Umieszczony przez 11:45 Medalik św. Benedykta

Szkic o znaczeniu medalika albo krzyża św. Benedykta

Św. Benedykt dostąpił zaszczytu pojawienia się na tym samym medaliku wraz z wizerunkiem Krzyża św., aby podkreślić skuteczność, ja­ką ten święty znak miał w jego rękach. Św. Grzegorz Wielki, który napisał żywot świętego patriarchy, ukazuje go nam jako odpędzającego swe własne pokusy znakiem Krzyża…

Chrześcijanom wystarczy zastanowić się przez chwilę nad wielce potężną zbawienną mocą Krzyża Jezusa Chrystusa, aby pojęli dostojeństwo medalika, na którym jest on przedstawiony. Krzyż był narzędziem odkupienia świata; jest on zbawiennym drzewem, na którym dokonało się przebłaganie za grzech, który popełnił człowiek, jedząc owoc z zakazanego drzewa. Święty Paweł poucza nas, że wyrok naszego potępienia został przybity do Krzyża i że został zmazany krwią Odkupiciela. Wreszcie Krzyż, w którym Kościół pozdrawia swą jedyną nadzieję (spes unica), ma się pojawić w ostatecznym dniu na obłokach niebieskich jako zwycięskie trofeum Boga-Człowieka.

Obraz Krzyża budzi w nas wszelkie uczucia wdzięczności ku Bogu za dobrodziejstwo naszego zbawienia. Nie ma – prócz świętej Eucharystii – niczego na ziemi, co byłoby bardziej godne naszego szacunku niż Krzyż. To dlatego oddajemy mu pełną uwielbienia cześć, która odnosi się do Pana, którego krew go skropiła.

Ożywieni uczuciami najczystszej pobożności pierwsi chrześcijanie okazywali od początku najgłębszą cześć obrazowi Krzyża, a Ojcowie Kościoła nie ustawali w pochwałach, jakimi obdarzali ten dostojny znak. Gdy po trzech wiekach prześladowań Bóg postanowił udzielić pokoju swemu Kościołowi, na niebie pojawił się krzyż wraz ze słowami: „W tym znaku zwyciężysz”. Cesarz Konstantyn, do którego było adresowane to widzenie, obiecujące mu zwycięstwo, postanowił, że jego wojsko będzie odtąd maszerować do boju pod sztandarem, który będzie przedstawiał obraz Krzyża z monogramem Chrystusa, a który został nazwany Labarum.

Krzyż jest przedmiotem budzącym grozę złych duchów – zawsze się przed nim cofają; na jego widok bez wahania porzucają swój łup i uciekają. I wreszcie – krzyż jest dla chrześcijan tak ważny i niesie z sobą takie błogosławieństwo, że od czasów Apostołów aż do teraz przetrwał niezachwianie u wiernych zwyczaj częstego nakreślania tego znaku na sobie, a u sług Kościoła – na wszystkich przedmiotach, aby znak kapłański nadał im moc błogosławienia i uświęcania.

Nasz medalik, który przede wszystkim przedstawia wizerunek Krzyża, jest więc doskonale dopasowany do pobożności chrześcijańskiej i choćby tylko z tej racji godzien jest wszelkiego rodzaju czci.

Obraz św. Benedykta przedstawiony na medaliku

Św. Benedykt dostąpił zaszczytu pojawienia się na tym samym medaliku wraz z wizerunkiem Krzyża św., aby podkreślić skuteczność, ja­ką ten święty znak miał w jego rękach. Św. Grzegorz Wielki, który napisał żywot świętego patriarchy, ukazuje go nam jako odpędzającego swe własne pokusy znakiem Krzyża – tym samym znakiem, który uczynił na zatrutym napoju, rozbijając naczynie i odkrywając złe zamiary tych, którzy czyhali na jego życie. Gdy zły duch, aby przerazić braci, sprawił, że wydawało im się, że klasztor Monte Cassino stoi w płomieniach, św. Benedykt zniweczył natychmiast ten czar, kreśląc na zmyślonych płomieniach ten sam znak Męki Zbawiciela.

Gdy jego uczniowie byli wewnętrznie nękani poduszczeniami kusiciela, zalecał im jako lekarstwo naznaczenie swego serca obrazem krzyża.

W swej Regule polecił, by brat, który właśnie przeczytał przed ołtarzem uroczystą formułę swej profesji, nakreślił znak krzyża jako nienaruszalną pieczęć na karcie swych ślubów. Pełni ufności w moc tego świętego znaku, uczniowie św. Benedykta dokonywali dzięki Krzyżowi niezliczonych cudów. Wystarczy przypomnieć św. Maura, przywracającego wzrok ślepemu, św. Placyda, uzdrawiającego wielu chorych, św. Rychmira, uwalniającego jeńców, św. Wulstana, który uratował podczas upadku robotnika, spadającego z wysokiej wieży kościelnej, św. Odylona, wyciągającego z oka rannego człowieka kawałek drzewa, który przeszył je na wylot, świętego Anzelma z Canterbury, przepędzającego straszliwe widma, które dręczyły umierającego starca, świętego Hugona z Cluny, uciszającego burzę, św. Grzegorza, gaszącego pożar Rzymu itd. Wszystkie te cuda i wiele innych, zawartych w Aktach świętych Zakonu świętego Benedykta, zostały dokonane za pomocą znaku Krzyża.

Chwała i skuteczność dostojnego narzędzia naszego zbawienia zostały z entuzjazmem i wdzięcznością rozsławione przez duchowych synów i córki wielkiego patriarchy. Nie trzeba nawet wymieniać małego oficjum o świętym Krzyżu, które odmawiał św. Ulryk, biskup Augsburga, i które recytowano w chórach opactw Sankt-Gallen, Reichenau, Bursfeld, itd. Błogosławiony Raban Maur i święty Piotr Damiani poświęcili swe poetyckie prace świętemu Krzyżowi; św. Anzelm z Canterbury ułożył ku jego chwale zachwycające modlitwy. Święty Beda Czcigodny, św. Odylon z Cluny, Rupert z Deutz, Egbert z Schon-Augen i rzesza innych pozostawili nam kazania na temat świętego Krzyża. Eginhard napisał książkę w obronie jego czci przeciw ikonoklastom, a Piotr Czcigodny bronił w specjalnym traktacie używania znaku krzyża, zwalczanego przez petrobruzjan.

Wiele spośród najznakomitszych opactw benedyktyńskich było założonych pod wezwaniem Świętego Krzyża. Wspomnimy tu tylko sławny klasztor zbudowany w Paryżu przez biskupa, św. Germana oraz ten, który zbudował święty Faron w diecezji meldeńskiej (Meaux), ten, który założyła św. Radegunda w Poitiers, jak również ten, który – pod tymże wezwaniem – zbudował Chlodwig II; Metten w Bawarii, Reichenau w Szwajcarii, Quimperlé w naszej Bretanii oraz pięć sławnych klasztorów w Wogezach, położonych wzglądem siebie w taki sposób, że tworzą obraz Krzyża.

Wydaje się, że Zbawiciel świata zechciał na mocy szczególnej łaski powierzyć dzieciom św. Benedykta znakomitą część tego Krzyża, na którym odkupił ludzi. Znaczne fragmenty tego świętego drzewa zostały umieszczone pod ich strażą, tak że chrześcijańska dusza mogłaby się rozkoszować, by tak rzec, kontemplacją narzędzia swego zbawienia, gdyby na jej oczach połączono jego kawałki, które zostały zachowane w opactwach tego zakonu. Spośród klasztorów uprzywilejowanych tak wielkim skarbem wymienimy (we Francji): Saint-Germain-des-Prés w Paryżu, Saint-Denis; Sainte-Croix w Poitiers; Cormery w Turenii, Gellone, itd.; (w Wenecji) św. Michała na Murano, (w Hiszpanii) Sahagún, (w Szwajcarii) Reichenau, (w Niemczech) św. Ulryka i św. Afry w Augsburgu, św. Michała w Hildesheim, św. Trudperta w Schwarzwaldzie, (w Austrii) Melk, wspaniałe opactwo w Gandersheim, itd.

Lecz najdonioślejszą misją powierzoną benedyktynom ku chwale świętego Krzyża jest niesienie tego narzędzia zbawienia do różnych ludów i apostolskie nauczanie pogan. Spora część zachodniej Europy została wydarta z mroków niewiary dzięki ich gorliwości. Wiadomo, ile zawdzięczają Niemcy świętemu Bonifacemu, Anglia – świętemu Augustynowi z Canterbury, Belgia – świętemu Amandowi, Holandia i Zelandia – świętemu Wilibrordowi, Westfalia – Świętemu Switbertowi, Saksonia – świętemu Ludgerowi, Bawaria – świętemu Korbinianowi, Szwecja i Dania – świętemu Ansgarowi, Austria – świętemu Wolfgangowi, Polska i Czechy – Świętemu Wojciechowi z Pragi, Prusy – świętemu Ottonowi z Bambergi, Ruś – innemu świętemu Bonifacemu.

Takie są (w skróceniu) powiązania, jakie mają ze świętym Krzyżem wielkie dzieła, odnoszące się do osoby i imienia św. Benedykta. Wypada podsumować to stwierdzeniem, że połączenie na tym samym medaliku wizerunku tego świętego patriarchy z obrazem Krzyża Zbawiciela było szczególnie trafne. Można to jeszcze łatwiej zrozumieć, jeśli powiąże się to z przekazami zawartymi w aktach dotyczących dwóch wielkich uczniów tego sługi Bożego, św. Placyda i św. Maura. Obaj, dokonując cudów, których pełne są ich żywoty, mieli zwyczaj przywoływać ku pomocy święty Krzyż, a wraz z nim imię swego świętego prawodawcy, uświęcając tym samym początki pobożnej praktyki, której wyrazem musiał się stać potem medalik.

Święty Placyd dopiero co opuścił świętego Benedykta, by udać się na Sycylię. W Kapui poproszono go o uzdrowienie primiceriusza tamtejszego kościoła. Po długim opieraniu się, wynikającym z jego pokory, zgodził się położyć rękę na głowie tego księdza, dotkniętego śmiertelną chorobą. Uzdrowił go natychmiast, wypowiadając słowa: „W imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, który dzięki modlitwom i cnocie naszego mistrza Benedykta wyciągnął mnie całego i zdrowego z głębi wód, niechaj Bóg wynagrodzi ci twą wiarę i przywróci ci pierwotne zdrowie”. Wkrótce przyszedł niewidomy, prosząc, aby i on mógł zostać uzdrowiony. Placyd uczynił na jego oczach znak Krzyża, do którego dodał taką modlitwę: „Pośredniku między Bogiem a ludźmi, Panie Jezu Chryste, który zstąpiłeś z nieba na ziemię, aby oświecić tych, którzy mieszkają w mroku i cieniu śmierci, który dałeś naszemu błogosławionemu mistrzowi Benedyktowi moc leczenia wszelkich chorób i wszelkich ran, zechciej dzięki jego zasługom przywrócić wzrok temu niewidomemu, aby ujrzawszy wspaniałość tych dzieł lękał się Ciebie i uczcił Cię jako Najwyższego Pana”. Następnie, zwracając się do niewidomego, Placyd dorzucił: „Przez zasługi naszego przeświętego ojca Benedykta, polecam ci w imię Tego, który stworzył słońce i księżyc, aby były ozdobą nieba, i który dał niewidomemu od urodzenia oczy, których odmówiła mu natura, wstań i bądź uzdrowiony; idź i głoś wszystkim cuda naszego Boga!”. Niewidomy natychmiast odzyskał wzrok. Moglibyśmy przytoczyć jeszcze inne cudowne fakty z żywota świętego Placyda, uzdrowienia chorych lub uwolnienia opętanych, podczas których wezwanie albo wspomnienie świętego Benedykta, wówczas jeszcze żyjącego, łączyło się z użyciem znaku Krzyża. Czyta się w tych opowieściach, że nawet sami chorzy uznawali i głosili tę tajemniczą więź.

Święty Maur, opuściwszy wielkiego patriarchę, który posłał go, aby ustanowił jego Regułę w Galii, również – jak mówiliśmy wyżej – prędko dokonał licznych cudów, które były spełnione za pomocą świętego Krzyża; święty opat miał również zwyczaj łączenia Boskiej mocy narzędzia naszego zbawienia z przyzywaniem wstawiennictwa św. Benedykta. Sam dał o tym świadectwo, skoro po uratowaniu ze szponów śmierci jednego z towarzyszy jego podróży czytamy następującą deklarację: „Jeśli Boski Majestat – powiedział [Maur] do świadków tego cudu – raczył dokonać tego cudu dzięki drzewu naszego odkupienia, to chwałę z tego tytułu należy przyznać nie człowiekowi, lecz samemu Boskiemu Odkupicielowi, ale nikt nie powinien wątpić, że to dzięki zasługom naszego przeświętego ojca Benedykta otrzymaliśmy od Niego tę łaskę”.

Fakty dowodzą więc w oczywisty sposób, że od początku istnienia zakonu benedyktyńskiego ten sposób uciekania się do Bożej dobroci był z pełnym powodzeniem praktykowany. Święty Benedykt był jeszcze na ziemi, a jego uczniowie już zwracali się do Boga w jego imię; a skoro ufność w jego zasługi została już pobłogosławiona z nieba, moc wstawiennicza takiego sługi Bożego powinna jeszcze wzrosnąć, gdy został wyniesiony do chwały.

Litery, które czytamy na medaliku

Oprócz obrazu Krzyża i wizerunku św. Benedykta medalik przedstawia jeszcze określoną liczbę liter; każda z nich reprezentuje jakiś wyraz łaciński. Gdy połączymy te różne słowa, odsłania się sens, który ukazuje intencję medalika. Ich celem jest wyrażenie związków świętego patriarchy mnichów Zachodu ze świętym znakiem zbawienia ludzi, a zarazem dostarczenie wiernym sposobu posługiwania się mocą świętego Krzyża przeciwko złym duchom.

Te tajemnicze litery są położone na tej stronie medalika, na której figuruje krzyż. Najpierw należy się przyjrzeć czterem, które zostały umieszczone pomiędzy ramionami tego krzyża:

C S
P B

Znaczą one: CRUX SANCTI PATRIS BENEDICTI; to jest: „Krzyż Świętego Ojca Benedykta”. Już te słowa wyjaśniają przesłanie medalika.

W linii pionowej krzyża czytamy:

C
S
S
M
L

Znaczy to: CRUX SACRA SIT MIHI LUX, czyli: „Niech święty Krzyż będzie mi światłem”.

W linii poziomej tegoż krzyża czytamy:

N. D. S. M. D.

To znaczy: NON DRACO SIT MIHI DUX, czyli: „Niech smok nie będzie mi wodzem”.

Gdy połączymy te dwie linijki, tworzą one wiersz (pentametr), którego sens jest świadectwem chrześcijanina, wyrażającym jego ufność wobec świętego Krzyża i jego sprzeciw wobec jarzma, które chciałby nań nałożyć demon.

Wokół medalika znajduje się dłuższa inskrypcja, która podaje najpierw święte imię Jezusa wyrażone tradycyjnym monogramem IHS. Wiara i doświadczenie pouczają nas wystarczająco o wszechmocy tego Imienia Bożego. Dalej, zaczynając od prawej strony, mamy kolejno następujące litery: V. R. S. N. S. M. V. S. M. Q. L. I. V. B.

Te inicjały reprezentują dwa wersy:

VADE RETRO SATANA, NUNQUAM SUADE MIHI VANA;
SUNT MALA QUAE LIBAS, IPSE
VENENA BIBAS.

Czyli: „Idź precz, szatanie, nigdy nie doradzaj mi marności; zły jest napój, który mi nalewasz, sam pij truciznę”.

Uważa się, że słowa te wyszły z ust św. Benedykta; te z pierwszego wersu podczas pokusy, która go doświadczyła, i którą pokonał dzięki znakowi krzyża, a te z drugiego wersu – w chwili, gdy jego wrogowie podali mu śmiercionośny napój, co odkrył czyniąc znak krzyża na czarze, która go zawierała.

Chrześcijanin może się posługiwać tymi słowami za każdym razem, gdy jest narażony na pokusy i zniewagi niewidzialnego wroga zbawienia. Nasz Pan osobiście uświęcił pierwsze słowa: Vade retro Satana – Idź precz, szatanie. Ich moc jest gwarantowana przez samą Ewangelię. Marności, które doradza nam diabeł, to nieposłuszeństwo prawu Bożemu, pompy i wielkie oszustwa świata. Napój, który podaje nam ten anioł ciemności, to grzech, który zabija duszę. Zamiast go akceptować, powinniśmy zostawić go jemu, jako dolę, którą sam sobie wybrał. Nie ma potrzeby długo tłumaczyć chrześcijańskiemu czytelnikowi mocy tego wezwania, przeciwstawiającego sztukom i przemocy szatana to, czego obawia się on najbardziej: krzyż, święte imię Jezusa, własne słowa Zbawiciela podczas kuszenia, a wreszcie wspomnienie zwycięstw, jakie wielki patriarcha św. Benedykt odniósł nad smokiem piekielnym. Wystarczy wypowiedzieć te słowa, by poczuć się od razu umocnionym i aby stawić opór wszelkim sidłom piekielnym. Gdybyśmy nie znali faktów, które dowodzą, jak bardzo szatan obawia się tego medalika, samo zrozumienie tego, co on przedstawia oraz tego, co wyraża, wystarczyłoby, żebyśmy go uznali za jedną z najpotężniejszych broni, jakie Boża łaskawość złożyła w nasze ręce przeciwko niegodziwości złych duchów.


Fragment książki Szkic o pochodzeniu, znaczeniu i łaskach medalika albo krzyża św. Benedykta / tłumaczenie z wydania z 1899 r. /


Dom Prosper Guèranger OSB (1805–1875) – odnowiciel francuskiego monastycyzmu. Dziełko o. Guèrangera “Szkic o pochodzeniu, znaczeniu i łaskach medalika albo krzyża św. Benedykta” powstało jako uzupełnienie przesłania papieża Benedykta XIV, zawartego w jego brewe, ogłoszonym w Rzymie pod koniec 1741 r. W chwili, gdy dokument Stolicy Apostolskiej potwierdził prawowierność pobożnych praktyk związanych z medalikiem św. Benedykta, jego popularność wzrosła i utrwalił się jego wygląd.

(Visited 1 346 times, 3 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij