Umieszczony przez 13:29 Osiem duchów zła

Zrozumieć Ewagriusza. Kraina wyobraźni

Ewagriusz umożliwia pewną syntezę. Oferuje możliwość integracji dzisiaj zdecydowanie zatomizowanych sposobów funkcjonowania naszego człowieczeństwa. Jego teksty inspirują i zachęcają, by zająć się tym, co „pomiędzy” a co zazwyczaj umyka uporządkowanym, klasycznym teoriom.

Tyle już napisano o Ewagriuszu! Czy jest sens coś dodawać? Wydaje się, że wielka myśl żyje w rozlicznych jej interpretacjach i komentarzach. Tak jest niewątpliwie z ośmioma logismoi Pontyjczyka…

Nowa interpretacja w pierwszym rzędzie chce być pozytywna, czyli uniknąć powielania klasycznej już lektury ośmiu logismoi jako opowieści o grzechach, wadach czy pokusach. Nie znaczy to, że neguje takie odczytanie. Chce jednak zobaczyć je nie tyle, jako główny przedmiot zainteresowania, wręcz cel refleksji i analiz, lecz jako sposobność do doświadczenia czegoś dobrego: własnego rozwoju, nade wszystko zaś spotkania z Panem Jezusem.

Ta pozytywność wiąże się z jeszcze innym charakterystycznym rysem myśli i tekstów Ewagriusza: wielką, jeśli nie kluczową, rolę odgrywa w nich wyobraźnia. Logismoi to myśli, które wywołują reakcję w naszym umyśle, czyli powstanie noēmata – wyobrażeń, fantazji, pojęć, konceptów, obrazowania. Cała duchowa rzeczywistość więc rozgrywa się praktycznie w przestrzeni naszego odbioru i interpretowania impulsów przychodzących od Boga, szatana czy też od nas samych. Jak pisze C. Stewart, umysł działa za pomocą tak powstałych form, przepracowując je, ale i zostając naznaczony ich śladem. Tak powstaje wiedza, która jednak, by stać się ostatecznym poznaniem Boga, musi pozbyć się wszelkich wyobrażalnych form. On bowiem jest ponad wszelką percepcją, myślą czy formą. Jednocześnie, co warto podkreślić, szanuje nasz sposób postrzegania (wszak sam go stworzył!) i zsyła swoje noēmata, oświecając tak umysł Boskim światłem. Mimo że jesteśmy tu ponad wyobrażeniami ludzkimi, Ewagriusz mówi o „duchowych odczuciach”, o świetle, o „Bożym miejscu” czy „miejscu modlitwy”. Jest to rzeczywistość wyobrażeń niewytworzonych przez człowieka, lecz danych przez Boga, co w praktyce oznacza obrazy biblijne. Ostatecznie nie jesteśmy zatem w stanie uwolnić się od interakcji z obrazami, bo nawet jeśli są one biblijne – pozostają śladem materii, mają formę, oddziałują na zmysły. I w tym miejscu okazuje się, jak bardzo Pontyjczyk jest jednak pozytywny i afirmatywny. Kojarzenie go, choćby tylko stereotypowe, z negacją czy ogołoceniem z wszelkiej wyobrażeniowości i zmysłowości nie jest słuszne…

Kraina wyobraźni

Zarysowane wyżej pozytywne rozumienie Ewagriusza pozwala spojrzeć inaczej na naszą wyobraźnię i na obrazy, którymi ona się żywi. To, że Pontyjczyk proponuje, by właśnie za pomocą cytatów biblijnych walczyć ze złymi myślami wzbudzającymi w nas złe wyobrażenia, to ważna wskazówka. Wszak Pismo Święte to księga obrazów oraz konkretnych, zazwyczaj sugestywnych, jeśli nawet nie dosadnych, historii. Ten proces zmagania się z naszymi wyobrażeniami, ich porządkowania, przepracowywania i przesycania światłem biblijnym jest nieodzownym elementem każdej duchowej drogi – czy jesteśmy tego świadomi, czy nie. To wszystko, co możemy uczciwie zrobić, by przygotować się na dary Bożej łaski, bo w życiu duchowym nie ma bezruchu. Chwila pasywności – albo też zwykłej nieuwagi – stwarza przestrzeń działania dla złego ducha. W dzisiejszych czasach jasno widać, jak bardzo upodobał on sobie obrazy – ich bogactwo, łatwość, z jaką je przyjmujemy, oraz ruchliwość, jaką z natury mają.

Żyjemy w czasach, kiedy kultura wizualna, związana z bezpośrednim i silnym przeżyciem, bezdyskusyjnie zdominowała kulturę słowa. Jacek Dukaj pisze: „Dominacje kolejnych metod transferu przeżyć ustanawiają w dziejach człowieczeństwa trzy epoki: epokę oralną, epokę pisma, epokę bezpośredniego transferu przeżyć. Siła i głębokość wpływu dominującej metody transferu przeżyć na umysł homo sapiens są tak duże, że uczciwiej byłoby mówić o trzech człowieczeństwach warunkowanych”. Siłą rzeczy więc nasze doświadczenie duchowe jest zupełnie inne niż to, które było udziałem ludzi jeszcze kilka dekad temu. I tutaj właśnie pojawia się szansa dla Ewagriusza. Jego współczesna popularność jest znamienna. Chcąc wskazać jej powód, można by powiedzieć, że wyrazistością proponowanego przez siebie obrazowania doświadczeń i przeżyć duchowych wychodzi on poza dotychczasowe, klasyczne dyskursy słowne. Nie sposób go łatwo zakwalifikować, opisać; wciąż intryguje gęstością i intensywnością swego przekazu. Dzięki temu szczególnie trafnie przemawia do dzisiejszej mentalności, żądnej raczej mocnych, punktowych wrażeń niż spójnego, wyrafinowanego dyskursu. Taki jest rwący się, ale i wartki styl Ewagriusza, będący splotem obrazów mocno oddziałujących na wyobraźnię. Nie pozostawiają nikogo obojętnym, bo są bezpośrednim zapisem osobistych głębokich doświadczeń.

Czemu więc nie spróbować uchwycić tego dynamicznego pulsu duchowej rzeczywistości? Czemu nie spróbować wejść w rejestrującą go rozedrganą tkankę obrazów i intuicji? Paradoksalnie w taki właśnie sposób integralna wizja człowieczeństwa może stać się pomocą dla naszych dzisiejszych dylematów i poszukiwań duchowych: ulotność, ale i siła wrażeń, ich plastyczność są dzisiaj terenem coraz natarczywiej i rozpaczliwiej domagającym się zagospodarowania. Nie sposób ignorować tego, co obecnie już nieodwołalnie tka materię naszej ludzkiej kondycji, stoi przez nami konieczność organizacji nieustannie napływających z zewnątrz bodźców, umiejętnego podjęcia wezwań, które niosą, twórcze ich przepracowanie. To są zadania dla wyobraźni, tego coraz bardziej dzisiaj obciążonego pośrednika między nami a zewnętrznym światem. Jakże bardzo potrzebuje ona równowagi, ukojenia – warunków, by mogła dobrze funkcjonować i przygotować nas na ostateczne doświadczenia duchowe, w których nie będzie już potrzebna!

Celem niniejszych rozważań byłoby więc coś w rodzaju jej oczyszczenia – a raczej odkrycie jej na nowo, jej rehabilitacja, ukazanie jej wagi i mocy – właśnie dla życia duchowego. Zbytnio się chyba pogubiliśmy w nie do końca jasnych stereotypach klasycznego rozumienia duchowości. Nie potrafimy w ich kluczu skutecznie odczytywać dzisiejszych wyzwań. Pan Bóg stał się raczej tematem abstrakcyjnych dyskursów, nie tyle nawet teologicznych, co moralnych. Jeśli pojawia się przeżycie, natychmiast staje się wrogiem refleksji.

Ewagriusz umożliwia pewną syntezę. Oferuje możliwość integracji dzisiaj zdecydowanie zatomizowanych sposobów funkcjonowania naszego człowieczeństwa. Jego teksty inspirują i zachęcają, by zająć się tym, co „pomiędzy” a co zazwyczaj umyka uporządkowanym, klasycznym teoriom. Pozwala nam wejść tam, gdzie rozgrywa się to, co najważniejsze dla naszej duchowości i naszego życia.

Obszar wyobraźni to szerokie, fascynujące pole pomiędzy naszym odbiorem świata a rozumieniem tego ostatniego. Bez ambicji ogarnięcia tego pola w całości, spróbujmy jednak rzucić okiem tu czy tam, aby choć w niewielkim stopniu doświadczyć czegoś z jego piękna…


Fragment książki Osiem spojrzeń na Pana Jezusa. Od logismoi Ewagriusza z Pontu ku teologii wyobraźni


Bernard Sawicki OSB – absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie (teoria muzyki, fortepian). Od 1994 r. profes opactwa tynieckiego, gdzie w r. 2000 przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 2005-2013 był opatem. Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz w Ateneum św. Anzelma w Rzymie, gdzie obecnie wykłada. Autor felietonów Selfie z Regułą. Benedyktyńskie motywy codzienności oraz innych publikacji.

(Visited 682 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij