Umieszczony przez 16:10 Ojcowie pustyni

„Abba, czy smucisz się?”

Gdy bracia pytają abba o jego smutek, chcą się dowiedzieć, czy nie jest przygnębiony z powodu złamania zwykłej reguły swego postępowania.

Pewien pustelnik mieszkał niedaleko od klasztoru braci i wypełniał liczne praktyki pobożne. Zdarzyło się, że do owego klasztoru przybyli bracia. Udali się do owego pustelnika i sprawili, że zjadł posiłek poza oznaczonym czasem. Później spytali go: „Abba, czy się nie smucisz?”. On odrzekł: „Smucę się wtedy, gdy czynię własną wolę” (Apoftegmaty Ojców Pustyni, t. II, 8[1284]).

Gdy bracia pytają abba o jego smutek, chcą się dowiedzieć, czy nie jest przygnębiony z powodu złamania zwykłej reguły swego postępowania. Życie mnisze bowiem charakteryzuje się pewną regularnością: dziś, o wiele bardziej ujęte w oficjalne ramy niż w czasie Ojców Pustyni, toczy się w rytmie Liturgii Godzin, odmawianej w ściśle określonych punktach dnia, w jednym klasztorze, często przez całe życie pod tą samą szerokością geograficzną, wśród obowiązków, które raczej nie zmieniają się z dnia na dzień. Gdy dodamy do tego wyciszenie i pilność w odsuwaniu tego, co nazbyt rozprasza uwagę, zaczynamy dostrzegać wspólny mianownik tych rozwiązań: znaczna część elementów mniszej codzienności jest z góry ustalona, a liczne problemy, które przynosi życie poza klasztorem (chociażby kwestia utrzymania), są rozwiązane w punkcie wyjścia — mnich dzięki temu może poświęcić więcej uwagi modlitwie, lekturze Pisma Świętego i temu wszystkiemu, co zgodnie z monastyczną tradycją zbliża człowieka do Boga.

Każdy, kto żyje we współczesnym klasztorze, wie, że realia jednak czasem odbiegają od zarysowanego wzorca, i to o wiele bardziej, niż pragnęłaby tego niejedna pobożna dusza. Ostatecznie klasztor to dom, w którym też mieszkają ludzie… i który odwiedzają jeszcze inni ludzie! Nie może więc być mowy o zabetonowaniu „świętego spokoju”, niezależnie od tego, w jak godne i świątobliwe określenia byśmy go przybierali. Dla świętego Benedykta było zupełnie jasne, że gości nigdy nie brak w klasztorze (zob. RB 53,16)Wymaga to szczególnej organizacji, to oczywiste — dlatego dla owych gości musi być osobna kuchnia. Z drugiej strony jednak przy nieustannych odwiedzinach nie da się wszystkiego przewidzieć: dojrzała otwartość na raptowne zmiany pozostaje tożsama z otwartością na Boga. Przez szczerą gościnność oddajemy cześć Chrystusowi, którego przyjmujemy w osobach gości (zob. RB 53,7).

Abba z naszego apoftegmatu zachował się wbrew swym zwyczajowym zasadom, tak by wypełnić nakaz miłości bliźniego.

Pustelnik ten przypuszczalnie zamierzał swój posiłek zjeść później lub w ogóle go nie jeść; post był dla niego ważny, stał się dlań przestrzenią spotkania z Bogiem — nie chciał, by jedzenie zaprzątało go ponad miarę, ponieważ pragnął trwać w jedności z Panem, oddawać mu nieustannie całe serce i cały umysł. Gdy więc do drzwi jego celi zapukali wędrowni bracia, musiał zadać sobie pytanie: gdzie prędzej spotka Chrystusa — czy w ascetycznych praktykach, które sam sobie narzucił, czy może w bliźnim, który zmusi go do złamania postu?

To z pewnością trudne, zawsze pamiętać o słowach Pana: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (zob. Mt 25,40). Gdy już ściśle wytyczymy Panu Bogu miejsce w naszym życiu przez nasze drobne pobożne zwyczaje, łatwo pozostać głuchym na Chrystusa kołaczącego do drzwi w czasie dla nas niedogodnym. Nieoczekiwanie szukając Boga, odwracamy się od Boga — dlaczego?

Odpowiada nam nasz abba: Smucę się wtedy, gdy czynię własną wolę. Rzecz nie w tym, że sama wola człowieka jest złym narzędziem — wszak to między innymi ona jest śladem Bożego podobieństwa w człowieku! Tak formułując swą odpowiedź, pustelnik mówi: „jedyne, co mnie smuci, to postępowanie wbrew woli Boga”. Czy Bóg pragnie, byśmy tkwili wśród zastygłych schematów, trącących naftaliną? Nie, bo to nie one są celem. Pan chce, by nasza wola przylgnęła do Jego woli. Nie pragnie tego jako tyran, który chce złamać wolę swych poddanych, lecz jako Miłość, pozostawiając nam wolność wyboru.

Czy post jest w takim razie zły? Czy mamy porzucić regularność i samodyscyplinę? Oczywiście nie — zbyt obfite są owoce tych praktyk, by je teraz dyskredytować. Wystarczy chyba pamiętać o jednym: nie podejmujemy ich dla nich samych. Pobożność przydatna jest do wszystkiego (zob. 1 Tm 4,8), lecz nie wtedy, gdy zamiast ku Bogu kieruje się ku sobie samej.


Fragment darmowego e-booka Wyjaśnij mi, abba… Spojrzenia na apoftegmaty Ojców Pustyni


Grzegorz Hawryłeczko OSB – ur. 1990 r., mnich tyniecki od 2012 r., interesuje się teologią ascetyczną i mistyczną. W klasztorze pełni obowiązki ekonoma i pierwszego kantora. W 2019 r. wyświęcony na diakona, obecnie przygotowuje pracę magisterską poświęconą Augustynowi Bakerowi OSB i jego teologii modlitwy.


Fot. Ewa Natkaniec

(Visited 94 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij