Umieszczony przez 11:52 Pismo Święte

Lectio Divina #20 Trzy Logiony / Mt 6,19–24

Modlitwa Jezusowa jest taką formą, która nasze rozdarte często serce zszywa znowu w jedno. Taki zabieg kardiologiczny. I o to też Pana Boga prośmy, żeby nasze serce było jednością tak jak jednością jest Jego Najświętsze Serce.

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie rozświetlone. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! (Mt 6,19–24)

Tu przypomnę, że ewangelie dzielimy na dwie grupy, mimo tego, że dobrze zdajemy sobie z tego sprawę. Mamy więc ewangelie synoptyczne i ewangelię św. Jana. Badania wykazały, że ewangelie św. św. Marka, Łukasza i Mateusza są zależne od jednego źródła. Duża część materiału, który można w nich znaleźć, jest wspólna, zapisana jednak innymi słowami. Każda ewangelia jest jednak unikalna. Materiał, z którego korzystali ewangeliści w pierwotnym kształcie składał się z tzw. „logionów Chrystusa Pana”, a więc Jego powiedzeń i zdań, które zostały zapisane, dzięki czemu funkcjonowały w pierwotnej gminie niezależnie od opisów narracyjnych dotyczących męki, śmierci i zmartwychwstania, niezależnie od ewangelii dzieciństwa czy historii dotyczących uzdrowień.

Mówię o tym dlatego, że przeczytany fragment bardzo ładnie nam się pokazuje jako harmonizujący z tą teorią. Pokazuje nam on trzy logiony Pana Jezusa. Te trzy wypowiedzi na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Pierwsza jest na temat gromadzenia skarbów, potem nagle autor natchniony przechodzi do tego, że światłem ciała jest oko i na koniec opowiada o tym, że nikt nie może dwom panom służyć. Trzy sentencje, trzy logiony, które autor Biblii Tysiąclecia opatrzył wspólnym tytułem określając je jako „dobra trwałe”.

Spróbujmy spojrzeć na te trzy wypowiedzi tak, żeby zobaczyć, co je łączy, a co dzieli, i w jaki sposób możemy dzisiaj je rozumieć. Po pierwsze należy zwrócić uwagę na to, że tekst o gromadzeniu skarbów w niebie albo gromadzeniu skarbów na ziemi w jakiś sposób koresponduje z tym co, było omawiane w poprzednim lectio divina. Wtedy mówiliśmy o Panu Bogu, który jest „ślepy” czyli niewidzący. Wybrzmiało wtedy pytanie, czy podejmujemy nasze decyzje, żeby być widzianym przez Pana Boga, czy jedynie przez ludzi. Tutaj ta myśl zdaje się mieć kontynuację, kiedy Pan Jezus mówi, że niejako mamy do wyboru dwa skarbce, a więc dwa miejsca, w których możemy w miarę bezpiecznie schować nasze dobra. Pierwsze to są skarbce ziemskie i tutaj możemy rozważać, co przez te skarbce możemy rozumieć i drugie to są skarbce ukryte w niebie. To zdanie wydaje się skupiać naszą uwagę na skarbcu, a tymczasem pytanie dotyczy tego co jest dla ciebie ważne.

Esencją tego logionu jest namysł nad tym, co dla każdego jest naprawdę ważne. Czy są to rzeczy związane z przemijającym światem? My pomyślelibyśmy po pierwsze o pieniądzach. Skarb to jest kasa, albo papiery wartościowe, ale nie koniecznie chodzi tutaj wyłącznie o ten aspekt. Możemy równie dobrze pomyśleć, że tym, co człowiek gromadzi na ziemi, jest też przywiązanie do pewnego prestiżu, budowanie wizerunku, nadmierna troska o to, w jaki sposób widzą mnie ludzie, dbałość o to, czy mam autorytet. Może to być kwestia takiego nieuporządkowania, które jest w człowieku. Warto popatrzeć więc na ten fragment Pisma Świętego jako na rodzaj bilansu – co dla nas jest ważne.

Ten fragment bardzo mocno koresponduje z fragmentami Listu do Galatów, kiedy św. Paweł bardzo mocno podkreśla, jakby strofując adresatów, że do wolności wyswobodził nas Chrystus. Kiedy z dumą podkreśla, że niczemu nie odda się w niewolę. Tutaj kiedy Pan Jezus mówi o skarbach, które gromadzi się na ziemi, gdzie złodzieje się włamują, o rdzy, molach, to pokazuje jak dobra związane z tą ziemią są rzeczą niestabilną, która całkowicie znajduje się poza naszą kontrolą choć wydaje się, że są to rzeczy namacalne.

Wydaje mi się, że jest to jeden z najbardziej trudnych fragmentów Ewangelii, dlatego że on stawia nam bardzo wysokie wymaganie. Można by uważać, że wysokie wymaganie stawia przede wszystkim ten fragment, który mówi, że trzeba wziąć swój krzyż, zaprzeć się samego siebie, ale wydaje mi się, że to właśnie omawiana dzisiaj perykopa stawia nam jeszcze wyższe wymaganie. Wobec tego tekstu stoimy jakby na rozdrożu. Mówiliśmy o różnych rodzajach dóbr, które możemy chować, ale z drugiej strony, co należy mocno podkreślić, bez tych dóbr czyli jakichś dóbr finansowych, jakichś relacji, zaspokajania naszych potrzeb takich czy innych nikt nie jest w stanie żyć. To nie jest tak, że człowiek weźmie nożyczki i wytnie jakiś kawałek swojej osoby. Albo żona przyjdzie do domu i ogłosi wszystkim wobec, że od dziś wszyscy będziemy tak, jak mówił Pan Jezus, żyli w ubóstwie. I nie będzie tego tłumaczyć swoim dzieciom, które mają pięć lat, tylko będzie je zmuszać do tego. To jest bardzo delikatna i indywidualna sprawa. W jaki sposób i gdzie mamy poprowadzić granice pomiędzy tym, co jest konieczne, a tym, co wynika z obowiązku stanu,    w którym jestem jako mąż, ojciec, matka czy odpowiedzialny za to czy tamto. Co wynika ze stanu, w jakim jestem, a gdzie rozpoczyna się coś, co już nie jest koniecznością, a staje się bardziej uwikłaniem i czymś, co bardziej mi przeszkadza, niż pomaga żyć? I to jest bardzo cienka granica i jest to pozostawione naszemu sumieniu – odpowiedź na pytanie, czy gromadzę swoje skarby na ziemi, tam gdzie rdza i mól czy przeciwnie?

Poza tym Chrystus Pan daje nam tu inną radę. Mianowicie można to traktować jako papierek lakmusowy, który nam pomoże ustalić czy jesteśmy po tej złej czy dobrej stronie. Pan Jezus mówi: gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Mówiąc „twoje serce” ma na myśli to, kim jesteś, co sprawia, że twoje życie ma sens, co daje ci siłę do działania, co stanowi o twojej tożsamości. Kiedy odpowiemy sobie na pytanie, gdzie jest nasze gniazdko elektryczne, gdzie jest nasz skarb, to wówczas zobaczymy czy jesteśmy po dobrej, czy złej stronie, w którym miejscu znajdują się nasze skarby.

Oczywiście życie jest dużo bardziej skomplikowane, więc pewnie część lokat mamy na ziemi, część lokat mamy w niebie. Człowiek rzadko jest w jednym miejscu. Jest osobą rozdartą. To rzecz najbardziej naturalna. Natomiast można sobie to tak wyobrazić, że cała nasza praca wewnętrzna ma polegać na tym, żeby całą energię wkładać w to, żeby był nieustanny transfer. Środki, które są na ziemi, ciągle mają się przesuwać na konto w niebie. To, co dotyczy relacji, spraw materialnych, emocjonalnych, psychicznych i tak dalej – stale przestawiać to w stronę Pana Boga.

Chyba tym, co jest najpiękniejsze w tej Ewangelii jest to, że Pan Jezus nam mówi, żebyśmy te swoje dobra lokowali w niebie po to, żeby one wszystko przetrwały. Czasem może nam się wydawać, że Bóg zabierze nam rzeczy, które są dla nas ważne; że jest zazdrosny o nie albo żeby wypróbować naszą wiarę. Takie rzeczy sobie czasami o Panu Bogu myślimy, że jest zazdrosny, albo że to, co dla nas jest ważne, stanowi dla Niego zagrożenie. Ta Ewangelia mówi nam tak: To, co dla Ciebie ważne, umieść w niebie, żebyś miał to na zawsze, żebyś tego nigdy nie stracił. Jak coś zostawisz tylko na ziemi, stracisz to – przyjaźń się zmarnuje, relacja z bliskimi się zmarnuje; a jak będziesz to przeżywał po Bożemu, to zostanie na zawsze. Jest w tym troska Pana Boga, żeby to, co dla człowieka ważne, mogło trwać. To jest Jego delikatność.

Warto odwoływać się w takich momentach do osoby Pana Jezusa również jako człowieka, o tym nie zapominajmy. Popatrzmy, czytając świętą Ewangelię co w Jego życiu było ważne. Na przykład relacja z apostołami – oni byli dla Niego ważni. Nazywał ich swoimi przyjaciółmi. Obiecał im, że kiedy nadejdzie Sąd Ostateczny, zasiądą z Nim na dwunastu tronach, żeby sądzić dwanaście pokoleń Izraela. Ziemskie życie Jezusa się skończyło. Ziemskie życie apostołów się skończyło. Są oni teraz w niebie i tam ta relacja trwa. Skarbem dla Chrystusa Pana była także relacja z Jego Matką i wierzymy, że Bogarodzica również jest w niebie, więc ta relacja nie została zniszczona. Tak samo wiele innych spraw, które w życiu Jezusa były ważne, nadal trwa, ponieważ niczego przez Ojca nie został pozbawiony i troska Boga również w tym kierunku idzie, żebyśmy nasze skarby lokowali w niebie, jakiekolwiek one są.

Drugi logion, troszeczkę enigmatyczny odwołuje się do metafory domu. Oko można rozumieć jako okno i ciało jako dom. Jest to trochę zaskakujące, dlatego że podstawowym organem poznawczym dla Żyda jest ucho. Dlatego że on wchodzi w kontakt z Bogiem przede wszystkim przez Słowo. Czytamy, że słowo Boże zostało skierowane do proroka, że Bóg przemówił do tamtego. Żyd jest człowiekiem, który słucha, dla niego najważniejsze jest ucho. Tak było w pobożności starotestamentalnej i tak mamy w przypadku Chrystusa Pana. Tutaj mamy bardziej greckie podejście. Dla Greka najważniejsze jest oko i to co widzi, w sensie przenośnym, bo to go integruje z przedmiotem oglądanym i integruje go wewnętrznie. Dzięki temu człowiek postrzegający na sposób grecki staje się jednością i żyje w harmonii ze światem, który go otacza.

W tym wypadku przez oko czy jasność oka możemy rozumieć intencję. Możemy to sobie łatwo po naszemu intuicyjnie wyobrazić – patrzę na coś, na możliwości, które mam, zamiary które podejmuję, ludzi którzy pracują. Mówimy nawet, że ktoś spogląda dobrze albo źle, krzywo albo prosto, ma dobre albo złe spojrzenie. W jaki sposób patrzysz na rzeczywistość, która cię otacza? Jakie masz zamiary, dobre czy złe? Jak masz dobre, to światłem ciała jest oko. Całe twoje życie będzie dobre, jak masz dobre zamiary, a jeśli patrzysz w sposób podejrzliwy, snujesz domysły, knujesz jakieś matactwa, to cały twój dom, całe twoje ciało spowije ciemność.

Zwróćmy uwagę, że ten tekst jest jednym ze źródeł nauki, jaką znamy i kochamy, którą jest doktryna Ewagriusza o ośmiu duchach zła. Intuicja ewagriańska powiada, że czyn jest rzeczą wtórną, najważniejszy jest sposób przeżywania rzeczywistości. Nauka ta dotyczy kwestii intencji i tu znowu wracamy do tematu omawianego wcześniej – gdzie trzymasz swoje skarby. Czy nie chowasz ich przed Bogiem, żeby ci ich nie zabrał? W jaki sposób patrzysz na świat, dobrze czy źle?

Teraz podsumowanie, czyli logion numer trzy, który niejako spina te dwa poprzednie. W taki sposób możemy ten logion odczytać, kiedy Pan Jezus mówi o tych dwóch panach, czyli o tym, gdzie przechowujesz to, co dla Ciebie cenne. Poza tym fragment ten zapytuje, jaka jest Twoja główna intencja życia, czyli co tobą powoduje. Jakie są Twoje główne motywacje – Bóg czy mamona? My w języku polskim mówimy „mamona”, kiedy odnosimy się głównie do pieniędzy. W Ewangelii Mateusza czytamy, że Bóg czyli to, co trwa wiecznie z całym kręgiem, który z tym się wiąże czy mamona czyli to, co przemija.

Kiedy mówimy „Bóg” możemy mieć tendencję ograniczającą, że to chodzi o modlitwę, o post, o dobre postanowienia. Zwróćmy jednak uwagę na to, że w wierze katolickiej główną przestrzenią działania Boga są sakramenty. To one dotykają całe życie człowieka – począwszy od narodzin, aż po śmierć, łącznie z małżeństwem. W to wszystko wkracza Pan Bóg. Mówiąc innymi słowy, musimy odpowiedzieć na pytanie, czy próbujesz żyć w sposób niezależny od Pana Boga, czy swoje życie budujesz ostatecznie z Panem Bogiem. Jest to pytanie o Bogocentryzm w naszym życiu. Takie jest przesłanie całego Kazania na Górze.

Reasumując popatrzmy, że ten tekst pokazuje nam Boga, który jest o nas zatroskany. Pokazuje nam Pana Boga, któremu zależy na tym, żeby człowiek ocalił to, co dla niego najbardziej istotne, żeby nie zmarnował swojego życia, żeby był szczęśliwy, żeby integrował wokół siebie to, co dobre, żeby wybierał dobrze, żeby żył mądrze, pięknie. To jest to, o co chodzi Panu Bogu. Żeby tak się mogło stać, bardzo ważne jest zachowanie pierwszego przykazania „nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”! Tym przykazaniem można streścić przesłanie pierwszego logionu. Myślę, że możemy o to Pana Boga prosić, żeby nas do tego umacniał, żebyśmy temu słowu byli coraz bardziej wierni. Powinniśmy sobie dzisiejszego wieczoru zrobić rachunek sumienia, żeby zobaczyć gdzie nasze serce jest. Pewnie trochę tu, trochę tam. Można pomyśleć w jaki sposób można je bardziej zintegrować. Modlitwa Jezusowa jest taką formą, która nasze rozdarte często serce zszywa znowu w jedno. Taki zabieg kardiologiczny. I o to też Pana Boga prośmy, żeby nasze serce było jednością tak jak jednością jest Jego Najświętsze Serce.


Tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Benedictus”, który prowadzony jest przez oblatów benedyktyńskich.


Szymon Hiżycki OSB (ur. w 1980 r.) studiował teologię oraz filologię klasyczną; odbył specjalistyczne studia z zakresu starożytnego monastycyzmu w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jest miłośnikiem literatury klasycznej i Ojców Kościoła. W klasztorze pełnił funkcję opiekuna ministrantów, duszpasterza akademickiego, bibliotekarza i rektora studiów. Do momentu wyboru na urząd opacki był także mistrzem nowicjatu tynieckiego. Autor książki na temat ośmiu duchów zła Pomiędzy grzechem a myślą oraz o praktyce modlitwy nieustannej Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie.


Fot. Stanisław Matusik

(Visited 292 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.
Zamknij