Umieszczony przez 10:42 Święty Benedykt i jego Reguła

Rozważania nad „Regułą” św. Benedykta / część 10

Stwierdzenie, że opata w klasztorze należy postrzegać jako zastępcę Chrystusa dzisiaj może wydawać się trochę aroganckie. Czy można w człowieku widzieć zastępcę Chrystusa? Kto ośmieliłby się powiedzieć o sobie, że jest zastępcą Chrystusa?

Zanim przejdziemy do II rozdziału: „Jaki powinien być opat?” chciałbym przypomnieć to, o czym mówiliśmy wielokrotnie, że Regułę należy zawsze odczytywać w sposób całościowy, koherentny. To nie jest tak, że można sobie wybierać jakieś zdanie, czy jakiś fragment, a pozostały tekst pomijać. Reguła jest całością, zbiorem nakazów i rad duchowych i one funkcjonują tylko w takiej całościowej postaci.

Z Regułą jest bowiem tak jak ze starym zegarem, gdy uznamy, że niektóre jego części są ważne a inne nie, że zegar stanowią tylko te ważne części, a reszta jest nieistotna, to taki zegar nie będzie funkcjonował.

Regułę czyta się albo w całości i ona działa, albo wybranymi kawałkami i wtedy nie działa. Tak jest też w przypadku rozdziału drugiego. Gdy staramy się zrozumieć co Reguła mówi o opacie należy poznać nie tylko ten rozdział, ale i rozdział 64: „O ustanowieniu opata”, jak i te wszystkie rady rozsiane po całej Regule, rady kierowane do opata i mnichów w jaki sposób powinni się do siebie zwracać i jak bracia powinni opata szanować.

Na samym początku należy odpowiedzieć na pytanie, czy opat jest w klasztorze potrzebny?

Zauważmy najpierw, że w pierwszych zdaniach rozdziału drugiego mówi się o wierze i posłuszeństwie. Najpierw jest stwierdzenie:

Wiara widzi w nim (opacie) w klasztorze zastępcę Chrystusa, następnie w zdaniu szóstym wskazanie: Niechaj opat zawsze pamięta, że przed budzącym bojaźń trybunałem Bożym będzie odpowiadał za dwie sprawy: za własną naukę i za posłuszeństwo swoich uczniów.

Stwierdzenie, że opata w klasztorze należy postrzegać jako zastępcę Chrystusa dzisiaj może wydawać się trochę aroganckie. Czy można w człowieku widzieć zastępcę Chrystusa? Kto ośmieliłby się powiedzieć o sobie, że jest zastępcą Chrystusa?

W odpowiedzi wskażmy na analogiczne porównania znajdujące się poza Regułą. W Ewangelii św. Mateusza, w 25 rozdziale mamy, co uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych mnieście uczynili. Zastępcą Chrystusa nazywamy św. Piotra czy Ojca Świętego. Chrystusa dostrzegamy też we wspólnocie wierzących.

Niekoniecznie więc bycie zastępcą Chrystusa, wiąże się z osobą, która ma jakąś potęgę czy otoczona jest chwałą. Ewangelia używa tego porównania, także do najsłabszych – moich najmniejszych, co odczytujemy jako „bliźnich”.

Ponadto człowiekowi z samej natury człowieczeństwa, z faktu, że był stworzony na obraz i podobieństwo Boże, przysługuje tego typu cecha – jest obrazem Chrystusa Pana. Opat więc postrzegany w klasztorze jako Chrystusowy wikariusz ma jedną, prymarną funkcję; ma ukierunkować wszystko w klasztorze na Bożą Chwałę.

Intuicyjnie można więc pomyśleć, że opat jest takim trochę imperatorem bez odpowiedzialności. Jeśli jednak uznamy, że klasztor jest przede wszystkim domem Bożym, a opat jest zastępcą Chrystusa, to zarówno wysiłek opata jak i wysiłek wszystkich mnichów powinien być zwrócony na Chrystusa i to ukierunkowanie na Chrystusa chroni opata i klasztor przed tym, by nie był to system rządów autorytarnych.

Klasztor nie może też być firmą czy korporacją. Przychodzimy do opactwa nie po to, by tworzyć doskonale prosperujące przedsiębiorstwo, nie uczymy się w jaki sposób zarabiać pieniądze, przyszliśmy tu dla Pana Boga.

Klasztor może być bardzo biedny, tak jak to było przecież jeszcze niedawno w Tyńcu. Kiedy przyszedłem do klasztoru, do nowicjatu, jednego dnia, przy rozdawaniu pracy, brat przyniósł termometr i pokazał, że u niego w pokoju jest 10 stopni. Dzisiaj się to wydaje nieprawdopodobne, a tak było, bo okna były stare, nieszczelne i wiatr hulał po pokoju. No i co z tego. Przeżyliśmy.

Klasztor nie musi być wzorowo funkcjonującą instytucją, bowiem klasztor gromadzi ludzi, którzy przyszli do niego dla Pana Boga. To zakłada, że będą oni postępować w duchu wiary, wszystko co tu robią, robią ze względu na to, co ich czeka w niebie. I mnisi mają pamiętać o tym patrząc na opata.

Jednym z najciekawszych wątków Reguły jest wątek pamięci. Św. Benedykt przypomina, by opat ciągle pamiętał Kogo zastępuje, pamiętał jakie miano przyjął, pamiętał kim jest i czynami dawał wyraz swojej godności.

Dzisiaj, kiedy mamy takie kłopoty z pamięcią i co za tym idzie z tożsamością, nacisk na pamięć, czyli na pamięć kim jesteś, staranie się, by twoje czyny wyrażały twoją osobę, by wszystko co robisz było spójne, jest bardzo ważne.

Opat jest więc zastępcą Chrystusa i nie jest to stwierdzenie aroganckie, jest to raczej bufor bezpieczeństwa, by mnisi nie zapomnieli po co są w klasztorze.

Drugą kwestią jaką chciałbym poruszyć jest sprawa autorytetu opata. Jest to kwestia ważna szczególnie dzisiaj, w czasach, kiedy mamy problemy z uznawaniem autorytetów i ciągłym ich upadaniem. Czy właściwe jest wymaganie od ludzi przychodzących do klasztoru, by uznawali w ciemno, bez sprawdzenia, że opat jest autorytetem?

Zastanówmy się więc jakie warunki muszą być spełnione, by mieć do czynienia z autorytetem. Co takiego musi się stać w klasztorze, żeby funkcjonował tam człowiek – opat i był autorytetem dla współbraci?

Wydaje się, że powinny być tu spełnione dwa warunki: musi istnieć wspólnota a w niej dialog. Jeśli któregoś z tych elementów zabraknie autorytet nie powstanie. Ta zasada odnosi się nie tylko do autorytetów w klasztorze. Tak powinno być i w innych miejscach; w rodzinie, przedsiębiorstwie, w Kościele, w życiu społecznym czy politycznym. We wszystkich tych miejscach warunkiem, by autorytet zaistniał jest wspólnota i dialog. Przeanalizujmy te dwa pojęcia.

Wspólnota w języku polskim wskazuje na to, co jest wspólne. Więź między ludźmi może zaistnieć tylko na podstawie tego, co dla nich jest ważne. Im więcej wspólnych rzeczy między ludźmi tym wspólnota będzie mocniejsza, bo więcej ich będzie łączyć. To jest tak jak z łącznością fizyczną z drugim człowiekiem: można mieć z nim kontakt trzymając go tylko za palec, można trzymać go za rękę, ale można mieć go w objęciach.

Każda więc wspólnota; rodzinna, małżeńska, zakonna, państwowa, musi być przede wszystkim wspólnotą wartości. Jej członkowie muszą uznawać, że to samo jest dla nich ważne. Gdy rozmijają się w ocenie ważności wartości, taka wspólnota jest poważnie zagrożona. Jeżeli we wspólnocie Bóg jest na pierwszym miejscu i to tak bardzo, że gromadzimy się pod jednym dachem i próbujemy razem Pana Boga szukać, to klasztor bądź rodzina nigdy nie będą zagrożone.

Św. Paweł w liście do Efezjan mówi o tym, że małżonek jest jak Chrystus, a małżonka jak Kościół. Mąż powinien być gotów oddać życie za rodzinę jak Chrystus oddał życie za Kościół. Gdy małżeństwo ma odniesienie do Pana Boga to jest to ogromna wartość. W tym odniesieniu rozkwitają inne wartości, takie jak modlitwa, ubóstwo, pokora, posłuszeństwo, jak przykazania, wartości etyczne, system moralny. Im więcej nas łączy tym mocniejszą jesteśmy wspólnotą.

O tym jakie powinny być spełnione warunki by powstał klasztor wypowiada się pięknie Jan Kasjan w 16 rozmowie „O przyjaźni” i stwierdza, że takim warunkiem jest, by klasztor tworzyło grono przyjaciół. Używa tutaj określenia „przyjaciel” w znaczeniu jak u Arystotelesa czy Cycerona: „przyjaciele to ci, którzy mają jeden cel”. Tutaj tym celem jest życie wieczne.

Podobnie, rodzinę mogą założyć ludzie, którzy także mają ten sam cel – życie wieczne.

Jeden z moich znajomych zastanawiał się co jest ważniejsze w życiu racja czy relacja. Odpowiedź wynika ze stwierdzenia: by ocalić relacje trzeba podejmować dialog nawet wtedy, gdy wydaje się nam, że mamy rację.

Chciałbym teraz przytoczyć tekst, do którego bardzo często wracam. Jest to fragment z „Etyki solidarności” ks. Józefa Tischnera, o dialogu, który powinien toczyć się we wspólnocie, Tischner mówi tak:

Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie i rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu jest dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty, być może nawet początkiem domu. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog. Ile cierpliwości trzeba, żeby go kontynuować. Trzeba nie tylko przezwyciężyć lęk i usunąć uprzedzenia, ale również wynaleźć taki język, który dla obu stron będzie znaczył to samo. Nie może to być język grupowy ani język insynuacji, oszczerstwa czy nawet język oskarżeń. Aby mowa wasza była tak, tak, nie, nie a co nadto, od złego jest. Język rzetelnego dialogu jest językiem rzeczowym, a więc językiem, który przystaje do rzeczy, to co czarne nazywa się czarnym to co białe nazywa się białym. Nikt nie usiłuje robić rozkoszy z bólu. Nie każda rozmowa człowieka z człowiekiem jest rzetelnym dialogiem. Rzetelny dialog sprawia prawdziwe rewolucje w życiu ludzi i społeczeństw. On jest jak wpuszczenie światła w mrok piwnicy. Bardzo często porównuje się prawdę do światła, które oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego. Dialog wnosząc światło odsłania prawdę. Innymi słowy przywraca rzeczom i sprawom ich właściwy wygląd.

Ten fragment doskonale opisuje wspólnotę klasztorną, czyli ludzi, którzy mają bardzo dużo ze sobą wspólnego, wychodzą ze swoich kryjówek, bo każdy z nas przyszedł do klasztoru z jakąś swoją historią, którzy stają w prawdzie, przyjmują prawdę o sobie i o drugim człowieku i mają ten sam cel, jakim jest życie wieczne. Taka wspólnota decyduje, że spośród siebie wybierze jednego człowieka, który będzie dla niej szafarzem Ewangelii. Znają go, wiedzą jaki on jest. Znają jego słabości, on zna ich słabości, ale właśnie dlatego, że to wiedzą mają pewność, że jego serce nigdy nie stwardnieje, żeby im nie mówić o Bożym Miłosierdziu.

Analogicznie jest we wspólnocie rodzinnej. Tam też dokonuje się wyborów podejmując np. funkcję ojca i matki. Te funkcje dzisiaj próbuje się pozbawić autorytetu, zdjąć z piedestału, zanegować, zniszczyć. Można tych funkcji bronić we wspólnocie małżeńskiej i w dialogu.

Nikt nie wymaga od opata, ojca, matki, męża, żony by byli nieomylni. Tylko Pan Bóg i Ojciec Święty, gdy się na to zdecyduje, a nie często to się zdarza (ostatnio w 1950 roku) są nieomylni. Nie jesteśmy więc nieomylni a w dodatku jesteśmy ludźmi, którzy błądzą. Trwajmy więc we wspólnocie i podążajmy do jednego celu. Skoro dużo nas łączy, rozmawiajmy i zdejmujmy maski. Słuchajmy przewodnika, który będzie nam przypominał kim jest Bóg oraz że Bóg nas nigdy nie zawiedzie. Takie postępowanie będzie owocować nadzieją na lepsze jutro.

Dzisiaj trzeba się modlić o autorytety, żeby na tych swoich funkcjach wytrwali i dobrze robili to, co mają robić. Trzeba się modlić za nasze wspólnoty, abyśmy mieli jak najwięcej wspólnego i żebyśmy żyli w dialogu.


Tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Benedictus”, który prowadzony jest przez oblatów benedyktyńskich.


Szymon Hiżycki OSB (ur. w 1980 r.) studiował teologię oraz filologię klasyczną; odbył specjalistyczne studia z zakresu starożytnego monastycyzmu w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jest miłośnikiem literatury klasycznej i Ojców Kościoła. W klasztorze pełnił funkcję opiekuna ministrantów, duszpasterza akademickiego, bibliotekarza i rektora studiów. Do momentu wyboru na urząd opacki był także mistrzem nowicjatu tynieckiego. Wykłada w Kolegium Teologiczno-Filozoficznym oo. Dominikanów. Autor książki na temat ośmiu duchów zła Pomiędzy grzechem a myślą oraz o praktyce modlitwy nieustannej Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie.


Fot. Borys Kotowski OSB

(Visited 162 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij