Umieszczony przez 10:08 Chorał gregoriański

Tony chorałowe. Osiem odsłon duchowości

Na początek jednak spróbujmy zastanowić się skąd wzięło się pojęcie „tonu”. Początkami swymi sięga ono tajemniczego momentu…

Idąc tropem średniowiecznej myśli benedyktyńskich teoretyków chorału możemy przemierzać rozległe obszary chorałowej ekspresji niemożliwe do odkrycia z dzisiejszego punktu widzenia. Najbliżej czystej warstwy brzmieniowej chorału jest bez wątpienia w pełni stanowiąca owoc średniowiecznej refleksji teoria ośmiu tonów chorałowych. W sposób niezaprzeczalny powstała ona pod wpływem myśli greckiej (co prawda swoiście zinterpretowanej). Jest jednak próbą systematyzacji ex post praktyk brzmieniowych wypracowanych w pierwszych wiekach rozwoju chorału. Tony chorałowe to istotny element systemu organizującego tę muzykę. Pamiętamy, że z dzisiejszego punktu widzenia zasadniczo każda chorałowa kompozycja napisana jest w jednym z ośmiu tonów. Potrafiąc je zidentyfikować – jak też znając zasady, wedle których są zbudowane – możemy wiele powiedzieć o charakterze i ekspresji melodii: Mamy ją do czego odnieść, znamy jej gramatykę, co z kolei pozwala podpatrzeć budowę i znaczenie składni. Tony niosą w sobie pewne zasady nadające kształt – a może nawet sens? – przebiegowi melodii. Oczywiście, bez ich istnienia melodia pozostałaby sobą, jednakże bylibyśmy wobec niej nieco bezradni. Jej ekspresja nie znaczyłaby dla nas tak wiele. Posuwając dalej poprzednio sformułowane tezy należałoby stwierdzić, że system (a w tym przypadku osiem tonów) jest w chorale warunkiem ekspresji muzycznej. Powstaje ona zawsze w kontekście określonych zasad poprzez odniesienie do nich konkretnych brzmień dźwiękowych. Ostateczna perspektywa tej relacji ukierunkowuje się ku mistyce.

Na początek jednak spróbujmy zastanowić się skąd wzięło się pojęcie „tonu”. Początkami swymi sięga ono tajemniczego momentu: spotkania się żywego, recytowanego słowa z melodią. Ich wzajemne na siebie oddziaływanie przyniosło zalążek pierwotnej struktury melodycznej chorału – kantylację pierwszych formuł melicznych recytatywu liturgicznego. Chorał zawdzięcza je śpiewom synagogalnym. Przez kolejne stulecia kształtowały je rozmaite wpływy geograficzne i czasowe – począwszy od odpowiedzialnej za zrąb repertuaru chorałowego rzymskiej Schola Cantorum poprzez tradycję gallikańską i ich syntezę z rzymskim pierwowzorem. Repertuar gregoriański jest więc pod względem struktury dość zróżnicowanym. Pojęcie tonu jest próbą znalezienia dla tej różnorodności wspólnej płaszczyzny. Niezależnie od tego, jaka była ich historia, tony odgrywają dzisiaj wielką rolę w interpretacji i porządkowaniu melodii gregoriańskich. Nawet, jeśli ich kształtowanie się w ciągu historii ma w sobie sporo znaków zapytania, a teoria ostatecznie zdefiniowała je ex post, trudno sobie wyobrazić dzisiaj nasze rozumienie chorału bez nich. Ich system ma się tak do repertuaru gregoriańskiego, jak system dur-moll do muzyki nowożytnej.

Choć w różnym czasie – i w różnych miejscach – ton (modus) bywał rozumiany rozmaicie, można próbować określić go ogólnie w następujących kategoriach:

– Jest on pewną określona skala dźwiękowa, posiadająca własną, charakterystyczną strukturę.

– Stopnie tworzącej go skali nie są równorzędne – pomiędzy nimi istnieje pewna hierarchia. Szczególnie znamienna jest zawsze obecna polaryzacja pomiędzy dwoma dźwiękami skali – finalis i dominantą, elementami pasywnym i aktywnym;

– Ton posiada charakterystyczne formuły melodyczne. Wynikają z nich charakterystyczne dla każdego tonu profile energetyczne melodii, swoiste falowanie nasyceń obecnych w niej barw i światłocieni;

– Każdy ton posiada pewien „etos”, czyli przekaz ideowo-wyrazowy będący pozamuzycznym wybrzmieniem i znaczeniem tonu.

Wspomniana praktyka recytatywnej kantylacji wykorzystywała trzy rożne komórki dźwiękowe. Według najstarszych manuskryptów miały one następujący układ: sol la [ ] DO RE MI fa (sol), do re [ ] FA SOL LA sa (do), re mi [ ] SOL LA Si do (re). W rzeczywistości były to struktury pentatoniczne (czyli skali pięciodźwiękowej). Każda z nich posiadała grupę dźwięku centralnego (otoczonego z obu stron całymi tonami). Pod nią znajdowała się jakby „nuta pusta”, powyżej – półton. Z czasem taki układ pentatoniczny ewoluował w stronę heksachordalnego (czyli opartego na sześciu dźwiękach). Nuta pusta zaczęła być wypełniona – stwarzając tym samym, poprzez możliwą grę półtonu (dźwięki si lub sa, mi i fa) wdzięczne miejsce dla ekspresji. Taka struktura melodyczna stała się matrycą, z której ostatecznie rozwinęły się tony chorału. Rozwój ten szedł parze z rozwojem form liturgicznych. Najstarsze warstwy modalne śpiewów liturgicznych wywodzą się z formuł psalmodycznych. Związana z nimi kantylacja zasadniczo rozwijała się wokół głównego dźwięku recytacji, zwanego tonem psalmowym (dominantą). Wokół niego tworzyły się następnie formuły początku, zawieszenia czy zakończenia psalmodii. Początkowo wystarczała im pierwotna, pentatoniczna komórka dźwiękowa. Z czasem jednak dochodziły do niej inne dźwięki – aż do wykształcenia znanego już nam szeregu dźwięków tworzących określony ton. Jak widać, skądinąd bogaty świat tonów gregoriańskich ma ewidentnie charakter systemu. Właśnie dzięki temu, jak to wspomnieliśmy, możliwe jest zestawienie ze sobą tonów – jak i w miarę pełny opis poprzez nie całej chorałowej, dostępnej nam dzisiaj spuścizny.

Można pokusić się o dość systematyczny słowny opis chorałowych brzmień, co jest sprawą tyleż delikatną, co istotną dla pełniejszego poznawania i zrozumienia chorału. Opisywanie słowem muzyki jest wysoce ryzykowne. Jednakże, gdy muzyka ta wyrasta ze słowa i się z nim splata – jak to jest chorale – czyż taki opis nie jest jednak usprawiedliwiony? Spróbujemy, by był drogą gdzieś ku głębi chorału – a zarazem pretekstem, by popatrzyć na melodie tonów chorałowych inaczej – może w świeższy sposób. Punktem wyjścia będzie dla nas struktura interwałowa tonów takim jej kształcie, jaki została wypracowana i opracowana do naszych czasów. Kluczowa będzie relacja między finalis a dominantą i to wszystko, co z niej wynika. Widać to analizy utworów skomponowanych w danym tonie. Będziemy wciąż poruszać się pomiędzy konkretną, szczególną formą tonu a jego ogólną ideą. Tym samym spróbujemy zegzemplifikować los muzyki – intencjonalne zawieszenie pomiędzy konkretną, aczkolwiek ulotną konfiguracja brzmieniową a śladem, który chce i może pozostawić, a który – im dłużej słuchamy rozmaitych utworów, tym bardziej staje się określonym horyzontem emocji i znaczeń, krainą tęsknot i pragnień. Chcąc zatem przedstawić pokrótce charakterystykę wszystkich ośmiu tonów chorałowych otwieramy przestrzeń ośmiu światów, składających się razem na uniwersum śpiewu chorałowego. Struktury dźwiękowe, tworzące je relacje i wynikający z nich dynamizm niosą pewne skojarzenia – elementarne lub bardziej złożone, prowadzące zasadniczo do metafizyki, nieraz do psychologii. W takim ujęciu widać najpełniej, że w chorale jest wszystko.


Wstęp do płyty z chorałem gregoriańskim w wykonaniu scholi benedyktynów tynieckich Barwy chrału, ton pierwszy


Bernard Sawicki OSB – absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie (teoria muzyki, fortepian). Od 1994 r. profes opactwa tynieckiego, gdzie w r. 2000 przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 2005-2013 był opatem. Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz w Ateneum św. Anzelma w Rzymie, gdzie obecnie wykłada. Autor felietonów Selfie z Regułą. Benedyktyńskie motywy codzienności oraz innych publikacji.


Fot. Marcin Marecik

(Visited 540 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij