Osiem duchów zła

Pytanie o naturę grzechu jest bardzo trudne. Niemniej trudna jest próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego grzeszymy. Zastanawiając się nad tym w sposób zdroworozsądkowy, widzimy absurd grzeszenia (jaki mam interes w tym, aby na własne życzenie narażać się na utratę więzi z Bogiem?). Z drugiej strony widzimy, że wciąż grzech istnieje na świecie. Może dlatego słowa św. Pawła poruszają i dzisiaj nas tak mocno.

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu (Rz 7,18–25).

Możemy próbować odszukać jakieś schematy, które pomogą spojrzeć na grzech w sposób uporządkowany. Brzmi to paradoksalnie: w sposób systematyczny spojrzeć na to, co ze swej natury jest absolutnym brakiem porządku. Naszym przewodnikiem w tej podróży będzie Ewagriusz z Pontu. Warto go posłuchać, bowiem sam doświadczył zaplątania w grzech, i to doświadczył tego bardzo boleśnie / Szymon Hiżycki OSB

1. Obżarstwo

Nie lituj się nad ciałem zalęknionym o swoją wątłość
ani nie ciesz się nim przy nadmiarze pokarmów,
bowiem gdy będzie mocne, nastanie na ciebie
i wojnę nieubłaganą wznieci przeciw tobie,
aż duszę twą weźmie do niewoli
i jako niewolnika wyda cię nieczystej namiętności.
[Jak] koń dobrze prowadzony,
[tak] ciało będące w niedostatku;
[koń] nie zrzuci nigdy jeźdźca,
nie cofnie się, ściągnięty przez wędzidło,
i jest posłuszny ręce jeźdźca.
Ciało zaś ujarzmia się postem i czuwaniem,
a nie ustąpi nadchodzącej pokusie
i nie ulegnie poruszone uderzeniem namiętności.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Ewagriusz pokazuje człowieka zdominowanego przez myśl obżarstwa jako kogoś otępiałego, kto nie potrafi dostrzec konsekwencji swoich decyzji: obżarstwo przynosi senność i szaleństwo – konsekwentne dążenie do zguby. Dla lepszego zrozumienia, czym obżarstwo ze swej natury jest, warto przypomnieć, że nasz autor przeciwstawia mu umiarkowanie, które nazywa „naśladowaniem zmartwychwstania” i „czuwaniem oczu nie znających snu”.

Włodzimierz Zatorski OSB: Demon obżarstwa wcale jednak nie kusi mnicha do nadmiernego jedzenia, ale wzbudza w nim lęk o zdrowie, które może utracić na skutek nadmiernej ascezy. Natomiast pobudzony lęk o zdrowie sam skłania do jedzenia „na wszelki wypadek”. Duchowa walka z demonem obżarstwa dotyczy nie samego jedzenia, ale koncentruje się na zdrowiu i trosce o fizyczne przetrwanie.

Bernard Sawicki OSB: Wydaje się, że typowa dla naszych czasów nieokiełznana chęć konsumpcji jakby zaczęła już dochodzić do własnych granic. Ludzie zaczynają dostrzegać negatywne skutki ulegania jej. W wyniku tego powstają nowe trendy: moda na diety, posty odchudzające, filozofia (czy może raczej ideologia) slow food. Co najmniej z taką samą gorliwością, jaka towarzyszyła szukaniu i przygotowywaniu atrakcyjnego jedzenia, wiele osób stara się oddalić negatywne skutki jego nadmiaru albo je po prostu przemienić. W ten sposób napędza się spirala żywieniowego absurdu. Szuka się nowych formuł, by jeszcze skuteczniej i bardziej spektakularnie połączyć zdrowe ze smakowitym, angażując coraz to nowe pokłady kreatywności. Ewagriusz jest jednak sceptyczny nawet wobec zdrowego, dobrze odżywionego ciała: „Nie lituj się nad ciałem zalęknionym o swoją wątłość ani nie ciesz się nim przy nadmiarze pokarmów, bowiem gdy będzie mocne, nastanie na ciebie i wojnę nieubłaganą wznieci przeciw tobie, aż duszę twą weźmie do niewoli i jako niewolnika wyda cię nieczystej namiętności”. Czyli jednak umiar, znalezienie właściwej pozycji, drogi między skrajnościami. Nie jest to łatwe! Wszak ekstrema są bardzo medialne, umiar zaś mało spektakularny, stanowi raczej efekt żmudnego trudu. Wszelkie radykalne środki przeciw nadmiernemu i nieuporządkowanemu jedzeniu nie są bynajmniej promocją umiaru! Raczej są zdecydowanym przejściem w drugą skrajność: redukcji, powściągliwości, negacji.

2. Nieczystość

Powściągliwość rodzi wstrzemięźliwość,
obżarstwo zaś jest matką rozpasania.
Olej karmi lampę w latarni,
a spotkanie z kobietą wznieca ogień rozkoszy.
Gwałtowność fal rzuca nieobciążonym statkiem,
a myśl o nieczystości – umysłem niewstrzemięźliwym.
Kto walczy z duchem nieczystości,
nie weźmie sobie sytości za sprzymierzeńca,
bowiem ta opuści go i stanie po stronie przeciwników,
i na koniec będzie walczyć razem z wrogami przeciwko niemu.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Nieczystością wbrew pozorom nie są zagrożeni głównie ludzie młodzi, ale przede wszystkim ci, którzy zaczynają odczuwać swoje życie jako coś, co coraz bardziej przecieka im między palcami – oto teraz ostatnia chwila, aby można było czegoś zaznać. Tykający głośno zegar – tak chyba trzeba wyobrazić sobie nieczystość. Wszystko to prowadzi do szybkiej utraty rozsądku i podejmowania decyzji na zasadach impulsu – popędu biologicznego.

Włodzimierz Zatorski OSB: Wszystko zasadniczo rozgrywa się w myślach i w wyobraźni. Dlatego wpierw pojawia się nieczystość w myśli i wyobraźni, a dopiero pójście za tą myślą prowadzi do popełnienia samego grzechu nieczystości. Walkę z nieczystością należy podejmować jak najwcześniej, zanim pojawi się namiętna myśl. Trzeba zatem unikać okazji. Stąd tak rygorystyczny stosunek mnichów do wszelkich kontaktów z kobietami.

Bernard Sawicki OSB: W tym miejscu konieczne jest ważne rozróżnienie, które samo w sobie jest bardzo szerokim, ciekawym i aktualnym tematem: seksualność i erotyczność to dwie różne rzeczywistości, nawet jeśli pozostają ściśle ze sobą powiązane. Ten związek jest w ich naturze i, jak zauważa S. Zorzi, ma też pewien wymiar dramatyczny. Jest on wpisany w samą koncepcję erosa, między jego wymiarem gwałtownym i namiętnym, angażującym sferę genitalną i seksualną, a jednocześnie bardzo motywującym, a tym dążącym do nawiązania i rozwoju przyjaźni oraz wzajemności, kreatywnym, który jest przestrzenią narodzin szacunku i wdzięczności. Jasno tu widać, że seksualność jest tylko częścią erotyczności, która z kolei jest integralną częścią miłości. Niejasność czy kontrowersje dotyczące nieczystości wynikają zasadniczo z braku rozróżnienia na seksualność i erotyczność i, w konsekwencji, na oderwanie ich od miłości. Każda prawdziwa miłość ma w sobie wymiar erotyczny, wystarczy wspomnieć pisma niektórych mistyków. Ludzka sfera erotyczna jest więc czymś pozytywnym, wymaga jednak zintegrowania z doświadczeniem miłości. Grzech nieczystości to doświadczenie natury seksualnej w oderwaniu od miłości, której integralną częścią jest erotyzm. Nie jest to nic innego, jak wypreparowanie fizycznej przyjemności z jej bogatego kontekstu egzystencjalnego i duchowego.

3. Chciwość

Kto chce wyciąć namiętności, niech usunie wpierw korzeń.
Kiedy bowiem utrzymuje się chciwość pieniędzy,
na nic się nie zda obcinanie gałęzi.
Jeśli bowiem zostaną odcięte, natychmiast odrastają.
Bogaty mnich jest statkiem obładowanym,
który przy wzburzeniu fal łatwo utonie.
Jak bowiem przeciążonym okrętem miota każda fala,
tak majętny zostanie zalany przez [swoje troski].
Ubogi mnich jest dobrze wyposażonym wędrowcem
i w każdym miejscu znajdzie gościnę.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Chciwy nie uważa, że jego potrzeby nie mogą być zaspokojone na tym świecie, bo to jest cecha chrześcijanina, ale zachowuje się tak, jak gdyby jego głód musiał być zaspokojony tu i teraz – i to za wszelką cenę, po trupach. To jest ten moment, kiedy człowiek zaczyna tracić nad sobą kontrolę i nie potrafi wyznaczyć sobie granic. Tu nie chodzi o to, że kolejne pragnienia chciwca nie są zaspokajane. Chodzi raczej o to, że każde spełnione pożądanie niczym lokaj otwiera drzwi kolejnemu, jeszcze mocniejszemu pragnieniu, to z kolei następnemu itd.

Włodzimierz Zatorski OSB: Demon chciwości nie kusi człowieka do zdobywania większej ilości pieniędzy czy jakichkolwiek środków materialnych, ale wywołuje lęk przed pozostaniem bez środków do życia na starość, gdy człowiek już nie będzie zdolny pracować. Pojawia się w tej perspektywie wizją głodu i koniecznością bycia zależnym od pomocy innych ludzi oraz brakiem możliwości dokonania czegokolwiek.

Bernard Sawicki OSB: Chciwość stoi na przeciwnym krańcu bezinteresowności. Ustawia wszystko w kategoriach własnego interesu, korzyści i konsumpcji. Pod tym względem jest jakby konsekwencją nieczystości i dlatego Ewagriusz zestawia je obok siebie. Jeśli pod wpływem pożądliwości zaspokaja się własną potrzebę kosztem drugiej osoby, traktując ją jak rzecz, to w chciwości rzecz staje się ważniejsza od osoby. Inni stają się tłem, na którym rozgrywają się nasze rozmaite, wyimaginowane konkurencje albo zostają przeprowadzone rozmaite rachunki. Skoro jednak takie ustawienie sprawy jest jedną wielką niewiadomą, chciwość – obok afektywnego wzbudzenia – sieje lęk i niepewność. By je odegnać, zapętla się jeszcze bardziej sama w sobie, intensyfikując pragnienia i gromadzenie dóbr. Nie może jednak stworzyć nic innego, jak coraz bardziej rozchwianą konstrukcję.

4. Gniew

Oddal myśli gniewne od twojej duszy,
a zapalczywość niech nie mieszka w twym sercu,
a nie doznasz zamętu w czasie modlitwy.
Jak bowiem dym z plew zaciemnia widzenie,
tak pamięć złego – umysł w czasie modlitwy.
Myśli gwałtownika są plemieniem żmijowym
i pożerają rodzące je serce.
Modlitwa gwałtownika jest kadzidłem o wstrętnej woni,
a psalmodia gniewnego – przykrym dźwiękiem.
Dar pamiętającego krzywdę jest ofiarą zżeraną przez mrówki
i nie zbliży się do poświęconych ołtarzy.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Pontyjczyk pisze, że spośród wszystkich złych myśli właśnie myśl gniewu najbardziej upodabnia człowieka do demona. To zaskakujące: może sądziliśmy, że bardziej demoniczne są nienawiść lub nieczystość, ale nie gniew. Ewagriusz mówi, że ten, kto ulega demonowi gniewu, jest podobny do tego, kto chce widzieć, ale wydłubuje sobie oczy własnoręcznie żelaznym kolcem. Ta zła myśl zaślepia, nie pozwala obiektywnie ocenić rzeczywistości i popycha nas do działań jak najbardziej irracjonalnych, które mają nas doprowadzić do zdobycia tego, czego najbardziej pożądamy lub do zniszczenia tego, czego posiąść nie możemy.

Włodzimierz Zatorski OSB: Gniew natomiast rozbija więź wspólnotową „ja – ty”, ustalając relacje w kategoriach „ja – on/ona”, obcości w stosunku do „krzywdziciela”. Taką relację może uzdrowić jedynie przebaczenie dokonane we wnętrzu serca i przez to przywracające miłość. Bez owego przebaczenia nie ma żadnego sensu asceza i największe nawet wyrzeczenia. Bez łagodności i miłosierdzia okazywanego bliźnim duchowe wysiłki nie dają nam bliskości Boga.

Bernard Sawicki OSB: Gniew zatem to forma rozpaczliwej aktywności, często impulsywnej i złośliwej, będącej naszą odpowiedzią na frustrację spowodowaną nade wszystko niemożliwością zaspokojenia grzesznych dążeń. Aktywność taka skierowana na zewnątrz siłą rzeczy dotykać musi pojawiających się wkoło ludzi. Zresztą niejako automatycznie gniew żywi się rozdrażnieniem reakcjami i zachowaniem innych. Prawdą jest wszakże i to, że uwarunkowany jest temperamentem. To on decyduje, jaką konkretnie formę gniew przybierze. Zawsze będzie jednak wskazywał na brak emocjonalnej integracji. Spontaniczność odreagowywania natychmiast wykorzystuje te wszystkie słabe miejsca, które osłabły dodatkowo w czasie folgowania pokusom. Gniew zatem ujawnia nasze najmroczniejsze strony, obnaża prawdę o nas. W rezultacie nie szanuje innych. Jakby się naigrywał zarówno z tego, od którego wychodzi, jak i z tych, których dotykają jego wybuchy. Nie tylko sprawia, że nie panujemy nad sobą – z jego powodu przestajemy być sobą. To, co Ewagriusz pisze o zagniewanych, pokazuje, jak bardzo gniew dezintegruje człowieka, czyniąc go jego własną karykaturą.

5. Smutek

U barbarzyńców więzień jest skuwany żelazem,
a więzień namiętności – smutkiem.
Nie złamie smutek, gdy nie ma innych namiętności,
jak również więzy, gdy nie ma tych, którzy wiążą.
Kto jest spętany przez smutek,
tego [wpierw] zwyciężyły [inne] namiętności
i nosi więzy jako dowód swojej klęski.
Smutek bowiem powstaje przez niezaspokojenie
cielesnego pożądania,
pożądanie zaś jest połączone z każdą namiętnością.
Kto pokonał pożądanie, pokonał namiętności;
nie będzie opanowany przez smutek.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Ostatecznie jednak człowiek dostrzega, że ten impet jego pięści, ta siła jego gniewu, jego sprzeciwu, ta złość na innych ludzi, którzy zawiedli jego oczekiwania, wcześniej czy później się kończy. Wypala się to paliwo, ta energia, którą człowiek miał, gdy eksplodował gniewem na kogoś – i to przeradza się w smutek, czyli powoli narastającą, pogłębiającą się frustrację, rezygnację.

Włodzimierz Zatorski OSB: Wszystko, co było poprzednio, wydaje się wspanialsze, bardziej autentyczne. Kiedy demon smutku zauważa, że te myśli działają i człowiek znajduje w nich upodobanie, wówczas dopiero pogrąża człowieka w smutku, gdyż w porównaniu z nimi obecna sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Im bardziej człowiek ucieka w marzenia o przeszłości lub wybiega w wyobrażeniach do idealnej przyszłości, tym bardziej przygniata go smutek z powodu beznadziejności aktualnej sytuacji.

Bernard Sawicki OSB: Smutek jest na dnie każdego grzechu, zwłaszcza takiego, z którym nie walczymy. Jak wynikający z naszych frustracji gniew rozlewa się szybko i gwałtownie po powierzchni, tak smutek ścieka w głąb naszej duszy, by tam drążyć swoje kanały. Jest nieustępliwy, wnika wszędzie i podmywa nasz pokój. Smutek często okazuje się silniejszy niż rozumowanie, a przecież nie dostarcza nam bynajmniej przyjemności! Jak to możliwe? W pewnym sensie jest on cieniem przyjemności, tęsknotą za nią. Może właśnie dlatego nieustannie się za nią włóczy i jej towarzyszy. To taka tajemnica radości, mały acz znamienny ślad paschalny, nie ma radości bez domieszki smutku. Zawsze jakoś jest nim przełamana. Każdy szczery śmiech jest przez łzy. Cień smutku pogłębia radość, inaczej byłaby ona banalna. Także ludzkie życie bez pewnej dozy smutku traci smak.

6. Acedia

Jak bowiem chory nie dźwiga wielkich ciężarów,
tak i uległy acedii nie będzie spełniał gorliwie Bożego dzieła.
Pierwszy bowiem utracił siłę fizyczną,
drugi zaś jest pozbawiony mocy duszy.
Acedię leczy wytrwałość
i czynienie wszystkiego z wielkim staraniem i bojaźnią Bożą.
Wyznacz sobie miarę w każdym dziele
i wcześniej nie odstępuj, póki jej nie wypełnisz.
I módl się uważnie i żarliwie,
a duch acedii ucieknie od ciebie.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Acedia ma w istocie wiele twarzy, ale można chyba powiedzieć, syntetyzując niejako jej różne aspekty, że jest to demon ucieczki: człowiek opanowany przez tę myśl rozwiązanie swoich problemów, trudności, które ma ze swoim życiem, z innymi ludźmi, ze swoją pracą, widzi w ucieczce.

Włodzimierz Zatorski OSB: Mówi się dzisiaj dosyć często o kryzysie połowy życia. Polega on na załamaniu się dotychczasowej hierarchii wartości opartej na dynamice zdobywania coraz to nowych możliwości i osiągania sukcesów. W połowie życia bardzo wyraźnie odsłania się prawda o końcu, w obliczu którego wszelkie doraźne sukcesy tracą swoje znaczenie. A kiedy nakłada się na to świadomość braku sukcesu na miarę młodzieńczych marzeń, pojawia się kryzys: z jednej strony niespełnione oczekiwania i w związku z tym niezadowolenie z siebie, z drugiej świadomość coraz mniejszych możliwości osiągnięcia celu. Pojawia się zniechęcenie wyrastające z głębokiego poczucia bezsensowności dalszego życia w sposób dotychczasowy: czy w małżeństwie, czy w klasztorze, czy jakiejś posłudze. Określenie „demon południa” już w starożytności zostało odniesione także do tego kryzysu.

Bernard Sawicki OSB: Zalecane przez Ewagriusza antidotum na tego demona to wytrwałość, a więc cnota trudna, zbierająca razem w intensywnej kwintesencji cierpliwość i oddanie, pokorę i zaufanie, wiarę i nadzieję. Jest w niej wiele wysiłku heroicznego, konieczność zmagania się z materią myśli, odczuć, ciała – jest to stan ciągłego napięcia, nieustannej walki, nieraz ledwie odczuwalnej, ale zawsze angażującej. Wskazówki, które Ewagriusz daje w celu zwalczania acedii, idą właśnie po tej linii. Tutaj termin „walka” jest jak najbardziej na miejscu i nie chodzi jedynie o konfrontację czy opór, ale zarówno strategię, jak i taktykę.

7. Próżna chwała

Próżność jest namiętnością nierozumną,
która łatwo się wiąże z wszelkim dziełem cnoty.
Powój pnie się wokół drzewa,
a kiedy dojdzie do góry, wysusza korzeń.
Próżność zaś wzrasta razem z cnotami
i nie odstępuje, aż zniszczy [ich] siłę.
Winne grono pełznąc po ziemi, łatwo gnije,
a cnota ginie, gdy opiera się na próżności.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Próżna chwała ma zatem u Ewagriusza jakiś odcień interesowności, skupienia na samym sobie. Dotyka to wszystkich aktywności człowieka – zarówno relacji międzyludzkich, jak i relacji z Bogiem. Ktoś działający wedle podszeptów demona próżności (bo i tak można go nazwać) ma na oku nade wszystko własny interes, nie zważa na cel właściwy dla każdej czynności, ale kieruje się partykularną korzyścią. Kto wie, czy dzisiaj demon próżnej chwały nie namawia do tworzenia osobowości wirtualnych na forach internetowych i portalach społecznościowych. Człowiek nie akceptuje samego siebie i tworzy swoją ulepszoną wersję, zbierając kolejne „lajki”; jest to jednak droga donikąd, gdyż nie można egzystować jedynie w sieci.

Włodzimierz Zatorski OSB: Pokusa uzyskania potwierdzenia swojej wspaniałości, czyli pokusa próżnej chwały, stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Ewagriusz pisze, że ten demon otwiera drzwi wszystkim innym demonom, a jednocześnie, gdy zostają one pokonane, wspierają demona próżnej chwały, przez co na powrót zdobywają władzę nad człowiekiem…

Bernard Sawicki OSB: Łatwo ten temat rozważać teoretycznie. W praktyce jednak skrywa on dynamikę trudną do zrozumienia, a tym bardziej do opanowania. Dlatego próżna chwała jest grzechem tak „zaawansowanym”. Wyrasta na podłożu dobrze „użyźnionym” poprzednimi. One to osłabiają naszą prawdziwą tożsamość, stopniowo kierując naszą uwagę i motywację na zdobycie tego, co zewnętrzne. Tracimy przez to nie tylko wewnętrzną spójność, ale i tożsamość. Ponadto łatwo tutaj wpaść w samonakręcającą się spiralę: „Trudno jest uciec przed myślą o próżnej chwale. To bowiem, co czynisz dla jej zniszczenia, staje się dla ciebie nowym powodem do próżności”. Wszak można się chlubić nawet z walki z próżnością, będąc próżnym z powodu tego, że się… nie jest próżnym (przynajmniej we własnym mniemaniu), że „w pokorze nikt mnie nie prześcignie”.

8. Pycha

Pycha jest obrzękiem duszy wypełnionym ropą,
jeśli dojrzeje, pęknie i sprawi wielki odór.
Błyskawica na niebie zapowiada huk grzmotu,
a obecność próżności zwiastuje pychę.
Na wielką wysokość wznosi się dusza pysznego,
a stamtąd on sam strąca siebie w otchłań.
Kamień oderwany od skalistej góry spada z gwałtownym rozpędem,
a kto się odłączył od Boga, szybko doznaje upadku.
Na pychę choruje ten, kto sam odstąpił od Boga,
i własnej sile przypisuje dobre uczynki.

/ Ewagriusz z Pontu, fragment dzieła Pisma ascetyczne, tom 1

Szymon Hiżycki OSB: Pycha prowadzi ostatecznie do rozpaczy, do bezradności, bo wcześniej czy później do człowieka dociera, że on sam sobie ze swoimi słabościami, ze słabościami innych ludzi, nie jest w stanie dać rady. Czasami taki ktoś zaczyna popędzać samego siebie do jeszcze większej pracy, ale im więcej pracuje, im bardziej się spowiada i wysila, tym bardziej widzi, że nie jest w stanie wielu spraw rozwiązać. Dlatego duch pychy ostatecznie doprowadza człowieka do najgorszego stanu upadku: praktycznego ateizmu; dzieje się to wtedy, kiedy człowiek żyje tylko własnym życiem i zapomina również o tym, że jest coś po tamtej stronie.

Włodzimierz Zatorski OSB: Mniemanie, że sami doszliśmy do duchowych osiągnięć, pociąga za sobą następne przekonanie, że inni są gorsi, a nawet nie są zdolni zrozumieć naszej wielkości i spraw, jakie się odnoszą do nas. Prowadzi to do smutku i gniewu, gdy od innych nie otrzymujemy potwierdzenia naszej wielkości.

Bernard Sawicki OSB: Wynikający z pychy brak orientacji i związany z nim lęk przynosi totalną destrukcję naszych relacji z innymi. Nie postrzegamy już innych ludzi tylko jako zagrożenie, ale jedynie jako źródło do zaspakajania naszych potrzeb i frustracji. To jest główne źródło wszelkich nadużyć, podporządkowania, instrumentalizacji i manipulacji nimi. W przypadku nieczystości dotyczą one jedynie sfery seksualnej. W przypadku pychy rozciągają się na całą osobę drugiego człowieka: jego emocje, intelekt, wolność i kreatywność. Pyszny, czując się panem wszystkiego, po prostu innymi rządzi. Mniej lub bardziej świadomie dąży do podporządkowania ich sobie. W ten sposób stają się oni nie tylko środkiem do celu, ale i źródłem do zaspakajania ambicji i potrzeb.

O autorach:

Ewagriusz z Pontu – urodził się w roku 345 w Iborze (obecnie północna Turcja), w zamożnej rodzinie kapłana z Ibory. Wykształcony w Cezarei Kapadockiej. Bazyli Wielki, z którym jego rodzina utrzymywała żywy kontakt, ustanowił go lektorem tamtejszego Kościoła. Po śmierci swego ojca oraz Bazylego, Ewagriusz udał się do Konstantynopola, gdzie był wiernym towarzyszem Grzegorza z Nazjanzu w trudnym dlań okresie. Grzegorz wyświęcił go na diakona. Dzięki swej znajomości Pisma oraz bystrości umysłu, Ewagriusz zyskał w Konstantynopolu wielką sławę, odnosząc duże sukcesy jako kaznodzieja i walcząc z arianami.

Szymon Hiżycki OSB (ur. w 1980 r.) studiował teologię oraz filologię klasyczną; odbył specjalistyczne studia z zakresu starożytnego monastycyzmu w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jest miłośnikiem literatury klasycznej i Ojców Kościoła. W klasztorze pełnił funkcję opiekuna ministrantów, duszpasterza akademickiego, bibliotekarza i rektora studiów. Do momentu wyboru na urząd opacki był także mistrzem nowicjatu tynieckiego. Wykłada w Kolegium Teologiczno-Filozoficznym oo. Dominikanów. Autor książki na temat ośmiu duchów zła Pomiędzy grzechem a myślą oraz o praktyce modlitwy nieustannej Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie.

Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r.

Bernard Sawicki OSB – absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie (teoria muzyki, fortepian). Od 1994 r. profes opactwa tynieckiego, gdzie w r. 2000 przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 2005-2013 był opatem. Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz w Ateneum św. Anzelma w Rzymie, gdzie obecnie wykłada. Autor felietonów Selfie z Regułą. Benedyktyńskie motywy codzienności oraz innych publikacji.

Posłuchaj wykładów o ośmiu duchach zła

Udostępniliśmy na kanale YouTube cztery konferencje na temat ośmiu duchów zła u Ewagriusza z Pontu:

  1. Szymon Hiżycki OSB Pomiędzy grzechem a myślą
  2. Szymon Hiżycki OSB Czytając traktat O ośmiu rodzajach złych myśli
  3. Bernard Sawicki OSB Osiem spojrzeń na Pana Jezusa
  4. Włodzimierz Zatorski OSB Osiem duchów zła. Wybór życia lub śmierci

Publikacje na temat ośmiu duchów zła

Teksty źródłowe

Ewagriusz z Pontu, Pisma ascetyczne, t. 1, przekł. zbiorowy, oprac. L. Nieścior, Kraków 2008.

Ewagriusz z Pontu, Pisma ascetyczne, t. 2, przekł. zbiorowy, oprac. L. Nieścior, Kraków 2008.

Opracowania

G. Bunge, Acedia – duchowa depresja, przekł. J. Bednarek, A. Ziernicki, Kraków 2007.
Ewagriusz z Pontu – mistrz życia duchowego. Modlitwa ducha – Acedia – Ojcostwo duchowe, przekł. J. Bednarek, A. Jastrzębski, A. Ziernicki, Źródła Monastyczne 19, Kraków 2006.
Gliniane naczynia. Praktyka osobistej modlitwy według tradycji świętych Ojców, przekł. J. Bednarek, A. Ziernicki, Kraków 2011.
Wino demonów. Nauka Ewagriusza z Pontu o gniewie i łagodności, przekł. A. Ziernicki, Kraków 2009.

L. Misiarczyk, Osiem ‘logismoi’ w pismach Ewagriusza z Pontu, Kraków 2007.
Osiem duchów zła i sposoby walki z nimi według Ewagriusza z Pontu, Kraków 2015.

Sz. Hiżycki OSB, Pomiędzy grzechem a myślą. O ośmiu duchach zła Ewagriusza z Pontu, Kraków 2015.

W. Zatorski OSB, Osiem duchów zła, Kraków 2012.

W. Zatorski OSB, Acedia dziś, Kraków 20112.

Acedia – duchowa depresja. Wybór tekstów, Kraków 2011.

Osiem rodzajów złego życia i jak ich uniknąć?, Kraków 2020.

B. Sawicki OSB, Osiem spojrzeń na Pana Jezusa. Od logismoi Ewagriusza z Pontu ku teologii wyobraźni, Kraków 2021.

Najnowsze artykuły o ośmiu duchach zła

Jak zatem widzimy, postęp (o ile tak można powiedzieć) w życiu duchowym prowadzi z jednej strony do coraz większej bierności (kwestia modlitwy), z drugiej zaś daje niesamowity wręcz potencjał do podjęcia nadludzkiej walki z wszystkimi złymi myślami. To swoisty paradoks: im większą siłą duchową dysponuje człowiek, tym większą widzi rolę Boga i Jego darmową obejmującą wszystko łaskę. Nie sądzę, że można tę szczególną sprzeczność opisać w ludzkim języku. Są sprawy, które wymykają się potocznemu opisowi i na wieki pozostaną już tajemnicą serca, które miłuje Boga / Szymon Hiżycki OSB

(Visited 3 837 times, 1 visits today)


Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera.

Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Funkcja komentowania jest wyłączona.

Zamknij