Umieszczony przez 17:11 Chorał gregoriański

Mistyka chorału gregoriańskiego / część 3

Zauważamy tu jeszcze jeden mistyczny aspekt – muzyka nie tylko pozwala nam wyjść poza doczesność i przejść w obszary nadprzyrodzone. Integruje też nas samych ze sobą, z innymi i ze światem!

Zauważamy tu jeszcze jeden mistyczny aspekt – muzyka nie tylko pozwala nam wyjść poza doczesność i przejść w obszary nadprzyrodzone. Integruje też nas samych ze sobą, z innymi i ze światem! Staje się wyrazicielką i rzeczniczką elementarnej równowagi i harmonii, które tkwią w podstaw wszelkiej harmonii w świecie i naszej tęsknoty za nią. W tym sensie mistyczny charakter melodii chorałowych ma bezpośrednie przełożenie na nasze samopoczucie, tak psychiczne, jak i egzystencjalne. Tak ujęta melodia nabiera charakteru wręcz terapeutycznego. Wyrażając więź człowieka z Bogiem, sama staje się doświadczeniem równowagi i harmonii. Z jednej strony gwarantuje to wpisanie w system. Z drugiej – wrażliwość i delikatność na tchnienia Ducha, czyli na swobodną grę elementu Boskiego z ludzkim. W obu przypadkach przestrzegane są pewne zasady, dystans warunkuje bliskość a wszelka ekspresja chce jedynie wskazywać poza siebie. Melodia chorałowa nigdy się więc nie będzie narzucała. Chce raczej pomóc, niż dominować, bardziej pociągnąć, niż przytłoczyć. Jest stworzona na ludzką miarę, wszak musi się dać zaśpiewać. Nawet gdy będzie wymagać nieco wysiłku, wcześniej przygotowuje do niego, aby potem niewątpliwie pozwolić odczuć satysfakcję. Jest przyjazna i wymagająca zarazem. Jest partnerką/partnerem, który nas zna, wymaga i mobilizuje, ostatecznie nas rozwijając i wzbogacając. I ma to w sobie coś z mistycznych zaślubin: stajemy wobec ideału, który daje się tak realnie odczuć! Relacja ta jest płodna konkretnym brzmieniem muzyki, tym wspanialszej, im bardziej się angażujemy, im bardziej damy się prowadzić (cóż za przejmujące i niosące nową jakość spotkanie aktywności i pasywności!). I sami przy tym rozkwitamy, wchodząc w inną przestrzeń, prowadzeni strukturą melodii: biegiem frazy, układem linii wznoszącej i opadającej, grą jej długości i nasycenia. Polega ona na mniej czy bardziej wyraźnych powtórzeniach, aluzjach możliwych do dostrzeżenia w konkretnych motywach i konfiguracjach ich odkształceń. Zawsze jest to ruch, aczkolwiek powściągliwy i szlachetny, w każdej chwili przejrzysty i dający się zatrzymać. Wszędzie zachowana jest równowaga i delikatność ekspresji. W ten sposób melodia prowadzi nasz oddech i harmonijnie kształtuje puls naszego serca. My zaś tym samym jakbyśmy zestrajali się z kosmicznym rytmem czy oddechem świata i piękna. Nasze sprawy, emocje – wszystko, co stanowi nasze życie – w kontakcie z melodią chorałową ma szansę złapać właściwy kształt, puls, proporcję. Także nasza myśl w tym zetknięciu ma szansę nabrać zupełnie nowego rozmachu. Czyż istota myśli nie polega na tym nieuchwytnym i niewytłumaczalnym poruszeniu (łaską?) pomiędzy określonymi i jednoznacznymi danymi, aby odczytać je na innym poziomie, by dokonać syntezy?

Wiemy już, że dla pełnego doświadczenia melodii niezbędna jest inteligencja bo tak naprawdę to myśl zbiera i organizuje melodię: najpierw w kształt, który potem odczytuje jako przesłanie. Dlatego melodia pozostaje skutecznym ćwiczeniem, rozwijaniem i oczyszczaniem inteligencji: przez rozpoznawanie i rozróżnianie motywów, powtórzeń, mniejszych lub większych segmentów, także w ich zestawianiu czy porównywaniu ze sobą, wzajemnym ich tłumaczeniu – czy to przez siebie, czy to w odniesieniu do zewnętrznego kontekstu naszych spraw i życia. Melodia ćwiczy i odświeża pamięć, co chwila odwołując się do niej i nieprzerwanie korzystając z jej zasobów i zdolności. Jeśli powierzymy się melodii bez zastrzeżeń, poprowadzi nas drogą przepięknych, niekiedy zapierających dech w piersiach wyborów. Może też być znakomitym ćwiczeniem woli: wszak sama uwaga jej poświęcona, jej utrzymanie, przenoszenie na szersze obszary myśli, wspomnień czy skojarzeń, są świetną szkołą woli, wytrwałości, odpowiedzialności. W tym wszystkim melodia jest modelem mistycznego pokoju a zarazem formą, poprzez którą może on zostawić w nas swój ślad.  Dlatego przyrównać by ją można do źródła, z którego każdy może się napić i w nim obmyć. Jest też ona jak roślina, zachwycająca swym pięknem, jednakże tak bardzo zależna od naszej wrażliwości i troski. Jest niczym balsam dla skołatanej pędem życia psychiki. Wyrównuje i gładzi nagromadzone w nas nierówności i szorstkości, łagodzi nadmierne krańcowości. W czasach nieustannej szamotaniny między ekstremami jest ukojeniem i powrotem do właściwej człowiekowi miary – takiej, która daje pokój, czyli jest zbawieniem.

Taką się jawi najbardziej dostępna w melodii droga ku mistyce.  Łącząc przeciwieństwa, zarazem z nich żyje.

Nie przestaje zadziwiać, nade wszystko zaś ukazuje granice rozumienia i konieczność poddania się wyższemu porządkowi Sensu i Piękna. To jest ostateczna, perspektywa każdej mistyki – możliwość spotkania z samym Bogiem. Nie dzieje się ono zazwyczaj od razu – wymaga wrażliwości, pokory, wierności i cierpliwości. Dopiero ich osiągnięcie gwarantuje ostateczne wyzwolenie, ekstazę.

To tylko sygnalne dotknięcia bogatego życia chorałowych melodii – paradoksalnego, wymagającego porządku i dyscypliny, które jednocześnie stają się przepustką do niestrudzonego flirtu, a zarazem możliwej ekstazy. Paradoksalnie przez to właśnie tak im blisko do chorału, a jednym i drugim do naszego życia. Bo tak naprawdę melodie te, jeżeli żyją, czyli jeśli mają dla kogokolwiek jakiekolwiek znaczenie (w tym miejscu należałoby dodać: pozaprofesjonalne i pozakomercyjne) to dlatego, że dotykają czegoś w nas i dla nas istotnego: jakiejś tajemnicy, czegoś, co dobrze znamy, a do czego nie śmiemy się już może przyznać. Są to konkretne, tylko nam znane sytuacje, które zostawiły w nas trwały ślad: spotkanie, ból, jakaś przejmująca czy decydująca chwila. Melodia to wszystko zatrzymuje i potem przypomina. Jej życie okazuje się naszym. Może pomóc przywrócić mu sens. Zwłaszcza, gdy jeszcze tylko w niej pozostała moc piękna, które, być może, bezpowrotnie znikło z naszego życia.

Wsłuchując się w melodie, wsłuchujemy się w nasze życie. Szukajmy w nim piękna i tęsknoty, które udało się zatrzymać genialnym twórcom melodii, które do dziś nas poruszają. Tak się dzieje w klasztorach praktykujących dzisiaj jeszcze śpiew gregoriański. Jeśli faktycznie rozbrzmiewa on względnie pełną paletą swych barw, staje się katalizatorem swoistej „mistyki czasu”. Jest to ostatni z aspektów mistyki, który spróbujemy poruszyć w niniejszym rozdziale. Ma on w sobie wiele z reminiscencji proustowskich, ale i mistyki codzienności, wykuwanej i opisywanej przez tylu poetów różnej narodowości. Nawiasem mówiąc, jest to otwarte do eksploracji szerokie pole pokrewieństwa melodii z poezją, na którym melodia chorałowa gra podstawową rolę. Jednocześnie to chyba najbardziej dostępny aspekt mistyczny chorału, nie wymagający szczególnie głębokiego wniknięcia w tę muzykę, a tylko wiernego i systematycznego słuchania jej. Trzeba pozwolić mu przenikać naszą codzienność, tak, aby przez to faktycznie można się z nim było zżyć, by możliwie najpełniej nasycił naszą wyobraźnię i wrażliwość. A że zawsze czyni to z całkowitą dyskrecją i delikatnością, należałoby raczej powiedzieć, że chodzi tu o wypracowanie stałej uwagi i predyspozycji na sprawy nadprzyrodzone. O jakiś zmysł mistyczny, umożliwiający jak najpełniejsze funkcjonowanie w codzienności: widzenie i doświadczanie w niej więcej i głębiej, czyli tego, czego nie widać otwartymi oczyma. Wszak, jak napisał Antoine de Saint-Exupéry, „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.


Fragment książki W chorale jest wszystko. Ekstremalny przewodnik po śpiewie gregoriańskim


Bernard Sawicki OSB – absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie (teoria muzyki, fortepian). Od 1994 r. profes opactwa tynieckiego, gdzie w r. 2000 przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 2005-2013 był opatem. Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz w Ateneum św. Anzelma w Rzymie, gdzie obecnie wykłada. Autor felietonów Selfie z Regułą. Benedyktyńskie motywy codzienności oraz innych publikacji.


Fot. Jacek Sędkiewicz

(Visited 55 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.
Zamknij