Umieszczony przez 17:21 Duchowość monastyczna

Bliskość Boga nie zawsze jest wygodna…

Słowo Boga nie zniesie fałszu. Słowo to oznacza wtargnięcie Bożego światła w nasz mały świat. Bliskość Boga nie zawsze jest wygodna.

Słowo Boga nie zniesie fałszu. Słowo to oznacza wtargnięcie Bożego światła w nasz mały świat. Bliskość Boga nie zawsze jest wygodna. To oczyszczający ogień, to młot kruszący twardość naszej zbroi, wojownik nacierający na nas, miecz przeszywający nasze serca.

Czy moje słowo nie jest jak ogień – wyrocznia Pana – czy nie jest jak młot kruszący skałę? (Jr 23,29) Wszechmocne Twe Słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosący Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej Ziemi (Mdr 18,15).

Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne; przeciwnie, wszystko odkryte jest i od­sło­nię­te przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek (Hbr 4,12–13).

Oto najpewniejszy sposób, aby stać się krytycznym (kritikos) wobec duchów i myśli. Jeśli szczerze otworzymy się na Słowo, to rozdzieli Ono w nas dobro od zła, nawet w najskrytszej głębi duszy. W chwilach zwątpienia powinniśmy szukać światła w Słowie Bożym – czy to w Biblii, czy z ust człowieka natchnionego przez Ducha, żyjącego według Słowa i dającego nam coś z siebie, kiedy Je przekazuje. Słowo Boże jest nieustępliwe. Czasami z powodu ciężaru chcielibyśmy o Nim zapomnieć, uciec od Niego. Jeśli jednak weszło już do naszego serca, staje się to niemożliwe. Możemy z Nim walczyć, lecz bezskutecznie. Jak powiedział Jeremiasz:

I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał
ani mówił w Jego imię!
Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień,
żarzący się w moim ciele.
Czyniłem wysiłki, by go stłumić,
lecz nie potrafiłem (Jr 20,9).

Niezniszczalne nasienie

Bóg zasiał Słowo w naszym sercu jako nasienie życia. Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezni­sz­czalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa (1 P 1,23). Ważne jest, aby zobaczyć to wyraźnie. W życiu duchowym na pierwszym miejscu nie liczy się wzrastanie w cnotach i kształcenie ludzkiej inteligencji ani rozwijanie możliwości tkwiących w „naturalnym” życiu. W głębi jest inne życie, nieskończenie bogatsze, i to ono ma być karmione i wyzwalane. Moje naturalne życie to tylko surowiec, grunt, na którym wysiewa się ziarno. Dociera ono nie tylko do sfery inteligencji, lecz do głębi serca. Cała osoba, ciało i dusza będą przemienione.

W sakramentach wiary jestem odrodzony przez wodę i Ducha do życia w Chrystusie. Boże życie zostaje złożone w moim sercu, jak skarb zakopany w roli, ziarno życia, poznania i miłości. Moje wysiłki ascetyczne zmierzają do przeorania i oczyszczenia pola tak, aby ziarno mogło wzrastać bez przeszkód. Odrzucam inne rośliny i nasiona, żeby cała energia gleby mogła się skoncentrować na karmieniu tego jedynego ważnego nasionka, które ją wchłonie i przetworzy w sobie. Użyźnienie gleby, przygotowanie serca na przyjęcie Słowa ma wiele wymiarów moralnych i intelektualnych.

Wysiłek poznania języków biblijnych i wiedzy, dyscyplina, jaką do naszego umysłu wprowadza filozofia, systematyczne studia teologiczne – wszystko to stanowi ascetyzm umysłowy, który jest pożyteczny i przynosi korzyści na miarę możliwości każdego z nas i łaski. Niebezpieczne byłoby pozostanie na poziomie nabytej wiedzy i podejście do Słowa Bożego z pewnym samozadowoleniem, jak do neutralnego przedmiotu badań takiego, jak każdy inny. W ten sposób zatraciłby się głęboki sens religijny, jakim powinniśmy się kierować, kiedy zbliżamy się do Pana.

Przygotowanie serca

Mnich jest zawsze żebrakiem proszącym pokornie o słowo życia. Najważniejszym przygotowaniem serca jest wyrobienie sobie „oka, którego czyste spojrzenie rani miłością Oblubienicę, oka przejrzystego i czystego, które widzi Boga” (6.16). Tym, którzy mają czyste serce, obiecane jest, że Boga oglądać będą, a my pragniemy nie tylko mówić o Bogu, mniej lub bardziej mądrze, ale zobaczyć Go, skosztować Go, przylgnąć do Niego. Może to wydać się zbyt śmiałe, ale Statuty tak określają nasze powołanie.

Niech Marta spełnia czynną posługę, rzeczywiście bardzo cenną, choć pozbawioną samotności i nie wolną od niepokoju, niech jednak zaakceptuje przy tym swą siostrę podążającą za Chrystusem w ciszy, która oczyszcza ducha, rozpoznającą w Nim Boga, siostrę która modli się w głębi duszy, pragnie usłyszeć, co Bóg mówi w jej wnętrzu, a dzięki temu smakuje i widzi – w najdelikatniejszy sposób, mimo że tylko w niewyraźnym, ciemnym lustrze – jak dobry jest Pan, a jednocześnie zanosi modły za Martę (3.9).

Nie jesteśmy powołani na teologów, lecz żeby zostać kontempla­tykami i mistykami. Nie powinniśmy lękać się tego słowa. Kontemplować, widzieć, smakować Boga – na tym polega życie mistyczne. Charakteryzuje je modlitwa wewnętrzna taka, która mieszka w sercu, gdzie Bóg przemawia nie przez świat zewnętrzny, ale z wnętrza.

Oczywiście, nie ma problemu ze słowem „teolog”, jeśli przyjmiemy jego oryginalny sens, na przykład za Ewagriuszem. „Jeśli jesteś teologiem – modlisz się prawdziwie; jeśli prawdziwie się modlisz – jesteś teologiem”. Tutaj teolog to człowiek, który zna Boga nie na poziomie słów, ale dzięki osobistemu doświadczeniu.

Z drugiej strony teolog w sensie współczesnym (ten, kto mówi o Bogu i wygłasza wykłady, aby pouczyć innych) może być odróżniony od kontemplatyka, a dokładniej mówiąc – od kartuza. Charyzmaty są różne. W obu przypadkach znajomość Boga rodzi się dzięki przyjęciu Słowa Bożego. Charyzmat teologa to dar przekazu – słowo zrozumiane dzięki inteligencji, oznajmiane w ludzkiej mowie innym w sposób dla nich zrozumiały. To jest charyzmat apostolstwa.

Jak Maria

Kontemplatyk jako taki jest trochę podobny do Marii. Przyjmuje Słowo jak sekret ukochanego. Nosi je w sercu jako nasienie życia, z którego stopniowo powoli rodzi się Chrystus, w cichym i dla niego tajemniczym posłuszeństwie dla prawa wzrastania, procesie, który przebóstwia i przemienia go. Słowo drąży w nim obszar ciszy i wypełnia ten obszar ubóstwem Ducha. Owocem jest większe uporządkowanie życia i miłości – bardzo proste, ledwie wyartykułowane. To raczej kwestia stawania się, a nie mówienia: My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3,18).

Moja twarz jest odsłonięta, odarta z maski i osłony, całkowicie wystawiona na światło, lecz z ufnością i bez lęku, podczas gdy Duch we mnie woła „Ojcze”. Nasze powołanie jest prawdziwie wzniosłe: mamy być „przemienieni”, zmienić postać, zmienić się w kogoś, kto nie ma postaci, bo ukształtowany jest na obraz Chrystusa. Wtedy będę odbijać twarz Chrystusa – twarz miłości i prawdy – w stronę Boga i moich braci.

Zobaczę moje rysy, jak w zwierciadle, w Duchu Bożym (por. Jk 1,23). Jestestwo ukryte w głębi serca budzi się, staje się świadome tego, że żyje i porusza się jak dziecko w łonie matki. Opuszczam cichą przestrzeń mojego serca, aby Słowo Boga zabrzmiało w całej czystości. Uciszam myśli, mój wąski punkt widzenia i moje próby dostosowania Słowa Bożego do siebie w zbyt racjonalny sposób, a przez to ograniczam je do moich wąskich horyzontów, przez co tamuję Je i przyjmuję tylko to, co mogę zrozumieć i co odpowiada moim kategoriom. W modlitwie, w uniżeniu przed Prawdą Bożą, przyjmuję Słowo z pokorą serca, zgadzam się, aby moja dusza była przez nią ukształtowana i przemieniona na Jej obraz. „Modlitwa jest kluczem do Bożego misterium” (Grzegorz Palamas).


Fragment książki mnicha kartuskiego Rana miłości

(Visited 776 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij