Umieszczony przez 09:44 Święty Benedykt i jego Reguła

I-III stopień pokory

Jako mnich człowiek powołany do uwielbienia Boga spełnia posługę aniołów. Bojaźń Boża liczy się z cnotą religijności. Polega ona na głębokim szacunku wobec Boga. Uznajemy w Nim Istotę Najdoskonalszą, której przystoi hołd uwielbienia, przebłagania, dziękczynienia.

„O pierwszym stopniu pokory mówimy wówczas, jeśli człowiek ma stale przed oczyma bojaźń Bożą i gorliwie się stara o niej nie zapominać” (RB 7,10). To piękna, prawdziwa i solidna doktryna pierwszych chrześcijan i Ojców Kościoła. Jaki jest nasz stosunek do Boga? Występuje on w potrójnej postaci jako relacja: 1) stworzenia do Stwórcy, 2) dzieci do Ojca, 3) tych, którzy mają złożyć hołd uwielbienia swemu Bogu (zakonnicy). Jako stworzenie człowiek wszystko ma od Boga, jest sługą swego Pana, bojaźń Boża jest więc rzeczą naturalną. Jako syn Boga Ojca człowiek odczuwa bojaźń przepojoną szacunkiem, głęboką pokorą i miłością. Nie ma tu miejsca na lęk niewolnika. Jako mnich człowiek powołany do uwielbienia Boga spełnia posługę aniołów. Bojaźń Boża liczy się z cnotą religijności. Polega ona na głębokim szacunku wobec Boga. Uznajemy w Nim Istotę Najdoskonalszą, której przystoi hołd uwielbienia, przebłagania, dziękczynienia.

Ta virtus religionis, według nauki św. Tomasza, jest podporządkowana cnocie sprawiedliwości. Jest specyficzną cnotą liturgii pojętej jako hołd składany Bogu. Liturgia opiera się na cnocie religijności, a ta znów na bojaźni Bożej, dlatego św. Benedykt tak ją poleca przy służbie Bożej. Im bardziej kochamy liturgię, w tym większym stopniu posiadamy cnotę religijności i bojaźń Bożą, tym więcej też miłujemy Boga. Służba Boża wymaga timor Domini, dlatego też bojaźń Bożą można uważać za właściwe usposobienie liturgiczne. Ceremonie liturgiczne charakteryzują się pewnym namaszczeniem, które tak wielki wpływ wywiera na ludzi – jest to właśnie działanie virtus religionis. Bojaźń Boża jest podstawą naszego stosunku do Boga. Jest On naszym Panem i Ojcem. Święty to ten, który pojął, czym jest Bóg, a czym on sam. Istnieje wielkie podobieństwo między pokorą a bojaźnią Bożą. Kiedy jestem świadomy prawdy wielkości Bożej, a swej nędzy i małości, wtedy też przejęty jestem bojaźnią przed Panem.

Bojaźń Pańska początkiem mądrości (Ps 111[110], 10). Jeżeli chcemy postępować wewnętrznie, winniśmy najpierw wewnętrznie pojąć w duchu, kim jest Bóg, a kim my, a wtedy w prawdzie i bojaźni Bożej oddajemy hołd i cześć Stwórcy.

„Człowiek powinien być przekonany, że Bóg z nieba patrzy nań zawsze i o każdej porze…” (RB 7,13a). Świadomość, że Bóg patrzy na nas przepełnia nas bojaźnią i czcią.

Błogosławiona Aniela z Foligno mówiła, że prawdziwa pokora to światłość podwójnej otchłani: Boskiej doskonałości i nędzy ludzkiej. Matka Darowska zaś podaje zwięzłą definicję pokory: „Być w prawdzie”. Święty widzi swoje grzechy, wady, widzi najmniejsze nawet plamki, bo on stale żyje w światłości, w świetle nadprzyrodzonym. Musimy wszystko robić, by też żyć w ten sposób, musimy pragnąć, łaknąć prawdy obojętnie, skąd ona pochodzi czy od Boga, czy od przełożonych, czy z własnego doświadczenia, czy też z otoczenia. To jest sekret świętości. A kto łaknie, ten już musi postępować. Są jednak dusze, które się boją prawdy, zwłaszcza, gdy światłość dokładnie ukazuje wszelkie ich błędy. Wolą żyć w szarzyźnie, by nie widzieć przykrej rzeczywistości. Odczuwają trudności przy spowiedzi, bo ogarnia ich lęk przed spotkaniem z prawdą. A święty hic et nunc mówi: Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś (Ps 119[118],71a). Oto wielkość i doskonałość! Święty pragnie upomnień, uwag i dzięki czyni, że prawda wyszła na jaw. U niego nie ma nigdy i nigdzie miejsca na bunt.

Kiedy człowiek posiada głęboką świadomość tego Bożego Todo i swojego nada, kiedy łaknie prawdy, wówczas unika grzechu, bo wie, że Bóg stale na niego patrzy. Taką bojaźń miała św. Magdalena, nawrócony celnik i św. Piotr po cudownym połowie ryb (Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny [Łk 5,8b]). Pokora jest cnotą wielkich świętych. Pismo Święte o nich mówi: Ambulaverunt cum Deo („Chodził z Bogiem”). Bojaźń Boża zachęca do milczenia „ja”, wyobraźni, zmysłów. Staje się dla duszy klimatem, w którym dostępuje ona kontemplacji. Wszystko, co jest poza Bogiem, już jej nie interesuje. Matka Darowska nazwała pokorę „gruntem czynów świętych”. Unikać grzechu. Grzeszymy, bo zapominamy o obecności Boga. Święty Benedykt tego niedbalstwa nie znosi i kategorycznie nakazuje: Oblivionem omnino fugiat („Wystrzegać się zupełnie zapomnienia”) – zapominalstwo, porywczość, niedbalstwo, ospałość w rzeczach Bożych – to różne rodzaje zapomnienia, które wiodą do grzechu. By człowiek mógł go uniknąć, konieczna jest współpraca rozumu, woli i czynu.

Ty to czynisz, a Ja mam milczeć? (Ps 49,21). Bóg dla siebie ma wieczność, my mamy tylko czas, który się skończy, a razem z nim skończy się możliwość naszego nawrócenia. Nastąpi sąd, na którym Bóg już nie będzie milczał. Timor Domini jest podłożem świętości, zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Pismo Święte, chcąc podkreślić świętość jakiegoś człowieka, mówi o nim: „Człowiek bojący się Pana”. Następne stopnie pokory tak naprawdę wynikają z pierwszego z nich.

Drugi stopień pokory

Do skutków świadomości, kim jest Bóg, a kim człowiek, należy chętne poświęcanie swej woli i zachcianek. „Drugi stopień pokory: jeśli nie kochamy już własnej woli i nie znajdujemy przyjemności w wypełnianiu swoich pragnień” (RB 7,31). Święty Benedykt nie dodaje tu nowych motywacji do bycia pokornym, ale oznacza właściwe formy, w jakich ma się to objawiać. Drugi stopień polega na powstrzymaniu się od egoistycznych uczynków będących realizowaniem własnej woli. Święty Benedykt cytuje tu słowa Chrystusa: z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (J 6,38). W Getsemani Jezus był prawdziwym człowiekiem, który drżał, bał się i błagał: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! (Łk 22,42) – jest to ludzkie i zupełnie naturalne.

Trzeci stopień pokory

Jeśli nie szukam własnej woli, to szukam woli Boga, wyrażonej w woli przełożonych lub danych okolicznościach. „Trzeci stopień pokory: jeśli z miłości do Boga poddajemy się z całkowitym posłuszeństwem przełożonemu” (RB 7,34a). Jest to ciąg dalszy stopnia drugiego. Pokorny szuka posłuszeństwa nie dla świętego spokoju, nie dla mądrości przełożonego, bo to nie po Bożemu – on szuka posłuszeństwa z miłości ku Bogu. To nie naiwność, ale skok w przepaść. Przeciwstawianie się woli przełożonego i Regule odsłania ogromną ciasnotę ducha i brak konsekwencji w postępowaniu. Pamiętajmy, że panować ma Todo, a nie nada. I znów św. Benedykt za wzór nam stawia Chrystusa: Stał się posłuszny aż do śmierci (Flp 2,8).


Fragment książki Komentarz do Reguły Świętego Ojca naszego Benedykta


Karol Filip van Oost OSB (ur. 1899, zm. 1986), belgijski benedyktyn, mnich opactwa św. Andrzeja na przedmieściach Brugii (Zevenkerken), jako przeor wznowionego opactwa tynieckiego (1939–1951) odnowiciel życia benedyktyńskiego w Polsce. Pierwsze śluby zakonne złożył wobec bł. Kolumby Marmiona w 1918 r. Posłuszny woli przełożonych pełnił gorliwie rozmaite funkcje zarówno w rodzimym klasztorze, jak i poza jego murami (m.in. posługiwał jako: nauczyciel w szkole przyklasztornej, misjonarz, wizytator klasztorów żeńskich, dyrektor internatu, refektariusz). Był cenionym rekolekcjonistą i kaznodzieją. Dzieło jego życia stanowi tyniecka fundacja, której rozwój, po zakończeniu przełożeństwa, śledził z wielką troską. Odznaczał się głębokim wyczuciem życia wspólnego i charyzmatem duchowego ojcostwa.


Fot. Marcin Marecik

(Visited 493 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij