Ten dialog, szeroko rozwinięty w wersji Janowej, daje bogaty obraz przeżyć wyjątkowego rozmówcy, któremu podczas procesu Jezusa dialog nie powiódł się wyłącznie z jego winy.
Aby jednak pełniej przedstawić bogate w szczegóły tło psychologiczne i moralne tego dialogu u Jana, warto będzie uwzględnić także dane uzupełniające u wcześniejszych Ewangelistów. Ukaże się bowiem wtedy cenny postęp refleksji pokolenia apostolskiego nad tym, co poprzedziło ów fakt krótko utrwalony potem w wyznaniu wiary, do dziś dnia przez nas powtarzanym: „umęczony pod Poncjuszem Piłatem”. Z drugiej strony – łatwiej poznamy typy zagrożeń, jakie mogą być aktualne w naszym osobistym dialogu z Bogiem, głównie ujawnią się motywacje prowadzące do zgubnych kompromisów.
Najstarsza katecheza o Piłacie, Markowa (por. Mk 15,1–15), po powierzchownej lekturze pozostawia wrażenie, że po przyznaniu się Jezusa do tego, że jest Królem żydowskim, wcale nie było merytorycznego dialogu między Jezusem a Piłatem. Tymczasem trzeba wejrzeć w szczegóły opisu całej sceny, żeby dostrzec, w jakim kierunku należy skorygować to pierwsze wrażenie, a tym samym zostawić miejsce na dalsze rozwinięcie dialogu przez następnych Ewangelistów. W wersji Marka odpowiedź twierdząca Jezusa na pierwsze pytanie urzędnika: «Czy ty jesteś Królem żydowskim?» (Mk 15,2) – wymaga subtelnej interpretacji. Jest to semityzm, powtórzony potem dokładnie przez trzech następców. W dosłownym przekładzie brzmiałby on: „Ty mówisz” lub według naszych tradycyjnych przekładów: „Tyś powiedział”. Takie sformułowanie już dawało do myślenia, że Jezus wprawdzie jest Królem żydowskim, ale w innym znaczeniu, niż może je rozumieć przedstawiciel władzy politycznej, zwłaszcza po wniesionych przed niego oskarżeniach ze strony arcykapłanów o wiele rzeczy (Mk 15,3).
Ten ostatni sumaryczny ogólnik pozwolił Łukaszowi jako rasowemu historykowi na uzupełnienie. Mianowicie wyszczególnił on zarzuty wyłącznie natury politycznej, takie, które musiał rozpatrzyć rzymski wielkorządca:
Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla (Łk 23,2).
Gdy zaś ponawiają się zarzuty z tego zakresu,
Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy cię oskarżają». Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił (Mk 15,4n).
Szczegół o zdziwieniu Piłata wobec braku odpowiedzi ze strony Jezusa powtarza jak echo skłonny do skracania opisów Mateusz, który jednak poprzedził to wstępne, jak się okaże u Jana, przesłuchanie nieco innym swoim wstępem: Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw tobie? I mocniej podkreślił tak milczenie ze strony Jezusa, jak reakcję Piłata: nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił (Mt 27,13n). Jak z tego widać, Piłat dał Jezusowi szansę samoobrony, której wręcz sam oczekiwał. Milczenie jednak Jezusa odnosi się tylko do tego, że nie jest królem w wymiarze politycznego samozwańca, jakim winien zająć się ex officio przedstawiciel Rzymu. Ten szczegół rozwinie dopiero Jan w kolejnym dialogu. Na razie prokurator Cezara tyle zrozumiał, czy może tylko wyczuł, że oskarżenia te są niesłuszne. To możemy wywnioskować z dalszego opowiadania o ponownych próbach Piłata, by inaczej wywikłać się z kłopotliwej sytuacji.
Pierwszą próbą uniku zreferowaną tylko przez Łukasza było odesłanie Jezusa jako Galilejczyka do tetrarchy Heroda Antypasa, przebywającego wtedy z racji już bliskiej Paschy w Jerozolimie. Opis ten, choć sam w sobie znamienny dla odniesienia się Jezusa do pewnego typu grzeszników – zupełna odmowa dialogu – możemy tu pominąć, niczego bowiem nie wnosi do dalszego dialogu Piłata z Jezusem. Jest tylko dodatkowym argumentem Piłata przeciw Sanhedrynowi (por. Łk 23,6–16), że zarzuty przeciw Jezusowi są bezpodstawne.
Drugą próbę, podjętą przez Piłata, podają wszyscy trzej Synoptycy. Ucieka się on do zwyczaju stosowanego w wielkie święta, potwierdzonego przez historyków Rzymu i przez Talmud, zwyczaju swoistej amnestii – uwalniania jednego więźnia. Rację ponownego zabiegu Piłata tak podaje Ewangelista Marek: wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść (Mk 15,10). Piłat nie wypadł więc dotąd z roli sumiennego wielkorządcy: nie ma za co skazać podsądnego, a przenika złą wolę oskarżycieli. Zabieg jednak jego chybił celu, gdyż podburzony przez arcykapłanów tłum wolał więźnia, Barabasza. Był to zapewne jeden z zelotów, o których mówi Józef Flawiusz, może nawet sykaryjczyk (por. Dz 21,38), w każdym razie zbrodniarz tylko polityczny, trzymany w więzieniu za zabójstwo (por. Mt 27,16; Łk 23,19; J 18,40). A kompromis Piłata wraz z motywacją tak wygląda u Marka:
Piłat ponownie ich zapytał: «Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem żydowskim?» Odpowiedzieli mu krzykiem: «Ukrzyżuj go!» Piłat odparł: «A cóż złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Ukrzyżuj go!» Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie (Mk 15,11–15).
Łukasz potwierdza to samo, tylko nieco barwniej opisuje dialog Piłata z rozagitowanym tłumem (por. Łk 23,17–25). Natomiast Mateusz tę samą scenę uzupełnia dwoma własnymi szczegółami: interwencją żony Piłata i teatralnym jego gestem umycia rąk, który ma pokryć podwójny jego konflikt sumienia jako człowieka i jako urzędnika:
A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: «Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym. Bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu» (Mt 27,19)
Po dialogu zaś z tłumem:
Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej narasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: «Nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz» (Mt 27,24).
Tłum podejmuje to ostatnie przerzucenie odpowiedzialności na siebie, a jego odpowiedź będzie, jak wiadomo, w ciągu wieków żywo dyskutowana, stając się m.in. jednym z argumentów antysemityzmu.
O tyle podmalowują tło psychologiczne Synoptycy. Przejdźmy do najbogatszej wersji Janowej:
Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: «Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?» W odpowiedzi rzekli do niego: «Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy go tobie».
Piłat więc rzekł do nich: «Weźcie go sobie i osądźcie według swojego prawa!» Odpowiedzieli mu Żydzi: «Nam nie wolno nikogo zabić». Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć (J 18,28–32).
Urywek powyższy rozpoczyna główną część Janowej męki Pańskiej, najbardziej królewskiej, bo skoncentrowanej na prawdzie o ChrystusieKrólu. W intencjach Umiłowanego Ucznia część ta stanowi pouczenie przede wszystkim chrystologiczne, objawione już tym razem poganom, i to w sposób paradoksalny. W tej bowiem części Jezus szczególnie poniżony zostaje trzy razy uznany za niewinnego. Zostawiając jednak te treści do omówienia w innym studium (o rozwoju chrystologii), tutaj zajmiemy się dialogującym Piłatem, ukazanym w sześciu scenach rozgrywających się w kilku miejscach, a tym samym przedstawionym w bogatszej syntezie, niż było to u Synoptyków.
Dialog wstępny z oskarżycielami Jezusa charakteryzuje Poncjusza Piłata na ogół podobnie jak trzy ówczesne źródła niechrześcijańskie. Gardził on Żydami posuwając się niekiedy do okrucieństw, za co legat Syrii – Witeliusz deponował go w 36 roku. Wezwany do Rzymu nie zyskał uznania od Cezara, na czym mu tak zależało, jak to wymownie ukazał przebieg procesu i skazania Jezusa. Według późniejszych źródeł na wpół legendarnych miał Piłat skończyć samobójstwem, czego historycy dziś nie wykluczają.
Ton powyższej wstępnej rozmowy jest w naszym odbiorze, gdy nie dysponujemy zapisem magnetofonowym, co najmniej urzędowy, a może nadto wręcz sarkastyczny, jak na to wskazuje choćby niewykonalna propozycja: «Weźcie go sobie i osądźcie według swojego prawa!» (J 18,31) – skoro Sanhedryn nie mógł wtedy pod rzymską okupacją wykonać wyroku śmierci.
Nie omieszkał przy tym Ewangelista tej wstępnej sceny przesłuchania zakończyć własną refleksją o spełnionej zapowiedzi Jezusa w sprawie rodzaju zbawczej śmierci, zapowiedzi znanej wprost Synoptykom (por. Mt 28,19). Ten rodzaj – śmierć z ręki pogan zadanej na krzyżu – nazywa się wyłącznie u Jana symbolicznie „wywyższeniem”, co należy uzupełnić – przez krzyż do chwały (por. J 3,14n; 8,28; 12,32), zgodnie z cechą królewską Pasji Janowej.
Kolejna scena przewodu rozgrywa się w pretorium, a więc w aktualnej rezydencji jerozolimskiej rzymskiego wielkorządcy, a był to zamek Antonia lub dawny pałac królewski: Hasmonejczyków. Stale rezydujący w Cezarei nadmorskiej prokurator Tyberiusz udawał się do Jerozolimy na święta paschalne, gromadzące tłumy pielgrzymów z Ziemi Świętej i z diaspory, by zapobiec przy pomocy wojska łatwym do przewidzenia zamieszkom politycznym. Przeżywanie bowiem Paschy jako pamiątki wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej budziło na nowo świadomość Izraelitów jako ludu tak wyzwolonego przez Jahwe, a mesjanizm, żywy wtedy wśród nich, miał oblicze przede wszystkim polityczne, jak to wykazywały próby powstań ze strony samozwańczych mesjaszów, wspomniane przez Gamaliela (por. Dz 5,36n), włącznie do ostatniej próby Bar-Kochby, zakończonej definitywną klęską (lata 132–135).
Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa, rzekł do Niego: «Czy ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie. Co uczyniłeś?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» (J 18,33–38).
Rozmowa Piłata z Jezusem wewnątrz pretorium, historycznie wywołana potrzebą rozeznania, czy należy zatwierdzić wyrok śmierci już postanowiony przez Sanhedryn, pod względem literackim jest już typowym zabiegiem, który się powtarza w Ewangeliach, zwłaszcza w Czwartej, zwanym przez fachowców „dialogiem nieporozumienia”. Jezusowi chodzi w nim o to, by rozmówca wzniósł się na wyższy poziom rozumienia Jego słów. Można było postrzec to w dialogach już wyżej omówionych: z Szymonem Piotrem, z Nikodemem, z Samarytanką i z bogatym młodzieńcem, a będzie podobnie – z Marią Magdaleną.
Jezus, zapytany przez Piłata, czy przyznaje się do tytułu „Króla żydowskiego”, zamiast odpowiedzieć, sam pyta Piłata o jego osobistą motywację wypytywania i o pochodzenie jego informacji o tytule królewskim, chcąc go skłonić do głębszej refleksji. Niestety, w Piłacie górę bierze pycha wielkorządcy Cezara, okupanta Judei, oraz osobista niechęć do Żydów wraz z ich oficjalnymi przedstawicielami. Stąd daje odpowiedź rażąco przykrą. Tej cechy niejeden komentator nie przyjmuje, opierając się tylko na tekście. Cokolwiek się przyjmie, jedno pozostaje mimo wszystko prawdopodobnym – to przypuszczenie, że jako poganin Piłat nie znał treści przepowiedni mesjanizmu królewskiego Starego Testamentu. Na to przykładu dostarczył później inny, wyższy rangą, przedstawiciel Rzymu w Koryncie – Iunius Annaeus Gallio, starszy brat filozofa Seneki (por. Dz 18,14n). On również gardząc jawnie Żydami, przyznał się szczerze i beztrosko do ignorowania poglądów żydowskich na mesjanizm. Ponowne więc pytanie Piłata: «Co uczyniłeś?» może świadczyć tylko o obiektywizmie wielkorządcy prowadzącego rzetelnie śledztwo.
Jezus jednak niezależnie od tego, jak rzeczywiście myśli i zachowuje się Piłat, ukazuje wpierw na podstawie faktów, dlaczego oskarżanie Go o knowania polityczne jest zgoła bezpodstawne. Racją oczywistą jest to, że królestwo nie z tego świata jest niegroźne dla jakiejkolwiek władzy doczesnej. Zresztą najlepszym potwierdzeniem takiego stanu rzeczy jest brak jakiejkolwiek czynnej obrony Jezusa przez zwolenników. Jest to zapewne aluzja do sceny pojmania Jezusa, znanej chyba Piłatowi, skoro jej uczestnikami byli: rzymska kohorta z trybunem na czele (J 18,12).
Dopiero następna wypowiedź Jezusa precyzuje do głębi sytuację: Teraz zaś królestwo Moje nie jest stąd. Trafnie zauważył św. Augustyn subtelną różnicę w tej odpowiedzi Jezusa, który powiedział: stąd, a nie „tutaj”. Aktualnej bowiem obecności swego królestwa na ziemi Jezus w swym nauczaniu nigdy nie przeczył, skoro wiele przypowieści Jego o królestwie dotyczy aktualnej, nie dopiero eschatologicznej rzeczywistości. Co więcej, mamy ogólne Jego sformułowanie:
Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: «Królestwo Boże nie przyjdzie w sposób dostrzegalny, i nie powiecie: „Oto tu jest” albo: „Tam”. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest» (Łk 17,21).
Natomiast Jezus rozróżniał kolejne etapy jego ujawnienia, zawsze podkreślając jego transcendentny charakter. W tym jednak dialogu urzędnik rzymski pochwycił tylko słowo „królestwo” i kolejno pytając, wrócił do tematu oskarżenia. Jezus przyznając fakt, że jest królem, ale w sposób identyczny z relacją Synoptyków, o czym była mowa wyżej, podaje możliwie najgłębsze wyjaśnienie słowa stąd, gdy cofa się aż do racji swego przyjścia na świat. Jezus natychmiast do słów o swoim świadectwie prawdzie dołącza zawsze aktualną charakterystykę prawdziwych obywateli królestwa Bożego: Każdy, kto jest z prawdy, słucha Mojego głosu – echo Jego wypowiedzi z mów polemicznych (por. J 7,28n; 8,12–19; 8,42–47). Ta zaś zachęcająca charakterystyka stanowi dla Piłata jakby zaproszenie, by wszedł do ich grona. Sceptyk Piłat z tej szansy nie skorzystał. Kto kwestionuje tu u Piłata sceptycyzm, przynajmniej na jedno musi się zgodzić: szansa przez niego została zmarnowana, ponieważ nie chciał szukać prawdy.
Dalsza scena przewodu sądowego rozgrywa się znowu na zewnątrz, przed pretorium, gdzie czekali oskarżyciele i tłum za nimi:
To powiedziawszy, wyszedł ponownie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla żydowskiego?» Oni zaś powtórnie zawołali: «Nie tego, lecz Barabasza!» A Barabasz był rozbójnikiem. Wówczas Piłat zabrał Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze, uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu żydowski!». I policzkowali Go (J 18,38–19,3).
Następuje ponowne stwierdzenie niewinności Jezusa, ale łącznie z tym oświadczeniem podejmuje Piłat znany już z Synoptyków manewr skorzystania z szansy amnestii paschalnej, który nie powiódł się. Tłum bowiem wybiera tego, który był rozbójnikiem. Scena wyszydzenia Jezusa przez żołnierzy idzie za Markiem i Mateuszem, ale bardziej jest skąpa w szczegóły, np. nie ma oplucia. Po niej dopiero nastąpi nieobecna u Synoptyków wymowna scena Ecce homo:
A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam go wam na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w nim żadnej winy». Jezus więc wyszedł na zewnątrz w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek». Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: «Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!» Rzekł do nich Piłat: «Zabierzcie go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w nim winy». Odpowiedzieli mu Żydzi: «My mamy Prawo, a według Prawa powinien on umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym» (J 19,4–7).
Po stwierdzeniu już po raz trzeci braku winy Jezusa, Piłat ukazuje tłumowi zmaltretowanego, ośmieszonego strojem, Jezusa, ze słowami: Oto człowiek! To lapidarne oświadczenie Piłata miało w dziejach wiele interpretacji, niekiedy bardzo głębokich. Trzymając się samego tekstu, o ile on wyraża intencję Ewangelisty, najsłuszniej można by je na podstawie kontekstu sytuacyjnego sparafrazować: „Przecież to tylko nieszkodliwy człowiek, i nic więcej”. Żydzi reagują na to ponownym gwałtownym żądaniem ukrzyżowania Jezusa, a na ponowne pytanie retoryczne Piłata, wytaczają zupełnie nowy zarzut, który tak Piłata przejmuje lękiem, iż każe mu powrócić do dialogu z Jezusem na osobności:
Gdy Piłat usłyszał te słowa, jeszcze bardziej się uląkł. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: «Skąd ty jesteś?» Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: «Nie chcesz ze mną mówić? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić ciebie i mam władzę ciebie ukrzyżować?» Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie». Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: «Jeżeli go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi» (J 19,8–12).
Trudno na podstawie skąpego tekstu podać adekwatną przyczynę lęku Piłata, który według opisu Janowego, dotąd niczego się nie obawiał. Lęk mógł pochodzić stąd, że Żydzi, których wymagania monoteistyczne we własnej ich interpretacji już znał Piłat, nie odstąpią od bezwzględnego żądania wyroku śmierci na bluźniercę. Piłat wyczuł prawdziwy powód nieustępliwości Żydów. Mógł być to u niego lęk zabobonny, zrodzony z modnych wtedy opowiadań o epifaniach bogów w ludzkiej postaci, lęk, by się nie narazić takiemu bóstwu przez złe potraktowanie go. Z takiego czy innego lęku rodzi się pytanie: Skąd ty jesteś?, podobne do tylokrotnych indagacji powtarzanych w poprzednich mowach polemicznych. Jeśli Jezus nie daje wprost odpowiedzi na nie, znaczy to być może, że tego pytania nie uznaje za w pełni szczere szukanie prawdy, co wynikało już z poprzednio wyrażonego przez Piłata sceptycznego pytajnika: Cóż to jest prawda? Milczenie Jezusa może oznaczać, że Jego słowa i czyny dawały w sumie odpowiedź na to, skąd i kim jest (por. parokrotne JA JESTEM jeszcze w Getsemani w J 19,5n). Władca prawdziwy – Ojciec – ma w ręku dalszy rozwój wypadków: Czyż nie mam wypić kielicha, który mi podał Ojciec? (J 18,11).
Milczenia Jezusa typowy urzędnik nie może zrozumieć, choć było wymowne, natomiast przypomina Mu o swojej władzy, jakby grożąc następstwami – włącznie do ukrzyżowania. Odpowiedź Jezusa jest pełna godności: zmaltretowany i ośmieszony Podsądny mówi jak Sędzia, tak o źródle tej podkreślanej przez Piłata władzy, jak o różnej odpowiedzialności za całą sytuację, mianowicie o większej winie Jego oskarżycieli. Tu Ewangelista podaje ponowny zamiar Piłata, by uwolnić Jezusa na podstawie całego dialogu, nie samych słów ostatnich. W kontraście do tego zamiaru tylko Jan wprowadza nowy życiowy argument ze strony Żydów – grożącą Piłatowi utratę łaski Cezara za łaskawość okazaną buntownikowi – argument, który za chwilę ma zmienić decyzję wielkorządcy. Piłat rzeczywiście mógł być wtedy niepewny łaski Tyberiusza, jeśli to było już po śmierci potężnego dygnitarza dworskiego, Sejana, niechętnego Żydom.
Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: «Oto wasz król!» A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj go!» Piłat powiedział do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano (J 19,8–16).
Przebieg ostatniej sceny procesu Jezusa w dniu 14 Nisan roku (zapewne) 30 przy całym obiektywizmie sprawozdawczym Jana ukazuje gorzką dziejową ironię opisanej sytuacji. Składa się na nią nie nazwany wprost kompromis moralny Piłata skazującego Jezusa na śmierć, wbrew przekonaniu, oraz tragiczną w skutkach motywację ze strony arcykapłanów. Może Jan, pisząc jako ostatni z Ewangelistów, uważał, że poprzednicy dostatecznie ukazali ten kompromis, dlatego nic sam nie dodaje, pozostawiając czytelnikowi nietrudny do wysnucia wniosek. W jednym szczególe wszakże okazał się Piłat nieustępliwym – nad głową Ukrzyżowanego pozostał Jego tytuł królewski (por. J 19,19–22).
Motywacja arcykapłanów była dla nich katastrofą, uznanie bowiem Cezara za jedynego króla było czymś więcej niż odrzuceniem Mesjasza w Jezusie, było wręcz bluźnierstwem wobec Boga jedynego Króla narodu wybranego. Losy Jerozolimy w roku 70 rozpoczęły serię smutnych jego następstw.
Fragment publikacji Dwadzieścia dialogów Jezusa
Augustyn Jankowski OSB (ur. 14 września 1916 w m. Złotoust na Uralu, zm. 6 listopada 2005 w Krakowie), właściwie Bogdan Jankowski – benedyktyn, opat tyniecki, biblista, redaktor naukowy Biblii Tysiąclecia, członek Papieskiej Komisji Biblijnej Kongregacji Nauki Wiary, doktor honoris causa PAT. Autor wielu publikacji z dziedziny biblistyki, m.in. Aniołowie wobec Chrystusa, Biblijna teologia czasu, Biblijna teologia przymierza, Dwadzieścia dialogów Jezusa, Rozmowa o Apokalipsie.
Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: fragment polichromii z kaplicy Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Autor polichromii: Michał Szwarc.
Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, mamy dla Ciebie propozycję! Możesz otrzymywać raz w tygodniu, w sobotę o 19:00, e-mail z najnowszymi artykułami z portalu cspb.pl. Wystarczy, że zapiszesz się do naszych powiadomień poniżej...
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.
Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.
To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!






