszego bytu. I te najniższe wcale nie są mniej wartościowe. Wręcz przeciwnie, często przy pomocy tych niższych możemy zdobyć i ewangelizować najwyższe wymiary naszego bytu.

Czy wystarczająco zadbaliśmy o pamięć, która ma fundamentalne znaczenie i którą winniśmy obficie wzbogacać i nasycać Pismem? W tym celu należy ją ćwiczyć i utrzymywać w dobrej kondycji. Jeśli pamięć posiada bogate zasoby, wówczas zdolność „midraszowa”, o której powiemy później, staje się naturalna i spontaniczna.

Jest jeszcze wyobraźnia i wrażliwość! Dlaczego nie mielibyśmy im pozwolić napełnić się Biblią? Biblia ofiarowuje nam nie tylko kategorie spekulatywne lub etyczne, lecz obfituje także w kategorie estetyczne, w niezrównaną poezję i w świat obrazów. Wszystko to powinno w nas zamieszkiwać do tego stopnia, że utworzy się w nas swego rodzaju podświadomość biblijna. Nigdy nie powinniśmy rozważać piękna stworzenia bez pieśni zaczerpniętej z Pisma. Nigdy też nie powinniśmy widzieć, słyszeć i czuć poza schematami, które tworzą człowieka Biblii aż do jego głębi. Znajomość scen i zażyłość z postaciami biblijnymi powinna budzić w nas niewyczerpaną moc, obdarzać zdolnością przywoływania nieskończonej liczby „odniesień”. Krótko mówiąc, winniśmy zmierzać do wszystko obejmującej kultury biblijnej – nie tyle abstrakcyjnej, książkowej, co pulsującej życiem i doświadczanej.

Biblia mówi do całego człowieka, więc cały człowiek powinien poświęcić się jej czytaniu. Całościowa lektura bogatego i zarazem delikatnego splotu ludzkich sił, buduje w nas „nowego człowieka” – homo biblicus. Biblia jest naszym środowiskiem naturalnym, najodpowiedniejszym dla nas światem, naszym ogrodem szczęśliwości, posadzonym ręką Boga. Trzeba w nim zamieszkać całym sobą i tam zapuścić wszystkie nasze korzenie.


Fragment publikacji Gdy słowo staje się ogniem – rozważanie o “lectio divina”


François Cassingena-Trévedy OSB, urodzony w 1959 r., studiował w École Normale Supérieure (Ulm, Lettres Classiques); mnich benedyktyński od 1980 r., współpracownik prestiżowej serii Sources Chrétiennes, wykładowca w Institut Catholique w Paryżu, członek Département Patristique de l’Institut Catholique de Paris, znawca literatury syryjskiej.


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: fragment mozaiki ceramicznej przedstawiający „Maiestas Domini” z kaplicy w opactwie tynieckim. Wykonanie: Borys Kotowski OSB.

(Visited 1 057 times, 1 visits today)


Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, mamy dla Ciebie propozycję! Możesz otrzymywać raz w tygodniu, w sobotę o 19:00, e-mail z najnowszymi artykułami z portalu cspb.pl. Wystarczy, że zapiszesz się do naszych powiadomień poniżej...

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!

Zamknij