Umieszczony przez 10:43 Pismo Święte

„Pustka” w Ewangeliach

Wydaje się, że warto pustkę postrzegać jako skarb, którego rzeczywiście musimy strzec. To jest skarb, tak samo jak wiele rzeczy w naszej wierze. Skarb szczególny, bo w oczach świata nie ma on żadnej wartości albo jak ma, to jego motywacje nie są tak głębokie.

Z Ewangelii według św. Łukasza:

Zapytał Go pewien zwierzchnik: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij swego ojca i matkę!» On odrzekł: «Od młodości przestrzegałem tego wszystkiego». Jezus, słysząc to, rzekł mu: «Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną». Gdy to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty (Łk 18,18–23).

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że młodzieniec przestrzegał wszystkiego, co było dane w prawie, czyli przestrzegał przykazań. To jest owo minimum, które (oczywiście z łaską Bożą) jesteśmy w stanie wynieść z domu. Jesteśmy w stanie sobie rozumowo przetłumaczyć, że pewne rzeczy są dla nas po prostu lepsze. Jeżeli grzeszymy, to krzywdzimy samych siebie i drugiego człowieka. To jesteśmy w stanie przyjąć. Ale jest jeszcze ten drugi etap, o którym mówi Chrystus: sprzedanie wszystkiego, co się posiada. Tutaj jest miejsce właśnie na tę pustkę, na przeżywanie w swoim życiu pustki.

Pustka dotyka bardzo wielu aspektów naszego życia, poczynając od tego, że każda decyzja niesie za sobą jakąś pustkę, bo jak w prawo, to nie w lewo, jak nad morze, to nie w góry, jak wybieramy małżeństwo, to nie będziemy kapłanami ani siostrami zakonnymi i na odwrót. Tak więc nasze decyzje pociągają za sobą pustkę w jakiejś przestrzeni. A więc to jest u nas obecne już w takiej prostej czynności jak decyzja. Życie też przynosi nam w jakiś sposób pustkę, jeżeli zgadzamy się na to, żeby wyjść za mąż, czy być zakonnikiem. Zakonnik, jak wiadomo, doświadcza pustki, bo ma mniej kontaktów z rodziną, nie ma własnej rodziny, wyrzeka się też dóbr itd. W małżeństwie też jest tak, że wyrzeka się pewnych swoich możliwości dla drugiej osoby, potem dla dzieci, potem poświęcamy czas dzieciom, one absorbują nas i nasza pustka też jest obecna, bo musimy dać miejsce naszym dzieciom. Potem one wychodzą z domu i powstaje pustka po tych dzieciach. Potem być może przychodzi czas, że zmagamy się z chorobą.

Pustka cały czas gdzieś się przewija. Ona po prostu jest. Powstaje pytanie: co zrobimy z tą pustką, jak do niej podejdziemy. Można na różne sposoby zagłuszyć tę pustkę. Chociażby zauważcie, jak wielu ludzi w tej chwili np. musi słuchać muzyki albo musi coś robić, albo słuchać audiobooka. Albo ktoś jedzie na wycieczkę i nie może pooglądać po prostu zachodu słońca, tylko musi jeszcze zrobić zdjęcie, żeby to przedłużyć. Nasza uważność w jakiś sposób nam ciągle umyka. Nie jesteśmy w stanie być obecnymi w tym, próbujemy zapełnić jakoś pustkę.

Rozmawiałem ostatnio w opactwie z człowiekiem już około lat czterdziestu, który ma bardzo dużą firmę i ogólnie jest spełniony. Przyjechał i mówi, że cały czas biega i cały czas coś się dzieje, i nie ma czasu, żeby po prostu trochę odpuścić, a jak przyjechał do klasztoru, to nie mógł tu wysiedzieć. Miał wreszcie czas, żeby nie robić nic. Włosi mówią dolce far niente (wł. słodkie nic nierobienie). Myślę, że to jest po części nasze doświadczenie, z którym się mierzymy. Zobaczcie, bogaty młodzieniec odszedł zasmucony. Nie wiemy, co się z nim dalej stało. Być może wrócił. Może musiał dojrzeć do tego, żeby wszystko opuścić.

W klasztorze sztuką jest rezygnować i dawać miejsce tej pustce w rzeczach małych. Bo dużych rzeczy, takich jak rodzina, jak majątek, już się wyrzekliśmy i to jest łatwiejsze. Natomiast trzeba uważać na nasze kompromisy, które mogą się wydarzać w życiu codziennym i które są małe, bo nie czujemy wagi tego wyrzeczenia, a one są istotne, np. wysłuchać drugą osobę. To też jest danie miejsca na pustkę, czyli niezapełnienie sobą tej przestrzeni rozmowy. Nie wiem, czy zauważyliście, ale czasami jest tak, że rozmawiam z kimś i widzę, że on jest myślami gdzieś bardzo daleko. Mimo tego, że ten ktoś rozmawia ze mną, jest gdzieś indziej myślami. Albo jak rozmawiamy, to tak się odbijamy trochę od siebie, bo w sumie rozmawiamy na ten sam temat, ale widać, że wychodzą na plan tylko jego projekcje. I nie ma miejsca, żeby się wzajemnie ubogacić tą rozmową. Nie tyle chodzi tu o głowę, co o nasze nastawienie, by po prostu słuchać człowieka. Myślę, że można byłoby mnożyć te miejsca i te sytuacje, kiedy możemy rzeczywiście pozwolić sobie na tę pustkę, na to, żeby ją przeżywać, i wtedy ona nas uwalnia od tego, żeby nie żyć powierzchownie.

Zauważcie, że ta pustka też musi się pojawić chociażby w przebaczeniu i w pojednaniu. Kiedyś ktoś mówił, że właśnie czasami nie możemy mieć zapełnionych rąk, przychodząc do Pana Boga, bo nie jesteśmy wtedy w stanie nic przyjąć od Niego, nie mamy rąk, żeby to od Niego przyjąć. To jest tylko obraz, ale myślę, że to jest głęboka intuicja duchowa. W przebaczeniu też musimy być otwarci na to, na tę miłość Boga, która przychodzi chociażby w sakramencie pojednania czy w sakramencie Eucharystii, gdzie już ściśle łączymy się z Chrystusem. Tam też musi być miejsce na pustkę, aby to Bóg wypełnił tę przestrzeń.

Gdy myślę o drugim tekście, który w jakiś sposób mówi o pustce to jest to Kazanie na Górze i błogosławieństwa.

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was (Mt 5,3–11).

Zauważcie, że w każdym błogosławieństwie, które jest nazwane dekalogiem Nowego Testamentu, testamentem samym w sobie, Ewangelią w Ewangelii, w każdym z tych błogosławieństw jest miejsce na pustkę. Błogosławieni ubodzy w duchu – myślę, że to jest jasne – albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą – czyli w jakiś sposób są pozbawieni teraz tej radości – albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi – oni są pobawieni tego hałasu, zgiełku tego świata – oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości – tutaj jest miejsce na głód. Możemy to właśnie przełożyć na to – odczuwamy tę pustkę.

Gdy będziecie sami ze Słowem Bożym, myślę, że to jest dobry moment, żeby odpowiedzieć sobie też na tę pustkę, którą dajemy Panu Bogu. Chodzi mi o tę przestrzeń, którą jesteśmy Mu w stanie ofiarować, aby On mógł przyjść do nas i abyśmy mogli z Nim tam przebywać. Uwierzcie mi, że i w klasztorze jest czasami ciężko o tę pustkę. To nie jest łatwe. Myślę, że to jest staranie każdego człowieka. W swojej wewnętrznej postawie każdy się musi o to postarać. To nie jest tak, że wejdziemy za mury klasztoru i już tutaj nas nic nie spotka. Doskonale znacie to uczucie, kiedy przychodzicie z pracy, a ta praca jest w domu. To jest ten moment, żeby rzeczywiście zabezpieczyć sobie dla siebie czas, żeby dla Pana Boga rzeczywiście to miejsce zrobić. To mogą być proste rzeczy: może to być po prostu wyłączenie telefonu, odstawienie na bok własnych spraw, ale też regularność w tych praktykach.

Kiedyś ktoś powiedział, że wielkie rzeczy w historii zbawienia wydarzyły się właśnie w nocy. I to jest dla mnie piękny obraz, bo w nocy jest najczęściej cicho. Ale właśnie i zmartwychwstanie, i narodzenie się Chrystusa miało miejsce w nocy. Mamy taką piękną antyfonę: Dum medium silentium – „Gdy wszechmocne Twe Słowo zstąpiło na ziemię pośród ciszy”. To jest wzięte z Księgi Mądrości (por. Mdr 18,14–15). I właśnie ta cisza, która do nas przemawia, była świadkiem tych wielkich wydarzeń z życia Chrystusa.

I myślę, że to jest dla nas konieczne. To nie jest tak, że my możemy pominąć ciszę i tę pustkę w życiu duchowym.

Jeszcze chcę na chwilę wrócić do bogatego młodzieńca. Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną (Łk 18,22). W tych słowach Chrystusa, które, jak widzimy, stały się bardzo trudne dla tego młodzieńca widzę dwa etapy. Trzeba sprzedać wszystko, co mamy, ale żeby się na tym nie wzbogacić, musimy to rozdać ubogim. Dla mnie to jest piękny obraz, że możemy się pozbyć pewnych rzeczy, ale musimy uważać, żeby tego nie zapełnić czymś innym, czyli żeby rzeczywiście rozdać ubogim to, co sprzedaliśmy. I drugi etap: wtedy będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną. Tutaj Chrystus mówi o tym prawdziwym skarbie. Zauważcie, że ta tematyka, to słownictwo wzięte z rachunkowości jest wykorzystane, aby opisać rzeczywistość duchową. Dla mnie to jest piękne, że właśnie Ewangelia potrafi się posługiwać tym słowem tak, abyśmy mogli zrozumieć na przykładzie rzeczy nam dobrze znanych, jak funkcjonuje królestwo Boże.

Wydaje się, że warto pustkę postrzegać jako skarb, którego rzeczywiście musimy strzec. To jest skarb, tak samo jak wiele rzeczy w naszej wierze. Skarb szczególny, bo w oczach świata nie ma on żadnej wartości albo jak ma, to jego motywacje nie są tak głębokie. Chodzi mi tu na przykład o to, że teraz jest coraz modniejszy tak zwany slow life. Czyli np. pracujemy w Warszawie i wyjeżdżamy na weekend poza Warszawę, żeby trochę zwolnić i tak dalej. To jest też dobre, bo to w jakiś sposób ma nam pomóc odzyskać zdrowie. W tej pustce jednak, o którą mi chodzi, to Bóg ma przede wszystkim swoje miejsce. Ta pustka ma być wypełniona przez Pana Boga.


Tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Benedictus”, który prowadzony jest przez oblatów benedyktyńskich.


Antoni Leńczowski OSB – pochodzi z Wrocławia. Do klasztoru wstąpił w 2014 r., śluby wieczyste złożył w 2019 r. Bibliotekarz, magister chóru i zakrystianin. Student teologii. Interesuje się muzyką kościelną.


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: fragment mozaiki ceramicznej przedstawiający „Maiestas Domini” z kaplicy w opactwie tynieckim. Wykonanie: Borys Kotowski OSB.

(Visited 201 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij