Umieszczony przez 11:58 Duchowość monastyczna, Pismo Święte

Św. Grzegorz Wielki o modlitwie. Niebezpieczne wyżyny kontemplacji

Dwie zatem drogi życia, którymi posługuje się umysł, mianowicie czynne i kontemplacyjne, są jak dwoje oczu na naszej twarzy.

Modlitwa lepsza niż roztrząsanie

Polecenie dokonania oczyszczenia po zakończeniu czasu ucztowania oznacza, że po poznaniu cnót należy pokierować zamysłami serca i oczyścić wszystko, co się czyni, poprzez długie i surowe roztrząsanie – czy aby nie uważa się za dobro tego, co jest złem, i czy nie uważa się za wystarczające dobra rzeczywistego, lecz niedoskonałego. Często umysł tak nas zwodzi, że oszukuje nas albo co do jakości zła, albo co do ilości dobra. Ale do zrozumienia owych cnót bardziej pomogą modlitwy niż roztrząsania, bo gdy staramy się zbadać coś dokładniej w naszym wnętrzu, często trafniej zrozumiemy to podczas modlitwy niż za pomocą dociekania. Gdy bowiem umysł, jakby dzięki machinie skruchy, wznosi się ku wysokościom, wtedy z pewniejszym rozeznaniem ogląda z góry wszystko, co ma w sobie (I,XXXIV,48, ŹrMon 39, s. 133).

— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 1 (List, Przedmowa, Księgi I–V) wydanej w serii Źródła Monastyczne.


Grzech przeszkodą w modlitwie

Wznosić owo oblicze oznacza zwracać umysł ku Bogu poprzez wytrwałą modlitwę. Lecz tę wzniesioną twarz plami skaza, gdy świadomość winy oskarża zwrócony ku niebu umysł. Gdy zamierza on się modlić, jest kąsany pamięcią o niepokonanym jeszcze grzechu, i zaraz słabnie w nim pewność nadziei. Traci ufność, że może otrzymać to, czego pragnie, kiedy przypomina sobie, że wciąż nie chce czynić tego, co usłyszał od Boga. (…) Serce oskarża nas podczas zanoszenia prośby, gdy pamięta, że sprzeciwia się wymaganiom tego, do którego kieruje prośbę. (…) W takim przypadku istnieje pewne zbawienne lekarstwo: gdy umysł czyni sobie wyrzuty z powodu pamięci o winie, powinien, przystępując do modlitwy, opłakiwać to, że zbłądził. Gdy zmaza grzechu zostanie zmyta żalem, oblicze serca podczas modlitwy będzie postrzegane przez Stwórcę jako czyste. Lecz należy zadbać zwłaszcza o to, by nie popaść znowu w to, co już (ku wielkiej radości) zostało obmyte łzami, aby już raz opłakana wina nie została ponownie popełniona, bo wtedy same pokutne lamenty stracą na ważności w oczach sprawiedliwego Sędziego. (…) Niekiedy zaś oczyszczamy serce ze wszystkiego i nawet gdy nie oddajemy się modlitwie, przeciwdziałamy niegodziwym popędom, a jednak, ponieważ sami rzadziej popełniamy winy, mniej jesteśmy skłonni wybaczać cudze przewinienia. Z im większą troską duch nasz boi się winy, tym surowiej chowa urazę względem tego, czym zawinił wobec niego ktoś inny. Dlatego zdarza się, że gdy ktoś czyni postępy i staje się czujny wobec grzechu, to okazuje się opieszały w przebaczaniu. Ponieważ sam boi się wobec kogoś zgrzeszyć, to surowiej domaga się ukarania tego, czym zgrzeszono wobec niego. Lecz czyż jakaś bolesna zmaza może się wydawać gorsza niż ta, która w obliczu Sędziego nie tyle plami, co zabija miłość? Każdy bowiem grzech kazi życie duszy, lecz żal chowany wobec bliźniego zabija je. Godzi on bowiem w serce niczym miecz i swym ostrzem przeszywa ukryte jego wnętrze. I dopóki nie zostanie usunięty z przebitego serca, nie otrzyma się podczas modlitwy żadnych Bożych darów, ponieważ nie można podawać uzdrawiających lekarstw ciału, jeśli wcześniej nie wyjmie się ostrza z rany. (…) Tak więc wówczas wznosimy oblicze bez skazy, kiedy ani sami nie dopuszczamy się zakazanych niegodziwości, ani z powodu własnej gorliwości nie chowamy w sobie tych, które zostały wyrządzone przeciwko nam. Umysł nasz jest bowiem podczas modlitwy dręczony wielkim niepokojem, jeśli wciąż albo plami go własny uczynek, albo oskarża żal chowany z powodu cudzej złośliwości (X,XV,27–30, ŹrMon 41, s. 381–384).

— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 2 (Księgi VI–X) wydanej w serii Źródła Monastyczne.


Strzec się natrętnych myśli

Często przecież nawet podczas ofiary modlitwy pojawiają się natrętne myśli, które mogą udaremnić lub splamić w nas to, co z płaczem poświęcamy Bogu. Dlatego Abraham, składając ofiar o zachodzie słońca, cierpiał od natrętnego ptactwa, które gorliwie odpędzał, aby nie porwało składanej ofiary (por. Rdz 15,11). Podobnie my, ofiarując Bogu całopalenie na ołtarzu serca, strzeżemy go od nieczystych ptaków, aby złe duchy ani przewrotne myśli nie porwały tego, co nasz umysł ma nadzieję z pożytkiem ofiarować Bogu (XVI,XLII,52, ŹrMon 44, s. 328).

— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 3 (Księgi XI–XVI) wydanej w serii Źródła Monastyczne.


Prawdziwa modlitwa zmienia życie

Są bowiem w Kościele świętym ludzie, którzy ofiarowują Bogu długie modlitwy, lecz nie prowadzą życia ludzi modlitwy. W swoich prośbach idą za obietnicami nieba, ale w swoich uczynkach od nich uciekają. Czasem podczas modlitwy otrzymują dar łez, lecz gdy po skończeniu modlitw pycha atakuje ich umysł, natychmiast nadymają się wyniosłą zarozumiałością; gdy pobudza ich chciwość, zaraz płoną żarem chciwej myśli; gdy kusi ich rozpusta, od razu pałają grzesznymi pragnieniami; gdy gniew ich przekona, natychmiast płomień szaleństwa pochłania łagodność umysłu. (…) Modlitwa, która nigdy nie zachowuje stałej i wytrwałej miłości, nie ma wagi cnoty (XXXIII,XXIII,43, ŹrMon 78, s. 72–73).

— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 7 (Księgi XXXIII–XXXV) wydanej w serii Źródła Monastyczne.


Nadmiar kontemplacji szkodzi

Właśnie dlatego dzieje się tak, że niektóre niespokojne duchy, szukając w kontemplacji więcej niż mogą zrozumieć, dochodzą nawet do przewrotnych prawd wiary, a gdy nie chcą być pokornymi uczniami prawdy, stają się nauczycielami błędów. (…) Dwie zatem drogi życia, którymi posługuje się umysł, mianowicie czynne i kontemplacyjne, są jak dwoje oczu na naszej twarzy. Prawe oko jest bowiem życiem kontemplacyjnym, lewe – czynnym. Lecz są tacy, którzy, jak już powiedzieliśmy, żadną miarą nie potrafią rozsądnie zrozumieć spraw najwyższych i duchowych, a jednak wspinają się na wyżyny kontemplacji i dlatego z powodu błędu przewrotnego umysłu wpadają w przepaść niewierności. Tak więc życie kontemplacyjne prowadzone ponad siły zmusza takich ludzi, których jedynie życie czynne mogłoby pokornie ustrzec w prawości, do odejścia od prawdy. (…) „Skoro nie masz dość rozsądku, by nadawać się do życia kontemplacyjnego, bezpiecznie trzymaj się jedynie czynnego. Skoro nie podołasz temu, co wybrałeś jako coś wielkiego, tym bardziej zadowalaj się tym, co uważasz za małe. Wówczas, skoro poprzez życie kontemplacyjne musiałbyś upaść i odstąpić od poznania prawdy, dzięki życiu czynnemu zdołasz chociaż jednookim wejść do królestwa niebieskiego. (…) Kto więc gorszy jednego z najmniejszych, lepiej byłoby dla niego zawiązać kamień młyński na jego szyi, i rzucić go w morze; ponieważ dla przewrotnego umysłu lepiej by było, aby jako zajęty pełnił pośród świata ziemskie obowiązki, niż aby poprzez gorliwość kontemplacji poświęcił się zgubie wielu (VI,XXXVII,57, ŹrMon 41, s. 68–70).

— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 2 (Księgi VI–X) wydanej w serii Źródła Monastyczne.


Chrystus scalił działanie i kontemplację

Życie kontemplacyjne przecież bardzo różni się od życia czynnego, lecz gdy przyszedł nasz wcielony Odkupiciel, przejawiając obydwa rodzaje życia, obydwa zjednoczył w sobie. Choć bowiem dokonał cudów w mieście, to jednak przez całą noc ustawicznie trwał na górze na modlitwie (por. Łk 6,12). Dał przykład swoim uczniom, aby ani nie zaniedbywali troski o bliźnich z powodu pragnienia kontemplacji, ani nie porzucali kontemplacji z powodu nadmiernej troski o swoich bliźnich, lecz tak zjednoczyli umysł, uczestnicząc w obu tych rzeczach, żeby miłość bliźniego nie przeszkadzała w miłości do Boga, ani miłość do Boga nie odrzucała miłości bliźniego z tego powodu, że ją przewyższa (XXVIII,XIII,33, ŹrMon 77, s. 47).

— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 6 (Księgi XXVIII–XXXII) wydanej w serii Źródła Monastyczne.


Fragment publikacji W zmaganiach o wieczność. Wybrane teksty z “Moraliów” św. Grzegorza Wielkiego


Św. Grzegorz Wielki, papież, ur. ok. 540 r. W 574 r. porzucił życie świeckie i został mnichem. Założył kilka klasztorów. W 590 r., po śmierci papieża Pelagiusza II, został wybrany na jego następcę. W 596 r. wysłał misjonarzy do Anglii. Zmarł w 604 r. Był jednym z najbardziej znanych i poczytnych Ojców Kościoła na Zachodzie.

(Visited 850 times, 1 visits today)


Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, mamy dla Ciebie propozycję! Możesz otrzymywać raz w tygodniu, w sobotę o 19:00, e-mail z najnowszymi artykułami z portalu cspb.pl. Wystarczy, że zapiszesz się do naszych powiadomień poniżej...

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!

Zamknij