Umieszczony przez 11:01 Historia

Monastycyzm na Zachodzie przed Cluny

Cluny nie narodziło się nagle, nie wyszło ni stąd, ni zowąd, z nicości. Jego fundacja wpisuje się w długi, sięgający początków chrześcijaństwa, rozwój monastycyzmu…

Cluny nie narodziło się nagle, nie wyszło ni stąd, ni zowąd, z nicości. Jego fundacja wpisuje się w długi, sięgający początków chrześcijaństwa, rozwój monastycyzmu, który to rozwój, co należy podkreślić na wstępie, od samego początku stawia problem. Podnosi logiczne pytanie o przyczyny zainicjowania tego ruchu i o motywy mniszych powołań.

Dlaczego ktoś zostaje mnichem? Na to pytanie, które w rzeczywistości dotyczy całej monastycznej historii, a nie tylko jej pierwszego okresu, nie tak łatwo historykowi dać odpowiedź „historyczną”, gdyż u źródła chrześcijaństwa nie znajdziemy żadnych wyraźnych nakazów w tym kierunku, a wypowiedzi na ten temat są niejednoznaczne. Chrystus nigdy nie mówi, że odejście od świata, życie mężczyzn i kobiet na uboczu społeczeństwa i narzucanie sobie kategorycznych zobowiązań moralnych stanowi najlepszy model spełnienia się miłości Boga i Jego łaski w każdej ludzkiej istocie. Owszem, sam przez jakiś czas żyje na pustyni w modlitwie i pokucie, ale po to, żeby lepiej przygotować się do działania, nabrać pewności siebie dzięki zdobyciu jaśniejszej wizji swoich celów i środków do ich osiągnięcia, od czego diabeł próbuje Go odwieść. W dodatku ustanawia On między modlitwą i ascezą a pewnym zachowaniem i dziełem do spełnienia ścisłą relację, która może tłumaczyć różne sposoby urzeczywistniania powołania religijnego, ale nie mniszego. Nigdy bowiem nie proponuje swoim uczniom odsunięcia się od społeczeństwa. A wręcz przeciwnie.

Jednak, w sposób równie oczywisty, chrześcijańskie przesłanie nalega na rezygnację z przyjemności świata, zwłaszcza z bogactwa i spełnienia seksualnego. Odpowiedź udzielona bogatemu młodzieńcowi: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie (Mt 19,21), także wyraźna aluzja do tych, którzy sami zostali bezżenni (Mt 19,12). To słowa do tych, którzy z własnej woli wybierają czystość, a przede wszystkim życie samego Chrystusa, ubogiego i czystego, przyjmującego wszelkie upokorzenia i dającego – przez Swą zupełną i hańbiącą klęskę w świecie – świadectwo o miłości Boga i Jego chwale. To właśnie życie odtwarza i wysławia odkupienie, przyniesione w ten sposób rodzajowi ludzkiemu – skłania chrześcijan do praktyki moralnej nacechowanej skrajną surowością. Święty Paweł podejmuje te zalecenia, przynajmniej w tym co dotyczy celibatu (1 Kor 7), a trochę później autor Apokalipsy pośrednio podnosi ich rangę, opisując zniszczenie Babilonu, wielkiej stolicy, przyobleczonej w bisior, purpurę i szkarłat, całej zdobnej w złoto, drogie kamienie i perły, która wzbogaciła wielu ogromem swego przepychu, a z której Pan każe swoim wiernym uchodzić, bo grzechy jej narosły – aż do nieba (por. Ap 18,5).

Nie ma więc niczego dziwnego w tym, że już bardzo wcześnie niektórzy wierni, inspirowani być może także religiami Wschodu oraz doświadczeniem judaistycznych esseńczyków ze wspólnoty w Qumran – która bez wątpienia rozwijała przedsięwzięcie w stylu monastycznym – poświęcali się życiu w umartwieniu, ascezie i modlitwie, ograniczając do najniezbędniejszego minimum relacje ze „światem”. W pierwotnej wspólnocie chrześcijańskiej w Jerozolimie stojący na jej czele apostoł Jakub jest żywym przykładem tego sposobu przeżywania nowej wiary. Jak mówi Euzebiusz z Cezarei, pierwszy historyk chrześcijaństwa, tworzący na początku IV stulecia, „Wina ani sikery nie pił, i mięsa żadnego nie jadł; brzytwa nie dotknęła jego głowy, nie namaszczał się oliwą, i kąpieli nie używał. (…) Sam wchodził do świątyni, i znajdowano go na klęczkach, modlącego się za lud o przebaczenie. Kolana jego zgrubiały jak u wielbłąda, dlatego że tak zawsze był na klęczkach przed Bogiem, i o przebaczenie modlił się dla ludu” [HE II,23.5–6]. Przez swą surowość, wyrzeczenia i modlitwy zabiegał o zbawienie wszystkich, a jednocześnie zachęcał innych, aby postępowali tak samo jak on. Dzieje Apostolskie wspominają również o grupach, związanych lub niezwiązanych z Jerozolimą, które oddają się podobnym surowym praktykom, o czym mówi przykład czterech córek Filipa Ewangelisty [Dz 21,8]. Święty Paweł wspomina o jednej z takich grup, funkcjonującej w Koryncie. Trochę później odkrywamy je w Smyrnie. W II i na początku III wieku nie ma na Wschodzie miasta, w którym by ich nie było, a jednocześnie pojawiają się na Zachodzie, przede wszystkim w Rzymie. Około roku 250 święty Cyprian wysławia cnoty, wokół których precyzuje się ich ideał.

Te grupy, powstające w miastach, gromadzą głównie kobiety. Wywierają one wpływ na społeczność chrześcijańską, która je otacza. W ten właśnie sposób w niektórych kręgach kształtuje się myśl, że, chcąc osiągnąć zbawienie, trzeba uciec od świata, żyć niemal w całkowitej samotności lub zamknąć się w ciasnej, odosobnionej chatce czy grocie, usadowić się na szczycie kolumny na pustyni (tak jak „słupnicy” z Egiptu i Syrii z V i VI wieku), bądź też błąkać się po stepach. W ten sposób powołanie mnisze rodzi się i rozwija na bazie koncepcji zbawienia uważanego za niemożliwe bez całkowitego wyrzeczenia się, wyrzeczenia się przez nielicznych, którzy mogą przysłużyć się dla zbawienia wszystkich (gdyż nie wszyscy są zdolni do takiego heroizmu). Jednakże takie postępowanie pozostanie niezrozumiałe lub przynajmniej jego skrajności wciąż będą wydawać się irracjonalne, jeśli przeoczy się to, że pierwsi chrześcijanie z tych wieków wierzyli w bliski koniec świata i powtórne przyjście Chrystusa na Sąd Ostateczny. W tym niespokojnym oczekiwaniu nie było niczym anormalnym przeświadczenie, że warto przeżyć kilka lat w surowości i ascezie, żeby nabrać tym większej pewności radowania się z całkiem bliskiego wiecznego oglądania Pana i doskonałego szczęścia. U źródeł tych pierwszych monastycznych kroków z całą pewnością znajdowała się więc medytacja eschatologiczna.

Ponieważ jednak propozycja została złożona praktycznie wszystkim chrześcijanom i co za tym idzie mogła się przekładać na przekonanie, że sprzeciw wobec świata jest niemożliwy bez prawdziwego wyrzeczenia się go, niekiedy nawrócenie się na chrześcijaństwo przedstawiano nie tylko jako przyjęcie wiary, lecz również jako akceptację tej ascezy. Być może właśnie to wyjaśnia fakt, że kiedy w V wieku chrześcijaństwo przeniknęło do Irlandii, pociągnęło za sobą przyjęcie przez większość nowych wiernych bardzo surowych reguł moralnych i praktycznych, zobowiązując do ich przestrzegania wszystkich bez wyjątku, tak że w następnych dziesięcioleciach, kiedy zorganizował się prawdziwy monastycyzm, postrzegano te wspólnoty jako zalążki klasztorów. Jednakże model opar­ty na wyrzeczeniu się świata skłonił w ten sposób wiele jednostek, zwłaszcza mężczyzn, do życia na marginesie społeczeństwa; krążyli oni od wioski do wioski, żebrząc o żywność, zwracając na siebie uwagę brudem i nieokrzesaniem, bardzo często także grabieżami i aktami przemocy. Ci włóczędzy Pańscy (których w języku kościelnym zwie się „mnichami wędrownymi”), szukający samotności i medytacji w tułaczce, stawali się najczęściej marginesem: w rzeczywistości, gdy instytucja monastyczna naprawdę już się ukształtowała, stali się nawet pseudomnichami. Jednocześnie anachoreci, zamknięci w dobrowolnej samotności i zmuszający się do niezwykłej ascezy duchowej i cielesnej, przez swoje doświadczenie przynieśli najlepszą refleksję nad ucieczką od świata, jej blaskami, ale i niebezpieczeństwami. Toteż ci Ojcowie Pustyni – święty Paweł (†347) i święty Antoni (†356) – stali się najprawdziwszymi inspiratorami prądu monastycznego. Jednakże wśród tych Bożych „atletów” byli również tacy (zwłaszcza słupnicy), którzy dążyli do ustanowienia rekordów czasu i wyrzeczeń, a choć wystawiali się na publiczne widowisko, często jawili się jako aspołeczni i nieprzystosowani, o ile nie byli tacy z natury. Swoimi praktykami dawali wyraz własnym przekonaniom religijnym, lecz również imaginacji i fantazjom.

Idea monastyczna krystalizowała się w ten sposób, począwszy od II i III wieku, wyrażając się w różnych postaciach, przy czym ideał wyrzeczenia się przyjemności świata niekoniecznie przyciągał, jak to się zwykło sądzić, jedynie członków elit, lecz przede wszystkim dusze wyczulone na swe zbawienie i zdolne do prowadzenia bardzo surowego życia. To wyjaśnia surowość wobec wiernych, którzy wydawali się winni ciężkich grzechów i którym Kościół zadawał długie i zaawansowane pokuty typu mniszego (posty, wstrzemięźliwość płciowa); za ich pomocą starał się nakłonić do surowości, postrzeganej jako najdoskonalszy wzór. Czyż najgłębszą intencją tych zaleceń, nawet po zaniku wiary w bliski koniec świata, nie było przede wszystkim osiągnięcie raju, bez większej troski o zbawienie wszystkich i bez – dyktowanego miłością bliźniego – zainteresowania tym, czym naprawdę żyją inni w swej ludzkiej egzystencji? Trudno oprzeć się wrażeniu, że na płaszczyźnie indywidualnej w powołaniu monastycznym tkwi pewien egoizm osobistego zbawienia, chociaż trzeba podkreślić, że mnich modli się i umartwia po to, żeby przyciągnąć łaskę Bożą na społeczność, i że jego postępowanie wiąże się z teologią łaski i miłości oraz że klasztor stara się pomagać innym duchowo i materialnie. W tym tkwi właśnie podstawowy element wypracowywanej koncepcji monastycznej.

Do teraz w naszych opisach pojawiają się mężczyźni i kobiety, którzy w różnym stopniu wyrzekli się przyjemności świata. Czy można powiedzieć, że byli oni mnichami? Tak, jeśli zadowolimy się stwierdzeniem, że oddalili się od społeczeństwa, wybierając samotność jako anachoreci lub eremici na pustyni. Nie, jeśli uwzględnimy, że z czasem sprecyzowała się typologia, a zwłaszcza że spisano reguły życia definiujące stan mniszy. Mnich jest więc coraz częściej postrzegany jako jednostka zobowiązująca się przez jasną profesję, już dość wcześnie wyrażającą się w formie ślubów, do dyscypliny, której elementy stopniowo się krystalizują. Nie jest on klerkiem choćby przez sam fakt, że pierwotnie jest i pozostaje człowiekiem świeckim. Ale nie jest już takim samym świeckim jak inni, nie tylko ze względu na życie, jakie wybiera, lecz o wiele bardziej ze względu na fakt, że reguła, której się podporządkowuje, jest akceptowana i kontrolowana przez Kościół i władze kościelne. Monastycyzm staje się więc instytucją w czasach, gdy Kościół (także on) staje się prawdziwie jeden – w taki właśnie Kościół się włącza i jemu się podporządkowuje. Odtąd rekluzi, samotnie żyjący eremici, anachoreci, słupnicy, mnisi wędrowni i im podobni przestają być uważani za prawdziwych mnichów, nawet jeśli uznaje się i naucza, że ci, którzy w poprzednich wiekach należeli do najbardziej żarliwych i świętych, mogą i powinni służyć za wzór ze względu na swoje cnoty oraz że rady, jakie oni dawali na podstawie własnego doświadczenia, mogą i powinny inspirować refleksje na temat typów życia monastycznego. Odtąd mnich może być cenobitą, jeśli stale żyje razem z innymi mnichami we wspólnocie, jaką jest klasztor, lub eremitą, jeśli żyje samotnie w celi, zachowując łączność ze zorganizowanym klasztorem, w którym mieszkają inni zakonnicy żyjący według tych samych norm. Między tymi dwoma sposobami życia mogą zachodzić związki i adaptacje, ale oba stanowią podstawowe kryterium oceny. Należy dodać, że ideał stricte eremicki (eremita mieszkający sam w lesie) nie zostaje potępiony, niemniej jednak uważa się go za bardzo trudny do osiągnięcia i zaleca wyjątkowo, z zastrzeżeniem, że będzie on kontrolowany przez władzę monastyczną lub kościelną.

Krótko mówiąc, historia monastyczna naprawdę przybiera formę wtedy, gdy na Wschodzie, tam, gdzie chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się najpierw, spisano pierwsze reguły. Wśród najstarszych najlepiej opracowana jest reguła świętego Pachomiusza (około 292–346), który około 320 roku zgromadził w Tabennisi nad Nilem, w Tebaidzie, mnichów, którzy, choć nie złożyli prawdziwych ślubów, postanowili żyć w czystości i ubóstwie, bez szemrania poddając się kierownictwu przełożonego wspólnoty, nazywanego abba [czyli ojciec], i regule, którą on im ustanowił. Ci dobrowolni pokutnicy, mieszkający pojedynczo lub w niewielkich grupach w małych domkach usytuowanych niedaleko siebie, zaludniali kompleks otoczony wysokimi murami, zwany laurą. Trochę później, w połowie IV wieku, święty Bazyli (około 329–379), zwiedziwszy wcześniej klasztory i eremy w Egipcie, Syrii, Palestynie i Mezopotamii, osiadł na stałe w Kapadocji w swojej posiadłości Annesis nad rzeką Idris i kierował tam wspólnotą do 370 roku, kiedy to został arcybiskupem Cezarei Kapadockiej. Wówczas dla swych mnichów i następców na podstawie przepisów, które wcześniej ustalił, zredagował dwa zbiory: Reguły dłuższe i Reguły krótsze, które ustanawiały prawdziwy porządek cenobicki. Życie monastyczne było w nich określone przede wszystkim przez uroczyste śluby posłuszeństwa i stałości (nieopuszczania klasztoru), a także praktyk moralnych. Mnisi żyli razem, codziennie razem uczestniczyli w oficjum, wspólnie się modlili, spożywali posiłki w tym samym refektarzu, spali w sali sypialnej, pracowali w grupie i głównie oddawali się zajęciom umysłowym, nie rezygnując jednak całkowicie z pracy fizycznej. Wspólnota, która z natury jest jednością duchową, ufundowaną na miłosiernej miłości mnicha względem braci i na woli wspólnego wspinania się na stopnie prowadzące do coraz lepszego życia religijnego, jest ściśle podporządkowana władzy opata, który jednocześnie jest uważany za mistrza pewnej szkoły duchowości.

Zaletą tego systemu było ustanowienie równowagi i pięknej harmonii. W rzeczywistości całkowicie wykluczał on ideał anachorecki, gdyż mnich praktykował cnoty chrześcijańskie, pracując nad swoim zbawieniem razem ze wszystkimi braćmi. Na Wschodzie z czasem model ten przyciągnął dużą liczbę świeckich, pragnących kierownictwa na drodze ku doskonałości, a potem wywarł wpływ, większy niż monastycyzm pachomiański, na realizacje zachodnie.

Ideał monastyczny, który bardzo wcześnie pojawił się w krajach łacińskich Cesarstwa Rzymskiego (zwłaszcza w Italii) w uproszczonej formie porzucenia świata, dał początek bardziej zorganizowanym założeniom, po tym jak dotarły tam wieści o doświadczeniach wschodnich. Święty Atanazy z Aleksandrii, który żył na wygnaniu w Trewirze w latach 335–338, zostawił tam Żywot świętego Antoniego, najsłynniejszego z pustelników, wielbiący cnoty ascezy; przekład tego dzieła na łacinę około 370 roku wzbudził falę fascynacji i zapał do podobnych wyrzeczeń. W tym samym czasie (374) święty Hieronim, pochodzący z Dalmacji, wyruszył na Wschód i żył jak pustelnik na Pustyni Chalcydyckiej, skąd kilka lat później, nawiązawszy kontakty z różnymi wspólnotami, wrócił z bogatymi doświadczeniami, jak również informacjami o doświadczeniach Ojców Pustyni.


Fragment publikacji Dzieje Cluny


Marcel Pacaut (1920–2002) – wybitny francuski badacz dziejów średniowiecza. Ukończył studia na uniwersytecie w Lyonie, gdzie należał do grona uczniów Georgesa Duby i gdzie też przez wiele lat był profesorem. Zajmował się przede wszystkim historią Kościoła, papiestwa, kultury i myśli politycznej wieków średnich. Autor kilkudziesięciu książek i wielu artykułów. Szczególnym obszarem jego zainteresowania była historia monastycyzmu, czego owocem były monografie poświęcone średniowiecznym zakonom, cystersom i prezentowana książka o Cluny.


Na zdjęciu: zwornik sklepienia piątego przęsła narteksu bazyliki Cluny III (1. poł. XII w.), z przedstawieniem Baranka Paschalnego; w otoku inskrypcja: +In celo magnus hic parvus sculpor Agnus (Tu mnie Barankiem wyrzeźbiono małym, W niebie zaś jestem wielkim i wspaniałym) / przekł. Elwira Buszewicz / Wykonanie: Borys Kotowski OSB

(Visited 191 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z naszego portalu CSPB możesz skorzystać z propozycji zapisania się do systemu Feedburner, za pomocą którego, codziennie między godziną 20:00 a 23:00 otrzymasz e-maila z listą linków najnowszych wpisów, które ukazały się w danym dniu... Zapisz się do powiadomień
Zamknij