Umieszczony przez 12:14 Małgorzata Borkowska OSB wyjaśnia...

Po co Bóg dał przykazania?

Najważniejsze jest pamiętać, że pilność a entuzjazm to nie to samo. Mogą istnieć razem, ale można także trwać w pilności bez entuzjazmu. Nawet trzeba, jeżeli wiara ma się pogłębić, a nie pozostać na poziomie „dzidziuli” duchowej. Bóg dał nam przykazania, abyśmy ich przestrzegali pilnie…

Ty na to dałeś swoje przykazania, by przestrzegano ich pilnie / Ps 119

Psalmista najwyraźniej stawia się w pozycji Boga i usiłuje odczytać jego zamysł. Po co Bóg dał przykazania? To jest właściwie to samo pytanie, co: Po co Bóg nas stworzył? I okazuje się, że po to, żeby się z nami podzielić dobrem. Żebyśmy mogli przyłączyć się do Niego we wspólnej z Nim radości z dobra. Im większe dobro oczywiście, tym większa radość; a więc z dobra moralnego radość największa. Im większe dobro, tym pilniejszego przestrzegania jest godne. A więc najpilniejszego przestrzegania godne jest prawo Chrystusa.

Są prawa wpisane w bieg świata, a przestrzegane niezależnie od czyjejkolwiek woli: to są prawa natury. Czy chcemy, czy nie chcemy, przestrzegamy ich bardzo pilnie, bo nie możemy ich złamać. Woda płynie w dół, nie do góry, i jeżeli chcemy skierować ją w górę, do kranu na piętrze albo do fontanny, musimy nadać jej ten ruch przez wykorzystanie innych energii przyrody, które są w stanie pokonać prawo ciążenia. Możemy więc to prawo przezwyciężyć, ale nie możemy go skasować. I okazuje się, że jeśli ktoś chce się sprzeciwić jakiemuś prawu natury, musi w ten sprzeciw włożyć tyle wysiłku i wynalazczości, że tym bardziej to prawo wyznaje i potwierdza. Bóg ustanowił te prawa, by ich przestrzegano pilnie, po prostu po to, żeby dać swojemu stworzeniu jakieś stałe środowisko życia. Samo życie jednakże, w wypadku ludzi, poddał prawom, których zachowanie zostawione jest naszej wolności. Zostawione do naszego wyboru.

Czy może w takim razie być zadowolony z każdego wyboru? Dał przykazania, abyśmy ich przestrzegali pilnie. Oczekuje, że będziemy chcieli ich przestrzegać, że włożymy w to pilność, staranie. Dał nam wolność, żebyśmy ją wykorzystali przez posłuszeństwo. Wolność jest zaproszeniem do miłości Boga.

Przy rachunku sumienia jednak możemy czasem zdać sobie sprawę, że żyjemy tak, jakby prawo zostało nam dane albo po to, żebyśmy je chwalili (odmawiając na przykład Psalm 119), albo żebyśmy o nim czytali (pół godziny dziennie, i obowiązek na dziś spełniony), albo w końcu żebyśmy mieli o czym zapominać na cały rok i do czego wracać podczas rekolekcji. Bo nieraz nawet pamiętanie o jakimś całkiem drobnym żądaniu Bożym wydaje się nam ponad siły. I bywa, że zakonnica z ulgą uświadamia sobie, że już ponad pół roku nie pamiętała nie gadać na schodach; Deo gratias, zapomnienie winy nie czyni, a przynajmniej o jedną udrękę było mniej. (Inne miały o jedną udrękę więcej, ale co z tego?)

Pewnie, jeżeli prawo Boże jakiegokolwiek rodzaju i stopnia ważności, od Nie zabijaj czy Nie cudzołóż aż do Nie przeszkadzaj współsiostrom w skupieniu jest już dla nas tylko udręką, to nie ma sensu mówić nam o pilności, o radości, o upragnieniu. Wtedy jedno z dwojga: albo powiemy sobie: „Moja dusza oślepła, ale nadal chce służyć Panu, a nuż On kiedyś ulituje się i ześle światło” – albo powiemy sobie: „Teraz nareszcie wiem, że to wszystko nie miało sensu, teraz zmądrzałam, teraz rozumiem”. I wtedy pozostaje już tylko prawo łamać.

Najważniejsze jest pamiętać, że pilność a entuzjazm to nie to samo. Mogą istnieć razem, ale można także trwać w pilności bez entuzjazmu. Nawet trzeba, jeżeli wiara ma się pogłębić, a nie pozostać na poziomie „dzidziuli” duchowej. Bóg dał nam przykazania, abyśmy ich przestrzegali pilnie – ale nie powiedział, że mamy ich przestrzegać z bojową pieśnią na ustach wśród nieustannych uniesień. A św. Benedykt uczy z doświadczenia, że można przez wprawę dojść do przestrzegania łatwego i spokojnego – tylko nie mówi, jak długo musi trwać ta wprawa, i czy aby dla każdego człowieka równie długo. I w tym jest właśnie przygoda pilności.


Fragment książki Petronela, czyli uwagi monastyczne o Psalmie 119. Część I


Małgorzata (Anna) Borkowska OSB, ur. w 1939 r., benedyktynka, historyk życia zakonnego, tłumaczka. Studiowała filologię polską i filozofię na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, oraz teologię na KUL-u, gdzie w roku 2011 otrzymała tytuł doktora honoris causa. Autorka wielu prac teologicznych i historycznych, felietonistka. Napisała m.in. nagrodzoną (KLIO) w 1997 roku monografię „Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII do końca XVIII wieku”. Wielką popularność zyskała wydając „Oślicę Balaama. Apel do duchownych panów” (2018). Obecnie wygłasza konferencje w ramach Weekendowych Rekolekcji Benedyktyńskich w Opactwie w Żarnowcu na Pomorzu, w którym pełni funkcję przeoryszy.

(Visited 1 169 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij