Umieszczony przez 11:16 Pismo Święte

Losy Kościoła

Ten rozdział rozpoczyna zupełnie nową serię obrazów. To, co było dotąd, można by powiedzieć, odnosiło się do losów świata. A teraz następuje jakby zbliżenie – „kamera” podchodzi bliżej i pokazuje tylko losy Kościoła. Rozdział dwunasty pokazuje je na tle całościowej wizji kosmicznej.

Włodzimierz Zatorski OSB: Po siódmej trąbie następuje rozdział dwunasty, który wymaga chyba osobnego omówienia.

Augustyn Jankowski OSB: Ten rozdział rozpoczyna zupełnie nową serię obrazów. To, co było dotąd, można by powiedzieć, odnosiło się do losów świata. A teraz następuje jakby zbliżenie – „kamera” podchodzi bliżej i pokazuje tylko losy Kościoła. Rozdział dwunasty pokazuje je na tle całościowej wizji kosmicznej. Kościół jest w nim centrum „widowiska”, na które patrzą aniołowie. Jest to bardzo ciekawy temat w Nowym Testamencie.

Czy moglibyśmy tę wizję z dwunastego rozdziału bliżej omówić?

To jest długa i niełatwa sprawa. Akurat dwunasty rozdział należy do wyjątkowo trudnych. Jak to sobie trzeba wyobrazić? Jan stoi na ziemi, patrzy na nieboskłon i na jego tle ma widzenie, przy czym niektóre wizje są takie, że niebo się otwiera i widzi on to, co jest w środku. Na początku, na tle takiego „ekranu”, jakim jest niebo, ukazuje się Niewiasta obleczona w słońce (1,1).

Od początku w Kościele były dwie interpretacje tego obrazu. Z tym, że bardzo wcześnie pojawiła się interpretacja maryjna i ona znalazła potwierdzenie w liturgii Wniebowzięcia Matki Bożej z 15 sierpnia – zarówno w Oficjum w Godzinie czytań, jak i w liturgii mszalnej, które do tego obrazu nawiązują. My zatem tej interpretacji maryjnej nie możemy pominąć, ale nie może ona być jedyna.

Ten obraz jest typowym symbolem dwupiętrowym. W Apokalipsie często występują tego rodzaju symbole i tutaj mamy właśnie tego przykład. Na pierwszym miejscu jest Kościół, a na drugim Maryja. Trzeba by powiedzieć: Niewiasta obleczona w słońce jest to lud Boży Nowego Testamentu ucieleśniony w osobie Matki Mesjasza. To jest odpowiedź najbardziej precyzyjna.

A symbole: słońca, gwiazd i księżyca?

Słońce jest zawsze symbolem Bożej obecności. Przypomnijmy a sobie Księgę Malachiasza: A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach (Ml 3,20). Jest to dawny symbol wegetacji i życia. Bez słońca by go nie było, i podobnie bez działania Bożego słońca nie istniałoby życie nadprzyrodzone. Niewiasta jest cała w słońcu – to znaczy, że jest miejscem Bożego działania. I to się zgadza, bo takim miejscem działania jest zarówno cały Kościół jak i Matka Zbawiciela.

Księżyc z kolei według ksiąg mądrościowych, jest przede wszystkim symbolem zmienności, ponieważ się zmienia – ma cztery kwadry. W Księdze Syracha możemy przeczytać: głupi zaś zmienia się jak księżyc (Syr 27,11). Ponieważ Niewiasta ma go pod stopami, czyli wszelką zmienność, która jest tak charakterystyczna dla ludzi, to znaczy, że Ona ją całkowicie przezwyciężyła i jest ponad zmiennością.

A wieniec z gwiazd dwunastu to jest dwanaście pokoleń Izraela i dwunastu apostołów Baranka. Dwunastka ciągle oznacza całość ludu Bożego Starego Testamentu, a obecnie Kościoła powszechnego. A zatem z ludu Bożego obu Testamentów rodzi się Mesjasz.

Tutaj jednak powstaje trudność. Na pewno chodzi o Mesjasza, bo zauważmy, że jest powiedziane:

I porodziła Syna – Mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasał rózgą żelazną (12,5),

co stanowi cytat psalmu mesjańskiego (por. Ps 2,9). Więc Niewiasta na pewno rodzi Mesjasza, ale ciekawe jest to, że dziecię od razu zostaje porwane do Boga. Mamy zatem tutaj jedyny w swoim rodzaju skrót dziejów Jezusa Chrystusa, gdzie wniebowstąpienie następuje od razu po urodzeniu. To typowy przykład apokaliptycznego gatunku literackiego, gdzie nie wolno rzeczy brać dosłownie.

A sama „Niewiasta” ulatuje na pustynię?!

Jezuita T. Gallus, którego szereg artykułów ukazało się w „Verbum Domini” w latach pięćdziesiątych, twierdził, że mamy tutaj wspaniały dowód biblijny na wniebowzięcie Matki Bożej; dwa anielskie skrzydła, które otrzymuje Niewiasta dowodzą, że Maryja jest wniebowzięta. Natrudził się ów autor nad tym mocno, ale jakoś nie przekonał nikogo i na ogół mówi się inaczej. Ulecenie Niewiasty ma swój głęboki sens. Tutaj możemy już zostawić Maryję, a zatrzymać się na poziomie Kościoła. W tekście Apokalipsy Niewiasta symbolizuje Kościół, ale jaki Kościół? Jest on na pustyni i z dala od Węża (12,14).

A Wąż za Niewiastą wypuścił z gardzieli wodę jak rzekę,
żeby ją rzeka uniosła.
Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście
i otworzyła ziemia swą gardziel,
i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił
(12,15–16).

Oznacza to prawdę, że najgłębsza istota Kościoła jest niedostępna dla ataków szatańskich. On nie może się do Niej dostać. Jest nią Mistyczne Ciało – to jest sam Chrystus tajemniczo obecny, do którego Szatan nie ma nic. Pan Jezus powiedział w mowie wielkoczwartkowej:

Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie (J 14,30).

Najlepiej w ten sposób tłumaczyć ucieczkę Niewiasty na pustynię: Misterium Kościoła jest niedostępne dla złego ducha. On może prowadzić walkę z poszczególnymi ludźmi, pochwyci jednego, drugiego, trzeciego, ale istota Kościoła jest nietknięta.

A odnośnie do „Węża”?

„Wizytówka” Węża jest wypisana tak wyraźnie, że lepiej nie można. Powiedziane jest o nim po kolei wszystko, kim jest:

wielki Smok,
Wąż starodawny,
który się zwie diabeł i szatan
(12,9),
a na głowach jego siedem diademów (12,3).

Podane wszystko, co na wizytówce diabła można umieścić, poczynając od węża z rajskiej sceny kuszenia Ewy na samym początku Pisma Świętego, aż po to miejsce z ostatniej jego księgi. Diabeł i szatan to są dwa słowa oznaczające tę samą postać.

W języku polskim popełniamy często błąd. Mianowicie Pismo Święte ani o diable, ani o Szatanie nie mówi w liczbie mnogiej. Zawsze jest jeden Szatan i jeden diabeł. Więc nasze powiedzenie „do stu diabłów” jest zupełnie chybione. Można by powiedzieć „do stu złych duchów”, albo „do stu demonów”, „do stu czartów” – tak mogło by być. Diabeł jest tylko jeden, jeden Szatan. Jest to przywódca, główny buntownik i właśnie tutaj on występuje. Ma popleczników, co widzimy w tekście:

A ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię (12,4).

To są jego stronnicy, oni także byli w niebie, ale razem z nim zostali strąceni. Gwiazdy w tym miejscu są symbolami złych duchów. Już w apokaliptyce starotestamentowej duch i gwiazda były ze sobą ściśle związane. W Księdze Daniela czytamy:

Mądrzy będą świecić
jak blask sklepienia,
a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości,
jak gwiazdy na wieki i na zawsze
(Dn 12,3).

Symbol gwiazdy był ulubiony.

W obrazie mamy pewną kolejność: wąż zaczyna walczyć, najpierw chce pożreć Dziecko, potem zniszczyć Niewiastę, a na końcu walczy z Jej potomstwem.

Krótko mówiąc – Mesjasz jest dla niego niedostępny, istota Kościoła niedostępna, natomiast poszczególni chrześcijanie, jeżeli będą na tyle niemądrzy, że się zbliżą na „długość łańcucha”, to wtedy ich ukąsi. On jest „psem na łańcuchu”, jak go określa św. Augustyn, może szczekać, ale ukąsi tylko tego, kto się nieopatrznie na odległość łańcucha do niego zbliży. Znamy poszczególne przypadki, każdy wiek przynosi skandaliczne apostazje, załamanie się nawet wybitnych ludzi Kościoła. W ostatnim stuleciu też było wielu takich.

Jakie znaczenie ma „strącenie na ziemię”?

I został strącony wielki Smok,
Wąż starodawny,
który się zwie diabeł i szatan,
zwodzący całą zamieszkałą ziemię;
został strącony na ziemię,
a z nim strąceni zostali jego aniołowie.
I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: «Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego
i władza Jego Pomazańca,
bo oskarżyciel braci naszych został strącony,
ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym»
(12,9–10).

Chodzi o to, że niebo jest miejscem przebywania z Bogiem. Zatem Szatan i jego poplecznicy nie mają już miejsca u Boga. Jednocześnie na ziemię znaczy, że przypisana została im na niej pewna rola, ponieważ wciąż rozgrywają się jeszcze losy świata.

Czy to dotyczy czasów ostatecznych, apokaliptycznych?

Oczywiście, że tak. Zwróćmy uwagę na to, co powiedział papież Jan Paweł II – mianowicie, że następuje niesłychana eskalacja działań eschatologicznych. Tak właśnie się dzieje, szatańskie wpływy, sądząc na podstawie wielu wypadków, są coraz większe, coraz dalej idące. Ale to nic, Szatan i tak przegra. Na końcu będzie strącony do Czeluści. Wszystko to są obrazy oznaczające ostateczne zlikwidowanie wpływów szatańskich, które na razie istnieją.

Może powie Ojciec kilka słów na temat określenia: oskarżyciel braci naszych (12,10)?

Jest to jedno z określeń Szatana. Greckie diabolos znaczy „oszczerca i oskarżyciel”, więc to jest określenie jednej z czynności diabła. Widać jak popularne było to określenie, że weszło do nazwy. Podobnie greckie kategoros – „oskarżyciel” – stało się podstawą do nazywania Szatana przez rabinów żydowskich kategor. Czyli krótko mówiąc, w prądzie apokaliptycznym oskarżyciel, czyli oszczerca, to była nazwa diabła. Skąd się to wzięło? Zapewne ze wstępnego dialogu w Księdze Hioba. Pan Bóg chwali przed Szatanem, jak wiernego sługę ma w Hiobie. Na co Szatan: Czyż za darmo Hiob czci Boga? (Hi 1,9) – to jest typowe oskarżenie: „on tylko tak służy, bo mu się opłaca”. Przy drugim spotkaniu, już po utracie całego majątku przez Hioba, Bóg mówi: Jeszcze trwa w swej prawości, choć Mnie nakłoniłeś do zrujnowania go, na próżno (Hi 2,3). To była przegrana diabelskiej roboty, jaką jest oskarżanie człowieka. To określenie z Apokalipsy:

oskarżyciel braci naszych został strącony,
ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym
(12,10)

mówi także o takiej przegranej. W życiorysach świętych często spotykamy scenę pojawienia się Szatana w ostatniej chwili ich życia. Tak było na przykład u św. Marcina, który mu powiedział: „nic, bestio, nie masz we mnie”. Szatan jest oskarżycielem, który usiłuje zebrać razem wszystkie grzechy człowieka i przedstawić je Bogu, aby wykazać, że zasługuje on na potępienie. Taką sytuację spotykamy już w Księdze Zachariasza:

Potem [Pan] ukazał mi arcykapłana Jozuego, który stał przed aniołem Pańskim, a po jego prawicy stał szatan, oskarżając go. Anioł Pański tak przemówił do szatana: «Niech Pan cię zgromi, szatanie, niech cię zgromi Pan, który wybrał Jeruzalem. Czyż nie jest on niby głownia wyciągnięta z pożogi?»

A Jozue, stojący przed aniołem, był odziany w brudne szaty. I zwrócił się anioł do tych, którzy stali przed nim: «Zdejmijcie z niego brudne szaty!» Do niego zaś rzekł: «Patrz – zdejmuję z ciebie twoją winę i przyodziewam cię szatą wspaniałą» (Za 3,1–4).

Odzianie go w nowe szaty oznacza przemianę, która nastąpi w kapłaństwie starotestamentowym i wizję tego, czym będzie kapłaństwo nowotestamentowe. Ale to są rzeczy nieco odbiegające od naszego tematu.

Czy ten fragment Księgi Zachariasza można jakoś zestawiać z tekstami św. Jana mówiącymi o Paraklecie?

Tak, oczywiście. Kiedyś zaproponowałem temat doktoratu: „Duch Święty a zły duch, jako siły przeciwstawne”. Takie skojarzenie jest zupełnie słuszne z tą tylko różnicą, że Szatan nie przestaje być stworzeniem, a Duch Święty jest Osobą Boską, jest to więc ogromna dysproporcja. Pomoc dawana Kościołowi idzie dokładnie w przeciwną stronę niżeli zakusy szatańskie.


Fragment książki Rozmowa o Apokalipsie


Augustyn Jankowski OSB (ur. 14 września 1916 w m. Złotoust na Uralu, zm. 6 listopada 2005 w Krakowie), właściwie Bogdan Jankowski – benedyktyn, opat tyniecki, biblista, redaktor naukowy Biblii Tysiąclecia, członek Papieskiej Komisji Biblijnej Kongregacji Nauki Wiary, doktor honoris causa PAT. Autor wielu publikacji z dziedziny biblistyki, m.in. Aniołowie wobec ChrystusaBiblijna teologia czasuBiblijna teologia przymierzaDwadzieścia dialogów JezusaRozmowa o Apokalipsie.

Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r.


Fot. Marcin Marecik

(Visited 580 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij