Umieszczony przez 10:45 Nowości i recenzje

Post, czy dieta? Oto jest pytanie

Sens propozycji zawartej w książce „Kochać post” jest o wiele głębszy. Benedyktyński mnich opisuje swoją drogę przemiany, którą rozpoczął, jak pisze, w szóstej dekadzie swojego życia, nie w jakimś konkretnym celu, ale dla niej samej.

Środa Popielcowa rozpoczyna kolejny okres Wielkiego Postu. Wielkiego, bo 40-dniowego, poprzedzającego liturgiczne obchody najważniejszych dla ludzkości wydarzeń, jakimi są Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Faktem jest, że bez Bożego Narodzenia nie byłoby Wielkiej Nocy, tym niemniej zbawienie człowieka dokonało się na Krzyżu i zajaśniało dla świata w Zmartwychwstałym Panu. Wielki Post kojarzy się najczęściej z czymś smutnym, okresem umartwień i wyrzeczeń, postanowień, które – jak te noworoczne – najczęściej nie zostają dotrzymane. Jednak choć z pewnością nie jest to czas zabawy i ekspresyjnej radości, smutek i jakaś forma przygnębienia nie powinny towarzyszyć chrześcijanom w tym okresie. Podczas kazania w czasie liturgii Środy Popielcowej padło, po raz nie wiem który, stwierdzenie, że „wchodzimy w czas zadumy i refleksji”. Szczerze przyznaję, że nie wywołuje to we mnie oczekiwanej (jakiej?) reakcji. Być może użyłbym innych słów, ale pozostając przy tych, zaduma i refleksja towarzyszy każdej modlitwie, każdemu uczestnictwu w Eucharystii, w przeciwnym razie takie praktyki miałyby charakter jedynie rytualno-magiczny.

Podobnie ma się sprawa z postem, nieważne, wielkim, czy małym, codziennym, czy okazjonalnym, nakazanym, czy dobrowolnym. Warto w tym miejscu przypomnieć, czym właściwie jest post. Podczas rekolekcji o. Szymon Hiżycki OSB ujął to bardzo prosto: „post to niejedzenie”. Post nie jest formą ograniczania wielkości, czy jakości posiłków, to po prostu powstrzymywanie się od jedzenia. Biorąc do ręki książkę o. Adalberta de Vogüé OSB Kochać post można czytając wstęp, czy przedmowę Autora skonstatować, że to zbiór wskazówek mnicha dla mnichów jak praktycznie wdrażać zalecenia Reguły św. Benedykta. O. Adalbert szybko prostuje to pierwsze wrażenie pisząc, że ta nieduża książka nie jest bowiem skierowana jedynie do tych, którzy żyją w klasztorach lub znają życie monastyczne, lecz również do każdego czytelnika zainteresowanego ludzkim i religijnym doświadczeniem postu. Post jakoś nie przystoi współczesnemu człowiekowi. Post, o ile w ogóle jest praktykowany przez ludzi świeckich, ma charakter okazjonalny, często nakazany, a najczęściej – bo to się opłaca – zamieniony jest na jedną z diet, czyli ma charakter bardzo praktyczny, celowy. Autor nie opisuje w książce postu jako czegoś wyjątkowego, wprowadza, co może niektórych już na wstępie przerazić i zniechęcić, w rzeczywistość postu jako sposobu przeżywania swojego życia.

Rozpoczynając lekturę tej książki warto przystąpić do niej z odpowiednim nastawieniem, zdając sobie sprawę, czym różni się post od diety, oraz cel od sensu. Zacznę od tego drugiego rozróżnienia. Ks. Romano Guardini, XX-wieczny teolog napisał, że celowość działania obniża rangę jego wartości. Kiedy natknąłem się na to zdanie, uderzyła mnie myśl: jakże to? Działanie zmierzające do jasno określonego celu może mieć mniejszą wartość niż takie, które nie jest realizowane w jakimś określonym celu? Musiałem wczytać się głębiej w myśl Romano Guardiniego, by zrozumieć to bardzo kontrowersyjne stwierdzenie. Cel ma charakter porządkujący, coś robimy ze względu na coś. Bezcelową, nie przynoszącą oczekiwanych efektów pracę nazywamy syzyfową. Nie wnikając głęboko w to zagadnienie, przejdę do tego, co Guardini miał na myśli. Otóż, choć prawdopodobnie tego nie zauważamy, niektóre obszary ludzkiego życia i działania nie są w planowy sposób podporządkowane czemuś innemu lecz ich sens tkwi w nich samych. Przykładem takich działań niech będzie sztuka. To, co ponadczasowe, powstawało czasem na zamówienie, jednak zawsze miało charakter spontanicznej emanacji twórcy, który nie określał celu, jakim jego dzieło miało być podporządkowane. Od wieków Mona Lisa uśmiecha się do nas trochę tajemniczo, trochę ironicznie, bez celu, ale ten jej uśmiech okazuje się bezcenny. Wracając do postu: kiedy ma on jakiś cel (pomijam cele religijne) staje się dietą. Jest na przykład taki rodzaj diety zwanej postem przerywanym, czyli jedzeniem w ściśle określonych czasowo tzw. oknach żywieniowych, by potem pościć. Celem jest zrzucenie zbędnych kilogramów. Dotykam w tym miejscu pierwszego zagadnienia – rozróżniania postu i diety. Podany przykład pozornie zaciemnia obraz, ponieważ post jest tu używany jako metoda w określonej diecie. Czy taka dieta ma sens? W potocznym rozumieniu prawdopodobnie tak, o ile będzie realizowana konsekwentnie. Jaką zatem wartość ma post jako element diety? Oczywiście ma, ale jedynie czysto utylitarną, zorientowaną na praktyczną korzyść. Z perspektywy o. Adalberta de Vogüé OSB taka wartość postu jest znikoma.

Sens propozycji zawartej w książce Kochać post jest o wiele głębszy. Benedyktyński mnich opisuje swoją drogę przemiany, którą rozpoczął, jak pisze, w szóstej dekadzie swojego życia, nie w jakimś konkretnym celu, ale dla niej samej. Przyznaję, w pewnym momencie wspomina o tym, że chciał także udowodnić, że współczesny człowiek, współczesny mnich, jest zdolny do wejścia na drogę postu bez szkody dla siebie, był to jedynie cel poboczny. Każda zmiana, która została przeprowadzona z sukcesem, trwa w czasie i jest źródłem pozytywnych efektów, może być przykładem dla innych. O. Adalbert odkrywa przed czytelnikiem sens swojego wyboru, którego sam nie był od początku świadom, pisząc, że nie wiedział, czy temu podoła. Odkrywanie sensu, a także wartości, dokonywało się w czasie, nie skokowo. Nie było w jego działaniach pośpiechu, nie było gwałtownych, skokowych zmian, był natomiast pewien proces, realizowany cyklicznie i konsekwentnie, pod pełną kontrolą, z wyciąganiem wniosków i wdrażaniem korekt. Śledząc drogę, jaką Autor przechodził, nieodparcie nasuwają mi się na myśl sposoby doskonalenia procesów biznesowych, czym zajmuję się zawodowo. Kaizen to japońska metoda doskonalenia, metoda małych kroków, tu mamy do czynienia z fascynującym przykładem, prawdopodobnie nieświadomego, naturalnego jej wdrażania na poziomie indywidualnym: życia człowieka.

Warto także dodać kilka uwag praktycznych, dotyczących korzystania z tej książki. Można ją użyć jak typowy poradnik dla człowieka chcącego podjąć praktyki ascetyczne żyjąc w zgiełku tego świata. Moim zdaniem takie podejście nosi w sobie znamiona porażki. Pomimo dość szczegółowych opisów, w jaki sposób i w jakim czasie o. Adalbert de Vogüé OSB wdrażał zmiany i co z nich wynikało, jego „przepis na post” jest jego indywidualną implementacją. Książkę należy potraktować nie jak zbiór instrukcji, ale raczej jako inspirację do własnych poszukiwań.

Po drugie: niektóre konkretne wskazówki mogą nie być zgodne z aktualną wiedzą na temat fizjologii człowieka i reakcji na ilość, jakość i pory jedzenia. Swoją drogę postu o. Adalbert rozpoczął w roku 1974. Według współczesnej wiedzy przyjmowanie płynów tylko raz dziennie źle wpływa na organizm. Podobnie jak spożywanie dość dużej porcji jedzenia o późnej porze (wieczorem), co zmusza organizm do intensywnego trawienia podczas snu. Choć ta porcja, zarówno ilościowo, jak i jakościowo, jest mniejsza niż suma trzech niezbyt wystawnych posiłków dziennie, to i tak, nawet spożywana w ciągu godziny, jest poważnym wyzwaniem dla układu trawiennego. Z mojego, skromnego doświadczenia, dwa posiłki dziennie: śniadanie rano i obiad około godziny 15, plus jakiś owoc pomiędzy, w zupełności wystarczają. Nie jadam od lat kolacji, staram się także pić regularnie wodę, szczególnie gdy temperatura rośnie. Nie słodzenie kawy i herbaty to jeden z kilku dodatkowych „usprawnień”, które wprowadziłem.

Po trzecie: jaki w tym jest sens? Bogu nie sposób zaimponować, nie można niczego sobie wysłużyć takimi, czy innymi praktykami (mówił o tym często śp. o. Włodzimierz Zatorski OSB), więc po co? Ewagriusz z Pontu – w zbiorze Pisma ascetyczne, tom 1 – pisał o ośmiu złych duchach, octon logismoi, z których pierwszym jest demon obżarstwa. Pierwszy nie dlatego, że tak został umieszczony w tym zestawieniu, ale dlatego, że od ulegania jego podszeptom rozpoczyna się upadek i stopniowe uleganie podszeptom innych demonów. Św. Jan Kasjan i św. Jan Klimak nazywali je wadami, a św. Grzegorz Wielki ujął to w postaci siedmiu grzechów głównych. Za każdym razem brak uważności i kontroli w tym obszarze prowadzi do niechybnego osłabienia we wszystkich innych. Bez wprowadzenia straży żołądka, straż ducha będzie zawsze mocno zagrożona i podatna na ataki. Łatwo zauważyć, jaki związek ma ta zdawałoby się czysto fizyczna praktyka z rozwojem duchowym, co w oczywisty sposób wyjaśnia sens postu i jego nadzwyczajną wartość. Dieta nie ma na uwadze straży żołądka, tylko obniżenie wagi. Poza tym obżarstwo nie polega jedynie na spożywaniu nadmiernych ilości potraw, ale także na wyborze tych najlepszych, wykwintnych. Rady o. Adalberta warte są przemyślenia, a przede wszystkim zastosowania, bo wartość praktycznej, acz niewykorzystanej wiedzy jest równa zeru.


Henryk Metz – kierownik projektów i programów w branży IT oraz ekspert/trener metod ciągłego doskonalenia. Ikonopisarz, członek Senatu Śląskiej Szkoły Ikonograficznej, reprezentuje Wydział Światło i Zbawienie ŚSI. Wraz z żoną Zofią pomaga zainteresowanym poznawać i doskonalić się w sztuce pisania ikon we wspólnocie Ikonopisarzy Wszystkich Świętych przy parafii pw. Wszystkich Świętych w Gliwicach.


Fot. Marcin Marecik / Na zdjęciu: Fragment kopuły nad kaplicą św. Benedykta w kościele Opactwa Benedyktynów w Tyńcu

(Visited 255 times, 1 visits today)


Chcesz być na bieżąco z najnowszymi artykułami, informacjami dotyczącymi projektu "Filokalia" oraz nowościami wydawniczymi? Jeśli tak, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej, gdzie znajdziesz formularze do zapisu na nasze newslettery.

Czytelnicy i słuchacze naszych materiałów dostępnych w księgarni internetowej, na stronie cspb.pl, kanale YouTube oraz innych platformach podcastowych mogą być zainteresowani, w jaki sposób mogą nas wesprzeć. Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania.

To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!


Zamknij