Głos Boży słyszy się w ciszy
Zaiste, głos Boga słyszy się jakby we śnie, gdy ze spokojnym umysłem odpoczywa się od aktywności tego świata, a rozważa się w ciszy Boże przykazania. Bo gdy umysł odpoczywa od zewnętrznych zajęć, wtedy lepiej poznaje się powagę Bożych przykazań. Wtedy umysł żywiej wnika w Boże słowa, gdy nie chce przyjąć wrzawy ziemskich trosk. Człowiek zaś źle czuwa, gdy żar ziemskich zajęć niezwykle mu doskwiera. Bo tłum ziemskich myśli zagłusza i zamyka ucho serca. Tym słabiej słyszy się w zakamarkach umysłu głos sędziego, który kieruje, im mniej powstrzymuje się hałas zgiełkliwych trosk. Bo człowiek rozdarty na dwoje nie jest w stanie w pełni sprostać wszystkiemu: jeśli pragnie być wewnętrznie pouczony, a nadal angażuje się zewnętrznie, to otwierając ucho na zewnątrz, staje się głuchy wewnętrznie. Mojżesz, żyjąc wśród Egipcjan, jakby czuwał, i dlatego będąc w Egipcie, nie słyszał Bożego głosu (por. Wj 2,11–25). Lecz po zabiciu Egipcjanina, po tym jak udał się na pustynię, gdzie przebywał czterdzieści lat, jak gdyby zasnął dla drażniącego zgiełku ziemskich pragnień. I dlatego zasłużył na usłyszenie Bożego głosu, ponieważ im bardziej był obojętny, dzięki łasce Bożej, wobec pragnienia zewnętrznych rzeczy, tym bardziej prawdziwie czuwał, aby poznawać rzeczy wewnętrzne. Jako przełożony narodu izraelskiego został też wyprowadzony z tłumu na górę, aby tam otrzymać przykazania Prawa, a ponadto, aby mógł badać wewnętrzne rzeczy, został ukryty przed zewnętrznymi hałasami (por. Wj 19,3). Dlatego też święci ludzie, którzy z powodu wymogów ich funkcji zmuszeni są do angażowania się w zewnętrzne posługi, zawsze uciekają do wnętrza swoich serc; i tam wspinają się na szczyt najtajniejszej myśli, i w pewnym sensie otrzymują Prawo na Górze – odsunąwszy się od zgiełku i wrzawy ziemskich zajęć, rozważają na szczycie swoich myśli wyrok Bożej woli. Dlatego też Mojżesz często udaje się do Przybytku w sprawach wątpliwych i tam na osobności radzi się Boga i uczy się, jak podejmować pewniejsze decyzje. Bo opuścić tłum, aby udać się do Przybytku, znaczy odsunąwszy się od zamętu rzeczy zewnętrznych, wejść do samotni umysłu. Tam bowiem [człowiek] radzi się Boga, tam słyszy wewnątrz i w ciszy, co należy robić jawnie na zewnątrz. Mądrzy przełożeni każdego dnia podejmują takie kroki. Gdy mają świadomość, że nie są w stanie rozstrzygnąć wątpliwych kwestii, wtedy chronią się do tej samotni umysłu, jak do swego rodzaju Przybytku. Przez wgląd w Boże Prawo radzą się Pana, jakby przed Arką. I to, co wpierw w milczeniu usłyszą, potem objawiają światu swoim działaniem. Bo aby mogli angażować się w sprawy tego świata bez szkody dla siebie, nieustannie dbają o to, aby uciekać się do tajników swego serca. Zatem słyszą głos Boga, jakby we śnie, gdy w wewnętrznym rozważaniu uwalniają się od cielesnego rozumowania (XXIII,XX,37–38, ŹrMon 75, s. 50–51).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 5 (Księgi XXIII–XXVII) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Podsycać ogień miłości lekturą
Pomagają nam bardzo zarówno przykłady Ojców, jak i przykazania Pisma Świętego. Jeśli bowiem patrzymy na dokonania świętych i nakłaniamy ucho do Boskich poleceń, to rozważanie jednego i słuchanie drugiego rozpala nas. Nasze serce nie jest sparaliżowane lenistwem, gdy jest przynaglane do ich naśladowania. Dlatego słusznie powiedziano do Mojżesza: Ogień na ołtarzu będzie płonął zawsze, będzie go podsycał kapłan, dokładając drewno każdego dnia rano (Kpł 6,5). Ołtarzem Boga jest nasze serce, na którym, jak nakazano, ogień ma zawsze płonąć, ponieważ trzeba, aby płomień miłości stale wznosił się z niego do Boga. Kapłan powinien dokładać do niego codziennie drewna, aby nie zgasł. (…) Kapłan więc podtrzymując ogień na ołtarzu, codziennie dokłada do niego drewna, to znaczy każdy wierzący, aby nie zgasł w nim płomień miłości, musi nieustannie gromadzić w swoim sercu zarówno przykłady poprzedników, jak i świadectwa Pisma Świętego (XXV,VII,15, ŹrMon 75, s. 152–153).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 5 (Księgi XXIII–XXVII) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Słowo Boże działa w każdym inaczej
Mianem wszystkiego mogą też być oznaczone. Same różnice w obyczajach. Jeden bowiem unosi się dumą, inny ugina się pod ciężarem lęku, inny płonie żądzą, inny zionie chciwością, inny upada z powodu zbytniej pobłażliwości, jeszcze inny kipi gniewem. Lecz dzięki nauce płynącej ze Słowa Bożego pysznemu zostaje dana pokora, bojaźliwemu śmiałość, rozpustny poprzez dążenie do czystości obmywa się z nieczystości, chciwy poprzez powściągliwość miar kuje żar swych pożądań, pobłażliwy podnosi się dzięki słusznej gorliwości, gniewliwy hamuje wyskoki swej porywczości. Dlatego Bóg napełnia wszystko wodami, ponieważ kształtuje moc swego słowa w poszczególnych ludziach według różnorodności ich obyczajów, tak że każdy może w Jego słowie odnaleźć to, dzięki czemu zakiełkuje nasienie potrzebnej cnoty (VI,XVI,22, ŹrMon 41, s. 29).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 2 (Księgi VI–X) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Pismo Święte jak lustro
Pismo Święte położone [nam] zostało przed oczami umysłu niby zwierciadło, aby przeglądało się w nim nasze wewnętrzne oblicze. W nim poznajemy to, co w nas szpetne i to, co w nas piękne. W nim oglądamy, na ile postępujemy naprzód, w nim też – jak dużo brakuje nam do postępu (II,I,1, ŹrMon 39, s. 145).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 1 (List, Przedmowa, Księgi I–V) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Szkodliwe jest przesadne milczenie
Należy jednak przy tym wiedzieć, że czasem gdy ze zbytnim lękiem powstrzymujemy się od mówienia, to bardziej aniżeli potrzeba zamykamy się za zagrodą milczenia. Gdy nierozsądnie uciekamy przed grzechami języka, w ukryciu wikłamy się w jeszcze gorsze ułomności. Często gdy tłumimy w sobie nadmierną chęć mówienia, doświadczamy potężnego wielosłowia w sercu; myśli tym silniej kipią w umyśle, im mocniej uciska je bezwzględna straż nierozsądnego milczenia. Przeważnie myśli te tym szerzej się rozlewają, im bardziej czują się bezpieczne, ponieważ nie widzą ich ci, którzy mogliby je skarcić na zewnątrz. Dlatego duch nieraz unosi się pychą i postrzega tych, których słów słucha, jako ludzi słabych. Zamykając usta ciała, nie widzi, na jakie wady otwiera się z powodu pychy. Tłumi wprawdzie język, ale ośmiela myślenie. A gdy z powodu niedbalstwa wcale nie zastanawia się nad sobą, tym zuchwalej oskarża wszystkich w swym wnętrzu, im bardziej potajemnie to czyni. Gdy zaś ludzie nazbyt milczący doznają jakichś niesprawiedliwości, to na ogół o wiele głębiej pogrążają się w srogim bólu, ponieważ nie mówią o tym, czego doznają. Bo gdyby język spokojnie opowiedział o do znanych cierpieniach, ból wysączyłby się ze świadomości. Zamknięte rany bolą bardziej. Gdy usuwa się ropę, która nagromadziła się wewnątrz, rana otwiera się z bólem, który przynosi zdrowie. Gdy ludzie nadmiernie milczący widzą u innych coś złego, ale język trzymają za zębami, to tak jakby zobaczyli rany, a nie chcieli zastosować lekarstwa. Stają się sprawcami śmierci, gdyż nie chcieli swym słowem usunąć jadu, chociaż mogli to uczynić. Gdyby nieopanowane milczenie nie było winą, prorok nie powiedziałby: Biada mi, że milczałem (VII,XXXVII,60, ŹrMon 41, s. 139–140).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 2 (Księgi VI–X) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Pożytek z fałszywych oskarżeń
Jest taki charakterystyczny zwyczaj ludzi przewrotnych, że swoje występne czyny, zanim słusznie zostaną z ich powodu oskarżeni, przerzucają na ludzi dobrych, karcąc ich. Ponieważ boją się być oskarżeni o rzeczy, które czynią, twierdzą, że popełnili je sprawiedliwi, którzy sprzeciwiają się ich występkom. Święci zaś mężowie cierpliwie słuchają, chociaż nie przypominają sobie, by kiedykolwiek to uczynili, a widzą, że zło, które jest im przypisywane, zostało popełnione przez ich oskarżycieli. A skoro nie mogą ich poprawić swym nauczaniem, cierpliwie ich znoszą, bo nawet jeśli nie uzyskają plonu ich nawrócenia, to jednak mogą otrzymać nagrodę za cierpliwość (XIII,I,1, ŹrMon 44, s. 117).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 3 (Księgi XI–XVI) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Karcąc innych pamiętamy o własnej słabości
Gdy więc widzimy, że mężowie nie byle jakiego stylu życia bronią ziemskich spraw z gniewem albo bez umiaru, to powinniśmy karcić takie ich zachowanie z miłosierdziem; a jednak gdy ich karcimy, nie powinniśmy o nich wątpić, ponieważ często w jednym i tym samym człowieku znajdują się i pewne rzeczy godne nagany, które widać, i rzeczy wielkie, których nie widać. W nas samych zaś często rzeczy wielkie są widoczne, a te, które należy skarcić, niekiedy są ukryte. Dlatego więc należy poniżać pychę naszego umysłu, bo ich słabości są jawne, a nasze ukryte; i znów: ich mocne strony są ukryte, a nasze jawne i wszystkim znane. Tych więc, których karcimy za ich jawną słabość, pozostaje nam uszanować przez docenienie ich ukrytej siły; a jeśli nasz umysł wynosi się na skutek ich jawnej słabości, to niech weźmie pod uwagę swoje ukryte słabości i zachowa pokorę. Przecież często są tacy, którzy są posłuszni wielu przykazaniom, a nie przestrzegają kilku; tymczasem my nie przestrzegamy wielu, a zachowujemy kilka. Dlatego często zdarza się, że gdy widzimy, że inni lekceważą to przykazanie, którego my przestrzegamy, nasz umysł zaraz popada w pychę, zapominając, jak wielu przykazań nie przestrzega, gdy bardzo mało jest tych, które zachowuje. Musimy więc, karcąc innych, tłumić pychę naszych niespokojnych myśli. Jeśli bowiem nasz umysł widzi, że znajduje się wyżej od innych, to jakby doprowadzony nad przepaść wyjątkowości, tym bardziej nieszczęśliwie upadnie (XXXI,XIII,25, ŹrMon 77, s. 262–263).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 6 (Księgi XXVIII–XXXII) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Dobra intencja łagodzi winę ostrego słowa
Często bowiem zdarzało się wielkim i godnym podziwu nauczycielom [Kościoła], jako że byli nadzwyczaj gorliwi w miłości, że przekraczali miarę nagany. Język mógł mówić to, czego mówić nie powinien, ponieważ miłość rozpalała umysł tak, jak należy. Lecz wypowiedzenie obraźliwego słowa może być wybaczone o tyle szybciej, o ile rozważy się, z jakiego pochodzi źródła. (…) Wina może być więc odpuszczona prędzej, jeżeli nie została popełniona z żadną złośliwą intencją. Toteż Sofar nazywa nieprawym tego, którego chwaliły słowa Najwyższego, ale zganiony, nie zostaje odcięty od przebaczenia, ponieważ pozwolił sobie na słowa obrazy pod wpływem gorliwego umiłowania Boga (X,VII,12, ŹrMon 41, s. 364–365).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 2 (Księgi VI–X) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Różnica między pouczeniem z miłości i z próżności
Rozgorzało w nim serce, ponieważ żar miłości nie chciał płonąć na zewnątrz w słowach nagany. Ogień płonął w rozmyślaniach serca, bowiem nagana dla bezbożnych występnych zastygła w upominających ustach. Zapał w miłości bowiem, sączący słowa nagany przeciwko czynom niegodziwców, miarkuje sam siebie, gdy wzrasta dzięki zadziwiającym pociechom, tak by ani nie przestać ganić tych win, których nie jest w stanie poprawić, ani nie oskarżać się o udział w ich grzechach przez milczącą zgodę. Lecz jak często niektóre wady przybierają pozór cnót, na przykład, rozrzutność jawi się jako miłosierdzie, chciwość jako oszczędność, a okrucieństwo jako sprawiedliwość, tak często pragnienie próżnej chwały, niezdolne do zachowania ciszy wewnątrz, udając żar miłości, zapala umysł do porywczego mówienia. Silne pragnienie popisania się popycha [człowieka] do zuchwałego przemawiania, a pragnienie pokazania się ujawnia się pod pozorem chęci udzielania rady. Mówiąc nie troszczy się on bowiem o to, aby pomóc, lecz o to, by się popisać; nie ma na względzie poprawy niegodziwości, którą dostrzega, ale tylko pokazanie słuszności swych poglądów (XXIII,XI,18–19, ŹrMon 75, s. 31).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 5 (Księgi XXIII–XXVII) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Przepowiadanie dostosować do słuchaczy
Aby zaś prostych słuchaczy krzepiono nie zalewem wiedzy, lecz umiarkowanym sączeniem nauki, Bóg (…) miarkuje nauczanie uczonych. (…) Dobrze opisano to w Ewangelii w sposób symboliczny, gdy powiedziano: Jezus wszedłszy do łodzi Piotra, poprosił, by trochę odbił od lądu, i tak siedząc, nauczał tłumy. Cóż innego oznacza łódź Piotra, niż powierzony Piotrowi Kościół? A gdy Pan ma z niej głosić naukę napływającym tłumom, każe nieco odbić od ziemi, wskazując rzecz jasna swym nauczycielom, że nie powinni głosić prostym ludziom zbyt głębokich rzeczy o sprawach niebieskich, ani też jednak zbyt przyziemnych. (…) Często bowiem, gdy serca słuchaczy zgorszą się wskutek nadmiaru słów, język nauczających poniesie karę za brak rozsądku. (…) Ten, który już rozumie głęboko Pismo Święte, powinien okryć swe doniosłe rozumienie milczeniem na użytek niepojętnych, nie zniszczył wskutek zgorszenia duszy ani maluczkiego wiernego, ani nie wiernego, który mógłby uwierzyć. (…) Godzi się przecież, by ten, kto naucza, zważał na ograniczenia słuchającego, tak aby poziom nauczania wzrastał wraz z postępami jego słuchacza. Każdy nauczyciel winien tak postępować, jak z nim postępuje Bóg. (…) Nie powinien więc głosić prostym ludziom wszystkiego, co wie, ponieważ sam nie potrafi zrozumieć całego ogromu tajemnic niebiańskich (XVII,XXVI,37, ŹrMon 63, s. 41–43).
— Św. Grzegorz Wielki, fragment publikacji Moralia. Komentarz do Księgi Hioba, tom 4 (Księgi XVII–XXII) wydanej w serii Źródła Monastyczne.
Fragment publikacji W zmaganiach o wieczność. Wybrane teksty z “Moraliów” św. Grzegorza Wielkiego
Św. Grzegorz Wielki, papież, ur. ok. 540 r. W 574 r. porzucił życie świeckie i został mnichem. Założył kilka klasztorów. W 590 r., po śmierci papieża Pelagiusza II, został wybrany na jego następcę. W 596 r. wysłał misjonarzy do Anglii. Zmarł w 604 r. Był jednym z najbardziej znanych i poczytnych Ojców Kościoła na Zachodzie.
Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, mamy dla Ciebie propozycję! Możesz otrzymywać raz w tygodniu, w sobotę o 19:00, e-mail z najnowszymi artykułami z portalu cspb.pl. Wystarczy, że zapiszesz się do naszych powiadomień poniżej...
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.
Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.
To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!






