Umieszczony przez 11:27 Pismo Święte

Jedność w miłości – Koinonia

Miłość zatem pragnie chcieć tego, czego chce ten, kogo kochamy. W ludzkiej miłości bywa to nieraz niebezpieczne, bo kochany człowiek może chcieć czegoś złego…

Nawet i wtedy uczniowie nie mieli jeszcze żadnych gotowych dogmatów. Wiedzieli już tylko, że ich Bóg, Bóg jedyny, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, jest w jakiś niepojęty sposób Ojcem, Synem i Duchem. A Duch tak, jak im obiecano, wiódł ich coraz głębiej w tajemnicę ich Mistrza, Jezusa Chrystusa. Coraz też lepiej, jak się zdaje, rozumieli, że w niej odnajdą wszystko. Przypominali sobie zatem, jak Jezus im mówił:

Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego (…) Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło (J 5,19,30; 8,29; 4,34).

A obok tych wyznań całkowitej zależności i bezgranicznego posłuszeństwa pamiętali także inne, wydające się im zaprzeczać, zadziwiające oświadczenie: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10,30).

Sprzeczność jest tu jednak tylko pozorna. Jeśli nazbyt często widzimy w posłuszeństwie przeciwieństwo wolności, to dzieje się tak przeważnie dlatego, że nie rozumiemy znaczenia dwóch słów: wolność i miłość. Wolność nie polega bynajmniej na robieniu tego, na co mam ochotę (czego „mi się chce”), lecz tego, czego chcę naprawdę. A każda, godna tego miana, miłość dąży w sposób naturalny do zjednoczenia, do którego drogą jest dla nas przede wszystkim zjednoczenie woli. Miłość zatem pragnie chcieć tego, czego chce ten, kogo kochamy. W ludzkiej miłości bywa to nieraz niebezpieczne, bo kochany człowiek może chcieć czegoś złego, złego dla niego samego, dla mnie albo dla drugich. Z Bogiem takiego problemu nie ma, tak że owo nieznające żadnych granic posłuszeństwo Syna jest po prostu doskonałym wyrazem Jego miłości, jak również Jego pełnej jedności z Ojcem.

Ewangelia św. Mateusza do wypowiedzenia tej prawdy znajduje jeszcze inne słowa. Wszystko przekazał mi Ojciec mój, mówi tam Jezus. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11,27). A hebrajskie i aramejskie „znać” to znacznie więcej niż nasze intelektualne poznanie czy wiedza. Czasownik ten wyraża najbardziej intymną znajomość i zażyłość, także i tą, jaką daje najściślejszy, najbliższy związek mężczyzny i kobiety (przypomnijmy sobie, że na przykład u św. Łukasza w scenie Zwiastowania, Maryja słysząc, że ma być Matką Mesjasza, zadaje pytanie Aniołowi: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (Łk 1,34). Jezus powtarza nam tu innymi słowy, że owa relacja, która łączy Go z Ojcem, jest czymś zgoła wyjątkowym i jedynym i to nie dlatego, że On sam ją zdobył czy stworzył, lecz tylko dlatego, «że wszystko zostało przekazane Mi przez Ojca».

O tej właśnie relacji mówi Jezus u św. Jana również inaczej, słowami, które zazwyczaj pomijamy w naszych rozważaniach, bo wydają się nam całkiem niepojęte. Przypomnijmy sobie scenę z 14 rozdziału tej Ewangelii, kiedy Filip prosi Mistrza: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy! Prośba zdawałoby się naturalna. My byśmy też chętnie do niej się przyłączyli. A tymczasem Jezus odpowiada swemu uczniowi z wyraźnym wyrzutem: Tyle czasu z wami jestem i jeszcze Mnie nie poznałeś, Filipie? Kto Mnie widzi, widzi i Ojca. Tutaj mamy wprost ochotę zawołać, że już w ogóle niczego nie rozumiemy… Ale Jezus mówi dalej: Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca»? Czyż nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? (J 14,8–10).

Ja […] w Ojcu, a Ojciec we Mnie (por. J 10–38; 14,11,20; 17,21,23) – co właściwie Jezus chce przez to powiedzieć? Może pomogą nam tu nieco Jego słowa z Modlitwy Arcykapłańskiej, kiedy to na progu swego odejścia do Ojca Jezus woła do Niego: Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje (J 17,10). A wszystko, co moje znaczy tu nie tylko „wszystko, co mam”, lecz również „wszystko, czym jestem”. Taka wspólnota życia i miłości nazywa się po grecku koinonia, po łacinie communio, po polsku nie ma innego słowa niż komunia i zobaczymy za chwilę, że choć w naszym języku znaczenie się trochę zawęziło, lecz istota rzeczy nie uległa zmianie. I dlatego tutaj też będziemy mówić o komunii jako o takiej wspólnocie osób, gdzie „wszystko, co moje, twoje jest, a co twoje, moje”.


Fragment książki Aby zrozumieć Pismo Święte


Anna Świderkówna (1925–2008). Filolog klasyczny, papirolog, historyk świata antycznego mówiącego po grecku, tłumaczka. Była oblatką tyniecką. Przez wiele lat zajmowała się Pismem Świętym. Owocem tej iście benedyktyńskiej pasji są popularne do dziś książki. W naszym wydawnictwie opublikowała m.in.: Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004), Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony (2007).


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: fragment mozaiki ceramicznej przedstawiający „Maiestas Domini” z kaplicy w opactwie tynieckim. Wykonanie: Borys Kotowski OSB.

(Visited 461 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij