Umieszczony przez 10:21 Selfie z Regułą. Ludzie

Siostra Aniceta

Jako mocne i wyraziste osobowości przyciągają niezdecydowanych i słabszych. Oferują jednoznaczność, czyli pewną formę bezpieczeństwa.

Należy do ludzi, których bardzo szybko można określić jako „prawidłowi”: Jest zawsze życzliwa, na miejscu, pomocna. Ale nie tylko. Wydaje się „siostra użyteczną”, wedle słów św. Benedykta z VII rozdziału Reguły czyli siostrą, która „powtarza zawsze w swoim sercu: Wtedy będę wobec Niego bez skazy i winy się ustrzegę (Ps 18[17],24)” (RB 7, 16). Czy jednak „prawidłowość” to to samo co „użyteczność”? Życie Siostry Anicety jest nieustannym pytaniem o tę właśnie sprawę. Jasne, w pierwszym rzędzie uderza jej prawidłowe „poukładanie”. Nie sposób się do niej przyczepić. Ale i… trudno znaleźć coś więcej. Jakby onieśmielała swoją prawidłowością, w której rozpuszczają się wszelkie relacje z innymi, wszak nie zawsze bezproblemowe.

Ale Siostra Aniceta jest też przykładem niełatwej równowagi. I może nawet przede wszystkim za to chce się ją podziwiać. Łączy w sobie delikatność i konsekwencję. I w każdym niemal swoim geście pokazuje klasę własnego opanowania i obserwancji monastycznej. Gdy się jednak temu dokładniej przyjrzeć, a okazja może zdarzyć się nawet nieświadomie, na przykład gdy… wejdziemy jej w drogę, w pole jej nieskazitelnej „prawidłowości” – wtedy ukazuje się jej drugie oblicze. Zaskakujące by nie rzec… przerażające. Okazuje się, że najważniejsze są dla niej jasno zdefiniowane zasady, które dają jej spokój. Gdy jednak otoczenie okazuje się dla nich zagrożeniem, usztywnia się, wzbudza a nawet denerwuje. Początkowo próbuje zachować życzliwość, ale zaraz traci nad sobą panowanie. W ten sposób jej interakcja z otoczeniem zostaje zatrzymana. Ostatecznie Siostra Aniceta zostaje sama. Wycofuje się, chowa. Odcina trudny kontakt. Tak naprawdę bowiem organizuje ona świat „od środka” – „od siebie”, ze swej własnej perspektywy. I patrzy tak na innych, dopasowując ich, z mniejszym lub większym skutkiem, do swych norm. A że jednak takie dopasowanie nigdy ostatecznie się nie uda, jej podejrzliwość i wyobcowanie tylko rosną.

Jasne, że możność organizowania wszystkiego wg własnego zdania to pewien komfort. Gdy ma się nieco wewnętrznej siły i determinacji, jest to możliwe. Do tego łatwo dochodzi odpowiednie wytłumaczenie, by nie rzec ideologia i… cały świat jest prosty.  W ten sposób można zalegalizować swoją wygodę – nieraz lenistwo i lęki. W konsekwencji okazuje się jednak, że stąd bardzo blisko do konfliktowości i to niekiedy wybuchowej. Paradoksalnie to właśnie ona integruje, ona i motywuje zaangażowanie S. Anicety, w pewnym sensie nieustannie ją… demaskując. Owszem, może zachować się ona wspaniale, wzorowo, ale może też okazać się bardzo… małoduszną, by nie rzec… przykrą. Wszystko zależy od tego, czy udaje jej się kontrolować sytuację, czy też nie.

Tak to już jest z „prawidłowością”, która aspiruje, by być „użyteczną”, ale przecież wcale nie musi nią być: jeśli skupia się tylko na „doskonałości” osobistej, oddzielonej od relacji z innymi, prędzej czy później nastąpi katastrofa. By być, jak to wspomniał św. Benedykt „użytecznym” trzeba we własną prawidłowość nieustannie wpisywać nieprzewidywalne reakcje ludzi, a to może być już niemałym wyzwaniem.

Dlatego S. Aniceta i osoby jej podobne potrzebują pomocy. Nie chodzi tu o zwykłe wsparcie, bo o to zwykle potrafią się nieźle wystarać. Często są otoczone sojusznikami, satelitami, by nie rzec klakierami.

Jako mocne i wyraziste osobowości przyciągają niezdecydowanych i słabszych. Oferują jednoznaczność, czyli pewną formę bezpieczeństwa. Niestety, często dzieje się to w związku z tworzeniem koalicji „przeciw” – rzecz jasna, którzy myślą inaczej niż ona. Taka postawa może być niebezpieczna dla Wspólnoty. Grozi atomizacją, tworzeniem frakcji czy stronnictw – w skrajnych przypadkach opozycji, czy nawet prób buntu.  Osoby pokroju S. Anicety mogą w sposób naturalny zbierać czy skanalizować wszelkie niezadowolenia Wspólnoty. Jednocześnie bardzo często skutecznie znajdują wsparcie na zewnątrz Wspólnoty. I nic dziwnego: wydają się przykładnymi, wręcz świętymi mniszkami (czy mnichami). A ponieważ jest to kontakt niezweryfikowany codziennością, „notowania” takich osób na zewnątrz są dużo wyższe, niż „u swoich”. W efekcie S. Aniceta, i osoby jej podobne, nie tylko pogłębiają swoją egzystencję we własnym świecie, ale stopniowo oddalają się od Wspólnoty.

To jednak nie wszystko: S. Aniceta z racji na swą bezkompromisowość często skazywana na dostawanie „po nosie”, przeżywa to jako prześladowanie, by nie rzec męczeństwo. Inni są gorsi, nie tak „ułożeni”. Nie rozumieją jej, krzywdzą. W takim kontekście polaryzacja ze Wspólnotą narasta. Wspólnota pomału staje się tylko areną zmagań – czy wręcz narzędziem… obrony własnej pozycji. S. Aniceta przez lata wypracowała sobie rozmaite strategie obrony i przetrwania. Wie, jak odpowiednio dobierać słowa. Niekiedy czyni to w sposób mocno wyrafinowany, zawsze jednak mocno bolesny dla tego, przeciw komu się kieruje. Zazwyczaj, niestety, jest w tym równie „doskonała”, jak we własnym przestrzeganiu Reguły. W jej odczuciu to nieistotne epizody – nawet, jeśli rany w sercu innych osób pozostają na długo. Gdy określone zagrożenie mija, szybko zapomina o sprawie i nadal pielęgnuje swe „ułożenie”. Jest czujna. Wygląda kolejnych konfliktów. Gdy jednak czuje się bezpieczna, próbuje nawiązać w sposób naturalny kontakt ze swymi adwersarzami – jakby nigdy nic. Jakby nikomu nic przykrego nie powiedziała. Jakby nikogo nie zraniła. Bo może zaaferowana własną obroną nie jest w stanie dostrzec krzywdy wyrządzanej komuś innemu…

Co zrobić z Siostrą Anicetą, żyjącą we Wspólnocie już kilkadziesiąt lat, wciąż jednak na tym samym poziomie duchowym i ludzkim? Co ma zrobić przełożona? Jak pomóc takiej siostrze zobaczyć własne „zakręcenia”? Jak pomóc jej wejść w prawdziwe relacje, stać się naprawdę „użyteczną”?


Bernard Sawicki OSB – absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie (teoria muzyki, fortepian). Od 1994 r. profes opactwa tynieckiego, gdzie w r. 2000 przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 2005-2013 był opatem. Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz w Ateneum św. Anzelma w Rzymie, gdzie obecnie wykłada. Autor felietonów Selfie z Regułą. Benedyktyńskie motywy codzienności oraz innych publikacji.

(Visited 129 times, 1 visits today)


Jeżeli chcesz być na bieżąco z materiałami, które publikujemy i udostępniamy, proponujemy zapisanie się na codzienny newsletter.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij